1924.03.30 AKS Chorzów - Wisła Kraków 6:3

Z Historia Wisły

1924.08.15, Mecz towarzyski, Królewska Huta,
AKS Królewska Huta 6:3 (3:1) Wisła Krakow
widzów: 2.000
sędzia: Kosicki
Bramki



Mikisz




0:1
1:1
2:1
3:1
3:2
3:3
4:3
5:3
6:3
35'








AKS Królewska Huta
2-3-5
Jerzy Musialik
Jerzy Kolakowski
Walter Urbański
Alfred Rother
Wilhelm Duda I
Teodor Meiser
Jerzy Szymala
Teodor Klosek
Antoni Duda II
Erwin Mikisch
Piotr Janeczek

trener:
Wisła Krakow
2-3-5
Mieczysław Wiśniewski
Stefan Wójcik
Stanisław Stopa
"Haberda" prawdopodobnie to Albin Habzda
Władysław Krupa
Marian Majcherczyk
Józef Adamek
Stanisław Czulak
Henryk Reyman
Władysław Kowalski
Mieczysław Balcer

trener: brak
Rożne: 3-5

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Relacje prasowe

„Przegląd Sportowy” z 1924.04.02

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/applet?content_url=/Content/43158/directory.djvu&handler=djvu&sec=false

Dla piłkarstwa krakowskiego nigdy bodaj nie było tak czarnego dnia, jak ostatnia niedziela. Obie drużyny, stanowiące ekstraklasę grodu podwawelskiego, tego centrum piłkarstwa, poniosły niespodzianie dwie dotkliwe porażki: Wisła z Amatorskim K S. w Królewskiej Hucie 3:6 (1:3), Cracovia z Polonią w Warszawie 1:4 (0:0). Przegrana z różnicą trzech bramek i to w spotkaniach krajowych — do tego obie drużyny nie są przyzwyczajone. Czyżby to miało być zmierzchem futbalu krakowsiego? Nie sądzę. Wisła na błocie gra znacznie gorzej, przyczem Kaczor nie pojechał tak, że zastąpił go gracz drużyny trzciej, a także sędzia p. Kosicki zbił czerwonych zupełnie z tropu przez nieuznawanie „spalonych", Cracovia zaś zbyt dużo energji i fizycznej i nerwowej włożyła w spotkania z berlińczykami, prowdzone na zupełnie rozmokłym gruncie, by nie miała przyjść reakcja. Szczególnie widać ją była w grze pomocy, stanowiącej dotąd chlubę i podporę drużyny, a w tych zawodach najsłabszej części zespołu

Obie przegrane z różnych powodów są dla Krakowa bolesne: Wisła sprawiła wzorem Pogoni zawód polakom górnośląskim, ulegając drużynie, która mimo wszystko nie jest zespołem o wybitnej klasie, a jedynie na własnem boisku jest trudna do pokonania — Cracovia zaś nie tyle przez swą pierwszą wogóle w Warszawie przegraną, ile przez jej cyfrową wysokość i przez słabą grę dała stolicy asumpt do tryumfowania. Niewątpliwie teraz pisma będą sobie używały na sporcie krakowskim i „olimpijczykach". To też na barkach Wisły, która w najbliższą niedzielę zmierzy się z Polonią w Warszawie, leży zwiększony w chwili obecnej obowiązek ratowania honoru Krakowa i poddania ostatniego wyniku, nie odpowiadającego sile obu drużyn (rogów 9:3 dla Cr.), nawet w ich ówczesnej kondycji, należytej korekturze — chyba że warunki terenowe będą znów dla Wisły niepomyślne. Pozatem zarówno Wisła jak i Cracovia powinny zaprosić zarówno K S Amatorski jak i Polonię do Krakowa, do czego zresztą mają prawo. Ostatni raz grała Cracovia z Polonią w Krakowie w jesieni r. 1921, a następnie cztery razy gościła juz w Warszawie; dziwić się zatem należy, dlaczego białoczerwoni stale pozbawiali się korzyści grania u siebie.

W samym Krakowie było do południa mglisto i dżdżysto, popołudniu zaś dla odmiany pokazał się śnieg (dawno go już nie było). Sobotnie zawody Jutrzenka—Makkabi nie doszły do skutku, bo boisko Jutrzenki było pono niezdatne do gry; ten sam los spotkał zawody niedzielne między Wawelem i Makkabi, choć boisko Cracovii w bież. sezonie było w najlepszym stanie, choć już bilety sprzedano i drużyna Wawelu wyszła na boisko. Makkabi okazała stanowczość (po raz drugi w tym sezonie) i na boisko nie wyszła. Walka z przeciwnościami, pokonywanie psikusów przyrody to niby cechy piłkarzy, lecz nie wszystkich.. Mniejsza o powody odwołania zawodów, lecz jeśli to robicie, czyńcie to w porę, w każdym razie przed sprzedażą biletów i nie narażajcie widzów, którzy bez względu na niepogodę przybyli na zawody, by stali w ogonku przy kasie w oczekiwaniu zwtoIu pieniędzy za bilet, nie dyskretujcie siebie i imprez lokalnych! W ten sposób ubogi program niedzielny zeszczuplał do minimum. Jedynie przed południem boisko Cracovii było widownią zawodów.


30 marca Amatorski K. S —Wisła (Kraków) 6:3 (3:1)

Do powyższej gry stawiły się drużyny w następujących składach.

Wisła: Wiśniewski; Wójcik. Stopa: Majcherczyk, Krupa, Haberda; Balcer. Kowalski, Reyman, Czulak i Adamek.

Amatorski: Muszalik; Kołakowski, Urbański; Roter, Duda I., Meiser; Szymała, Kiosek, Duda II , Mikisz i Janeczek.

Boisko ślizgie co jednakże grze nie przeszkadzało. Pogoda w pierwszej połowie dobra, w drugiej padał śnieg. Amatorzy przeczuwając, że mają przed sobą silnego przeciwnika biorą się zaraz do pracy i strzelają po 10 minutach pierwszą bramkę. W następstwie tego atakuje bezustannie Wisła lecz bezskutecznie i podczas jednego z tych ataków, odkopuje obrońca Amatorów piłkę poza obrońców Wisły, którzy stali w połowie boiska i atak Amatorów chwytając sposobność strzela drugą bramkę.

Dopiero w 35 minucie strzela Wisła 1 bramkę. Przed końcem pierwszej połowy strzelają znów Amatorzy 3 bramkę najładniejszą z wszystkich przez Mikisza. Po przerwie Wisła w przeciągu 10 minut wyrównuje i atakuje dalej. Amatorzy zbierają wszystkie siły i przenoszą częściowo grę na połowę Wisły i osiągają jeszcze dalsze 3 bramki, przypieczętując zwycięstwo.

Widzów 2000. Rogów 5:3 dla Wisły.

Sędzia p. Kosicki, przewodniczący kolegjum sędziów GZOPN, bardzo słaby, gdyż wogóle nie zważa na spalone i odgwizduje je mylnie.


Tygodnik Sportowy

ROK IV. KRAKÓW, DNIA 1 K W IETN IA 1 9 2 4 ROKU. NR. 14.

Z Król. Huty. Wisła (Kraków) — K. S. Amatorski (Kr. Huta) 3 : 6 (1 :3 ). Trzeba zaiste dużo cywilnej odwagi, ażeby grać na tak błotnistem boisku, jakiem było dziś boisko Amat. KS. A jeszcze więcej odwagi wykazała publiczność królhucka, która, mimo błota, śniegu i deszczu, przybyła w ilości przeszło 1000 osób i cierpliwie przypatrywała się dzisiejszej grze. Zawody te były od pierwszej chwili bardzo cielca we i tylko tem można wytłumaczyć sobie beznadziejne moknięcie i marznięcie-widzów. Dzisiejszą grą Wisła stanowczo nie zasłużyła sobie na powyższy rezultat. Powinna była nietylko nie przegrać, ale przeciwnie, conajmniej w takimż stosunku wygrać. 1 gdyby jej tyły obstawione były nie przez rezerwowych graczy, a przez właściwych/rezultat wypadłby zupełnie inaczej. Tylko z winy Stopy i Wójcika Krakowianie tak haniebnie przegrali. Nie bez winy jest również Wiśniewski, który formy zeszłorocznej jeszcze nie osiągnął, a jednak pozwala sobie na wyraźne lekceważenie przeciwnika. Całość gry przy dzisiejszej pogodzie i stanie boiska wykazała zupełną przewagę systemu gry, polegającego na solowych przebojach poszczególnych graczy. Precyzyjne kombinowanie i hołdowanie przyziemnemu systemowi na gruncie nienormalnym, bądź błotnistym, bądź wodnistym, jest nonsensem, który wkońcu na rezultacie musi się zemścić. Nikt nie zaprzeczy, że Wisła grała ładniej i technicznie wyżej, a jednak KS. Amat. w zupełności na zwycięstwo zasłużył. Ich drużyna, złożona z paru wybitnych przebojowców, mniej dbała o piękno gry, natomiast ciągle rwała naprzód i strzelała, korzystając z każdej nadającej się okazji. Prawda, że w II. poł. Wisła zmieniła system gry i pracując skrzydłami zdobyła przez Kowalskiego i Czulaka dwie cudowne bramki, ale było już zapóźno. Uciążliwa praca w I. poł. zupełnie wyczerpała siły niektórych graczy, toteż ani Reyman, ani Krupa, ani nawet temperament Czulaka nie mogły uchronić drużyny od klęski. Z graczy Amat. KS. zasługują na wyróżnienie bramkarz, lewy obrońca, środk. pomocnik Duda I, jak również lewa strona ataku. Wybitne zdolności przebojowe wykazał młodszy Duda. Sędziował p. Kosicki, tym razem bardzo nieuważnie. A. B.