1928.09.09 Wisła Kraków - Cracovia 5:1

Z Historia Wisły

1928.09.09, I liga, 19. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 16:00
Wisła Kraków 5:1 (3:0) Cracovia
widzów: 15.000
sędzia: Artur Marczewski z Łodzi
Bramki
Stanisław Czulak 11'
Mieczysław Balcer 31'
Stanisław Czulak 38’
Mieczysław Balcer 51’

Henryk Reyman (k) 82’
1:0
2:0
3:0
4:0
4:1
5:1




52' Józef Kałuża
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Aleksander Pychowski
Emil Skrynkowicz
Karol Bajorek
Jan Kotlarczyk
Grafika:Kontuzja.png Bronisław Makowski
Grafika:Kontuzja.png Józef Adamek
Stanisław Czulak
Henryk Reyman
Władysław Kowalski
Mieczysław Balcer

trener: brak
Cracovia
2-3-5
Mieczysław Szumiec
Franciszek Zastawniak
Ludwik Gintel
Kazimierz Seichter
Zygmunt Chruściński
Aleksander Mysiak
Józef Kubiński
Stanisław Wójcik
Józef Kałuża
Stefan Rusin
Leon Sperling

trener: Józef Kałuża
Gintel nie wykorzystał rzutu karnego.

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Opis

Ważny mecz dla Wisły. "Wisła zrobiła jako całość doskonałe wrażenie celowości, wybitnej pracowitości i - last not least - dobrego instynktu piłkarskiego". Wydała z siebie dużo wysiłku i dobrej woli, i ambicji, szła naprzód niepohamowanie. Grała skuteczni, czego brakowało Cracovii (Gintel nie wykorzystał karnego). Po 4 miesiącach wrócił Adamek. Gole: Balcer, Czulak po 2, Reyman z karnego, Wójcik - wytrącając piłkę z ręki Koźminowi. s. Marczewski słaby!!. Na podstawie: Stadion nr 37.


Relacje prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 245 (4 IX)

MECZ CRAC0VIA —WISŁA NAJWIĘKSZEM WYDARZENIEM SEZONU SPORTOWEGO W KRAKOWIE. Rewanżowe zawody o mistrzostwo ligowe Polski między dwiema, rywalizującemi drużynami Cracovii i Wisły staną się niewątpliwie największym wydarzeniem sezonu suportowego w Krakowie. Ze względu na. układ tabeli ligowej, gdzie obydwa kluby zajmując czołowe stanowiska oraz ze względu ma ogromne znaczenie wyniku zawodów, meczów dn. 9 września, jako mający bez porównania większe znaczenie, aniżeli takowy no i zagrany między temi samemi drużynami na wiosnę br., zapowiada się jako największa atrakcja dla sportowców krakowskich w roku bieżącym. Ze względu przeto na spodziewany rekordowy napływ publiczności w tym dniu do Parku gier T. S. Wisła, urządzono przedsprzedaż biletów w czterech miejscach już od poniedziałku, tj. 3 września, a mianowicie w firmach; J. Głogowiecki, Rynek gl. linja A—B 1. 43, Herzog, ul. Grodzka 1. 42 Skład zabawek, ul. Florjańska 1. 33 i Wurm, ul. Szewska 9. Początek zawodów o godz. 4 popołudniu.

Niedziela sensacyj ligowych. Porażka Wisły w Poznaniu. — Sukces drużyn stołecznych. Pogoń na czwartem miejscu w tabeli.

Wczorajsze zawody ligowe przyniosły szereg sensacyjnych, wysokocyfrowych wyników. Na pierwsze miejsce wybija się porażka Wisły w Poznaniu, z doskonale dysponowaną Wartą, która dzięki ostatnim zwycięstwom usadowiła się na dobre na czele tabeli. Wisła wskutek tej porażki spadła na piąte miejsce, ma jednak rozegranych o dwa mecze mniej od innych czołowych klubów-


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 247 (6 IX)

Która z drużyn krakowskich odegra decydującą role w mistrzostwach Na to pytanie odpowie wynik niedzielnego meczu Cracovii z Wisłą w dniu 9 września. Zawody te mają wyjątkowo niezwykłe wprost znaczenie nietylko dla sportowców Krakowa ale i całej Polski. W najbliższą bowiem niedzielę rozstrzygnie się, czy dalszą zaszczytną walkę o prymat w piłkarstwie polski om toczyć mogą z powodzeniem pierwszy, ozy ostatni zeszłoroczny mistrz Polski, t. J. Cracovia czy Wisła? Obie przeto drużyny przygotowują się niezwykle starannie do tego decydującego spotkania, któremu równej wagi nie było dotąd w historji krakowskiej piłki nożnej. Stąd przewidywany jest olbrzymi na pływ publiczności, której radzimy zaopatrzyć się w bilety w przedsprzedaży, urządzonej aż w 4-ch nast. firmach: J. Głogowiecki, Rynek gł. linja A B 33, Wurm, Szewska 9, Skład zabawek, ul. Floriańska 33 i Herzog, ul. Grodzka 48.



„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 250 (9 IX)

Cracovia-Wisła.

Zainteresowanie niedzielnym meczem dochodzi do punktu kulminacyjnego. Z ruchu w przedsprzedaży jest widoczne, iż w niedzielę boisko Wisły zalegną nieprzejrzane masy widzów, rekordowe tłumy publiczności, pragnące zobaczyć walkę dwóch starych rywali.

Spotkaniu temu przypisują obie strony niezwykłe znaczenie, w razie bowiem wygranej Cracovia, zdaniem jej zwolenników stałaby się finalistą w tegorocznem mistrzostwie Polski, na odwrót w razie sukcesu Wisły, szanse na zdobycie tytułu mistrza osiągnęliby znacznie większe czerwoni. Tak więc niedziela jutrzejsza ma zadecydować nie tylko o zwycięstwie jednego z klubów krakowskich, ale także o jego triumfalnym pochodzie naprzód w rozgrywkach ligowych, jaki niewątpliwie nastąpiłby w razie uzyskania dwu punktów w dniu jutrzejszym.

Zainteresowaniu olbrzymiemu, jakie się wyraża w tem, iż tematem rozmów w mieńcie jest niedzielny mecz, nadaje pikanterii niezwykłej fakt tajemniczości jaką osłaniają obydwa kluby skład swoich drużyn. Na ten temat chodzą różne, najróżniejsze gadki w Krakowie, opowiada się itp. o występie Adamka w barwach Wisły i t. p. Prawdy całkowitej jednak będzie można się dowiedzieć w niedzielę o godz. 4-teJ popołudniu na boisku Wisły.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 251 (10 IX)

Cracovia—Wisła.

Dziś, w niedzielę o godz. 4 popołudniu na boisku Wisły zmierzą się t sobą w najważniejszem dla nich spotkaniu o mistrzostwo Polski drużyny Cracovii i Wisły. Zainteresowanie, jakie towarzyszy tym zawodom przewyższa wszystko, co się widziało przy jakichkolwiek dotychczas rozgrywkach sportowych.

Obydwa kluby przypisują powyższym zawodom niezwykłe znaczenia — nic dziwnego — wszak za tem przemawia wszechwładna w sporcie piłki no cnej tabela ligowa. Obie drużyny napewno walczyć będą z jak największym wysiłkiem woli, ale kto wygra? — trudno nawet przepowiadać! W tych meczach bowiem wszelkie niejednokrotnie wy dawałoby się uzasadnione sądy i przepowiednia zawodziły, W każdym bądź razie publiczność krakowska będzie dzisiaj świadkiem niezwykłego ha naszą miarę spotkania sportowego, spotkania o wielkiej doniosłości dla obu rywalizujących klubów, którego wynik oczekuje z naprężeniem opinja sportowa nietylko miasta, ale i całego kraju.

Pozostałe jeszcze bilety można nabywać w dzień meczu, przy kasie na boisku Wisły już od godz. 10 rano. Celem umożliwienia” zobaczenia tych atrakcyjnych zawodów „jak najszerszej publiczności urządzono specjalne miejsca stojące przed lewą i prawą trybuną, na które bilety w cenie 3 zł.' można nabywać przy kasie. Miejsca te są odgrodzone od bieżni specjalnie urządzonemi ławami. Niezależnie od tego są jeszcze do nabycia przy kasie bilety na trybuny boczne i środkowe.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 252 (11 IX)

Zawody Wisła—Cracovia 5:1 (3:0). 15.000 widzów.

Rzadko kiedy jakie zawody piłkarskie w Krakowie wywołały takie poruszenie w świecie sportowym, jak wczorajsze. Świadomość, iż zwycięstwo, a z tem łącznie zdobycie dwu punktów zadecydują w ogromnej mierze o szansach na zdobycie mistrzostwa Polski przez jedną z drużyn krakowskich odczuwało się wszędzie, o meczu tym mówiono głośno, przyczem wiele osób traktowało tenże przedwcześnie nawet jakby rozgrywkę finałową o mistrzostwo Polski. Te fakty, a zarazem wspaniała pogoda sprawiły, iż boisko Wisły zaległy wczorajszej niedzieli olbrzymie tłumy publiczności, dochodzące do 15.000 osób. Jak wielkiem zainteresowaniem cieszył się niedzielny mecz świadczy o tem fakt, iż już na kilka dni przed zawodami ogół sportowców Krakowa zajmował się żywo przypuszczalnymi składami obu drużyn, które musiały ulec zmianie wobec zapadłych w ostatniej chwili dyskwalifikacji Zastawniaka II i Ptaka z Cracovii oraz Kotlarczyka II z Wisły. Do tego dołączyła się jeszcze kontuzja w ostatniej chwili obrońcy Caldera z Cracovii. Z drugiej strony Wisła uciekła się do wielkich zmian w linji ataku, atak jej zasiliły stare siły, jak Kowalski, który wystąpił właściwie po raz pierwszy po dwuletniej przerwie oraz Adamek po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej na skutek złamania nogi na meczu z Legja w Warszawie

Wczorajszy atak Wisły, (który wystąpił w składzie Adamek, Czulak, Reyman I, Kowalski i Balcer) jest identycznym z tym, jaki grał w tej drużynie w latach 1923 i 1924. Cracovia natomiast dokonała przegrupowania mniej szczęśliwego, jej zespół przedstawiał się nast.: Szumiec, Zastawniak I., Gintel, Seichtar, Chruściński, Mysiak, Kubiński, Wójcik, Kałuża, Rusinek i Sperling; w czasie przerwy dokonano zmian w linji białoczerwonych, przyczem Gintla, (który przeszedł na swe stare stanowisko lewego łącznika) zastąpił w obronie Seichter, a tegoż miejsce zajął Wójcik. Gra sama stała na bardzo wysokim poziomie, obfitowała w niezwykle interesujące momenty.

Przebieg jej można scharakteryzować nast.: rozpoczyna Cracovia, przez pewien czas piłka wędruje po środku boiska, gdy w tem niespodziewanie w 1 min. nadarza się Kowalskiemu doskonała sposobność zdobycia bramki. Nie celny strzał i piłka źle trafiona przechodzi obok słupka W 3 minuty później w identycznej niemal sytuacji Kałuża skutkiem upadku nie trafia piłki w odległości jakichś dziesięcin metrów przed bramką Wisły. Następuje teraz szereg b. częstych ataków białoczerwonych, którzy dość łatwo w tym początkowym okresie przebijają się przez środek pomocy czerwonych. Jednakże strzały napastników Cracovii albo przechodzą, ponad poprzeczką, albo też stają się łupem doskonale usposobionego Koźmina.

W 11 minucie gry następuje gorąca sytuacja pod bramką Cracovii Dzięki zdecydowanej i energicznej akcji Kowalskiego, a następ nie Czulaka, ten ostatni wykorzystuje latamy błąd Szumca i zdobywa pierwszą bramkę dla Wisły.

Podnieceni tym niespodziewanym sukcesem Wisły, Zrywają się białoczerwoni raz po raz do ataku, owocem tego są trzy kornery przeciw Wiśle, zlikwidowane jednak bądź to przez obronę, bądź to pomoc Wisły.

Znowu przychodzi do głosu atak Wisły. W 30 m. otrzymawszy ładnie podaną piłkę od tyłów Wisły, Balcer przebija się przez obronę Cracovii i zdobywa bliskim, silnym strzałem drugą bramkę dla swoich barw. Następuje moment ogromnego zdenerwowania w obronie Cracovii, Balcer omal nie zdobywa trzeciej bramki, jednak Szumieć w ostatniej chwili' ratuje przytomnie.

Trzeci klasyczny atak Wisły następuje w 35 minucie. Piłka przechodzi od pomocy Wisły do ataku bez jakiegokolwiek dotknięcia jej ze strony graczy Cracovii. Reyman I „wypuszcza” w końcu Czulaka, który lekkim strzałem uzyskuje trzecią bramkę dla Wisły. Przewaga Wisły bezsporna, wynik 3:0 utrzymuje się do pauzy, gdyż Cracovia nie wyzyskuje rzutu karnego, podyktowanego za wątpliwy „foul“ obrońcy Wisły. Ten rzut kamy prze strzelił zdenerwowany Gintel.

Po przerwie następuje w drużynie Cracovii wspomniane na wstępie przegrupowanie, które nie przynosi jednak żadnych korzyści. Już w trzeciej minucie zdobywa z pięknego prze boju Balcer czwartą bramkę, ugruntowując w ten sposób zwycięstwo Wisły. W 2 minuty jednak później naciera silnie atak Cracovii Koźmin broni ładnie wybiegiem, jednak Rusinek wybija mu piłkę z rąk i Kałuża posyła do pustej bramki Wisły piłkę, zdobywając w ten sposób jedyną bramkę dla Cracovii.

Nadchodzi teraz okres przewagi białoczerwonych, z których jednostki stosują ostrą grę, której ofiarą pada zaraz po pauzie Adamek, statystujący już do końca meczu na prawem skrzydle, oraz Makowski, który schodzi z pola gry na kilkanaście minut. Ten okres przewagi białoczerwonych kończy się z chwilą; powrotu Makowskiego w 20 min. i odtąd znowu Wisła staje się panem boiska. Cracovia ogranicza się do wypadów, niejednokrotnie groźnych, przeprowadzanych głównie lewą stroną swego ataku. W całym szeregu kry tycznych sytuacyj interwenjuje z powodzeniem oj brona Wisły i bramkarz Koźmin. Wisła prze prowadza zaś głównie swoje akcje Balcerem, mając na prawem skrzydle kontuzjomowanego Adamka. Tu należy potępić niesportowe zachowanie się pewnej części publiczności, która pozwalała sobie na ironiczne wykrzyki pod adresem kontuzjowanego gracza. W kilku groźnych sytuacjach broni ostatnim wysiłkiem niezwykle przytomnie Szumieć.

Znowu w 35 min. drugiej połowy gry wytwarza się po centrze Balcera niezwykle groźna sytuacja pod bramką Cracovii. Mysiak za winił rzut kamy, odbijając piłkę ręką i Reyman I egzekwuje takowy, strzelając piątą i ostatnią bramkę dla Wisły. W ostatniej minucie gry Kowalski objeżdża obronę i bramkarza Cracovii i strzela tuż obok słupka. Ocena drużyn: po tak niezwykle wysokiem i nieoczekiwanem zwycięstwie Wisły, nie trudno jest domyśleć się, iż czerwoni rozegrali w dniu wczorajszym jeden ze swoich najlepszych meczów od chwili istnienia klubu. — Śmiało można powiedzieć, iż wszystkie ich linje pracowały z taką precyzyjnością, jaką się rzadko widzi na zawodach naszych, najlepszych drużyn ligowych. Od początku aż do samego końca pracowali czerwoni z niezwykłą ambicją, ofiarnością, oraz świadomością doniosłości spotkania.

Jeśli wspomnieć o poszczególnych graczach, to nie trudno stwierdzić, iż trudno było wi-1 dzieć kiedyś lepiej przebijającego się przez mur przeciwników Balcera, znakomicie szachującego lewą stronę napadu Cracovii Bajor ka, doskonale rozdzielającego, zwłaszcza na skrzydła, piłki Reymana I, znakomicie się ustawiających Kotlarczyka I i Makowskiego. Wprowadzenie Adamka do linji napadu do dało temuż świeżych sił i ciągu naprzód, Kowalski zdumiał wszystkich swemi niezwykle przytomnemi i spokojnemi podaniami, Czulak znów swoją ruchliwością i zimną krwią w sytuacjach podbramkowych. Trio obronne z ostoją drużyny Koźminem w bramce, było zadowalniające pod każdym względem.

Nie tak było w drużynie białoczerwonych. Od samego początku zdenerwowanie i trwożny nastrój, dawał się tam wyczuwać na każ dym kroku, atakowe ich akcje rwały się i brakło im wykończenia. Jednak stary Kałuża oraz Sperling, byli jak zawsze podporą zespołu, natomiast łącznicy, a zwłaszcza Gintel, po pauzie nie dopisali. Kubiński, wyprowadzony z równowagi złym wynikiem, uciekał się nie potrzebnie do ostrej gry. W pomocy najlepszy może Mysiak, acz jeszcze bez rutyny, Chruściński ruchliwy, ale słabo współpracujący z linją napadu, Seichter czy też Wójcik całkiem przeciętni. Trio obronne poza Szumcem grało zbyt nerwowo. Sędziował dobrze p. Marczewski z Łodzi.



PRZEGLĄD SPORTOWY, Nr 41, s.4 1928:

Wielki triumf Wisły nad Cracovią

Mistrz Ligi zwycięża biało – czerwonych po wspaniałej walce 5:1 Kraków sportowy przeżył w niedzielę ubiegłą sensację, jakiej nie zanotowano w stolicy piłkarstwa polskiego od czasu spotkań międzypaństwowych z Węgrami.


Boisko Wisły było magnesem, który przyciągnął prawie 15.000 widzów, dyskutujących aż do gwizdka rozpoczynającego zawody możliwości zwycięstwa rywali, ich składy, i szanse w walce o tytuł Mistrza Ligi. Najwięcej uwagi pochłonęły składy do ostatniej chwili płynne, zarówno u Cracovii, jak i u Wisły. Ostatecznie biało-czerwoni wystąpili do walki bez zdyskwalifikowanych Zastawniaka II i Ptaka oraz kontuzjowanego w ostatniej chwili Caldera. Skład Wisły różnił się również bardzo od jej ostatnich zestawień. Zamiast zdyskwalifikowanego Kotlarczyka II zadebjutował po dwu niemal latach pauzy Kowalski, ponadto linię napadu wzmocnił Adamek, przesuwając Czulaka na jedyną dla niego właściwą pozycję prawego łącznika.

Ostatecznie więc składy rywali przedstawiały się:

Wisła – Koźmin: Pychowski, Skrynkowicz: Makowski, Kotlarczyk I, Bajorek: Adamek, Czulak, Reyman I, Kowalski, Balcer.

Cracovia – Szumiec: Zastawniak I, [nazwisko nieczytelne], Seichter, Chruściński, Mysiak: Kubiński, Wójcik, Kałuża, Rusinek, Szperling.

Pierwsze minuty gry mijają pod znakiem dość wyraźnie rysującej się przewagi lepszej technicznie Cracovii, której trójka środkowa nie znajduje odpowiedniej przeszkody w pomocy Wisły i zatrzymuje się dopiero na murze obrońcy czerwonych. W tym odcinku gry piłka wędruje raz po raz nad poprzeczką czy obok sztang bramki Wisły, względnie grzęźnie w rękach świetnie usposobionego Koźmina.


Wisła odgryza się raz po raz a Kowalski okazuje się jednym z najbardziej niebezpiecznych jej napastników. To też po energicznej jego akcji w 11-ej minucie piłkę otrzymuje Czulak i wykorzystując kardynalny błąd Szumca lokuje ją w siatce Cracovii. Biało – czerwoni zrywają się do uporczywej 20-minutowej kontrofensywy, która nie przynosi im jednak nic ponad 3 niewykorzystane rzutu z rogu.

Tymczasem w 31-ej minucie świetnie usposobiony Balcer otrzymuje piłkę, przebija się przez obronę Cracovii i z bliska podwyższa stan posiadania czerwonych do dwu bramek.

Najpiękniejszy atak dnia następuje pięć minut później., po szeregu zagrań między pomocą i napadem Reyman I wystawia piłkę Czulakowi, który plasuje ją lekko w siatce Cracovii po raz trzeci.

Cracovia po szeregu zaprzepaszczonych szans musi dodać jeszcze przestrzelony przez zdenerwowanego [nazwisko nieczytelne] rzut karny.

Na przerwie biało-czerwoni przegrupowują swe siły. [nazwisko nieczytelne] idzie na lewego łącznika, Seichter do obrony a Wójcik do pomocy. Nie chroni to jednak Cracovii od utraty czwartej bramki zdobytej przez świetnie dysponowanego Balcera po przeboju.


Wisła prowadzi 4:0. Mimo to Cracovia nie upada na duchu i zdobywa się na jeszcze jedną, tym razem ostatnią serię defensywną. Owocem jej jest zasłużona w pełni bramka, zdobyta przez Kałużę po wybiciu piłki Koźminowi przez Rusinka. Cracovia zaczyna grać ostro i kontuzjowany Adamek już tylko statystuje a Makowski zmuszony jest na kilkanaście minut opuścić pole walki. Po jego powrocie Wisła opanowuje sytuację i gości pod bramką rywala raz po raz. W gorączce obronnej Mysia zawinia rzut karny, który Reyman zamienia na bramkę, ustalając w ten sposób definitywnie wynik dnia 5:1 dla Wisły.

Mecz, jako całość, był jednym z najpiękniejszych widowisk, jakie oglądał Kraków ostatnimi czasy. Specjalnie Wisła grała wprost koncertowo. Energia, niezłomna wola zwycięstwa, wykorzystanie każdej chwili słabości i zdenerwowania u przeciwnika, twardość i nieustępliwość w walce – oto tak charakterystyczne dla tej drużyny cechy, które przyniosły jej świetny triumf nad miejscowym rywalem. Balcer, Bajorek, Kotlarczyk, Kowalski i Czulak byli jej czołowymi graczami w tym dniu. U białoczerwonych pierwsze skrzypce grali ciągle niezastąpieni Kałuża i Szterling. Z innych lepsi od innych byli Mysiak, Chruściński, i z dużymi zastrzeżeniami Szumiec. Sędzia p. Marczewski z Łodzi spełnił swe zadanie b. dobrze.



1.FC -Ruch 2:1; Warta-Polonia 3:1 i dalej na czele, Warta-Polonia 3:1 (20-30), 1.FC-Ruch 2:1, Pogoń-Hasmonea 3:0 (20-26), Wisła (18-25) tyle samo Cracovia, ale o jeden mecz więcej.

Pasy rozbite!

Energicznie, twardo i nieustępliwie, z niezłomną wolą zwycięstwa - tak powinni zagrać piłkarze Wisły w meczu ze swym odwiecznym rywalem z drugiej strony Błoń. Bez mała osiemdziesiąt lat temu, prezentując wspomniane wyżej walory, wiślacy rozbili bowiem w pył drużynę Cracovii w meczu, który okazał się początkiem marszu Białej Gwiazdy po drugą w historii koronę mistrza Polski. Aby w pełni oddać wagę tamtego wydarzenia, warto poznać atmosferę, w jakich toczyły się wtedy rozgrywki ligowe w naszym kraju.

W roku 1928 do ligowej rodziny została dokooptowana - nieuczestnicząca z własnej woli w rozgrywkach roku poprzedniego - drużyna Cracovii. W pasiastych kręgach dało się słyszeć opinię, że mistrzostwa Polski z roku 1927, w których to bezapelacyjnym zwycięzcą okazała się Wisła, nie były w pełni miarodajne, że dopiero teraz okaże się, kto tak naprawdę rządzi w polskim futbolu. No i okazało się. Ale po kolei...

3 czerwca 1928 roku, na stadionie Cracovii, doszło do pierwszych wielkich, ekstraklasowych derbów Krakowa. Ich wynik nie był dla Wisły zbyt krzepiący, gdyż mecz ten zakończył się zwycięstwem Pasów 2:1. Wynik ten poszedł jednak całkowicie w niepamięć po wydarzeniach, które miały miejsce 9 września tegoż 1928 roku. Wtedy to w rewanżu rozegranym na stadionie Wisły, Biała Gwiazda srogo pomściła bowiem swą wcześniejszą porażkę.

Początek meczu wcale jednak nie zapowiadał wygranej wiślaków. Pasy bowiem przeważały i nasz bramkarz Koźmin był kilkakrotnie w sporych opałach. Wiślacy szybko jednak opanowali sytuację i w 11 minucie zadali pierwszy cios. Kowalski po brawurowej akcji podał do Czulaka i było 1:0. Nasi zachowali się jak wytrawny bokser. Znów na chwilę oddali inicjatywę rywalom, by w 31 minucie wyprowadzić cios numer dwa. Balcer wjechał w pasiastą obronę jak w masło i podwyższył na 2:0.

Zawodnicy Cracovii sprawiali wrażenie lekko zamroczonych takim obrotem sprawy. Siedem minut później ich oszołomienie stało się jeszcze silniejsze. Piłka krążyła między wiślakami jak po sznurku. Tuż przed polem karnym trafiła do Henryka Reymana. Ten leciutko odegrał ją do Czulaka, który plasowanym strzałem umieścił ją po raz trzeci w bramce Pasów. Nokdaun? Bezdyskusyjnie. Po chwili Gintel zmarnował bowiem rzut karny dla Cracovii.

Druga połowa. Wiślacy postanawiają dobić dogorywającego przeciwnika. W 51 minucie swoim nieprzeciętnym talentem błysnął po raz kolejny Mieczysław Balcer. Niczym profesjonalny alpejczyk minął chyba pół drużyny Cracovii i nieuchronnie wpakował piłkę do siatki. Tak więc 4:0! To już nie jest nokdaun. To nokaut! Pasy nie bardzo mogąc pogodzić się z rolą chłopca do bicia zaczęli faulować. Makowski na kilkanaście minut opuścił boisko, Adamek mógł jedynie statystować (w tamtych czasach nie było możliwości przeprowadzania zmian). W efekcie Cracovia zdobyła gola.

Po powrocie na plac gry Makowskiego, wszystko wraca jednak do normy, Wisła znów bezwzględnie dominowała. W 82 minucie Henryk Reyman zdobył bramkę z rzutu karnego i ustalił wynik meczu na 5:1. Utwierdził tym samym wszystkich w przekonaniu, że w Krakowie niepodzielnie panuje Biała Gwiazda. Od tamtej pory nie znalazło się zbyt wielu, którzy mieliby w tej materii odmienne zdanie. I niech tak zostanie.

  • TS Wisła / wislakrakow.com

(Dariusz Zastawny)

”Stadion” z 1928.09.11

Wisła — Cracovia 5:1 (3:0).

W odwiecznej walce dwóch rywalów zwycięstwo odniosła Wisła, która jako całość zrobiła doskonałe wrażenie celowości, wybitnej pracowitości i — last not least — dobrego instynktu piłkarskiego. Drużyna świadoma odpowiedzialności wydała z siebie dużo wysiłku i dobrej woli, ambicja kryła niejednokrotnie pewne braki niektórych jednostek, a nabrawszy po pierwszej bramce moralnej siły, szła naprzód niepohamowanie, z jednolitych akcyj wydobywają skuteczność. Tej właśnie skuteczności brakło w szeregach Cracovii, której pierwsze strzały mijały się z celem i tem samem denerwowały graczy jeszcze więcej. Nawet niezawodny jak maszyna — Gintel nie wykorzystał karnego. Brak młodszego Zastawniaka i Ptaka był boleśniejszym dla biało-czerwonych niż brak Kotlarczyka II w Wiśle, w której po czteromiesięcznej przerwie grał znowu Adamek. Reymana III zastąpił Kowalski, w Cracovii Gintel pozycję becka piastowaną przed przerwą, zamienił potem na rolę łącznika Mysiak w pomocy bardzo zresztą słaby. Wójcik też lepiej się czuje w roli napastnika.

W Wiśle raził nadmiar indywidualnych dryblingów, w Cracovii raził brak ich właśnie. Drużyna robiła wrażenie zmęczone ani śladu nie było woli zwycięstwa, tak bardzo uwidocznionej w czerwcu. W trze naogół zlekka dominowała Wisła z wyjątkiem niektórych nielicznych zresztą okresów, w których Cracovia starała się o dawnego ducha bojowego.

Bramki strzelili dla Wisły: Balcer i Czulak po dwie Reyman I jedną z karnego, dla Cracovii Wójcik, wytrącając Koźminowi z ręki za lekko trzymaną piłkę.

Sędzia p. Marczewski nie odróżniał foulujących od foulowanych. . Przy 3. golu