1924.07.05 Wisła Kraków – Slavia Praga 1:4

Z Historia Wisły

1924.07.05, Mecz towarzyski, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 1:4 (1:1) Slavia Praga
widzów: 1500
sędzia: dr Lustgarten
Bramki
Wisła Kraków
2:3:5
Mieczysław Wiśniewski
Kazimierz Kaczor
Marian Markiewicz
Marian Majcherczyk
Władysław Krupa
Witold Gieras
Franciszek Danz
Stanisław Czulak
Stefan Reyman
Władysław Kowalski
Mieczysław Balcer

trener: brak
Slavia Praga
skład domyślny: Wg prasy różnił się od drugiego spotkania na dwóch pozycjach...

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

„Stadjon” z 1924.07.17.


Z KRAKOWA
Miniony tydzień dał Krakowowi największą sensacją footballową sezonu w dwudniowych zawodach światowego rozgłosu praskiej drużyny „Slavia", która 5 i 6 b. m. gościła u tutejszej Wisły. Czesi zaprodukowali grę stojącą na wyżynach światowej doskonałości. Najwyższa technika, niedościgniona taktyka w połączeniu z Czechom właściwem dość flegmatycznym tempem i „Slavii” właściwem prowadzeniem gry fair: Zasadniczo grają Czesi wolno, z precyzyjnie dokładnem podawaniem piłki, nadzwyczajnem ustawianiem się każdego poszczególnego gracza, ale wyzwani przez przeciwnika pokazują, że sprostać potrafią tak technicznie jak i biegowo najszybszemu tempu. Tak samo nie nadużywają gry głową, jak to jest właściwością drużyn węgierskich, ale w momentach kiedy sytuacja gry wymaga główkowania, każdy ich gracz udawadnia że i w tej dziedzinie techniki footbalowej doszedł doskonałości. Wreszcie uderza u nich ta kolosalna rutyna, zdobyta w walkach z tyloma najgroźniejszymi przeciwnikami kontynentu i Anglji, która powoduje że gracz „Slavii" żadnym trickiem przeciwnika, żadną sytuacją gry nie czuje się zaskoczony, wiedząc zawsze jak w danym, choćby najkrytyczniejszym momencie gry, należy postąpić- wszechstronna rutyna powoduje też, że Slavia w grze wykazuje może za wiele zimnej krwi, a mniej zapału i temperamentu od drużyn n. p. węgierskich i to zdaje się było przyczyną, że Czesi krakowskiej publiczności, która ciągiem oglądaniem żywiołowych Węgrów zepsuła sobie nieco dobry smak sportowy, nie podobali się w tym stopniu, jak na to bezwzględnie zasługują. Wisła na której barkach spoczęło tym razem ciężkie zadanie przeciwstawienia polskiej klasy takiemu potentatowi, wypełniła to zadanie naogół dobrze, zwłaszcza w drugiem spotkaniu. Zniewolona z powodu odmowy „Cracovii" wbrew swoim obyczajom grać dwa dni z rzędu wystawiła w dniu pierwszym drużynę dosyć „niepełną” bez kierownika linji napadu Reymana 1, Adamka, Stycznia i Gierasa. Mimo to w pierwszym dniu zawodów nie można mowić o przygniatającej przewadze gości. Atakowała dużo i Wisła, tylko, że zgoła fałszywą taktyką, bo środkową trójką napadu, to oczywista przeciw świetnym technicznie tyłom „Slavii" nie mogło być praktycznem. Za to w drugiem dniu zawodów, kiedy Wisła poza Styczniem wystąpiła w komplecie, Czesi dobrze musieli się napracować, a nawet w drugiej połowie gry mieli momenty przypuchnięcia, zanim przy wydatnej pomocy sędziego D-ra Lustgartena (spalony) na 2 minuty przed końcem gry zdołali uzyskać skromną wygraną 2:1. Pobyt „Slavii" w Krakowie dał i momenty humoru w tutejszej prasie codziennej Oto, fachowy recenzent „Ilustrowanego Kurjera" odmówił tej drużynie wszelkiej wartości i posunął się aż do twierdzenia ni mniej ni więcej, że... spotkań z Czechami należy unikać, bo popsują klasę naszego footballu (sic!). Zapomniał biedaczysko w swej prostocie ducha, że „Slavia" jest drużyną o światowej marce wobec czego ględzenia jakiegoś pismaka krakowskiego bruku nie mogą zachwiać jej światowego stanowiska. „Dobrze poinformowani" opowiadają, że była to zemsta Kurjera stojącego na usługach „Cracovii" za to, że „Slavia" przyjęła zaproszenie „Wisły" odmawiając równocześnie „Cracovii". Zdanie takie nabiera wszelkich cech prawdopodobieństwa gdy się zważy, że nie dalej, jak dwa tygodnia wstecz tensam Kurjer wynosił pod niebiosy grę praskiej „Viktorji Żiżkov" przegrywającej z „Cracovią" 1 : 3, która jak się w parę dni potem okazało nie była drużyną „Viktorii” ale słabiuteńkiego klubiku „Liben", którego drużyna tak się ma do „Slavii", jak mucha do słonia.

Tygodnik Sportowy

ROK IV. KRAKÓW , D N IA 9 LIPC A 1 9 2 4 ROKU. NR. 2 8 .

Przegląd sportowy lokalny.

Ubiegły tydzień stał pod znakiem 2 senzacji. Decydująca rozgrywka o mistrz, grupy kl. B. między Makkabi, a Podgórzem zaintrygowała naprawdę Kraków nietylko z powodu, iż Podgórze był jedynym, któremu udało się w tej grupie pokonać Makkabi i że wobec tego wynik rewanżu był również niepewnym, ale głównie z powodu tła, miejsca rozgrywki (boisko Podgórza) i spodziewanych awantur. Groźby i zapowiedzi elektryzowały ludzi, toteż 5 bm. procesje całe szły na południe do Zabłocia, rezydencji „groźnego i odważnego” Podgórza. Nawet druga nielada senzacja, gościna słynnej praskiej Slavii, która 14 lat temu (w r. 1910) poraź ostatni bawiła w Krakowie, u Wisły, nie mogła odwrócić skoncentrowanej uwagi od ważnego meczu, mającego rozstrzygnąć, który z klubów stanie w szeregu kandydatów 0 zaszczytne miejsce w kl. A. 2.000 osób otaczało „słynne” i „niebezpieczne” boisko Podgórza, a zwolennicy ostatniego, przeważnie z dzielnicy podkrzemionkowej, niedwuznacznie domagali się zwycięstwa swej drużyny pod groźbą pobicia, a nawet krwawej, nożowej, rozprawy. Że dopiero na 20 przed końcem meczu namiętności wybuchły i wskutek jawnego terroru sędziego i wtargnięcia band na boisko mecz został przerwany i obie drużyny 1 sędzia wyszli bez szwanku, a tylko porachunki pomeczowe między wojowniczo usposobionymi sympatykami przyniosły kilka krwawych epizodów, należy jeszcze poczytać za szczęście.

Nie ulega wątpliwości, że boisko Podgórza narazie nie nadaje się do publicznych rozgrywek całkiem po prostu z powodu braku dostatecznych gwarancji bezpieczeństw a i powinno być stanowczo zamkniętem, że sam klub K. S. Podgórze, oraz jego zarząd, nie umieją przeprowadzić takiej organizacji imprezy, aby gracze, sędzia i widzowie mogli się czuć bezpiecznymi i co za tem idzie zawinił zaszłe wypadki, jest za nie odpowiedzialnym i winien też ponieść odpowiednie, przewidziane konsekwencje. To już należy do Wydz. Gier i Dysc. Z ogólnosportowego punktu widzenia i ze stanowiska rozwoju sportu należy bezsprzecznie przyznać w tym wypadku większe kwalifikacje Makkabi do przynależności do kl. A. Nietylko bowiem pod względem poziomu wyszkolenia, materjalu ilościowego i jakościowego, ale i organizacyjnie i moralnie, z uwagi na tradycję, przeszłość i teraźniejszość, sposób i zakres pracy sportowej, produkcję sumaryczną we wszystkich gałęziach sportu, a także futballu, przewyższa Makkabi niemoralnie, bo brutalnie, ambitny KS Podgórze i litować się tylko należy nad tem ruchliwem” towarzystwem, że musi przechodzić takie piekło i czyściec mistrzowski.

Zaledwie 800 osób ściągnęła Slavia w 1 szym dniu na boisko Wisły. Jest to ubolewania godne. Widać więc, że publika futballowa składa się przeważnie z elementów, żądnych emocji nerwów, a nie emocji czysto-sportowej, doznawanej w obserwacji klasycznej i klasowej gry futb. A może możność ujrzenia na drugi dzień Slavii spowodowała „elitę” naszej publiczności do takiego podziału. Powiadamy „elitę”, bo zaiste 2500 widzów (tyle było w niedzielę na meczu Slavii) to jak na Kraków i gościnę na świat słynnej Slavii horendalnie mało, nawet w lipcu.

Przecież ta Slavia, chociaż przechodzi obecnie, jak wszystkie drużyny starsze środkowo europejskie, kryzys hyperkombinacji i dekadencji, ma1 jednak za sobą 30 przeszło lat tradycji i szkoły, niezwykłą międzynarodową markę i sławę i jedną z najchlubniejszych kart w historji futballu kontynentalnego. Przecież w tej Slavii są gracze o międzynarodowej sławie, jak Stapl, Vanik, Pleticha, Nytl, Staplik, Kratochwil i ich klasa jest godną podziwu i większej frekwencji.

Stary Vanik, teraz tylko i wyłącznie kierownik ataku, wysyłający swe dzieci w bój i uczący swych uczniów, ongiś jeden ze słynnej trójki djabelskiej Sparty obok Belki, następnie uczeń słynnego i niezrównanego tanka Slavii, Koseka, — przypomina mocno rolę i cechy Patakyego z FTC. Vanik puszcza w ruch Stapia, torpedę Slavii, Pataky, Eisenhoffera armatę FTC. Starzy rutyniści i byli bogowie publiczności futb. grają z młodemi gwiazdami. U nas Kałuża spełnia tę rolę w Cracovii, Heim w Makkabi. Ubóstwiani ongiś gracze muszą jednak uważać, aby nie przekroczyli granicy, ich rola prawdziwych mistrzów skończy się lada dzień i muszą się oni usunąć w porę, zachowując nimb sławy i nie dopuszczając do zakończenia swej karjery i roli przez ośmieszenie i szyderstwo ongiś bałwochwalczych zwolenników. Klasa czeska, jak już pisaliśmy, trochę podupadła. Slavia i Sparta zmieniły swe składy, stare kanony wysłużone zużyto i wysłano na emeryturę, nowe siły jeszcze nie stworzyły tego jednolitego organizmu, który daje w rezultacie okres sławy i zwycięstw. Slavia ma lepszy •atak, słabsze tyły, Sparta lepsze tyły, słabszy atak. Oba te kluby znajdują się w okresie przejściowym. DFC jest obecnie faworytem w Pradze.

Toteż Wisła miała możność poprawić swój stosunek cyfrowy w stosunku do Slavii w porównaniu z dawnymi rezultatami, a wynikami z obu dni, a szczególnie z 6 VII. (2 :1 ), zatarła także wrażenie klęski Cracovii w Pradze z r. 1922 (5 :0 ). Trochę szczęścia, a Wisła uzyskałaby równie zaszczytny nierozstrzygnięty wynik że Slavią (1 :1!)/ dopiero bowiem tuż przed końcem SIavia zdobyła zwycięską bramkę; jak Cracovia z berneńską Makkabi.

Hyperkombinacja aż do znudzenia cechowała Sławię i tu osłabiło wrażenie wspaniałej techniki i taktyki. Nawet Sjavia nie mogła zatuszować wrażenia znakomitej i błyskotliwej gry ataku Makkabi z Berna, która z dotychczasowych gości zagranicznych dała największe emocje. Może dalsze imprezy dadzą coś lepszego. Obawiamy się tylko, że nastąpi to wobec pustych trybun.

Slavia (Praga) — Wisła 5. VII. 4 : 1 (1 : l), 8. VII. 2 : 1 ( 1 : 1). Slavia, to drużyna o doskonałej technice i taktyce, atak ruchliwy, ślicznie kombinuje trójka środkowa, skrzydła szybkie, dostosowują się do każdej akcji środkowej trójki napadu. Pomoc dobra, obrońcy zwłaszcza w Sobotę najsłabsza część drużyny, obaj rezerwowi, grający czasami niepotrzebnie foul (Stasa). Bramkarz Staplik doskonały.

W sobotę grała Slavia z trzema graczami rezerw. Wisła przeciwstawiła Slavii w sobotę też słabszą drużynę „mianowicie bez Stycznia, Gierasa, Reymana I. i Adamka. Pomoc Wisły w tym dniu jakgdyby nie istniała, A jeśli Który z pomocników się od czasu do czasu zabierał do gry, to tylko w tym celu, aby własnej drużynie zaszkodzić. 3 1 4 goal to wyłączna zasługa pomocników Wisły. Przy trzecim goalu miał prawoskrzydłowy zupełnie wolne pole do centry, nie będąc zupełnie obstawiony, a przy 4 goalu Wójcik zupełnie niepotrzebnie przeszkodził Kaczorowi wybić piłkę, z czego powstał korner, zamieniony na*4 bramkę. Krupa kręcił się po boisku, nie wiedząc; co robić. U gracza tego widocznym jest spadek formy. Napad Wisły nie mógł się jakoś zrozumieć, wybijał się jedynie Czulak dobrym ciągiem na bramkę. Balcer, kopnięty w pierwszej połowie, grał słabiej. Reyman IŁ nie umie kierować atakiem, Kowalski niezły, brak mu strzału, Danz za długo bawił się piłką. Obrona Wisły dobra, Markiewicz kilka razy niepotrzebnie zapędzał się do napadu, Wiśniewski obronił kilka ładnych piłek, przy pierwszej bramce stanął niepotrzebnie, będąc przekonanym, że gracz Slavii stoi na pozycji spalonej.

Przed sędzią, p. Rząsą, stanęły następujące drużyny: Slavia : Staplik, Plodr, Staśa, (rez.), Hlinak, Pleticha, Nebdacher (rez!), Kratochwil; Stapl, Vanik, Silny (rez.), Kużel. Wisła: Wiśniewski, Markiewicz, Kaczor, Majcherczyk (rez.), Krupa, Wójcik (rez), Balcer, Kowalski, Reyman II, Czulak, Danz (rez.).

Po przywitaniu się i wręczeniu przez Wisłę proporca Slavii, rozpoczyna się gra w pierwszej połowie nudna. W tej części wybija się Pleticha ze Slavii, która bada słabe strony Wisły. Atak Slavii podjeżdża pod Bramkę Wisły, Stapl strzela w lewy górny róg lecz Wiśniewski broni. Wisła też atakuje, lecz ataki jej likwiduje obrona Slavii. Stapl popisuje się dryblingiem, lecz Kaczor zabiera mu piłkę. Wisła naciera rezerwowi obrońcy SI. nie czują się pewnie. Powoli Slavia-zabiera się do gry, w 20 silny strzał Stpla broni Wiśniewski. Gra jest nie bardzo interesująca, bez życia i tempa prowadzona. W 23 atak Wisły, zakończony strzałem płaskim obroniony przez Staplika. W 25 Czulak wyrywa się, podjeżdża pod bramkę Slavii strzela, Staplik chwyta piłkę-lecz -wypuszcza z, rąk, Nadlatuje Czulak i strzela bramkę, bardzo zresztą wątpliwą gdyż sędzia, będąc zbytnio oddalonym od bramki, nie mógł z całą pewnością orzec, czy, przekroczyła linię bramkową, czy też nie. Wisła niedługo cieszy się prowadzeniem, gdyż w następnej minucie Slavia z rogu odwazajemnia się. Wiśniewski nie broni zupełnie myśląc, że prawy łącznik stoi na pozycji spalonej i sędzia odgwiżdże spalonego, W 29 Balcer podjeżdża pod bramkę Sl, centruje i sam pod bramką stojący Czulak bije dołem w out, zaprzepaszczając pewną pozycję. W 44 śliczny daleki strzał Pletichy broni fenomenalnie Wiśniewski. W 45 min. Wisła nie potrafiła pod samą bramką Słavii wyzyskać wolnego rzutu i na tem kończy się pierwsza połowa lii, rogów 5 : 2 dla Slavii.

Po przerwie Slavia napiera, lecz powoli Wisła zbiera się i w 2 Kowalski strzela Staplikowi w ręce. Slavia jest stroną atakującą i przy jednym z ataków w 5 min. strzela Stapl, w tym dniu najruchliwszy gracz Slavii, z podania Silnyego 2 goala. Obustronne ataki. W 15 silny strzał Czulaka broni Staplik. W 20 Markiewicz podprowadza piłkę pod bramkę Slavii, podaje ją Czulakowi, który strzela i zmusza Staplika do robinzonady. Obustronne ataki bronią pewnie bramkarze, aż w 25 nieobstawiony prawoskrzydłowy podjeżdża pod bramkę, zdaje się, że centruje, Wiśniewski piłki dotyka rękami, ale nie jest w stanie przeszkodzić wejściu do bramki i Slav. prowadzi 3 :1 . W tej fazie gry Wisła gra zupełnie bez pomocy, której graczy wogóle nie widać na boisku. Teraz Slavia silnie naciera. W 32 Majcherczyk źle podaje piłkę Kaczorowi,, Stapl odbiera ją, podprowadza pod bramkę, lecz fouluje przytem i sędzia przerywa. Wisła przeprowadza kilka ataków bez rezultatu. W 37 silny strzał Stapia chwyta Wiśniewski. W 39 Danz z Czulakiem i Kowalskim tak długo bawią się piłką pod bramką Sb, aż wpada 1. obrońca i zabiera im ją. W 41 Wiśniewski dostaje piłką w twarz i chwilę potem ładnie broni strzał Stapia. W 44 Wójcik omal nie robi sobie bramki, Wiśniewski broni na róg, piłkę dostaje Stapl i strzela 4 goala. Przy stanie 4 :1 kończą się zawody, w drugiej połowie bardziej interesujące.

Sędziował dobrze p. Rząsa. Publiczności zebrało się około 1000 osób.

Sport lwowski

Nr. 97. Lwów, środa 9 lipca 1924. Rok III.


Slavia w Krakowi . Slavia (Praga) — Wisła 4 : 1 (1 : 1) i 2:1 (1 : 1) Nareszcie zagościła do Krakowa drużyna o kontynentalnej sławie, drużyna zasługująca w zupełności na miano jednej z pierwszych Europy. To co pokazała Slavia w Krakowie, dawno nie widzieliśmy. Znakomita opanowanie piłki, technika wprost nieprawdopodobna ; piłka podawana z nogi na nogę nigdy nie mijała celu. A przy tem, co jest wprost nie do wiary u czeskich drużyn, gra fair i elegancka. Nic dziwnego, że Slavia zrobiła w Krakowie jak najlepsze wrażenie. Wisła starała się sprostać tak godnemu przeciwnikowi, jak tylko mogła. W pierwszy dzień bez Reymana 1, Adamka i Gierasa grała słabo, zato w drugi dzień pokazała piękną grę i okazała się godnym przeciwnikiem tak potężnej drużyny. Wynik remisowy wynienby pozostać, nie dlatego, żeby Wisła była równą Slavji, ale za rzeczywiście ładną i ambitną grę. Niestety sędziemu p. Lustgartenowi wynik remisowy nie jest na rękę, i przeoczony kilkakrotnie spalony przyniósł na koniec bramkę, która w zupełności przekreśliła cały wysiłek półtora godzinny Wisły. Tu należy podnieść że dr. Lustgarten cały mecz sędziował bez zarzutu’ a dopiero ostatnie chwile pokazały, czego chce. Pierwszy dzień, sobota, Slavia: Staplik, Plodr, Stasa, Uberlake, Pleticha, Hliniak, Kużel, Stapl, Vanik, Sołtys, Kratochwil. Wisła bez Reymana I, Adamka i Gierasa, których zastąpili: Reyman II, Danz, i Majcherczyk. Gra od początku pod znakiem przewagi Slavii, która krótkimi przyziemnemi passami ustawicznie męczy graczy Wisły, nie będących w stanie temu zaradzić. Napad Wisły niebezpiecznie atakuje i w 25 m. Czulak ostro strzela. Bramkarz wypuszcza piłkę na linję i z powrotem ją wyciąga, lecz sędzia gwiżdże i Czesi zaczynają od środka. W 2 min., potem ze skandalicznego spalonego wyrównuje Stapl. Wisła marnuje kilka pewnych pozycji. Wynik utrzymuje się do końca pierwszej połowy bez zmiany. Już w piątej minucie po przerwie Stapl uzyskuje drugą bramkę, strzeloną z bliska. Gra więcej otwarta i Wisła częściej atakuje jednak bez rezultatu; w 23 min., prawoskrzydłowy strzela i Wiśniewski puszcza strzał łatwy do obrony. Tempo gry wzmaga się. W ostatnich minutach Czesi gwałtownie atakują. Również i atak Wisły podsuwa się pod bramkę gości, w 44 min., Sołtys ostrym strzałem, przyziemnym powiększa zwycięstwo gości na cztery bramki. Rzutów z rogu 8: 2 dla Slavji. Sędziował p. Rząsa.


Sport Ilustrowany

Nr. 21, Poznań, czwartek 10 lipca 1924. Rok 1.

OKRĘG KRAKOWSKI.

Kraków.

5. 7. Slavia (Praga) — Wisła 4 : 1 (1 : 1).

Boisko Wisły,

Po 14-tu latach ujrzeliśmy znowu w Krakowie sympatyczną drużynę Slavii. Zawody w tym dniu nie należały do najpiękniejszych, gdyż Wisła wystąpiła w słabym składzie, ochraniając swe siły na niedzielę, i do tego grała bardzo słabo, tak że Slavia nie mając silnego przeciwnika, nie bardzo się wytężała. Przewaga gości widoczna jest w czasie całych zawodów, a ataki Wisły z powodu nadzwyczajnej słabej gry Reymanna II i Czulaka, nie są groźne. Czasami tylko udaje się Kowalskiemu — najlepszemu w tym, dniu w napadzie Wisły — podprowadzić wspólnie1 z Balcerem piłkę pod bramkę gości, jednakże wypady te mijają bez efektu. Slavia pokazuje bardzo ładną grę, posługując się znakomicie tak dolnem i jak górnem podawaniem. Gra prowadzona była zupełnie fair, jednak z powodu silnego upału, bez życia. Drużyna gości, jako całość przedstawia się bardzo dodatnio, trudno kogoś wyszczególnić, każdy jest dobry na swojem miejscu.

We Wiśle najlepszym w tym dniu był Wójcik, który się jednak nie umie odzwyczaić od wózkowania, poza tem całkiem dobrze spełnili swe zadanie obrońcy: Kaczor i Markiewicz. Bramki padają w 25 min. przez-Czulaka dla Wisły (właściwie tej bramki nie było, gdyż piłka nie przeszła całym obwodem poza linję bramkową), w minutę później z pozycji spalonej dla Slavii przez prawego łącznika. Po przerwie zdobywają goście bramki: w 6, 24 i 45 min. Sędzia p. Rząsa, słaby. Rogów 9 : 2 dla gości.

„Przegląd Sportowy”

Przegląd Sportowy. 1924, nr 27

Kraków. lipca. Slavia (Praga)—Wisła 4:1 (1:1).

Mimo upalnego lata i zwykle martwego w tym czasie sezonu, ruch na boiskach sportowych obecnie wrze jeszcze w całej pełni. Szczególnie chętnie korzystają drużyny polskie z możności sprowadzania zespołów czeskich, z którymi dotąd nie można było rozgrywać zawodów z powodu bojkotu nakazanego przez Związek Związków. W krótkim stosunkowo czasie, jaki upłynął od zniesienia zakazu, Kraków miał już dwukrotnie sposobność oglądania gości czeskich i to nie byle jakich. Niedawno temu zmierzyła się z Cracovią Victoria Ziżkov, pod względem formy podobno najlepsza obecnie drużyna Pragi, w ubiegłą zaś sobotę i niedzielę spotkała się z Wisłą znana powszechnie Slavia. Wiele się od tych zawodów spodziewano („Goniec” krakowski nie wahał się nazwać tej imprezy największem wydarzeniem sportowem w Krakowie w latach powojennych) i więcej się jeszcze na nich zawiedziono. Bo chociaż Czesi posiadają znakomite warunki fizyczne, doskonałą budowę ciała, szybki bieg, wytrzymałość na tempo gry i prawdziwie żelazną twardość w walce z przeciwnikiem, chociaż pod względem technicznym są mistrzami, bo posiedli wszystkie tajniki gry piłkarskiej, począwszy od świetnego zatrzymywania piłki, wspaniałego mijania przeciwnika, pewnej gry głową, a skończywszy na błyskotliwych sztuczkach, chociaż kombinacyjnie pracują planowo, a celowość ich podania musi budzić uznanie, to jednak nie są oni przeciwnikiem godnym naśladowania. Traktują bowiem sport bezdusznie, pracują leniwie i apatycznie, jak przymuszeni do robót rzemieślnicy, a nie ludzie rozkochani w mocy i kulturze ciała. Zalet tych i wad czeskich plastycznym obrazem były, zawody sobotnie, podczas których na boisku królowało lenistwo, a z trybun i miejsc stojących przyglądała mu się nuda. Czesi osłabieni trzema graczami z rezerwy, przechadzali się po murawie, kładąc główny nacisk na to, aby się nie przemęczać. Ruszali się zatem bardzo niewiele i widocznie bagatelizowali przeciwnika. Wisła zaś, której brak było Reymana i Adamka w ataku, a w pomocy Gierasa i Stycznia, przejęła się biernością gości i pracowała bez temperamentu, prócz jednego Markiewicza sumiennego i ruchliwego jak zwykle. Do przerwy mimo przewagi, uzyskała SIavia tylko jedną bramkę, podobnie jak i Wisła, która zdobyła punkt dzięki Czulakowi i... sędziemu który odgwizdał bramkę dla miejscowych, mimo że piłka nie przekroczyła linji bramkowej, bo ją bramkarz zdołał wcześniej zatrzymać. Po pauzie padły dla Slavii, dalsze trzy bramki, pierwsza z nieuchronnego strzału prawego łącznika Stapia, druga z solowego przeboju dobrego prawego skrzydła Kuzela, ostatnia z dalekiej bomby lewego łącznika Sołtysa. Jeden punkt zdobyli goście ze spalonego. Rogów 9:2 dla Slavii. Sędzia pan Rząsa. Widownia pełna., miejsc pustych.