1928.11.11 Wisła Kraków – Śląsk Świętochłowice 9:2

Z Historia Wisły

1928.11.11, I liga, 27. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 14:15
Wisła Kraków 9:2 (4:1) Śląsk Świętochłowice
widzów: 1-2.000
sędzia: Słomczyński z Sosnowca
Bramki

Mieczysław Balcer 2'
Mieczysław Balcer 8'
Władysław Kowalski 23'
Henryk Reyman (k) 45'
Mieczysław Balcer 49'
Henryk Reyman 58'
Jan Reyman 65'
Władysław Kowalski 76'
Stanisław Czulak 87'
0:1
1:1
2:1
3:1
4:1
5:1
6:1
7:1
8:1
9:1
9:2
1' Józef Hanusik









90' Wilhelm Kiecha I
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Aleksander Pychowski
Emil Skrynkowicz
Karol Bajorek
Jan Kotlarczyk
Bronisław Makowski
Stanisław Czulak
Jan Reyman
Henryk Reyman
Władysław Kowalski
Mieczysław Balcer Grafika:Kontuzja.png

trener: brak
Śląsk Świętochłowice
Strzelcy goli wg "Przeglądu Sportowego" i "Ikaca": Reyman 4, Kowalski 3, Balcer 2.
Gole według K"urjer Poznańskiego": 1', Balcer, Balcer, HReyman (K), Kowalski; Balcer, HRreyman, JReyman, Kowalski, Czulak. "Głos Narodu" podaje, że Balcer zszedł z boiska przed strzelaniem bramek w II połowie, które strzelili: HRreyman 2 i Kowalski.
Rogi: 4:2

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Relacje prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 308 (6 XI)

Kraków, 4 listopada.

Zainteresowanie rozgrywkami ligowemi w dalszym ciągu wielkie, mimo iż walka o pierwsze i drugie miejsce toczy się już tylko między dwiema drużynami, tj. Wisłą i Wartą, jednak kwestja, kto będzie na trzeciem, czwartem itd., jest nadal jeszcze otwartą. Niespodziewanie wysokie zwycięstwo stojącej na trzeciem miejscu Cracovii nad Ł. K. S. wzmocniło szanse tejże na utrzymanie się na obecnie zajmowanej przez nią pozycji.

Z niedzielnych wyników zwraca nadto uwagę piękny rezultat Warty, dzięki któremu zapewniła ona sobie w najgorszym wypadku drugie miejsce w tabeli, zmuszając równocześnie Wisłę do pilnego zważania na pozostałe jej do rozegrania mecze, gdyż w razie utraty jeszcze jakiego punktu, mistrzostwo jej może stanąć pod znakiem zapytania.

Na czwarte miejsce wysunął się dzięki wczorajszemu zwycięstwu I. F. C., który znowu w ostatnich czasach znacznie się poprawił. Reszta wyników, to przewidywane zwycięstwa faworytów.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 311 (9 XI)

Śląsk-Wisła.

Rozgrywki ligowe zbliżają się już do finału. W ta kim okresie wynik każdego spotkania posiada dla drużyn walczących niezwykle doniosłe znaczenie Takiemi zawodami, które dla prowadzącej na czele tabeli Ligowej Wisły mają niezmierną wagę i decydować mogą w wielkiej mierze o jej szansach na zdobycie mistrzostwa Polski, jest mecz niedzielny Śląsk — Wisła na boisku tej ostatniej w Krakowie godz. 11.30 przedpołudniem.

Śląsk jest zespołem niezwykle niebezpiecznym dla każdej drużyny ligowej. Świadczy o tem jego wynik nierozstrzygnięty w spotkaniu z IFC, oraz niedawne zwycięstwo nad Ruchem 2:1. Toteż drużynę Wisły; oczekuje w każdym razie bardzo ciężkie zadanie, po konania twardego zespołu górnośląskiego.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 314 (12 XI)

Ostatnie zawody „Wisły“ o mistrzostwo Polski

Najbliższa niedziela przyniesie nam jedno z najciekawszych spotkań mistrzowskich a zarazem ostatnich kończącego się sezonu piekarskiego w Krakowie. Przeciwnikiem Wisły będzie silny górnośląski zespół drużyny Śląska z Świętochłowic, który ma za sobą wyniki takie, jak 1:1 z Wartą i IFC, oraz ostatnio zwycięstwo nad Ruchom 2:1. Drużynę Wisły czeka przeto bardzo ciężkie zadanie pokonania twardego zespołu górnośląskiego, jeśli chce nadal kroczyć na czele klubów polskich i utrzymać w. swych rękach tytuł mistrza Polaki. Początek zawodów na boisku Wisły punktualnie o godz. 2.15 po południu, a nie o 11.15, jak poprzednio donosiliśmy


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1928, nr 315 (13 XI)

Przed rozstrzygnięciem w rozgrywkach ligowych.

Zwycięstwa faworytów. Mecz Wisła-I. F. C. może mieć decydujące dla mistrzostwa Polski znaczenie. Nowa i niefortunna decyzja władz związkowych w sprawie przerwanego meczu Ł. K. S.-Wisła.

Kraków, 12 listopada.

Ubiegła niedziela przyniosła zwycięstwa drużynom faworytów, jakiemi były tak Wisła, Warta, jak Legia i I. F. C. Walka jednak o pierwsze miejsce toczy się już tylko między dwiema drużynami, tj. Wartą a Wisłą, które rozprawiły się wczoraj ze swoimi przeciwnikami bez utraty punktu. Większe szanse ma Wisła, ponieważ dla zdobycia mistrzostwa potrzeba jej tylko jednego punktu. Byłoby dobrze, gdyby ten pojedynek tych dwu drużyn rozgrywał się na zielonej murawie, tymczasem do niego przyłączył się jeszcze i „zielony stolik”, przy którym rozstrzygnięto wbrew obowiązującym przepisom oraz nie po myśli sprawozdania sędziowskiego sprawę słynnego już na całą Polskę meczu Ł. K. S.—Wisła, przerwanego, jak już pisaliśmy, z powodu wtargnięcia na boisko publiczności łódzkiej.

Sprawa ta, jak donosiliśmy, oparła się na przód o wydział gier Ligi, który w pierwszej instancji orzekł, iż ma się odbyć dogrywka 26-mimutowa w Łodzi w obecności widzów, począwszy od rzutu karnego przeciw ŁKS, Zarząd Ligi jednak w drugiej instancji, uznając wywody protestu Wisły za przekonywujące i opierając się na sprawozdaniu sędziego, który skonstatował, iż mecz odbywał się pod naciskiem i presją widowni od samego początku, zarządził powtórzenie całkowitych zawodów w Łodzi przy drzwiach zamkniętych, uważając, iż ŁKS nie może w danej chwili dać rękojmi za spokojny przebieg tego meczu.

Tymczasem w dniu 6 bm. Zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej, nie zapraszając za interesowanych stron, ani też przedstawiciela Ligi, która winna była przedstawić motywy, kierujące nią przy wydaniu swego wyroku, zarządził dogrywkę 26-minutową przy drzwiach zamkniętych, co sprzeciwia się postanowieniom PZPN., które przewidują za rządzenie dogrywek wówczas, kiedy mecz zostanie przerwany z powodów niezależnych od jakiegokolwiek klubu, biorącego udział w meczu. Oczywiście, iż w danym wypadku stwierdzając z jednej strony winę ŁKS wobec nakazania meczu przy drzwiach zamkniętych. Zarząd PZPN działał wbrew postanowieniom PZPN-u, które w pierwszej lingi winien był sam szanować!

Teraz pozostaje tylko dojść, dlaczego się tak stało i cui bono działał PZPN ? Odpowiedź nietrudna, jeśli się zważy, że tajna aż do jej oficjalnego ogłoszenia uchwała zarządu PZPN o zarządzeniu dogrywki już wieczorem tego samego dnia (6 bm.) znaną była w Poznaniu i wiadomość o niej ukazała się w porannem wydaniu jednego z pism poznańskich w dniu 7 bm. Niewątpliwie sprawa ta odbije się głośnem echem na najbliższem walnem zgromadzeniu Polskiego Związku Piłki Nożnej i znajdzie tam niemiły epilog dla obecnego za rządu. W każdym razie jej wynikiem i to niesportowym jest fakt, iż o mistrzostwie Polski może zadecydować rzut karny i to na podstawę niesprawiedliwej decyzji Związku.

Wracając atoli do tabeli ligowej, to przy dokładnym przyjrzeniu się takowej, nie trudno stwierdzić, iż niedzielny mecz Wisły z I. F. C, może mieć dla pierwszej decydujące o mistrzostwie znaczenie. Powtarza się historja z po przedniego roku, tylko z tą różnicą, iż teraz mecz ten decydującym być może o mistrzostwie nie dla I. F. C. i Wisły, jak w ubiegłym roku, ale dla tej ostatniej i dla Warty. Podobnie jak o pierwsze, toczy się zażarta walka również o trzecie miejsce między trze ma rywalami, do których należą IFC, Cracovia i Legja, przyczem największe szanse ma drużyna katowicka wobec zwycięstwa nad Warszawianką.

Wczorajsze zwycięstwo Legji nad Polonją i to w wysokim stosunku, zapewniło jej w ro ku bieżącym w stolicy pewnego rodzaju supremację, która była wynikiem wydajniejszej pracy wojskowych oraz brakiem harmonji w drużynie przeciwnika.

Po ostatnich wynikach tabela ligowa przed stawia się nast.:

Nazwa klubu Ilość gier Punktów Stos. bramek Wisła 26 41 96:33

Warta 27 40 63:38

Wisła—Śląsk 9:2 (5:1).

Wczorajszy mecz, to jedno z dalszych powodzeń w długim szeregu zwycięstw czerwonych, które odnoszą oni bez przerwy, począwszy od meczu z Cracovią w drugiej kolejce gier ligowych. Śląsk nie stanowił właściwie żadnego przeciwnika dla Wisły, która grając w całości b. dobrze, miała wczoraj znakomity trening na jedną bramkę, urozmaicony tylko od czasu do czasu niebezpiecznymi wypada mi przeciwnika. Z tych to właśnie przebojów Śląska padły dla tegoż dwie bramki, zdobyte dziwnym trafem w pierwszej i ostatniej minucie gry (I). Śląsk pozostawił naogół wrażenie drużyny, dla której w każdym razie nie jest krzywdą spadek do kl. A. Poza ostrą grą, dobrym ciągiem na bramkę przeciwnika, niema zalet, któreby dodatnio cechowały ten zespół. Wisła grała bez natężania się i mogła uzyskać wynik nawet cyfrowo wyższy, gdyby nie kontuzja Balcera po pauzie, który zmuszony był opuścić boisko. To też przewagi Wisły nad przeciwnikiem nie uwydatnia nawet dziewięć strzelonych goali, które pokaźnie polepszyły znów i tak imponujący stosunek bramek Wisły w tabeli ligowej. Strzelcami byli: Reyman I (4), Kowalski (3) i Balcer (2). Dla Śląska strzelcami byli Hanuszek i Klecha. Sędziował wzorowo p. Słomczyński z Sosnowca. Publiczności z powodu przenikliwego zimna ponad 1.000 osób.


Przegląd Sportowy, nr 51, rok 1928, str. 2:

Wisła - Śląsk 9:2

Mecz Wisła - Śląsk nie mógł oczywiście wzbudzać specjalnego zaciekawienia. Przesądzony był wynik, przesądzony był sposób gry, przesądzony był nastrój widowiska. Wisła cisnęła Ślązaków bezlitośnie, demonstrując od czasu do czasu grę pokojową, wobec której porywczy, ale pozbawieni stylu Ślązacy byli bezsilni.

Jedyna pikanterią zawodów był fakt, że pierwszego i ostatniego gola zdobyli goście - w pierwszej i ostatniej minucie. Przygodnymi zdobywcami bramek byli Hannasik i Kiecha. Wiślacy podzielili się tytułami strzelców w sposób następujący: Reyman 4, Kowalski 3, Balcer 2. Jako sędzia debiutował z powodzeniem p. Słomczyński z Sosnowca.


Warta-Czarni 3:2 i walka o tytuł trwa nadal. W tabeli: Wisła 26-41, Warta 27-40.