1930.10.19 Wisła Kraków – Czarni Lwów 5:5

Z Historia Wisły

1930.10.19, I liga, 20. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 14:45
Wisła Kraków 5:5 (2:3) Czarni Lwów
widzów: 3.000
sędzia: Kazimierz Wardęszkiewicz z Łodzi
Bramki

Walerian Kisieliński 10'

Henryk Reyman 16' (k)

Henryk Reyman 46'
Stanisław Czulak 50'

Henryk Reyman 85'
0:1
1:1
1:2
2:2
2:3
3:3
4:3
4:4
5:4
5:5
1' Augustyn Drzymała

12' Władysław Sawka

38' Augustyn Drzymała


75' Edward Koch

86' Edward Koch
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Aleksander Pychowski
Józef Kotlarczyk
Karol Bajorek
Jan Kotlarczyk
Bronisław Makowski
Józef Adamek
Stanisław Czulak
Henryk Reyman
Walerian Kisieliński
Grafika:Kontuzja.png Mieczysław Balcer

trener: brak
Czarni Lwów
2-3-5
Aleksander Krasicki
Franciszek Chmielowski
Stanisław Olejniczak
Stefan Witkowski
Antoni Amirowicz
Kazimierz Piłat
Zbigniew Ostrowski
Edward Koch
Jan Reyman
Władysław Sawka
Augustyn Drzymała

trener: Johann Strnad
Najwyższy remis w historii polskiej ekstraklasy.
Walerian Kisieliński nie wykorzystał rzutu karnego.

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1930, nr 282 (18 X)

CZARNI—WISŁA.

Jednem z ostatnich spotkań ligowych o mistrzostwo Polski w piłce nożnej dla krakowskiej Wisły będzie jej niedzielny mecz z Czarnymi. Los zrządził, iż spotkanie to należeć będzie do pierwszorzędnych atrakcyj, gdyż drużyna lwowska znajduje się bomie w doskonałej formie, o czem świadczy choć by jej ostatnie zwycięstwo do tego w składzie osłabionym nad swoim lokalnym rywalem, Pogonią w stosunku 1:1.

Jeśli się doda nadto, iż na trzy ostatnie spotkania z Czarnymi Wisła ani razu nie wyszła dotąd zwycięsko, to rzeczywiście niedzielny mecz, jeśli idzie o je go rezultat, stoi pod wielkim znakiem zapytania. Od wyniku tego meczu zależą dalsze szanse Wisły na utrzymanie się w rzędzie kandydatów do tytułu mistrza Polski, sam tem wzgląd prze mawia już dobitnie za atrakcyjnością spotkania te go, które się odbędzie w niedzielę, dnia 19 b. m. o godz. 2.45 popoł. na boisku Wisły. Przedsprzedaż biletów po zniżonej cenie już się rozpoczęła.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1930, nr 285 (21 X)

Kraków, 20 października

niedziela wczorajsza należy do wyjątkowych w dotychczasowych rozgrywkach ligowych, gdyż cechą jej wyróżniającą były same re zultaty remisowe, zresztą niezbyt spodziewane. Do nich należą przedewszystkiem wyniki drużyn lwowskich, które uzyskały one na obcym dla nich terenie, dzięki niezwykłej wytrzymałości i zdolności stawienia oporu. Zwłaszcza rezultat wysoki, jaki uzyskali lwowscy Czarni w Krakowie 2 Wisłą był swego rodzaju sensacją. Wynik to bowiem rzadko kiedy wogóle notowany w zawodach towarzyskich, a cóż dopiero mówić o mistrzowskich.

W szczególności niedziela ta była bardzo gorąca dla zwolenników piłki nożnej w Krakowie, którzy już o wczesnej godzinie rannej musieli Przejść się na dalekie boisko Garbarni, szybko zjeść obiad, aby zdążyć na czas na zawody Wisły i odbyć spacer przez Aleję 3-go Maja. Jeśli przytem już mecz z Wartą dostarczył im wiele emocji, gdyż chodziło tu wszystkim o piłkarstwo krakowskie, któremu sympatyczną w danym wypadku byłaby porażka Warty, o tyle popołudniu dziesięć bramek, jak na jeden mecz — to już nawet przesyt wrażeń.

Przejdźmy teraz do tabeli i spójrzmy, co mówią suche cyfry. Najlepiej, jak się okazuje, sto ją pod względem ilości straconych punktów Cracovia i Warta, ta ostatnia ma jednak za sobą już niemal cały mecz rozegrany z Ruchem ( przerwany przy stanie 2:1 na korzyść Warty na 18 minut przed końcem i oczekujący dogrywki, która się odbędzie na zakończenie' rozgrywek ligowych). Na trzeciem miejscu pod względem ilości straconych punktów, bo różnicą jednego punktu od Cracovii i Warty, kroczy Wisła, która ma jednak większą ilość rozegranych meczów. O ty tule mistrza zadecyduje według wszelkiego prawdopodobieństwa wynik meczu Wisła—Warta w dniu 2 listopada w Poznaniu, aczkolwiek Cracovia w razie uzyskania samych zwycięstw w czterech pozostałych jej spotkaniach ligowych może zdobyć bezapelacyjnie tytuł mistrzowski, bez oglądania się na inne rezultaty. Wobec tego jednak, iż drużyny są przy końcu sezonu już przemęczone, można przewidywać tylko dalsze niespodzianki. W każdym razie walka o tytuł mistrza ogranicza się już do rywalizacji trójki klubów, stojącej na czele tabeli, która po ostatnich wynikach

Czarni Wisła 5:5 (3:2).

Niespodziany rezultat tego meczu, który można zaliczyć do najładniejszych w bieżącym sezonie rozgrywek ligowych. Po wyjściu z meczu słyszało się zdania, iż Wisła gra zawsze słabo z Czarnymi, bo ma specjalnego do nich pecha, po dobnie, jak poprzednio do Ł. K. S. Nie można się jednak z tem zgodzić. Wisła grała bowiem w tym dniu dobrze, w linji napadu nawet bardzo dobrze, a jeśli nie wgrała, to było skutkiem tylko doskonałej gry Czarnych, jak i ich szczęścia, gdyż wykorzystali wszystkie niemal pod bramkowe pozycje, jakie im na tym meczu się trafiły. Tylko częściowo błędom ze strony poszczególnych graczy Wisły można przypisać fakt ten, iż drużyna ta nie odniosła zwycięstwa w na pozór tak łatwem spotkaniu.

Już pierwsze momenty zapowiadały grę nie zwykle ciekawą, gdy w 1 m. Drzymała nie znajdując oporu na prawej stronie tyłów Wisły, zdobywa celnym strzałem pierwszą bramkę dla swoich barw. Nie zraża to zupełnie Wisły, której napad przeprowadza szereg pięknych ataków. — W groźnej sytuacji obrońca Lwowian broni ręką na polu karnem, sędzia dyktuje rzut kamy, z którego Kisieliński strzela bramkarzowi piłkę w ręce. W 10 min. zdobywa Kisieliński pierwszą bramkę dla Wisły z dobrego podania Reymana I. Obraz gry zmienia się, jak w kalejdoskopie; gra cały czas otwarta, a piłka przechodzi ustawicznie z jednej bramki pod drugą. W 12 min. Saw ka zdobywa drugą bramkę z podania Reymana m-go, a już w cztery minuty potem Reyman I strzela wyrównującego goala z rzutu karnego, po dyktowanego za obronę rękoma piłki, idącej obok bramki Czarnych. Stan ten utrzymuje się dłuższy czas. aż w 38 min. Drzymała po wyzyskaniu braku decyzji na prawej stronie tyłów Wisły, zdobywa trzecią bramkę dla swoich barw. Przed samym końcem brutalnie grający Chmielowski kopie niebezpiecznie Balcera, który schodzi z boiska i wraca po pauzie dotkliwie potłuczony j nie może wykazać normalnej formy. Po przerwie nowa emocja, już w 1 minucie Reyman wspaniałym strzałem po centrze Adamka uzyskuje znowu wyrównanie. W 5 min. Czulak z podania Reymana I-go zdobywa czwartą bramkę. Wisła prowadzi już 4:3! Ale od tej pory osiada na laurach, zamiast dalej atakować i oddalić się od swego przeciwnika różnicą dwu bramek, aby w ten sposób ugruntować sobie zwycięstwo. „Tą słabą stronę “Wisły wykorzystuje drużyna Czarnych i przedostaje się raz po razy przez tyły Wisły. W 30 min. Koch po rzucie rożnym uzyskuje wyrównującą bramkę. Jeszcze raz nadarza się sposobność Wiśle uzyskać zwycięstwo i dwa cenne punkty, gdy Reyman I w 40 minucie strzela piątego i ostatniego dla swoich barw goala z rzutu wolnego. Zwycięstwo zdawało się Wisła ma zapewnione, gdy w minutę potem na Skutek błędów tyłów następuje daleki rzut wolny przeciw gospodarzom i fatalny błąd bramkarza Koźmina, który nie decydując się a.ni na odbicie pięścią lub też chwytanie piłki, odbija ją pod nogi nadbiegającego napastnika Czarnych Kocha, strzelającego wyrównującą i ostatnią bramkę.

Jeszcze następuje kilka ataków Wisły, pragnącej za wszelką cenę uzyskać zwycięstwo, jakoteż kilka odkopów Czarnych, grających „na czas“.

Na wyróżnienie zasługuje z drużyny Czarnych Drzymała, Sawka, Reyman III, Amirowicz i Chmielowskl. Z Wiły najlepsi cała linja napadu z Reymanem I na czele oraz bracia Kotlarczykowie.