1925.05.24 Czarni Lwów - Wisła Kraków 3:3

Z Historia Wisły

1925.05.24, Turniej z okazji otwarcia boiska 19 pp., Lwów,
Czarni Lwów 3:3 (2:3) Wisła Kraków
widzów: 2-6.000?
sędzia: Maurycy Schlesser ze Lwowa
Bramki


Franciszek Chmielowski 15'

Franciszek Chmielowski 32'
Władysław Sawka 60'
0:1
0:2
1:2
1:3
2:3
3:3
4' (k) Henryk Reyman
10' Jan Reyman

23' Jan Reyman


Czarni Lwów
2-3-5
Jan Drapała
Filip Kmiciński
Stanisław Hawling
Wojciech Wójcik
Romuald Kopeć I
Stefan Witkowski
Paweł Langer
Józef Kopeć IV
Władysław Sawka
Franciszek Chmielowski
Juliusz Mueller
Wisła Kraków
2-3-5
Tadeusz Łukiewicz
Kazimierz Kaczor
Aleksander Pychowski
Władysław Krupa
Jan Kotlarczyk
Stefan Wójcik
Marian Szpórna
Jan Reyman
Henryk Reyman
Tadeusz Parafiński
Mieczysław Balcer

trener: Imre Schlosser

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Spis treści

Relacje prasowe

„Przegląd Sportowy” z 1925.05.27

http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1925/numer021/imagepages/image15.htm

Wisła — Czarni 3:3 (3:2).
Jedne z najpiękniejszych zawodów we Lwowie, bez porównania dające więcej zadowolenia aniżeli kłótliwe zawody Cracovia — Pogoń.

Już w 3 minucie zdobywa Wisła bramkę z rzutu karnego za faul Hawlinga, a w pięć minut później Reyman III zdobywa drugą bramkę po pięknym biegu i wspaniałej centrze Balcera. Czarni nie zrażają się zupełnie utratą dwu bramek, oblegają bramkę Wisły, uzyskując w 13 minucie bramkę ze strzału Chmielowskiego.7 minut później strzela Reyman III trzecią bramkę z wyraźnej pozycji spalonej. Drapała nie broni. W 42 minucie gry pada piąta bramka strzelona znowu przez Chmielowskiego. Po zmianie pól uwydatnia się wyraźna przewaga Czarnych, którzy nie przepuszczają Wisły na swoje pole, lecz nieustannie gniotą, także pomoc i obrona Wisły, a szczególnie Pychowski wykopuje piłkę raz po raz na aut, by utrzymać zwycięstwo; Czarni strzelają mimo to trzecią bramkę (po nieuznaniu jednej prawidłowo zdobytej). Mimo wielkiej przewagi i olbrzymiej ambicji napadu Czarnych udaje się Wiśle wyjść z tych, o 10 minut skróconych, zawodów bez klęski. Czarni przedstawiają obecnie drużynę, która może godnie stawiać czoło gwiazdom Polski. Wisła, mimo braku reprezentacyjnych, była bardzo dobra, szczególnie zaś na wysokości zadania stanęła obrona i środek pomocy Kotlarczyk, Balcer przedstawia klasę dla siebie. Zawody te były wspaniałą propagandą piłki nożnej, dały bowiem tyle pięknych i emocjonujących momentów, jak żadne spotkanie z zagraniczną drużyną. Nie było coprawda cyrkowych sztuczek, panowała jednak na boisku harmonja pięknej amatorskiej walki o chlubę i laury dla swoich barw.
Sędzia p. Schlesser doskonały. Publiczności przeszło 2000.

Sport lwowski

Nr. 136. Lwów, wtorek 26. maja 1925. Rok IV.

Wisła-Czarni 3 : 3 (3 : 2). Spotkanie to było bezsprzecznie najpiękniejszem w całym turnieju. Niezwykle szybkie tempo, ambicja i ofiarność, obok zupełnie poprawnej gry, piękna kombinacja i dobre biegi złożyły się na ciekawy i piękny obraz.

Czarni grali z niezwykłą energją, przyczem wykazali bardzo dobre zgranie całej drużyny, przedstawiającej się obecnie jednolicie i nie mającej słabego punktu. Pewna obrona Hawling-Kmiciński dawała sobie doskonale radę z napadem Wisły, jedynie lotny i szybki Balcer uciekał często Hawlingowi, ale Balcer był też najlepszym graczem Wisły i kap. Wójcik dużo z nim miał kłopotu. Pozostali pomocnicy Kopeć 1 i Witkowski wywiązali się ze swego zadania doskonale. Witkowski poprawia się coraz bardziej, gra on obecnie o wiele spokojniej i mądrzej niż dawniej, przy mniejszym nakładzie pracy i energji. Kopeć I znajduje się zawsze na swojem miejscu, brak mu jeszcze koniecznej dla środkowego pomocnika orjentacji i przeglądu sytuacyjnego swego napadu. To też podaje on piłki raczej intuicyjnie niż celowo.

Napad Czarnych, nie poddawany już od dłuższego czasu różnorodnym eksperymentom tamtegorocznym, skrystalizował się też odpowiednio, tak że tworzy dzisiaj całość nie mniej groźną niż piątka naszego mistrza, przewyższając ją bezsprzecznie jeśli chodzi o pracowitość i ambicję, — zapał wprost, nieustanny i trwały. Czarni są pięknym przykładem na to, co zdziałać może celowa praca. Nie wchodzimy w to, czy jest ona wynikiem rywalizacji klubowej, czy rzeczywistego umiłowania swych barw, obok poważnego zrozumienia dla celów sportu. Stwierdzamy jedynie, że droga, którą obrali, jest dobra.

Wisła nie grała źle. Nie spełniła jednak pokładanych w niej nadziei. Rozumiemy, że nie mogła ona zademonstrować całej swej umiejętności, nie mając w składzie swym kilku dobrych graczy, naogół jednak odnosiło się wrażenie, że Wisła straciwszy prawie zupełnie swój styl krakowski, z trudem ongiś sobie przyswojony, nie zdradza mimo to wcale, nawet przebłysków jakiegoś systemu innego, w tym wypadku węgierskiego, jaki wpoić w nią stara się niewątpliwie trener jej Szlosser. Jedynym „węgierskim" przedstawicielem Wisły byłby Balcer, rozporządzający żywiołowym biegiem. Zrobił on dość znaczne postępy, jeśli chodzi o technikę i był w obu dniach najgroźniejszym i najlepszym graczem Wisły. Pozatem podobał się bramkarz Łukiewicz, niezła obrona i pracowity śr. pomocnik Kotlarczyk. Wynurzał on się zawsze w ostatniej chwili, gdy niebezpieczeństwo groziło bramce Wisły i natychmiast widzieliśmy go na przodzie, gdy ono minęło. Reyman 1 prowadził swój napad ze zwykłym spokojem i rutyną, pozatem jednak nic. Nawet słynne jego bomby nie były niebezpieczne, jakoże rzadko tylko trafiały celu. Pod tym względem lepiej spisywał się już brat jego, który też strzelił dwie bramki, w tem jedną bardzo pięknie głową. Trzecią, a raczej pierwszą strzelił z karnego Reyman 1. Dla Czarnych Chmielowski 2 i Sawka.

Wisła prowadziła już 2 : 0, gdy Czarni przez Chmielowskiego strzelają bramkę. To dodało im bodźca i mimo trzeciej bramki Wisły, atakują nieprzerwanie, aż w końcu wyrównali. Sędziował bez zarzutu p. Szlesser. J. R.



Tygodnik Sportowy

ROK V. KRAKÓW DNIA 26 MAJA 1925 ROKU. NR 22 .

Wisła —Czarni 3:3 (3:2). Wisła z Pychowskim w obronie, Szpurną w pomocy, a Krupą na I. łączniku. Zresztą, jak wczoraj. Czarni w komplecie. Gra fair, nader interesująca, tempo utrzymane przez cały przeciąg gry. Czarni osiągnęli w dniu dzisiejszym wspaniałą formę. Atakowali celowo, szybko i często. Inicjatywa, z wyjątkiem pierwszych 30, należała też bezapelacyjnie do Cz. W Wiśle zawiodła obrona. Wspaniałym był Balcer. Czarni, z wyjątkiem bramkarza Drapały, zasługują na całkowitą pochwałę. Bramki dla Wisły zdobyli Reyman I w 4 z karnego, a Reyman III dalsze dwie w 10 i 23. Dla Czarnych Kopeć IV w 15, Chmielowski w 32 i Sawka w 60. Gra z powodu wczesnego wyjazdu gości trwała tylko 80. Sędzia, p. Szlesser, wyborny, nie popełnił nawet najmniejszego błędu. Szczegółową recenzję wraz z zestawieniem klasy krakowskiej i lwowskiej na podstawie gry goszczących tu drużyn i rozegranych zawodów w następnym numerze

Kurjer Sportowy

Nr . 12. Środa, 27 maja 1925 Rok I.

Wisła — Czarni 3 : 3 (3 : 2). Zawody te wzbudziły najwięcej zainteresowania i przyznać trzeba, że należały do najciekawszych obecnego sezonu Krakowianie wystąpili z Krupą na lewym łączniku i Pychowskim w obronie. Czarni z Drapałą w bramce, który w ten sposób grał w ciągu trzech godzin przeciw nie lada przeciwnikom. Wisław tym dniu była lepszą i szybszą. Stylu jednak krakowskiego u niej niewidzieliśmy, a technika me grzeszyła precyzją. Najlepsze jej siły, to Balcer i Reyman III i Kaczor byli najlepsi. Balcer poza dwoma i przytomną grą.

Wisła zaczyna centry Balcera i Parafińskiego idaw 3 m. karnego i zdobywa pierwszego gola. Przebój Kopcia II kończy się na Łukiewiczu, młodszy Reyman z jednej, Sawka z drugiej strony strzelają niecelnie. W 3 min. Balcer podciąga, pięknie centruje a Reyman III śliczną główką strzela nie do obrony. Czarni zawzięcie atakują i już w trzy min. póź­niej zdobywa Chmielewski bramkę, wpychając Łukiewicza i piłkę do siatki. Kilka ataków zmiennych i Czarni mają jedną bramkę do odrobienia więcej, gdyż Reyman III z wątpliwej zresztą pozycji spełnia swą misję. Balzer ponawia swe niebezpieczne biegi, lecz Kmiciński i Drapała bronią zawzięcie. W 33 m. Sawka po ładnej kombinacji z Chmielewskim strzela drugą bramkę dla Czarnych.

Po przerwie grę otwiera strzał Reymana III a potem uwydatnia się przewaga miejscowych. Łukiewicz kilkakrotnie bardzo szczęśliwie interweniuje, unicestwiając bombę Kopcia i wspólnie z poprzeczką prześliczną główkę tegoż gracza. Bramkę wyrównującą strzela Sawka; powstaje szalone tempo, ostudzone kontuzjami dwóch graczy. Rogów 3:2 dla Wisły. Sędziował p. Schlesser.