1913.11.09 Cracovia – Wisła Kraków 0:1

Z Historia Wisły

1913.11.09, Mistrzostwa Galicji, Kraków, Stadion Cracovii, 14:00
Cracovia 0:1 (0:0) w.o. 5:0 Wisła Kraków
widzów: 1.200
sędzia: Orest Dżułyński (Lwów)
Bramki
0:1 70' Tadeusz Przystawski
Cracovia
2-3-5
Stefan Popiel "Sulima"
Miroslav Pospíšil "P.M."
Stefan Fryc "Modrzewski"
Robert Traub
Stanisław Ziemiański
Tadeusz Synowiec
Stanisław Mielech "Staszek"
Marian Schneider
Józef Kałuża "Kowalski"
Tadeusz Dąbrowski
Tadeusz Prochowski "Borowski"

trener: brak
Wisła Kraków
2-3-5
Michał Szubert
Franciszek Pustelnik
Karet ? Pek
Alfred Konkiewicz
Kastor ? Špindler
Pollak ? Włodzimierz Polaczek
Tadeusz Przystawski
Artur Olejak "A.O."
Ares ? Šikl
Stefan Śliwa "Stefek"
Stanisław Mróz

trener: brak
Rogi: 7:1

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Derbowy mecz był też meczem o gustowny puchar, który ufundowała redakcja Ikaca. Miała ją otrzymać drużyna, która trzykrotnie wygra w mistrzostwach Galicji, lub wygra dwa razy z rzędu.

Decyzję o przyznaniu walkowera Cracovii, a tym samym o mistrzostwie piłkarska centrala podjęła 6 grudnia.


Spis treści

Galeria

Relacje prasowe

„Czas” z 1913.11.05

Ze sportu.
Czas, 5 listopada 1913
W niedzielę 9 listopada br. rozegrają dwa kluby krakowskie „Wisła” i „Cracovia” ostatnie zawody o mistrzostwo Galicyi na r. 1913. Równe szanse zwycięstwa mają obydwie drużyny, toteż walka będzie zaciętą. Zawody prowadzić będzie sędzia z wiedeńskiego kollegium sędziów. W razie nierozstrzygnięcia zawodów w przepisanym czasie, match będzie przedłużony o 30 minut, a gdyby i to przedłużenie nie przyniosło rozstrzygnięcia, odbędą się ponowne zawody.


"IKC" z 1913.11.05

Nagroda honorowa „Il. Kur. Codz.” dla polskich footballistów.
Ilustrowany Kurier Codzienny, 5 listopada 1913
Zawody o mistrzostwo Galicyi.

Racyonalnie pojęty sport, mający na celu wyrobienie fizyczne młodzieży stał się znakomitym środkiem wychowawczym. Tem się tłomaczy olbrzymi rozwój sportów we wszystkich krajach zachodniej Europy a także Stanów Zjednoczonych.

Od szeregu lat utarł się zagranicą zwyczaj, iż ważniejsze zawody sportowe rozgrywane bywają o nagrody honorowe, ofiarowywane przez dzienniki światowej sławy (jak Matin, New York Herald, Excelsior i i.) instytucye przemysłowe, lub też osoby prywatne. Zwyczaj ten przyniósł wielką korzyść dla sportów. Nagrody honorowe dla zwycięzców zrodziły bowiem szlachetną rywalizację, która przyczyniła się do postawienie sportu na wyższym poziomie.

Idąc za przykładem pism zagranicznych, ofiarowała nasza Redakcya srebrny puhar trzykrotnym zdobywcom mistrzostwa Galicyi w zawodach footbalowych. Nagroda ta będzie wędrowną a otrzyma ją ten klub, którego drużyna trzy razy w ogóle, a dwa razy z rzędu zdobędzie mistrzostwo Galicyi.

Niechaj nagroda ta przyczyni się do jak najpiękniejszego rozwoju polskiego sportu.

Puhar, ofiarowany polskim footbalistom wystawiony będzie w tych dniach na wystawie znanej firmy Braci Sperber w Rynku. Zawody o tę nagrodę „Kuryera Codziennego” odbędą się między „Wisłą” a „Cracovią” w najbliższą niedzielę.




"Czas" z 1913.11.06

Czas, 6 listopada 1913
Rozpisane przez Związek polski zawody o mistrzostwo Galicyi, „Cracovii” z „Wisłą” budzą niebywałe zaciekawienie. „Wisła” pobiła dwa razy „Pogoń” lwowską, biało-czerwoni zaś w matchach z „Pogonią” wyszli dwa razy z wynikiem nierozstrzygniętym. Ostatnia wygrana „Cracovii” z „Wisłą” w stosunku nieznacznym bo tylko 2:1 daje rękojmię, iż match najbliższy będzie dla widza jednym z najbardziej interesujących, dla obu zaś rywalizujących klubów najważniejszym, gdyż rozstrzygnie, komu przypadnie mistrzostwo polskie, a z nim piękny puhar srebrny. Sumienny training obu drużyn, prowadzenie zawodów przez pierwszoklasowego sędziego, przyczyni się do tem większego zainteresowania się wymienionymi zawodami.



„Gazeta Poniedziałkowa” z 1913.11.10

Gazeta Poniedziałkowa, 10 listopada 1913
Na zakończenie jesiennego sezonu footballowego odbyły się wczoraj na boisku sportowem wobec około 1200 widzów zawody piłka nożną o mistrzostwo polskie między „Cracovią” a „Wisłą”. Zawody wczorajsze, zapowiadające się bardzo interesująco ze względu na ciągłą rywalizację obu pierwszych drużyn o przodownictwo w footbalu polskim, zawiodły jednak oczekiwania publiczności sportowej. Gra obu drużyn była bowiem bezładną i chaotyczną i miast widoku ładnego współzawodnictwa sportowego, dała raczej obraz brutalnego uganiania się za zdobyciem bramek i uzyskaniem sukcesu cyfrowego. Wynik zwycięski dla „Wisły” 1:0 nie jest też wykładnikiem stosunku sił obu drużyn, gdyż ulotną przewagę, wyrażoną zresztą liczbą kornerów 7:1 na korzyść „Cracovii”, mieli wczoraj biało-czerwoni. Zwłaszcza w pierwszej połowie gry atakowała silnie „Cracovia”, podchodząc bardzo często pod bramkę „Wisły”, gdzie jednak w decydującej chwili rozbijały się jej usiłowania uzyskania bramki o niezwykle silną obronę „Wisły” i dobrego bramkarza. Kilka udanych ataków „Cracovii” poszło na marne wskutek braku dobrych i zdecydowanych strzałów na bramkę. Po pauzie prowadzi grę „Wisła”, przypierając coraz silniej biało-czerwonych, którzy zaniedbują napad i koncentrują się ku obronie zagrożonej bramki. Mimo to, w 25 minucie strzela Przystawski z passe’u Olejaka bramkę, po której dalszy przebieg gry stanowi bezskuteczne usiłowanie „Cracovii” w kierunku wyrównania, a marudzenie graczy „Wisły”, zadowolonych uzyskaniem jednego goala, który zapewnił im tytuł „mistrzów polskiego footbalu”, nagrodę wędrowną, ufundowaną przez Polski Związek piłki nożnej i puhar srebrny.

Do zawodów mistrzowskich stawiała się „Wisła” w składzie wzmocnionym trzema graczami czeskimi (Kladno i Kolin – obrona, środek pomocy i środek napadu), z których szczególnie atletyczny obrońca siał postrach w szeregach niedość fizycznie tęgich napastników „Cracovii”. Biało-czerwoni wystawili swój zwykły skład...

[...]


E. W.



„Czas” z 1913.11.11

Czas JPG, 11 listopada 1913
Niedzielne zawody piłki nożnej pomiędzy „Wisłą” a „Cracovią” zakończyły się wynikiem 1:0 na korzyść „Wisły”.




„IKC” z 1913.11.11

Ilustrowany Kurier Codzienny, 11 listopada 1913
Wczorajsze zawody wywarły niekorzystne wrażenie na licznie zebranej publiczności. Aby pielęgnować racyonalny rozwój naszego sportu, aby osiągnąć godziwą rywalizacyę sportową, trzeba, by kluby nasze miały odpowiednie kierownictwo, by na ich czele stali ludzie poważni, świadomi tego odpowiedzialnego zadania.

Rozumiemy, iż zdobycie dla klubu mistrzostwa całego kraju jest rzeczą chlubną - jednak do osiągnięcia tegoż nie można używać środków bezwzględnych, nie licujących tak z moralnością, jak i godziwie pojętą rywalizacyą sportową. Istnieje cały szereg przepisów, które kluby obowiązują, którym też, wstępując do Związku polskiego ulegać powinny. W zawodach piłką nożną mogą brać udział członkowie do danych towarzystw, przez przepisany czas należący.

Wczoraj natomiast z wielkim zdziwieniem zauważyliśmy na boisku, w drużynie T.S. Wisła, ludzi tutaj zupełnie nieznanych, pochodzących z Pragi, których prawdopodobnie Czeski Swaz wysłał w celu wprowadzenia niesnasek w polskim sporcie. Zaiste piękna to i moralna rywalizacya!! Żywimy nadzieję, że nasz Związek footballowy zajmie w tej sprawie odpowiednie stanowisko i nie cofnie się przed użyciem jak najenergiczniejszych środków. „Czas” nr zprzecież, by wyplenić te chwast i nie dopuścić do demoralizacyi naszych klubów. Raz przecież należy ująć w karby te niespokojne duchy.

I jak pojęty sport przedstawili nam, zasilający na ten jeden match, drużynę Wisły, czescy "sportsmeni"? (wczoraj przyjechali i wczoraj do Pragi odjechali!). Cóż pokazali? Brutalność, zupełny brak poczucia dżentelmeństwa, świadome - celem uszkodzenia leżącego na ziemi bramkarza - kopanie, aroganckie i wyzywające zachowanie się wobec sędziego! To miało zaważyć o uzyskaniu polskiego mistrzostwa? Czemuż to T.S. Wisła nie zasiliło się obcymi graczami w zawodach z drugoklasowym Wackerem, broniąc swej pierwszoklasowości! Czyż to mniej ważnem jest dla Wisły?

Według informacyi z wiarygodnych ust pochodzących p. A. O., kapitan Wisły, podał sędziemu panu Dżułyńskiemu niezgodne z prawdą nazwiska owych apostołów sportu ze złotej Pragi. I tak: niejakiego Peka z Pragi, znanego "kameleona" klubowego, nazwał Koprziwą, Spindlera z praskiej Sparty przedstawił Bendę, Sikla, również ze Sparty, Polaczkiem!!! (Są to nazwiska znane w czeskiej Besedzie).

Jakąż więc wartość przedstawia kapitan drużyny, który sędziemu podaje fałszywe nazwiska graczy? Pominiemy milczeniem stanowisko "zarządu" T.S. Wisła, wobec tych, nie licujących z godnością pierwszoklasowego (sic!) klubu, niespodzianek. To też oględność austr. Związku przy mianowaniu powyższego klubu do rzędu pierwszoklasowych, jest obecnie zupełnie wytłómaczona. Apelujemy do rozsądniejszych członków T.S. Wisła, by przy najbliższych wyborach swego zarządu kierowali się chęcią utrzymania klubu. Przebieg zawodów.

Grę rozpoczyna Cracovia. Mimo słońca i wiatru przenosi natychmiast piłkę pod bramkę Wisły. Tutaj jednak zgromadzona cała drużyna "zamurowując" bramkę, nie dopuszcza prawidłowej gry. Wobec czego z góry można było przewidzieć, iż gra w zupełności nie będzie interesująca. I rzeczywiście tak było.

Ten trening na jedną bramkę nietylko nie dał spodziewanych zwolenników tego, tak efektownego sportu. Zarazem było do przewidzenia, iż ta szalona przewaga Cracovii nie da jej zwycięstwa, może nawet sprowadzić porażkę; silniejsze kopnięcie piłki jednego z graczy obleganej drużyny przeniosło piłkę na zupełnie odkrytą bramkę Cracovii, a swobodnie stojący na linii środkowej napastnik Wisły z łatwością mógł zdobyć punkt decydujący dla swej drużyny.

Z chwilą uzyskania tego punktu nie mogło być mowy o rozwinięciu jakiej takiej gry. Czerwoni ze wszech miar dążyli do utrzymania tego stanu zawodów, używając wszelakich środków do zyskania na czasie. To też ta taktyka Wisły ocaliła ją od niechybnej klęski. Sędziował p Dłużyński, dobrze”.





"IOS" z 1913.11.22

Illustriertes Österreichisches Sportblatt, 22 listopada 1913
Galizien.

Krakau. Wisła - Cracovia 1:0 (0:0). Der Schlußkampf in der polnischen Meisterschaft wurde vor 14 Tagen entschieden. Nach heißem,stürmischem Kampfe wurde der Meistertitel endgültig vom Towarzystwo Sportowe Wisła, Krakau, gewonnen. Das Spiel, das als Meisterschaftsspiel der zwei alten Rivalen schon genug Attraktionskraft besaß, gewann noch an Bedeutung, da die Redaktion des Krakauer "Kuryer Ilustrowany" einen silbernen Pokal für den Sieger gestiftet hatte. Den Sieg verdanken die Wisła-Spieler der Veränderung ihrer bisherigen Taktik. Ihr früheres Draufgängertum hat sich endlich gesetzt, der leidenschaftliche Hang zum Überkombinieren wurde durch ein vorsichtiges Veiteidigen und Hervorlocken des Gegners vors eigene Tor, verbunden mit wenigen, aber äußerst gefährlichen Vorstößen, abgelöst. Dies Verfahren mußte seine Früchte bringen. Und wirklich in der 17. Minute nach der Pause bekommt der Rechtsinnen Olejak den Ball, er spielt sich frei, dann gibt er schön vor und schon schießt der rechte Flügel Przystawski scharf aufs Goal. Der Ball prallt unaufhaltsam vom Pfosten ins Netz hinein. Damit ist das Spiel und die Meisterschaft entschieden. Die beiden Mannschaften spielten sehr schön. Cracovia, die sich jetzt in bester Form befindet, beging den Fehler, daß sie zu unüberlegt auf Treffer hinarbeitete. Wisła kombinierte wohl weniger, was dem Einstellen der drei neuen Spieler, von denen sich nur zwei bewahrten, zuzuschreiben ist, aber es war ein umsichtiges, kräftiges Spiel, und man sahs: die Mannschaft, die mit solcher Aufopferung spielt, muß gewinnen, weil sie eben gewinnen will.


Galicja. Kraków. Wisła - Cracovia 1:0. Ostatnia walka w polskich mistrzostwach została rozstrzygnięta 14 dni temu. Po gorącej, burzliwej walce mistrzostwo zostało ostatecznie zdobyte przez Towarzystwo Sportowe Wisła Kraków. Mecz, który był wystarczająco atrakcyjny jako mistrzowski pojedynek dwóch starych rywali, zyskał na znaczeniu ponieważ redakcja krakowskiego Kuriera Ilustrowanego ufundowała srebrny puchar dla zwycięzcy. Zwycięstwo zawdzięczają gracze Wisły zmianie swojej poprzedniej taktyki. Ich wcześniejsza zuchwałość w końcu się uspokoiła, gorliwa skłonność do hiperkombinacji została zastąpiona przez ostrożną obronę i utrzymywanie przeciwnika z dala od własnej bramki, połączone z nielicznymi, ale bardzo groźnymi atakami. Ta metoda musiała przynieść owoce. I już w 17 minucie po przerwie dostaje prawy łącznik Olejak piłkę, uwalnia się i pięknie podaje, a prawoskrzydłowy Przystawski uderza ostro na bramkę. Piłka odbija się nieuchronnie od słupka do siatki. W ten sposób rozstrzygnęły się losy meczu i mistrzostwa. Oba zespoły zagrały bardzo ładnie. Cracovia, która jest teraz w najlepszej formie, popełniła ten błąd, że przy strzałach pracowała bez pomysłu. Wisła kombinowała mniej, co można przypisać zatrudnieniu trzech nowych graczy, z których tylko dwóch się sprawdziło, ale była to rozważna, energiczna gra i było jasne, że zespół, który gra z takim poświęceniem, musi wygrać, bo chce wygrać.



Club Gespielt Gewohn Verloren Unentscheid Goals fur Goals gegen Punkte
Wisla, Krakau 4 3 1 0 6 3 6
Cracovia, Krakau 4 1 1 2 5 5 4
Pogon, Lemberg 4 0 2 2 3 7 2


"IOS" z 1913.11.29

Illustriertes Österreichisches Sportblatt, 29 listopada 1913
Galizien.

Zur polnischen Meisterschaft. Wir wurden darauf aufmerksam gemacht, daß Wisła zwar das Entscheidungsspiel gegen Cracovia gewonnen hat, daß aber noch ein Protest gegen die Giltigkeit des Spieles in Schwebe ist, da bei Wisla drei unberechtigte Spieler gespielt haben sollen.


Galicja. Z polskich mistrzostw. Zostaliśmy poinformowani, że Wisła wygrała decydujący mecz przeciwko Cracovii, ale ciągle jest protest podważający ważność tego spotkania, jako że w Wiśle miało grać trzech nieuprawnionych zawodników.




"IOS" z 1913.12.20

Illustriertes Österreichisches Sportblatt, 20 grudnia 1913
Die Meisterschaft von Galizien, sowie der von der Redaktion dps „lllustrowany Kurjer" gespendete Pokal wurden dem S. C. .Cracowia" zuerkannt.

Mistrzostwo Galicji, tak jak puchar ufundowany przez redakcję gazety Illustrowany Kurjer, zostały przyznane Cracovii.


”Nowiny” z 1913.11.11

Nowiny, 11 listopada 1913
Przy niezwykle tłumnym udziale publiczności (około 3.000 widzów), odbyły się wczoraj ostatnie, rozstrzygające zawody o polskie mistrzostwo I. klasy, jakoteż o nagrodę wędrowną. Do zawodów stanęły dwie drużyny krakowskie, dwaj stali rywale, Cracovia (biało-czerwoni) i Wisła (czerwoni).

Dla prawdziwych zwolenników sportu nie było cwale biesiady. Jedynie "zwolennicy" obu klubów przejęci ważnością chwili, okrzykami dodawali otuchy swym pupilom, lub wnosili wrogie okrzyki pod adresem przeciwników.

Obie drużyny grały słabo. Żadna nie wykazała ani pięknej gry, ani swej przewagi. Zdawało się, że po ostatnich zawodach z Rapidem, gdzie Cracovia pokazała w całej pełni swą piękną grą, potrafi pokonać swego rywala. Mniemania okazały się płonnemi. Cracovia grała słabo. Napad nie rozwinął wcale swej kombinacyi, mimo wysiłków pomocy. Jedynie lewe skrzydło (p. Borowski) grało dobrze. Obrona grał, również słabo. Jedynie pomoc (obecnie najlepsza w Galicyi) grała wspaniale i tylko jej gra zasługiwała na uwagę. Wisła, którą rzadko w roku bieżącym widywaliśmy w Krakowie na występach publicznych, grała dobrze. Napad kombinował ładnie, tylko przed bramką przeciwnika był niezdecydowany. Pomoc grała słabo. Obrona zato była piękną i gracze stanęli na wysokości swego zadania.

Grę rozpoczęli biało-czerwoni (grali pod słońce) w stronę przeciwnika żywo, lecz po chwili odbierają im piłkę czerwoni, którzy również nie otrzymują się długo w ataku i gra toczy się przez 15 minut w pośrodku boiska. Dopiero po wolnym rzucie w stronę Cracovii, strzelonym przez lewego obrońcę Wisły wprost w bramkę, lecz chwyconym przez bramkarza, gra przybiera lekkie tempo, przenosi się na pole czerwonych i utrzymuje się tam blizko przez 20 minut. Lecz gra traci na wartości, z powodu braku tempa, jakoteż ciągłych faulów graczy, tak z jednej jak z drugiej strony. W tych właśnie chwilach emocyonują się grą, lecz tylko "zwolennicy". Wkrótce czerwoni odbierają piłkę i przeprowadzają kilka ładnych ataków, lecz mimo dogodnych pozycyi nie strzelają, lecz pozwalają sobie odbierać piłkę. Do pauzy gra została nie rozstrzygniętą.

Po pauzie gra toczy się nieco odmiennie. Gracze się bawią, strzelają raz za razem auty. Wkrótce jednak czerwoni przeprowadzają kilka ataków uwieńczonych bramką, strzeloną przez p. Przystawskiego w 15 m. Gra teraz przybiera żywsze tempo, lecz zarazem sędzia zmuszony jest dawać coraz więcej wolnych rzutów, karcąc wybryki pojedynczych graczy. Biało-czerwoni przeprowadzają atak za atakiem (wyłączna zasługa pomocy i lewego skrzydła napadu), które udaremnia jednak dobra obrona czerwonych. - Kilka celnych strzałów pp. Siemiańskiego i Pospiszila chwyta bramkarz czerwonych p. Szubert. Przez 15 m. aż do końca gra toczy się po obu stronach, lecz już bezskutecznie. Ostetecznie wygrała Wisła 1:0.

Stosunek kornerów 8:2 na korzyść Cracovii.

Sędziował b. dobrze p. Działyński ze Lwowa.

Z Cracovii zasłużyli na uwagę pp. Synowiec, Ziemiański, Borowski i Pospiszil. Z Wisły pp. Szubert, A. O. Przysałwski i lewy obrońca.

Podczas przerwy odbyła się piękna uroczystość jubileuszowa. We wczorajszych zawodach, kapitan I. drużyny Cracovii, p. Synowiec, rozegrał setny match. W krótkich słowach przemówił p. Korczyński w imieniu Wydziału, podnosząc zasługi jubilata w staraniach około utrzymania karności i solidarności w drużynie, jako też przedstawiając go, jako chlubę drużyny. - Równocześnie wręczono p. Synowcowi upominek od Wydziału.

Również i my zaznaczyć musimy, że p. Synowiec był i jest chlubą nietylko I. drużyny Cracovii, ale wogóle polskiego sportu piłki nożnej, jedyny to może gracz w klubach galicyjskich, który zrozumiał dobrze znaczenie tego sportu. Swoją spokojną, owocną grą dokonał więcej, aniżeli nie jeden brawurowy gracz. Okazując zawsze swój takt i pobłażliwość dla przeciwników, nie dopuścił nigdy do tego, aby być skarconym przez sędziego, toteż zjednał sobie u wszystkich szacunek.

Publiczność dała wczoraj dowód, że nie interesuje ją tyle gra, ile drużyna, słowem, jest stronnicza. Błędy popełniane przez graczy Wisły przyjmowała publiczność gwizdaniem i rozlicznymi wykrzyknikami, podczas gdy błędy "Cracovii" pomijała milczeniem.




Czas z 08.11.1913

Ze sportu.
Czas, 8 listopada 1913
Pierwsze obecnie drużyny galicyjskie „Cracovia” i „Wisła” rozegrają w najbliższą niedzielę rozstrzygające zawody o mistrzostwo polskie. Zwolennicy obydwu klubów oczekują tego spotkania z niecierpliwością, gdyż obydwie drużyny dołożą wszystkich sił, użyją zapewne całej swej umiejętności, by zatrzymać dla siebie przodownictwo w polskim footballu i zdobyć dla swych barw nagrodę wędrowną. Drużyna białoczerwonych obchodzi w dniu tym piękną uroczystość: kapitan bowiem „Cracovii” p. Synowiec w spotkaniu tym rozegra setny z rzędu match. Pierwszy to u nas gracz, który brał udział w tylu oficyalnych zawodach, jest chlubą nie tylko drużyny, lecz i całego klubu, stanowiąc wzór dzielnego i szanowanego w kołach młodzieży sportsmena.



Czas z 09.11.1913

Match „Cracovii” z „Wisłą”
Czas, 9 listopada 1913
Match „Cracovii” z „Wisłą” o godz. 2 po południu w parku gier na Błoniach.

Match „Cracovii” z „Wisłą”, który odbędzie się dzisiaj, będzie zakończeniem obecnego sezonu footballowego, stanowiąc ze względu na stałą rywalizację wymienionych klubów rzeczywistą atrakcyę. Obie drużyny są pełne nadziei uzyskania zwycięstwa, a zniem mistrzostwa polskiego. Początek zawodów wyznaczono na godzinę 2 po południu, gdyż w myśl przepisów Związku polskiego w razie nierozstrzygnięcia walki w normalnym czasie nastąpi przedłużenie zawodów na 15 lub 30 minut.




IKC z 08.11.1913

Zawody o puhar "Illustr. Kuryera Codz.
Ilustrowany Kurier Codzienny, 8 listopada 1913
Zawody o puhar "Illustr. Kuryera Codz. rozpisane przez Związek polski zawody o mistrzostwo Galicyi, Cracovii z Wisłą budzą niebywałe zaciekawienie. Wisła pobiła dwa razy Pogoń lwowską, biało-czerwoni zaś w meczach z Pogonią wyszli dwa razy z wynikiem nierozstrzygniętym. Ostatnia wygrana Cracovii z Wisłą w stosunku nieznacznym bo tylko 2:1 daje rękojmię iż match najbliższy będzie dla widza jednym z najbardziej interesujący, dla obu zaś rywalizujących klubów najważniejszym, gdyż rozstrzygnie komu przypadnie mistrzostwo polskie a z nim piękny puhar srebrny, ufundowany przez redakcję "Ill. Kuryera Codziennego".



IKC z 09.11.1913

Ilustrowany Kurier Codzienny, 9 listopada 1913
Srebrny puhar, ofiarowany przez Redakcyę „Ilustr. Kuryera Codziennego” dla zwycięzców w zawodach footballowych. (Jedna trzecia naturalnej wielkości).

Ilustrowany Kuryer Codzienny Mistrzom polskim piłki nożnej

Pierwsze zawody o powyższy puhar rozegra jutro „Cracovia” z „Wisłą”.




IKC z 30.11.1913

Ilustrowany Kurier Codzienny, 30 listopada 1913
Tow. sportowe „Wisła” poczuwa się niniejszym do miłego obowiązku podziękowania na tej drodze wszystkim klubom i towarzystwom, jak również zwolennikom i przyjaciołom za nadesłane z okazyi zdobycia mistrzostwa Galicyi za rok 1913 - wyrazy sympatyi i gratulacye.


Naprzód z 07.11.1913

Ze sportu.
Naprzód, 7 listopada 1913
W niedzielę 9 b.m. rozegrają dwa kluby krakowskie „Wisła” i „Cracovia” ostatnie zawody o mistrzostwo Galicyi na r. 1913. Obydwie drużyny mają równą ilość punktów, toteż te zawody zadecydują komu przypadnie srebrny puhar mistrzostwa. Równe szanse zwycięstwa mają obydwie drużyny, toteż walka będzie bardzo zaciętą, a przytem niepozbawioną prawdziwie sportowych emocyj. Zawody te prowadzić będzie sędzia z wiedeńskiego kolegium sędziów. W razie nierozstrzygnięcia zawodów w przepisanym czasie, match będzie przedłużonym o 30 minut, a gdyby i to przedłużenie nie przyniosło rozstrzygnięcia odbędą się ponowne zawody.



Naprzód z 09.11.1913

Ze sportu.
Naprzód, 9 listopada 1913
Ze sportu. Rozpisane przez Związek polski zawody o mistrzostwo Galicyi, między „Cracovią” a „Wisłą” budzą wielki zaciekawienie. „Wisła” pobiła dwa razy „Pogoń” lwowską, Cracovia zaś w matchach z „Pogonią” wyszła dwa razy z wynikiem nierozstrzygniętym. Ostatnia wygrana „Cracovii” z „Wisłą” w stosunku nieznacznym bo tylko 2:1 daje rękojmię, iż match najbliższy będzie dla widza jednym z najbardziej interesujących i rozstrzygnie, komu przypadnie mistrzostwo polskie, a z nim piękny puhar srebrny.



Gazeta Poniedziałkowa z 10.11.1913

Gazeta Poniedziałkowa, 10 listopada 1913
Włamywacze, korzystając z tego, iż cały Kraków i całe Podgórze zajęte są matchem "Wisły" z "Cracovią", zrobili sobie wczoraj dwa występy, aby przypomnieć Krakowianom, że jeszcze istnieją, mimo iż policya krakowska ma zostać powiększoną. [...]



Nowa Reforma z 06.11.1913

O mistrzostwo Galicyi.
Nowa Reforma, 6 listopada 1913
O mistrzostwo Galicyi. W niedzielę 9 b.m rozegrają dwa kluby krakowskie „Wisła” i „Cracovia” ostatnie zawody o mistrzostwo Galicyi na r. 1913. Obydwie drużyny mają równą ilość punktów, toteż walka będzie bardzo zaciętą, a przytem niepozbawiona prawdziwie sportowych emocyj. Zawody prowadzić będzie sędzia z wiedeńskiego kollegium sędziów. W razie nierozstrzygnięcia zawodów w przepisanym czasie, match będzie przedłużony o 30 minut, a gdyby i to przedłużenie gry nie przyniosło rozstrzygnięcia, odbędą się ponowne zawody.



Nowa Reforma z 09.11.1913

Nowa Reforma, 9 listopada 1913
Zawody o mistrzostwo Galicyi "Wisła" - "Cracovia" na boisku "Cracovii".



Nowa Reforma z 10.11.1913

Ze sportu footbollowego.
Nowa Reforma, 10 listopada 1913
"Wisła" - "Cracovia" 1:0. Wczorajszy match, kończący sezon jesienny piłki nożnej, przyniósł zarazem najbardziej emocjonującą sensacyę footballowią, decydujące zapasy pomiędzy dwiema od dawna "pierwszymi" drużynami krakowskimi o mistrzostwo Galicji, nagrodę wędrowną Polskiego Związku Piłki Nożnej i puchar srebrny. Z tego też powodu widzowie na boisku sportowym zebrali się licznie, a napięcie ciekawości wśród nich było tak silne, że przechodziło aż w nieopanowane zdenerwowanie, co w części udzieliło się także graczom.

Trzeba jednak z góry przyznać, że gra sama podczas wczorajszych zawodów niezupełnie stała swoją formą na wysokości ich ważności i zainteresowania. Tempo było energiczne, ale kombinacya niezbyt wyszukana, a dość liczne faule i wynikające stąd zawsze pewne zamieszanie powodowały chaotyczność.

W pierwszej połowie atakowała energicznie przeważnie "Cracovia" i gra w znacznej części odbywała się na połowie "Wisły", a błotnisty mocno teren przed jej bramką spowodował kilka bardzo niebezpiecznych dla czerwonych sytuacji, z których jednak biało-czerwoni nie potrafili definitywnie skorzystać. Kilka cornerów zaznaczyło tu przewagę "Cracovii" w pierwszej połowie gry, jednakże aż do pauzy nie dała ona żadnego rezultatu.

Podczas pauzy odbyła się mała uroczystość klubowa "Cracovii": kapitanowi jej Synowcowi, który właśnie rozgrywał setny mecz, prezes jej pan Konczyński po przemowie wręczył gratulacyjny upominek, co publiczność przyjęła gromkim aplauzem. Jednakże i ten ładny moment uczuciowy nie potrafił rozanimować "Cracovii" do gry zwycięskiej. Przeciwnie, "Wisła" znalazłszy się na terenie poprzednim "Cracovii", wygodniejszym do obrony, sprawnie odbija ataki biało-czerwonych i sama naciska ich bardzo energicznie. Z tych ataków udaje się jej wreszcie zdobyć gola wcale pięknie z podania Olejaka, a strzału Przystawskiego. Następujące potem energiczne wysiłki i ataki "Cracovii" rozbijają się o silną obronę i doskonale przytomnego i zręcznego bramkarza czerwonych i zwycięstwo pozostaje przy "Wiśle" 1:0.

W ten sposób po wczorajszych zawodach "Wisła" wysunęła się na czoło drużyn futbolowych polskich, zwyciężywszy dwukrotnie pierwszą z lwowskiej drużyn "Pogoń" i wczoraj wreszcie po długim zmaganiu się pierwszą z krakowskich "Cracovię". Sędzia funkcjonował wczoraj nienagannie. Wśród pewnej części publiczności zapanował po meczu nastrój przygnębienia.




Głos Narodu z 11.11.1913

Ze sportu.
Głos Narodu, 11 listopada 1913
Zawody piłką nożną o I-sze mistrzostwo polskie.

"Wisła" zdobywa to mistrzostwo, bijąc "Cracovię" w stosunku 1:0 (0:0).

Z małym opóźnieniem po godzinie drugiej rozpoczął się ten match, chlubny dla Wisły. Tłumy publiczności z zaciekawieniem oczekiwały tej walki dwu rywalek o pierwszeństwo w polskim sporcie: "Wisły" i "Cracovii". Wśród publiczności było wiele osób, które tylko na zawody polskie uczęszczają, bo zasadniczo są przeciwne ustawicznemu sprowadzaniu Niemców. Pierwsza na boisko wystąpiła "Wisła" (czerwoni) bez swoich doskonałych graczy stałych: Bujaka, Kusego i Janka, od nielicznych swoich zwolenników odbiera oklaski i zajmuje pole, po czym hucznie witana oklaskami "Cracovia" występuje na boisko w zwykłym składzie, w którym przed tygodniem zmagała się z wiedeńskim Rapidem z istotnie wielkim powodzeniem.

Skład drużyn był tedy następujący: "Wisła": bramkarz Schubert, prawy obrońca Pustelnik, lewy Karet, prawy pomocnik Konkiewicz, środkowy Kastor, lewy Pollak, prawy napastnik Przystawski, prawy łącznik A.O, środkowy Ares, lewy łącznik Stefek, lewy napastnik Mróz I. Drużynie tej przewodzi kapitan A.O.

"Cracovia": bramkarz Sulima, prawy obrońca P. M., lewy Modrzewski prawy pomocnik Traub II, środkowy Ziemiański, lewy Synowiec, prawy napastnik Staszek, prawy łącznik Szneider, środkowy Kowalski, lewy łącznik Dąbrowski, lewy napastnik Borowski. Kapitan drużyny Synowiec.

Rozpoczyna się gra. "Wisła" wybiera pole, "Cracovia" zaczyna grę. Sędzia lwowski. Boisko miękkie, ale bez błota. Z pierwszych posunięć piłki widać, że oba kluby dołożą wszystkich sił i całej umiejętności użyją, byle swoim barwom zwycięstwo zapewnić, byle pierwsze polskie mistrzostwo zdobyć. Gra od razu toczy się w tempie bardzo szybkim. "Cracovia" częściej atakuje, ale rzadko przedostaje się poza obronę, a gdy dochodzi do strzał, to piłkę wnet chwyta znakomity bramkarz "Wisły" Schubert, który naprawdę iść może o lepsze z najlepszymi bramkarzami, widzianymi w Krakowie. Po kilku minutach przechodzi do ataku "Wisła", ale trudno jej przebić się przez doskonałą obronę "Cracovii", szczególnie prawy obrońca dzielnie się spisuje. Gra na ogół toczy się na środku boiska, bez widocznej przewagi "Cracovii" czy "Wisły".

"Cracovia", grająca z początku trochę przyostro, po paru rzutach wolnych stara się grać prawidłowo. Widzowie z niezwykłym zaciekawieniem śledzą przebieg gry, naprawdę pięknej, a chwilami doskonałej i wzorowej. Od dawna nie widzieliśmy tak pięknego widowiska sportowego. Pierwsza połowa gry kończy się bez rezultatu.

Druga połowa, w jeszcze żywszym rozpoczęta tempie, wykazuje powoli przewagę "Wisły". Wreszcie w 20 coś minucie z pięknego podania p. A. O., dostaje piłkę prawy skrzydłowy "Wisły" Przystawski, który mistrzowskimi posunięciami wymija "jubilata" (znakomitego zresztą gracza) Synowca, mija też mniej groźnego lewego obrońcę Modrzewskiego, a zanim nadążył z obroną prawy (lepszy) obrońca, prześlicznym, skośnym rzutem wbija piłkę w bramkę "Cracovii" i zdobywa punkt na korzyść swego klubu.

Zrywa się burza oklasków. Gra idzie dalej w szalonym wprost tempie. "Cracovia", zda się, ostatnich sił dobywa, by - jeśli nie zwyciężyć, to przynajmniej odbić punkt stracony. Lecz próżne są wszystkie jej wysiłki; choć doskonała pomoc jej pracuje, jak może - choć prawy skrzydłowy (Staszek) i środkowy napastnik (Kowalski) wszelkich sił dokładają, nie mogą dojść do strzału, bo albo pomocnicy "Wisły" piłkę im odbiorą, lub obrona "Wisły" im ją wybije, lub wreszcie niepodobne prawie do obronienia strzały chwyta bramkarz "Wisły". A "Wisła" niemniej świetnie odpowiada atakami, szybkość jej tempa nie wyczerpuje się. Pełna animuszu, naciera coraz silniej, coraz większą stopniowo zyskuje nad "Cracovią" przewagę, tak, że ostatnia część gry toczy się prawie stale na polu "Cracovii". Staje się oczywiste, że "Wisła" nie da sobie wydrzeć dobrze zapracowanego zwycięstwa, że mistrzostwo w polskim futbolu jej słusznie w udziale przypadnie.

Wreszcie, wśród oklasków, schodzą rywalki z boiska. Liczni zwolennicy składają dzielnym "Wiślakom" gratulacje. Wraz z mistrzostwem w polskim futbolu zdobyła "Wisła" i srebrny puchar. Jest to już druga honorowa nagroda, jaką zdobyła "Wisła", w roku bowiem 1911 zdobyła dyskobola, ofiarowanego zwycięskiej drużynie przez p. wiceprezydenta Rady szkolnej krajowej.


A. Dąbr.


Głos Narodu, 11 listopada 1913
Zawody piłką nożną o I-sze mistrzostwo polskie.

"Wisła" zdobywa to mistrzostwo, bijąc "Cracovię" w stosunku 1:0 (0:0).

Z małym opóźnieniem po godzinie drugiej rozpoczął się ten match, chlubny dla Wisły. Tłumy publiczności z zaciekawieniem oczekiwały tej walki dwu rywalek o pierwszeństwo w polskim sporcie: "Wisły" i "Cracovii". Wśród publiczności było wiele osób, które tylko na zawody polskie uczęszczają, bo zasadniczo są przeciwne ustawicznemu sprowadzaniu Niemców. Pierwsza na boisko wystąpiła "Wisła" (czerwoni) bez swoich doskonałych graczy stałych: Bujaka, Kusego i Janka, od nielicznych swoich zwolenników odbiera oklaski i zajmuje pole, po czym hucznie witana oklaskami "Cracovia" występuje na boisko w zwykłym składzie, w którym przed tygodniem zmagała się z wiedeńskim Rapidem z istotnie wielkim powodzeniem.

Skład drużyn był tedy następujący: "Wisła": bramkarz Schubert, prawy obrońca Pustelnik, lewy Karet, prawy pomocnik Konkiewicz, środkowy Kastor, lewy Pollak, prawy napastnik Przystawski, prawy łącznik A.O, środkowy Ares, lewy łącznik Stefek, lewy napastnik Mróz I. Drużynie tej przewodzi kapitan A.O.

"Cracovia": bramkarz Sulima, prawy obrońca P. M., lewy Modrzewski prawy pomocnik Traub II, środkowy Ziemiański, lewy Synowiec, prawy napastnik Staszek, prawy łącznik Szneider, środkowy Kowalski, lewy łącznik Dąbrowski, lewy napastnik Borowski. Kapitan drużyny Synowiec.

Rozpoczyna się gra. "Wisła" wybiera pole, "Cracovia" zaczyna grę. Sędzia lwowski. Boisko miękkie, ale bez błota. Z pierwszych posunięć piłki widać, że oba kluby dołożą wszystkich sił i całej umiejętności użyją, byle swoim barwom zwycięstwo zapewnić, byle pierwsze polskie mistrzostwo zdobyć. Gra od razu toczy się w tempie bardzo szybkim. "Cracovia" częściej atakuje, ale rzadko przedostaje się poza obronę, a gdy dochodzi do strzał, to piłkę wnet chwyta znakomity bramkarz "Wisły" Schubert, który naprawdę iść może o lepsze z najlepszymi bramkarzami, widzianymi w Krakowie. Po kilku minutach przechodzi do ataku "Wisła", ale trudno jej przebić się przez doskonałą obronę "Cracovii", szczególnie prawy obrońca dzielnie się spisuje. Gra na ogół toczy się na środku boiska, bez widocznej przewagi "Cracovii" czy "Wisły".

"Cracovia", grająca z początku trochę przyostro, po paru rzutach wolnych stara się grać prawidłowo. Widzowie z niezwykłym zaciekawieniem śledzą przebieg gry, naprawdę pięknej, a chwilami doskonałej i wzorowej. Od dawna nie widzieliśmy tak pięknego widowiska sportowego. Pierwsza połowa gry kończy się bez rezultatu.

Druga połowa, w jeszcze żywszym rozpoczęta tempie, wykazuje powoli przewagę "Wisły". Wreszcie w 20 coś minucie z pięknego podania p. A. O., dostaje piłkę prawy skrzydłowy "Wisły" Przystawski, który mistrzowskimi posunięciami wymija "jubilata" (znakomitego zresztą gracza) Synowca, mija też mniej groźnego lewego obrońcę Modrzewskiego, a zanim nadążył z obroną prawy (lepszy) obrońca, prześlicznym, skośnym rzutem wbija piłkę w bramkę "Cracovii" i zdobywa punkt na korzyść swego klubu.

Zrywa się burza oklasków. Gra idzie dalej w szalonym wprost tempie. "Cracovia", zda się, ostatnich sił dobywa, by - jeśli nie zwyciężyć, to przynajmniej odbić punkt stracony. Lecz próżne są wszystkie jej wysiłki; choć doskonała pomoc jej pracuje, jak może - choć prawy skrzydłowy (Staszek) i środkowy napastnik (Kowalski) wszelkich sił dokładają, nie mogą dojść do strzału, bo albo pomocnicy "Wisły" piłkę im odbiorą, lub obrona "Wisły" im ją wybije, lub wreszcie niepodobne prawie do obronienia strzały chwyta bramkarz "Wisły". A "Wisła" niemniej świetnie odpowiada atakami, szybkość jej tempa nie wyczerpuje się. Pełna animuszu, naciera coraz silniej, coraz większą stopniowo zyskuje nad "Cracovią" przewagę, tak, że ostatnia część gry toczy się prawie stale na polu "Cracovii". Staje się oczywiste, że "Wisła" nie da sobie wydrzeć dobrze zapracowanego zwycięstwa, że mistrzostwo w polskim futbolu jej słusznie w udziale przypadnie.

Wreszcie, wśród oklasków, schodzą rywalki z boiska. Liczni zwolennicy składają dzielnym "Wiślakom" gratulacje. Wraz z mistrzostwem w polskim futbolu zdobyła "Wisła" i srebrny puchar. Jest to już druga honorowa nagroda, jaką zdobyła "Wisła", w roku bowiem 1911 zdobyła dyskobola, ofiarowanego zwycięskiej drużynie przez p. wiceprezydenta Rady szkolnej krajowej.


A. Dąbr.



Gazeta Poniedziałkowa z 04.05.1914

Gazeta Poniedziałkowa, 4 maja 1914
Gazeta z maja 1914 informująca, że wtedy prezes Cracovii rozdał piłkarzom medale za Mistrzostwo