1924.06.01 Wisła Kraków – Vivo Budapeszt 2:0

Z Historia Wisły

1924.06.01, Mecz towarzyski, Kraków, Stadion Wisły, 17:30
Wisła Kraków 2:0 (2:0) Vivo Budapeszt
widzów:
sędzia: Rutkowski
Bramki
Władysław Kowalski w.
Franciszek Danz
1:0
2:0
Wisła Kraków
2-3-5
Nowak
Kazimierz Kaczor
Marian Markiewicz
Witold Gieras
Marian Majcherczyk
Stefan Wójcik
Jan Kotlarczyk
Władysław Kowalski
Stefan Reyman
Franciszek Danz
Józef Adamek

trener: brak
Vivo Budapeszt

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Tygodnik Sportowy

ROK IV. KRAKÓW, DNIA 2 CZERWCA 1 9 2 4 ROKU. NR. 23 .

31. V. Vivo AC. (Budapeszt) — Makkabi 2:2 ( 1 : 1). - 1. VI. V i v o — W i s ł a 0:2 (0 :1 ). Vivo jest jednym z tych klubów węgierskich, które dotychczas w Polsce nie zostały nigdy pokonanymi i uzyskały tak cyfrowo, jak i jakościowo piękne sukcesy. Może z tego powodu, a może z innych, przybył on obecnie na tournee do Polski w bardzo osłabionym składzie z jakimi 6 rezerwowymi graczami. Toteż mimo, że gra jego jest wcale piękna, nie może dotąd wogóle uzyskać zwycięstwa, a ma już za sobą 2 klęski i 2 nierozstrzygnięte. Inna rzecz, że niezasłużenie, bo przewyższał na wszystkich 4 meczach w Łodzi i Krakowie, nawet w tym słabym składzie, wszystkich swoich przeciwników. A jednak brak wspaniałego, najlepszego obecnie w Budapeszcie, bramkarza Fischera, który był przeznaczony na Olimpjadę, a tylko skutkiem intrygi klubowej nie pojechał (po klęsce z Egiptem mocno tego żałowano), Grossa (obrońcy), który wyjechał do Paryża, 2 pomocników i 3 napastników, dał się mocno odczuć i Vivo przypłacił to niepowodzeniami.

VAC., jedyna drużyna Budapesztu, której udało się pokonać w bież. roku mistrza MTK, jest typową drużyną kombinacyjną ze wszystkiemi zaletami i wadami tego systemu, który obecnie na międzynarodowym egzaminie w Paryżu poniósł tak sromotną porażkę w walce z systemem, że go tak nazwiemy, „żywiołowo-przebojowym“, co wywoła niechybnie całą rewolucję w metodzie gier i walk futballowych. Mecze Vivo, a szczególnie z Wisłą, były klasycznym dowodem, że przegrać może drużyna, mająca 90 procent z gry, siedząca na połowie przeciwnika i pod jego bramką, kombinująca pięknie, strzelająca 70 razy na bramkę bez skutku, a wygrać może drużyna, która przebije się kilka razy, strzeli kilkanaście, ale umie wyzyskać doskonale sposobności podbramkowe. Tensam pono obraz przedstawiał mecz Węgry — Egipt i Polska — Szwecja. Stoimy przed dylematem. Gra mózgowa, czy walka żywiołowa, kombi nacja, czy ambicja. Historja futballu znajduje się w przełomowym okresie.

Niedzielny mecz z Wisłą zgromadził mimo konkurencji komicznego futballu artystów Słowackiego — Bagatela większą nieco ilość widzów. Vivo w tymsamym składzie, lewy back tylko inny, lepszy i pewniejszy. Wisła w składzie: Adamek, Danz, Reyman II, Kowalski, Kotlarczyk, Wójcik, Majcherczyk, Gieras, Kaczor, Markiewicz i nowy bramkarz rezerwowy. — Gra przez cały czas pod znakiem wybitnej przewagi technicznej, taktycznej i kombinacyjnej gości, szczególnie w 1. połowie, kiedy gra ich fascynowała publikę, była bowiem najpiękniejszą, jaką w obecnym sezonie jakakolwiek drużyna zagraniczna zaprodukowała. Jedną tylko wielką wadę, czy pecha, mieli napastnicy,— nie umieli strzelać.

Na dziesiątki strzałów wszystkie chybiły, lub były zupełnie anemiczne. Hyperkombinacja piękna, ale do absurdu doprowadzona. W decydującej chwili brak strzału i efektu końcowego. Wszystkie linje Vivo pracowały dobrze i harmonijnie, technika podawania i rzutów głową znakomite, a jednak rezultatu nie było. Przeciwnie Wisła. Kombinacji błyskotliwej przeciwnika oprzeć się nie mogła, ale nie dopuszczała go do wolnego i silnego strzału, walcząc zawzięcie w sytuacjach podbramkowych. Obrona Wisły stała na wysokim poziomie i spełniła swe zadanie. Atak był niebezpieczny, choć rzadko dochodził do ważkiego głosu. 1 sza bramka padła po rzucie wolnym, nie bardzo usprawiedliwionym, 2-ga po przeboju Adamka i jego centry z bliskiej odległości przez Dańca. Sędzia p. Rutkowski, całkiem dobry i bezstronny, przeoczył dwukrotnie wyraźny „hands” na karnem polu Wisły. Naogół niezasłużona zupełnie klęska gości. Wisła utrzymuje swój zwycięski pochód, dzięki nadzwyczajnemu szczęściu raczej, niż faktycznej umiejętności, wedle przebiegu bowiem gry winna była ten mecz przegrać tak, jak ze Slovanem i Opawą. Szczęście jednak jest w obecnym sezonie stale po stronie Wisły i dopomaga skutecznie jej ambicji i wysiłkom. Kompletna drużyna Vivo, która w lipcu zagości w Krakowie niechybnie zrehabilituje cyfrowo swą, mimo obecnych niepowodzeń, dobrą opinję.

Sport lwowski

Nr. 92. Lwów, środa 4 czerwca 1924. Rok III.


1. VI Wisła - Vivo AC (Budapeszt) 2:0 (1:0). Wisła bez graczy olimpijskich, Balcera i Czulaka. Nic też dziwnego, że drużyna grała słabo, szczególnie atak nie zatrzymywał piłki przy sobie. Zato znakomicie pracowali dwaj obrońcy Kaczor i Mazurkiewicz. Gdyby ci dwaj reprezentowali Polskę w Stockholmie i Paryżu, z całą pewnością nie przegrywalibyśmy z różnicą 5—6 bramek. W bramce Nowak z trzeciej drużyny bez zarzutu. W pomocy zadowolnił jedynie Gieras. W ataku Kowalski i Kotlarczyk dobry. Adamkiem mało grano. Goście pracowali w polu bardzo ładnie. Kombinacja i opanowanie techniczne piłki znakomite, uderzała świetną gra głową. Za to pod bramką nie byli wstanie przejechać Markiewicza i Kaczora i pomimo znacznej przewagi nie potrafili zdobyć bramki. Do pauzy gra pod znakiem przewagi gości, Ataki Wisły niebezpieczne. Po rzucie wolnym Kowalski uzyskuje pierwszą bramkę. Wszelkie wysiłki gości, by wyrównać udaremnia znakomicie pracująca obrona Wisły.

Po pauzie przewaga gości mniejsza. Wisła lepiej gra. Reyman II. gra na centrze. Danz na prawym łączniku. Zmiana ta okazała się dobrą. Ku końcowi otrzymuje pitkę od Kowalskiego Adamek, podprowadza w ciężkiej walce pod linję autową i Danz uzyskuje drugiego gola. Wynik ten utrzymuje się do końca. Rogów 3:2 dla Vivo. Sędziował doskonale p. Rutkowski.


Sport Ilustrowany

Nr. 17. Poznań, czwartek 12 czerwca 1924. Rok I.

1. 6. Wisła — Vivo A. C. (Budapest) 2 : 0 (1:0).

Boisko Wisły. Zawody międzynarodowe. Węgrzy wystąpili do tej gry wzmocnieni nowymi graczami, Wisła zaś osłabiona w następującym składzie: Nowak, Kaczor, Markiewicz, Wójcik, Majcherczyk, Gieras, Adamek, Dane, Reymann II, Kowalski, Kotlarczyk. Już z początku gry mają goście przewagę. Wisła tylko od czasu do czasu naciera na bramkę przeciwnika i w 8 min. po rzucie wolnym zdobywa pierwszą bramkę przez Kowalskiego. Następują ataki Węgrów', napastnicy ich jednak nie trafiają do bramki. Nowak broni kilka strzałów, raz wybiega ładnie i rzuceniem się pod nogi napastnikowi odbiera piłkę. Utrzymuje się przewaga Węgrów. Po przerwie goście znów atakują, jednak celnych strzałów na bramkę nie oddają. Napastnicy Wisły również kilkakrotnie zagrażają bram ce Węgrów i w 28 min. po ładnym ataku uzyskuje Danz z podania Adamka drugą bramkę. Ostatni kwadrans gry należy do Wisły, wynik jednak pozostaje bez zmiany.

Goście na przegraną nie zasłużyli i tylko niedyspozycji w strzelaniu ich napastników zawdzięcza Wisła swoje zwycięstwo'. U Węgrów bardzo dobrze grała pomoc i lewa strona napadu, .we Wiśle zaś bardzo dobrze bronił Nowak, doskonałym był Kaczor i Markiewicz, pomoc słaba, w ataku najlepszy Kowalski i Kotlarczyk. Kornerów 3 : 2 dla Vivo. Sędzia p. Rutkowski. Publiczności przeszło 2000 osób.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1924, nr 150 (3 VI)

WISŁA—VIVO 2:0 (1:0).

Sobotni przeciwnik Makkabi, Vivo rozegrał w dniu wczorajszym zawody z Wisłą, które zakończyły się wynikiem 2 : 0 dla Wisły. Drużyna Vivo, jak już pisaliśmy, jest to wspaniale wyszkolony technicznie przeciwnik, jednak nieumiejący wykorzystać wiele pozycyi podbramkowych. Wisła przedstawiła nam się ze swych najbardziej dodatnich stron. Wspaniałe tyły, a zwłaszcza Kaczor, który nie wiadomo dlaczego nie pojechał na Olimpiadę, pracowały znakomicie. Atak dobry (młode lew e skrzydło ma wielką przyszłość) stwarzał parę krytycznych sytuacyi podbramkowych. Gra toczyła się tak w pierwszej jak i w drogiej połowie pod znakiem przewagi Vivo, która już to z powodu nie celnych strzałów lub też z powodu wytrwałej i bardzo dobrej taktyce obronnej Wisły wyszła z tego meczu pokonaną. Sędziował p. Rutkowski

„Przegląd Sportowy”

Przegląd Sportowy. 1924, nr 22

1 czerwca. Vivo A. C. (Budapeszt)—Wisła 0:2 (0:1). Ktoś, kto lubi artystyczne i finezyjne „kawałki” kunsztu piłkarskiego, nie zawiódł się na Vivo. Drużyna ta myśli tak dużo i tak chytrze na boisku, wyprawia tak złożone sztuki, że na robienie bramek nie zostaje jej energji. Zupełnie inaczej jak Wisła, która wsuwa gole a na resztę gwizda. Spotkanie tych dwu odmiennych poglądów na system gry, przyniosło „przewagę” vivisektorom futbalu a zwycięstwo Wiśle, mimo, iż w składzie jej niedostawało 5-ciu czołowych graczy.

Z gości wyróżniał się środkowy pomocnik, wołany często przez atak, gdy dojrzewał moment na wyrobienie „niezawodnej” pozycji do strzelenia bramki. Niestety szybciej od niego zdążał do piłki niemniej doskonały w zawodach tych Kaczor.

Adamek w drugiej połowie spał i obudziwszy się raz jeden, wydarł, zcentrował i umożliwił Danzowi zrobienie bramki. Bramka pierwsza padła z chytrze wyzyskanego wolnego. Sędzia p. Rutkowski, wybija się na czoło krakowskiej izby sędziowskiej.