1930.04.20 Wisła Kraków - Garbarnia Kraków 3:1

Z Historia Wisły

1930.04.20, I liga, 3. kolejka, Kraków, Stadion Garbarni, 16:00
Wisła Kraków 3:1 (1:1) Garbarnia Kraków
widzów: 5.000
sędzia: Błachut z Bielska
Bramki

Stanisław Czulak 34'
Stefan Lubowiecki 61'
Stanisław Czulak 74'
0:1
1:1
2:1
3:1
13' Józef Smoczek



Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Aleksander Pychowski
Emil Skrynkowicz
Józef Kotlarczyk
Jan Kotlarczyk
Bronisław Makowski
Józef Adamek
Stanisław Czulak
Henryk Reyman
Stefan Lubowiecki
Mieczysław Balcer

trener: brak
Garbarnia Kraków
2-3-5
Józef Wojciechowski
Tadeusz Konkiewicz
Zygmunt Jesionka
Marian Nagraba
Franciszek Wilczkiewicz
Stanisław Augustyn
Marian Mazur
Juliusz Joksch
Józef Smoczek
Karol Pazurek
Gustaw Bator

trener:

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1930, nr 104 (19 IV)

WISŁA—GARBARNIA. Jedno z najbardziej interesujących sportach ligowych, a jedyne w okresie świąt Wielkanocnych w kraju, odbędzie się w niedziele, dnia 28 b. m. w Krakowie na boisku Garbarni o godz. 4-tej popołudniu, spotkają Się z sobą drużyny Wisły i Garbarni, których mecz należy stale do atrakcji lokalnych. Przedsprzedaż biletów już się rozpoczęła.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1930, nr 106 (21 IV)

Wisła zwycięża Garbarnię 3:1 (1:1)

Zwolenników gry emocjonującej, oczekujących zażartej walki o punkty mistrzowskie, spotkał tym razem zawód. Choć wszystko przemawiało za tem, iż jedyne to spotkanie ligowe, rozegrane w czasie świąt wielkanocnych w kraju, będzie nie wątpliwie bardzo gorącem, ze względu na walkę dwu lokalnych rywali, mimo to liczna publiczność, zebrana w ilości około 5.000 osób, miała sposobność oglądania tylko spokojnych, w spacerowem, prawdziwie „świątecznem“ tempie rozegranych zawodów.

Pierwsze minuty przynoszą silne zwarcie się obu drużyn, piłka przechodzi ustawicznie z jednej strony na drugą i wytwarzają się dość często wcale groźne sytuacje pod bramką obu drużyn, ale tylko najwyżej na linji pola karnego, tu obrony obu zespołów likwidują z powodzeniem wszelkie próby wdarcia się do osiatkowanej „świątyni” bramkarzy.

Gra jest nerwową, w takim przebiegu nie łatwo o błędy i owocem jednego z nich po ładnym wybiegu prawoskrzydłowego Garbarni, który minął Skrynkowicza, następuje centra z jego strony, piłkę wypuszcza z rąk Koźmin, a nadlatujący Smoczek bez trudu uzyskuje pierwszą bramkę dla swoich barw. Podnieca to obie strony do dalszych wysiłków, gdyż Garbarnia pragnie ugruntować swój sukces, zaś Wisła znowu nie dopuścić do przegranej. Następuje parę pięknych momentów, gdyż sama gra nie jest ładna dla oka wobec niedokładnych podań, łatwo dostrzegalnych u graczy obu drużyn Do nich należy piękna obrona bramki Wisły przez Lubowieckiego, który po rzucie rożnym wybił głową piłkę z samej linji bramkowej, a następnie uzyskanie wyrównującej bramki przez Czulaka strzałem z poza pola karnego. Dalsze wysiłki nie dają rezultatu.

Po przerwie spodziewano się, iż nastąpi niezwykle zacięty bój o punkty. Tymczasem rozczarowano się, tempo gry bowiem osłabło, a zwycięstwo Wisły po zdobyciu przez Lubowieckiego pięknym strzałem drugiej bramki, zdawało się nie ulegać ani na chwilę wątpliwości. Ataki Garbarni bardzo anemiczne, inicjowane głównie przez Pazurka, nadużywającego chwilami siły fizycznej, zmusiły w tym okresie jeden raz tylko do interwencji Koźmina oraz Skrynkowicza, który obronił w groźnej sytuacji silny strzał na bramkę. Wisła natomiast w drugiej części gry była znacznie częściej stroną atakującą. Pomoc Wisły opanowywała coraz bardziej boisko, ale przez zbyt długie przetrzymywanie piłki (zamiast aby ją szybko oddawać atakowi), nie zasilała odpowiednio ataku, który był kryty przez graczy Garbarni. Rezultatem przewagi Wisły w tej fazie meczu jest jeszcze druga bramka, zdobyta przez Czulaka. Od tej pory pokonani dają za wygraną, gdyż wyczerpanie dotychczasowym wysiłkiem, nie pozwala im zdobyć się na jakikolwiek poważniejszy zryw.

Na wyróżnienie zasługuje z drużyny zwycięzców doskonały Pychowski w obronie, Reyman i Czulak w linji napadu, oraz Kolarczyk I w pomocy; u Garbarni dość dobra trójka środkowa napadu, choć widzieliśmy ją już w znacznie lepszej formie i Mazur, obrona oraz pomoc z wyjątkiem Nagraby niepewna.

W końcu osobną wzmiankę należy się sędziemu zawodów, p. Błachutowi z Bielska, który po raz pierwszy debjutował na zawodach ligowych. Trzy manie gry w rękach krótko, niedopuszczanie do gry „faul”, to dodatnie cechy tego arbitra. Przy prowadzeniu częstszym zawodów poważnych na bierze napewno p. Błachut tej rutyny, która mu pozwoli orjentować się pewniej w ocenie „spalonych” i stanie się napewno bardzo wartościową jednostką w kolegjum ligowych sędziów.


"Przegląd Sportowy" z 1930.04.23

http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1930/numer033/imagepages/image4.htm

Wisła zwycięża Garbarnie 3:1 Świetny dzień Czulaka i Pychowskiego. Wicemistrz Ligi w dobrej formie

Wisła: Koźmin: Pychowski, Skrynkowicz; Kotlarczyk II. Kotlarczyk I, Makowski; Adamek. Czulak. Reyman, Lubowiecki, Balcer.

Garbarnia: Wojciechowski; Konkiewicz, Jesionka: Nagraba, Wilczkiewicz, Augustyn; Mazur, Joksz, Smoczek, Pazurek, Bator.

Drugie derby krakowskie nie ściągnęły spodziewanych tłumów, bo tylko niepełne 5.000 widzów. Prawdopodobnie słabsza ostatnio forma Garbarni spowodowała zmniejszenie się zainteresowania. Stwierdzić jednak należy, że forma Garbarni uległa poprawie, forma ta nie wystarczała jednak do pokonania twardego przeciwnika, jakim w niedzielę była Wisła. Na sukces ten Wisła zasłużyła W zupełności. Z wyjątkiem linji ataku, była ona drużyną lepszą, fizycznie wytrzymalszą, co głównie w drugiej połowie gry pozwoliło jej na utrzymanie przewagi. Impotencja napadu Wisły była jednak i tym razem widoczna, bo w tej linji groźnym jedynie był Czulak. Starania tego gracza podkreślić należy tembardzicj, że ze strony swych towarzyszy ataku miał niewiele poparcia. Reyman przy swej ociężałości stale tracił piłki na rzecz szybszego przeciwnika, Balcer był znakomicie trzymany przez Konkiewicza, reszta wypadła blado. Wyjątkowa aktywność Czulaka wystarczyła jednak do uzyskania pewnego zwycięstwa.

Pomoc Wisły, po początkowo słabszych momentach, wybijała się i tym razem; jedynie Makowski był nieco słabszy niż zazwyczaj. W nieprzerwanie wspanialej formie znajduje się Pychowski. Gracz taktycznie nadzwyczaj mądry, technicznie bez zarzutu, był panem swej części boiska. Skrynkowicz grał w formie znacznie lepszej jak przeciw Warcie, to też atak Garbarni, wobec tych tyłów, miał nader ciężkie zadanie. Koźmin naogół bez zarzutu. A jednak znowu jego jeden błąd przyprawił drużynę o stratę bramki. Garbarnia zaprezentowała się jako drużyna we wszystkich linjach wyrównana. Ponad przeciętność wybijał się Konkiewicz w kierunku dodatnim, zaś w ujemnym — Augustyn. Przez ponowne wstawienie Smoczka na środek ataku. Linja ta wiele zyskała na spoistości. Kombinacyjnie grała tym razem Garbarnia o wiele lepiej jak ostatnio przeciw Warszawiance i wykazywała w czasie, kiedy jeszcze sił starczyło, znaczny ciąg na bramkę.

Wina porażki nie leży też w linji ataku. lecz w linji pomocy, gdzie jedynie Nagraba mógł zadowolić. Wilczkiewicz w pojedynkach z Kotlarczykiem I stale ulegał swemu przeciwnikowi, a grę Augustyna zaliczyć należy do jednej z najsłabszych. Mile rozczarował tym razem Konkiewicz. Energiczny, a jednak fair w obronie, potrafił utrzymać w szachu lewą stronę napadu Wisły. Mniej szczęśliwie grał Jesionka, błędy swe jednak naprawiał natychmiast szybkością. Wojciechowski nie jest wysoką klasą bramkarza, bramki stracone były jednak niedoobrony.

Jako sędzia zaprezentował się dawno niewidziany p. Błahut (Bielsko). Rozstrzygnięcia jego były szybkie i zawsze trafne i jemu też zawdzięczać należy, że mimo ogromnej rywalizacji drużyn, mecz przebiegł gładko i bez żadnego poważniejszego incydentu. W pierwszych 10-ciu minutach zaznacza się przewaga Wisły, jednak bez niebezpieczeństwa dla bramki przeciwnej. Jeden ze sporadycznych ataków Garbarni kończy się w 13-ej minucie przebojem Mazura, którego centrę źle odbija wybiegający Koźmin, skierowując końcami palców piłkę pod nogi nadlatującego Smoczka. Lekkim strzałem w róg pustej bramki, uzyskuje Smoczek prowadzenie dla Garbarni.

Następują minuty przewagi Garbarni, lecz dwa rzuty wolno z 20-tu metrów przestrzeliwuje kolejno Pazurek I Joksz. Jedną z najgroźniejszych sytuacyj zatraca Mazur w 31 minucie, kiedy stojąc blisko bramki, zamiast strzelać, podaje Batorowi, a ten z paru kroków przenosi. Teraz kolejno dochodzi do głosu Wisła. Dwie pozycje traci Reyman złemi strzałami i dopiero w 34 min. dość niespodziewanie strzela ostro zdaleka Czulak, którego piłka grzęźnie nieuchronnie w górnym rogu bramki. Przy rzucie rożnym niefortunnie wybiega Koźmin, ostry strzał Smoczka odbija jednak piersiami stojący w bramce Kotlarczyk I. Gra jest stale otwarta, sytuacje podbramkowe ciągle się zmieniają, stan gry 1:1 nie ulega jednak do pauzy zmianie.

Początek meczu po przerwie daje obraz analogiczny, bez groźniejszych momentów. W 11-ej minucie przebija się energicznie Smoczek przez tyły przeciwnika, kończy jednak słabym lekkim strzałem, bez trudu chwytanym przez Koźmina. Była to ostatnia możliwość uzyskania przez Garbarnię prowadzenia, gdyż teraz stale przeważa Wisła. Czerwoni grają coraz spokojniej, ataki wspierane przez pomoc są celowe i w 16-ej minucie, przy oblężeniu bramki otrzymuje piłkę Lubowiecki. Splasowany strzał przekracza linję bramkową i Wisła prowadzi 2:1.

Ciężar ataków Wisły przenosi się przeważnie na stronę dobrze dysponowanego Czulaka, który szybko się orientując. Strzela w. 29 minucie trzecią bramkę. Teraz przechodzi do ataku Nagraba, jednak Wisła jest w dalszym ciągu drużyną lepszą. Jaśniejszym momentem dla Garbami jest przebój Nagraby na dwie minuty przed końcem, zakończony ostrym, jednak pięknie obronionym strzałem.