1924.05.11 Cracovia - Wisła Kraków 0:2

Z Historia Wisły

1924.05.11, Mecz towarzyski, Kraków, Stadion Cracovii, niedziela
Wisła Kraków 2:0 (0:0) Cracovia
widzów: 6.000
sędzia: Andrzej Rutkowski z Krakowa
Bramki
Stefan Wójcik
Stanisław Czulak 81'
1:0
2:0
Wisła Kraków
Mieczysław Wiśniewski
Kazimierz Kaczor
Marian Markiewicz
Marian Majcherczyk
Władysław Krupa
Stefan Wójcik
Józef Adamek
Stanisław Czulak
Henryk Reyman
Władysław Kowalski
Mieczysław Balcer

trener: brak
Cracovia
Przeworski
Fryc
Gintel
Synowiec
Cikowski
Strycharz
Sperling
Jan Reyman III
Ciszewski
Chruściński
Mieczysław Zimowski

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Według Gońca Krakowskiego grano na Stadionie Cracovii!!!

Spis treści

Relacje prasowe

”Przegląd Sportowy” z 1924.05.14

Zawody te, znaczone dla celów pokazowo-kasowych nosiły mimo to wybitne piętno gier o mistrzostwo. Uległa Cracovia pomimo piękniejszej i przynajmniej równorzędnej, jeżeli chodzi o ilość szans i gościnę pod bramką przeciwnika. Ci którzy z tego wysuwają asumpt, że Cracovia jest "lepszą" i tylko "przypadkowo" została pobitą 0 są w błędzie. Technika, kombinacja, czystość gry swoista Cracovia - są tylko częścią walorów składających się na "klasę" drużyny. Pozostaje jeszcze kondycja fizyczna i psychiczna, wytrzymałość, twardość, start, których właśnie Cracovii nie dostaje, a w czem celuje Wisła. Sam fakt, że każde zawody przyoszą nam nową mozaike ustawienia graczy Cracovii, że niema okresu, aby któryś z graczy jej nie chorował lub nie domagał - ilustruje jak "miękka" w zarodku już jest ta drużyna. Reszty dopełnia jakość z jaką gracze jej ulegają kontuzjom podczas samych zawodów. Cracovia występuje bez Kałuży z Ciszewskim na środku ataku - Wisła w pełnym garniturze, jednakże bez zapowiadanych Stycznia i Gierasa.

Pierwsza połowa gry a zwłaszcza początkowych 25 minut zdawało się wróżyć porażkę dla Wisły. Przewaga Cracovii była w okresie tym znaczną, ale też zwykle bezproduktywną. Po pauzie gra otwarta. Zanosi się na remis. Tymczasem "w mentliku" podbramkowym zostaje kontuzjowany Gintel i schodzi z boiska. Cikowski zastępuje miejsce obrońcy, środek pomocy obejmuje Zastawniak. Natychmiast po tem przegrupowaniu się Przeworski puszcza "szpargę" z rzutu wolnego. Punkt dla Wisły. Drugą bramkę uzyskuje rychło potem Czulak z podania Balcera. Wysiłki Cracovii, walczącej zawzięcie o wyrównanie czy bramkę - skutku nie odnoszą. Jeżeli na zawody te spojrzeć pod kątem widzenia "olimpijskim" to - na pierwszem miejscu postawić należy grę Synowca, znakomicie dysponowanego i niestety dwakroć kontuzjowanego przez Wójcika. W nim, w Gintlu, Wiśniewski posiadamy bodajże niezawodnych olimpijczyków. Słabszymi nieco byli Sperling, Fryc i Krupa - najbardziej blado przedstawiał się Reyman a Balcer acz nie "olimpijczyk" powinienby jednak pojechać do Paryża. "Wydziczał" świetnie i brał nabardziej beznadziejne piłki. Panowie: Wójcik, Kowalski i Przeworski zasługują na napiętnowanie za grę ostrą i brutalną. W szczególności Wójcik powinien był pamiętać, że Synowca w drużynie olimpijskiej nie zastąpi nikt. Sędziował p. Rutkowski rozumnie, taktownie i według najlepszej woli.

”Tygodnik Sportowy” z 1924.05.14

PZPN. wyznaczył sobie dla zasilenia funduszu olimpijskiego powyższe 2 mecze, które stanowiły zawsze pewnego rodzaju derby lokalne. O ile o meczu Cracovia— Wisła można to z całą pewnością powiedzieć, o tyle wątpliwem to się stało odnośnie do zawodów Jutrzenka— Makkabi.

Prawdziwem derby było spotkanie Cracovii z Wisłą. Około 6.000 widzów, rekord w obecnym sezonie. Gra żywa i ambitna, po przerwie nawet ostra, bardzo ostra. Crac. bez Kałuży, którego na środku wcale dobrze zastępował Ciszewski. Zresztą obie drużyny w komplecie. Wisła nie dała sobie wydrzeć grudniowego zwycięstwa nad swym rywalem lokalnym i do szeregu swych tegorocznych zwycięstw dołączyła jeszcze jedno — najpiękniejsze i najważniejsze. Wprawdzie na miękkim terenie lekka Crac. technicznie, szczególnie do pauzy, korzystniej się wyróżniała, ale Wiśniewski, Markiewicz i Kaczor zawsze byli na posterunku i nawet w chaosie i w tłoku bronili skutecznie i przytomnie. Obrona Wisły nie dawała się minąć i przejechać, cofała się pod samą bramkę i tam się zacięcie broniła, licząc na swoją ostoję — Wiśniewskiego. Obrona Crac. natomiast w tym dniu słaba. Kilkakrotnie atak Wisły minął zupełnie obu reprezentatywnych backów i napastnik czerwony jechał sam do bramki... lecz tu napotkał na czerwieńszego i niesłychanie odważnego Przeworskiego, który takich kilka (najmniej 4) sytuacji śmiałym i dobrze obliczonym wylotem przed niechybnemi bramkami uratował. Nieco więcej przytomności umysłu u napastników Wisły, a byłaby Crac. z tego powodu doznała katastrofalnej klęski. Odwaga i szczęście z jednej strony, nerwowość i nieprzytomność z drugiej uchroniły Crac. przed pauzą przed haniebną klęską. Gdy Crac. do pauzy pewnej swej przewagi kombinacyjnej, a Wisła swej przebojowości nie wyzyskały, zdawało się, że wynik będzie bezbramkowym i nierozstrzygniętym. Ale po przerwie wystąpiły zaraz na jaw słabe i mocne strony i punkty obu partji i silniejsza konstytucja fizyczna Wisły, jej niezłomne, żelazne dążenie do zwycięstwa, powoli łamało Cracovię. A gdy jeszcze Gintel, z powodu skurczu mięśnia opuszcza boisko, los Crac. został przypieczętowany. Wkrótce uzyskuje Wójcik 1-szą bramkę z wolnego rzutu, a Czulak ze znakomitej centry Balcera, po wspaniałym przeboju tegoż 2-gą. Cikowski w obronie, a Zastawniak na prawej pomocy nie mogli dać rady zajęczym biegom Balcera. Także i Adamek zmęczył Synowca. Nie obeszło się naturalnie i w tym dniu bez kilku całkiem nawet brutalnych momentów, ani też bez pewnej niedyspozycji sędziego Rutkowskiego, który podyktował za rzekomy „hands” jedenastkę przeciw Wiśle. Dobrze zrobił p. R., że na skutek przedstawienia graczy obu stron zmienił swe rozstrzygnięcie, lepiej bowiem naprawić błąd, niż zdyskredytować siebie i skrzywdzić drużynę. Sędzia powinien dać rzut karny tylko wówczas, gdy jest pewnym przekroczenia. Także omyłka zegarkowa o 15 min. była humorystycznym incydentem, który minął szczęśliwie po skontrolowaniu zegarków. A i na widowni doszło do cichej, ale krwawej rozprawy. Jacyś fanatycy pobili się do krwi.

Sport Ilustrowany

Nr 13. Poznań, czwartek 15 maja 1924. Rok I.

11 V. Wisła—Cracovia 2 : 0 (0 :0 )

Boisko Cracovii. Dzień P. Z. P. N.

Cracovia po ostatniej "klęsce z Wisłą 5 : 1, — postanowiła się w tych zawodach zrehabilitować, lecz mimo wielkiego poświęcenia się ze strony jej graczy i nadzwyczaj ofiarnej ich gry — zwyciężyła Wisła zupełnie zasłużenie — być może nawet cyfrowo za nisko.

Drużyny wystąpiły w następujących składach: Cracovia: Przeworski, Fryc, Gintel, Synowiec, Cikowski, Strycharz, Sperling Reymann III, Ciszewski, Chruściński, Zimowski. Wisła zaś : Wiśniewski, Markiewicz, Kaczor, Majcherczyk, Krupa, Wójcik, Balcer, Kowalski, Reymann I. Czulak, Adamek.

Gra była bardzo interesująca i poza kilku wyjątkami — prowadzona ostro, lecz zupełnie fair. Po 15 min. gry dyktuje sędzia rzut karny przeciw Wiśle za rzekomą rękę Markiewicza, po chwili jednak daje sobie wytłumaczyć swoją pomyłkę, zaznacza rzut neutralny i gra się toczy dalej. Gracze Wisły nie wykorzystują kilku bardzo dogodnych pozycji pod bramką Cracovii i w walce z wybiegającym z bramki Przeworskim ulegają. Były to sytuacje do uzyskania bramki tak dogodne, że rzeczywiście dziwić się należy, że nie zostały wykorzystane. Przeworski broni w tej połowie gry znakomicie, no i z wielkim szczęściem. Również i Wiśniewski łapie dwa bardzo niebezpieczne rzuty. Do przerwy wynik remis. P o pauzie zaczyna Cracovia przyciskać, jednak jej wcale nie niebezpieczne ataki likwiduje doskonale grający Krupa i obrońcy: Markiewicz i Kaczor.

Obustronne wysiłki w celu zdobycia bramki mijają bez rezultatu. W '22 min. schodzi z boiska Gintel z powodu kurczu nogi, a wchodzi do gry za niego Łańko. Cracovia przedstawia drużynę, Cikowski cofa się do obrony, jego miejsce zajmuje Strycharz, Łańko zaś obsadza stanowisko prawego pomocnika. W chwilę potem, bo 23 min. zdobywa Wójcik bardzo ładnym strzałem z rzutu wolnego pierwszą bramkę dla Wisły. Gra zaczyna być bardziej ostrą, Chruściński nie trafia z kilku kroków do bramki. U graczy Cracovii daje się zauważyć przemęczenie, z czego korzysta wytrzymalszy atak Wisły i energicznie atakuje. W 36 min. przebija się bardzo ładnie Balcer, podaje piłkę do środka i Czulak z niewielkiej odległości strzela drugą bramkę. Gra się toczy w żywem tempie z przewagą Wisły, jednak wynik 2 : 0 dla Wisły zostaje niezmieniony. Z Cracovii najlepszym był Przeworski, który wybiegami swymi uchronił Cracovie przed jeszcze większą klęską. Fryc 1 Gintel grali bardzo dobrze, ten ostatni jednak w walce z Balcerem wychodził kilkakrotnie jako pokonany. W pomocy dobrze się spisywał Synowiec, Cikowski grał znacznie lepiej jak w ostatnich czasach. W ataku wybijali się: Reymann III i Sperling.

Wiśniewski zwłaszcza do pauzy miał dosyć do roboty i wykazał doskonałą swą klasę. Kaczor i Markiewicz bardzo dobrzy, z pomocy najlepszy Krupa, lecz także i Majcherczyk pracował bardzo dobrze. Z ataku najlepiej podobał się Reymann, podający doskonale piłkę, zaś Balcer na lewem skrzydle jest bardzo niebezpiecznym przebojowcem. — Sędzia p. Rutkowski mimo kilku przeczeń bardzo dobry. Kornerów 7 : 5 dla Cracovii. Publiczności bardzo wiele. ka.

Sport lwowski

Nr. 89. Lwów, środa 14 maja 1924. Rok III.

KRAKÓW.

Wisła-Cracovia 2:0 (0:0). Cracovia bez Kałuży, chociaż to wielkie pytanie, czy jego obecność byłaby pomogła wobec energji, ambicji i chęci zwycięstwa u Wisły. Obrona Cracovii źle się spisywała, nawet Gintel zawodził, w pomocy znakomitym był Synowiec, w ataku brak było myśli przewodniej, Ciszewski za młody jeszcze, Chruściński gra za ostro, Sperling najlepszy, Zimowski i Reyman III. zawiedli. Wisła grała skrzydłami, a jej atak często strzelał. W drugiej połowie po 20’ schodzi z boiska Gintel, Cikowski cofa się do obrony, wkrótce potem Wójcik strzela z wolnego strzału bramkę, Czulak zaś w 36’ z centry Balcera strzela drugą — poczem Cracovia tylko się broni. — Sędziował p. Rutkowski.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1924, nr 127 (11 V)

Najbliższe zawody footballowe.

Lokalną sensacyą Krakowa będą dzisiejsze zawody między jutrzenką a Makkabi, oraz jutrzejsze między Cracovią a Wisłą.

W ostatnich zawodach z Makkabi zwyciężyła jutrzenka w stosunku 4 :1. Drużyna Makkabi tłumaczy swoją porażkę katastrofalnie słabą grą rezerwowego bramkarza, co wpłynąć miało na drużynę tak deprymująco, że ta nie była w stanie przeprowadzić ze spokojem skutecznego ataku. Makkabi zawody dzisiejsze uważać będzie za jedyną sposobność zrehabilitowania się. Z drugiej strony jutrzenki cała ambicya leży w pokonaniu swego długoletniego rywala i znaną jest rzeczą, że w zawodach z Makkabi drużyna jutrzenki reprezentuje siłę bojową o wiele wyższą. Niemniej jednak liczyć się ona musi z tem, że dzisiaj nie tak łatwo zwycięstwo w udziale jej przypadnie.

Zawody Cracovia—Wisła dadzą zwycięzcy nieoficyalny tytuł mistrza wiosennego sezonu 1924. Wynik walki jest trudnym do przewidzenia, gdyż w zawodach tych główną rolę odegra ambicya i zapał, których obu drużynom z pewnością nie zabraknie. Dokładniejsza kombinacya ataku Cracovii spotka się z większą siłą przebojową i skuteczniejszym strzałem ataku Wisły. Co w wyniku dodatniej się ujawi, pokażą nam dopiero zawody. Życzyć sobie jedynie należy, aby gra jutrzejsza — choćby ze względu na bliski wyjazd naszej drużyny reprezentacyjnej — utrzymaną została w ramach ściśle sportowych i nie doprowadziła do uszkodzeń graczy.

Tak pierwsze jak i drugie zawody odbędą się na boisku Cracovii i ściągną zapewne tłumy publiczności, tem bardziej, że dochód przeznaczony jest na koszta wyjazdu naszej drużyny olimpijskiej do Paryża.


Relacja

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1924, nr 129 (13 V)

Wisła—Cracovia 2 :0 (0:0).

Zewnętrzne warunki w jakich Cracovia do zawodów wczorajszych wystąpiła, uzasadniały przypuszczenie, że tym razem zwycięstwo przypadnie jej przeciwnikowi. Brak znakomitego dyrygenta ataku Cracovii Kałuży z powodu chwilowej niedyspozycyi, oraz widoczna zaraz w pierwszych pociągnięciach trema drużyny i szereg technicznych i taktycznych błędów, od których nawet znakomity zazwyczaj Gintel wolnym nie był, przyniosły Wiśle zwycięstwo w zupełności zasłużone, któremu nawet uczestnictwa Kałuży przeszkodzić by prawdopodobnie nie zdołano.

Kombinacyjnie wyżej stała bezsprzecznie Cracovia, choć widocznym był brak dokładnego podawania piłki, natomiast Wisła celowała o wiele większą energią i zaciętością, oraz szybszymi biegami skrzydeł ataku Cracovii. Natomiast linia pomocy Cracovii była lepszą, a w szczególności Synowiec, okazujący we wczorajszych zawodach zapał młodzieńczy. Najdziwniejszem jednak jest, że obrona Cracovii1, zawsze pewna i spokojna, tym razem zawiodła, a rutynowany Gintel — najwidoczniej zdenerwowany — często musiał oddawać piłkę młodszym napastnikom Wisły. Wiśniewski by} wczoraj bramkarzem o najwyższej klasie. Przeworskiego wybiegi mają specyalną. wybitnie indywidualną cechę. Obrona jego jest bardzo skuteczną, nie mniej jednak utrzymywanie tego systemu na stałe, a głównie przeciw szybkiemu i technicznie pewnemu przeciwnikowi, musi się — mimo przysłowiowego szczęścia Przeworskiego — Skończyć kiedyś nieprzyjemnie. Stwierdzić jednak musimy, że dotychczas wybiegi jego żadnych złych skutków nie wykazały.

W ataku Cracovii brak widoczny dobrego dyrygenta, na którego mało rutynowany Ciszewski się nie nadaje. Pracowity Chruściński często daremnie wyczekiwał na wypuszczenia piłek. Reyman III i Zimowski słabi, natomiast Szperling był wczoraj o wiele niebezpieczniejszym jak w poprzednich zawodach. W całości atak za wiele kombinował — i ta nie bardzo szczęśliwie — a zamało okazał serca do strzału. W przeciwieństwie atak Wisły nie wiele namyślał się nad uczonością ofenzywy i starał się dobrymi biegami skrzydeł i częstymi strzałami niepokoić przeciwnika Metoda ta okazała się skuteczniejszą i przyniosła Wiśle zasłużoną wygraną.

Gra do pauzy wykazuje w polu małą przewagę Cracovia, która po pauzie przechodzi do energicznych, lecz bezskutecznych ataków. W 23 minucie schodzi z boiska Gintel, a w jego miejsce cofa się do obrony Cikowski. Już w minutę później uzyskuje Wójcik pięknie strzelonym rzutem wolnym pierwszą bramkę. Cracovia gra coraz chaotyczniej, natomiast Wisła przeciągle naprzód i po pięknym biegu Balcera uzyskuje z jego centry Czulak w 36 minucie drugą bramkę. Cracovia poddaje się swemu losowi i ogranicza się do końca obroną swej bramki. Sędziował p. Patkowski. Publiczności zebrało się około 6000.