1930.11.30 Wisła Kraków - Pogoń Lwów 3:0

Z Historia Wisły

100 mecz Wisły w I lidze
1930.11.30, I liga, 22. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 11:30
Wisła Kraków 3:0 (0:0) Pogoń Lwów
widzów: 4.000
sędzia: Stronczek ze Śląska
Bramki
Stanisław Czulak 50'
Walerian Kisieliński
Henryk Reyman
1:0
2:0
3:0
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Aleksander Pychowski
Józef Kotlarczyk
Karol Bajorek
Jan Kotlarczyk
Bronisław Makowski
Józef Adamek
Stanisław Czulak
Henryk Reyman
Walerian Kisieliński
Mieczysław Balcer

trener: brak
Pogoń Lwów
2-3-5
Spirydion Albański
Bronisław Fichtel
Wacław Jerzewski
Karol Hanke
Wacław Kuchar
Stanisław Deutschman
Ludwik Szabakiewicz
Michał Matyas "Korabian"
Adolf Zimmer
Włodzimierz Maurer
Józef Nahaczewski "Łagodny"

trener: Karol Hanke

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

W skrócie

Zwycięstwo zasłużone i nie podlegające wątpliwości.

Wisła „swą piękną grą nie zawiodła widzów, których uwaga od początku aż do samego końca meczu pochłonięta była niezliczonemi emocjonującemi ssytuacjami podbramkowemi” . "Najlepiej wypadł stosunkowo atak Wisły, któremu Reyman znakomicie przewodził, wyzyskując świetnego obecnie Adamka. Trzecia bramka dla Wisły uzyskana z 25-metrowej bomby Reymana w róg, była majstersztykiem". Początek gry był jakby obrazem jego całości. Reyman od razu wypuszcza Adamka, ten groźnie centruje, sprawę wyjaśnia Kuchar. Groźne ataki Wisły, choć w polu gra wyrównana. W Pogoni wyróżnia się w przodzie Łagodny, w Wiśle skrzydła. Po przerwie „Wisłą wyszłą na boisko z silnem postanowieniem zwycięstwa” i to postanowienie wprowadziła w czyn”. II. połowa zaczyna się od groźnego strzału Pogoni (Korabian w aut). W 5' pada pierwszy gol (Czulak dobija swój własny strzał). Aktywny Kisieliński strzela parokrotnie i wreszcie z daleka ostrym strzałem pokonuje Albańskiego. Wisła w natarciu: Reyman wypuszcza Adamka, ten faulowany w polu karnym, ale sędzia gwiżdże "rzut neutralny (!!)". Następuje lepszy okres gry Pogoni i kunsztem może się wykazać Koźmin, broniąc efektownie strzał głową Zimmera. Wisła gra z kontry i tak pada gol Reymana. Znakomita końcówka sezonu Wisły, ale zadecydowała gorsza gra w całym sezonie.

Na podstawie: Stadion 49, IKC 327 i Przegląd Sportowy nr 97.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1930, nr 325 (30 XI)

CRACOVIA CZY WISŁA.

Najbliższa niedziela rozgrywek ligowych jest może najdonioślejszą w gigantycznym boju elity polskiego piłkarstwa, albowiem przyniesie ona rozstrzygnięcie pytania, które jest od szeregu tygodni na ustach wszystkich sportowców, a mianowicie, kto będzie mistrzem Polski? Sytuacja dziś o tyle jest prosta, iż tytuł ten przypaść może jedynie i wyłącznie tylko Krakowowi i to jednej z jego dwu najwybitniejszych reprezentantek, t. J. Cracovii i Wisły. Obie Stoją przed ciężkiem jeszcze zadaniem, al bowiem czekają je jeszcze ciężkie niedzielne mecze, a mianowicie Cracovia udaje się do Łodzi na mecz z ŁKS-em, zaś Wisła gości u siebie Pogoń na własnemu boisku. Początek zawodów o godz. 11.30 przed południem. Zainteresowaniom tym meczem jest ogromne.

Pozycja Cracovii jest lepsza o tyle od Wisły, iż w wizie wygranej mając o jeden punkt więcej od swojej rywalki, mą zapewnione bez oglądania się na wynik w Krakowie zdobycie mistrzostwa. W razie jednak przegranej Cracovii w Łodzi, Wisła, wygrywając z Pogonią, zdobywa dla swych barw tytuł mistrza Polski

W każdym razie tytuł mistrza Polski musi powrócić w roku bieżącym r powrotom do Krakowa, co jest najdobitniejszym dowodem przewagi i supremacji grodu podwawelskiego w piłkarstwie polskiem. Na cztery lata Istnienia drugi tytuł mistrza tejże po trzy. kroć znajdzie się w Krakowie, raz tylko powędrował do Poznania, rozstrzygnięcie zapadło jednak wtedy przy „zielonym” stole, moralnym bowiem mistrzem pozostała wówczas drużyna krakowska „Garbarni”.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1930, nr 327 (2 XII)

Po dziewięcioletniej przerwie, drużynie białoczerwonych przypadł po raz drugi z rzędu tytuł mistrza Polski w piłce nożnej. Sukces ten jest jednak cenniejszy, aniżeli w r. 1921, bo osiągnięty w ciężkich i długotrwałych bojach ligowych, mimo, iż uzyskany on został przy minimalnej róż nicy od swego rywala lokalnego, Wisły. Ukształtowanie się ostateczne tabeli ligowy w tym roku wykazuje dobitnie, iż piłkarstwo krakowskie dzierży prym w Polsce i że nie tak łatwo będzie jeszcze pozbyć się jego czołowych przedstawi cieli na wybitnych pozycjach w Lidze i w latach następnych, a i w reprezentacjach państwowych przedstawiciele krakowskiej piłki nożnej muszą i w przyszłości zajmować poczesne miejsce.

Charakterystycznem jest, iż tegoroczne mistrzostwo Polski stało pod znakiem wyraźnej walki dwu czołowych drużyn Krakowa, Cracovii i Wisły, żaden inny zespól nie potrafił ani razu, nawet przelotnie, znaleźć Się na stanowisku leadera Ligi. Dwadzieścia pięć niemal lat pięknej rywalizacji tych dwu czołowych klubów Krakowa zna lazło swój piękny wyraz i w tej gorącej walce o punkty i w tym wyścigu o pierwsze miejsce, który w dniu wczorajszym dobiegł do końca Obydwa kluby krakowskiegodnie zakończyły sezon; Wisła stanów czem zwycięstwem nad Pogonią, zaś Cracovia wprawdzie nikłym sukcesem nad Ł. K. S., atoli trudnym, bo w gorącej uzyskanym atmosferze. Legja, po pięknym triumfie nad Ruchem zdobyła trzecie miejsce, a jeśli wziąć pod uwagę, iż gros jej graczy stanowią Krakowianie, to nie będzie wielką przesadą stwierdzenie, iż trzy czołowe miejsca w Lidze zdobyli krakowscy gracze. Wreszcie Warta, nie mając wiele do stracenia, wysiała słaby skład do Lwowa, gdzie przegrała z Czarnymi, których miejsce w tabeli ligowej nie uległo przez to jednak poprawie.

Wisła Pogoń 3:0 (0:0). Ze względu na wielkie znaczenie, jakie łączyło się z wynikiem tego meczu dla, ukształtowania się definitywnego tabeli w jej naczelnych miejscach, zainteresowanie zawodami było bard z o wielkie. Piękna pogoda umożliwiła też przybycie na boisko Wisły wcale licznej publiczności (około 4000 osób). Wisła swą piękną grą nie zawiodła widzów, których uwaga od początku aż do samego końca meczu pochłonięta, była niezliczonemi emocjonującemi sytuacjami podbramkowemu Na pierwszy plan wybijali się obydwaj bramkarze, tj. Wisły Koźmin i Pogoni Albański jeden i drugi wykazali wysoką klasę, jednak Koźmin przewyższył swego partnera, a dwie jego obrony niezwykle silnych i celnych strzałów oddanych przez obu łączników Pogoni były prawdziwym „majstersztykiem”.

Jeśli idzie o przebieg gry, to musi się podkreślić. iż pewna przewaga należała do gospodarzy, charakterystycznem jest, iż wystąpiła ona jaskrawiej jednak przed pauzą, aniżeli po przerwie, a wiec w tym okresie, kiedy Wisła swoje punkty zdobywała. Tempo gry było do przerwy nieco ospałe, w ataku Wisły nic się w tym okresie niemal nie kleiło. Niedokładne podania w tej linji doprowadzały stale do zgubienia piłki w ostatnim momencie tuż przed oddaniem strzału na bramkę przeciwnika. Nie lepiej było u Pogoni, której napad bawił się, w nieproduktywną hyperkombinację i nie umiał sobie tworzyć odpowiedniej pozycji do strzału. W efekcie końcowym prowadziło to do dość łatwej likwidacji ataków gości przez trio obronne Wisły. Zupełnie inaczej wyglądał obraz gry po n a u z i e. Drużyna Wisły wyszła na boisko z silnem postanowieniem zwycięstwa Żywiołowe jej ataki prowadzone w bardzo szybkiem tempie musiały doprowadzić do załamania linji obronnych.., które musiały... kapitulować przed dobrze usposobionym w tym dniu..., nadrabiając swe braki brutalnością. Ten sposób gry nie pomoże jednak drużynie, a niepotrzebnie zrobić jej tylko może opinję, na jaką sobie zupełnie nie zasługuje.

Na wyróżnienie zasługują z drużyny Pogoni obydwaj skrzydłowi Szabakiewicz i Łagodny, którzy stwarzali wiele groźnych sytuacyj podbramkowych. Trójka środkowa gra ładnie, aczkolwiek nieproduktywnie. W pomocy najlepszy Hanke, zaś w obronie Jeżewski, o bramkarzu już wspomnieliśmy. W Wiśle naogół słabych punktów nie było. Całość grała bardzo ambitnie i składnie, zdając sobie dobrze sprawę z doniosłości meczu i zwycięskiego wyniku. Sędziował p. Stronczek i G. Śląska, który niema jeszcze potrzebnej rutyny dla prowadzenia tak odpowiedzialnych zawodów, popełniał też on szereg błędów, z których najważniejszym było dopuszczenie do zbyt ostrej miejscami gry.



Przegląd Sportowy nr 97, s.3, 3 grudnia 1930:

Wisła zwycięża Pogoń 3:0
i zdobywa tytuł vice-mistrza Ligi na rok 1930


Wisła: Koźmin; Pychowski (brak jednego obrońcy w składzie w notce PSu); Kotlarczyk II, Bajorek I, Makowski; Adamek, Czulak, Reyman, Kisieliński, Balcer.

Pogoń: Albański; Pichtel, Jeżewski; Hanke, Kuchar, Deutschman; Szabakiewicz, Korabian (pseud.), Zimmer, Maurer, Łagodny.

Mimo pozornej równorzędności obu zespołów w polu, zwycięstwo Wisły nietylko było zasłużone, ale w żadnej fazie gry nie podlegało wątpliwości. Wprawdzie w tyłach drużyny znać było pewne przemęczenie po roku ciężkiej walki ligowej, posiadała ona jednak jeszcze tyle energii, aby utrzymać w szachu dobrego technicznie przeciwnika, jakim w tym dniu była Pogoń. Atak gospodarzy znajdował się przytem w dobrej dyspozycji strzałowej, zaś Koźmin w bramce był nie do pokonania.

Najlepiej wypadł stosunkowo atak Wisły, któremu Reyman znakomicie przewodził, wyzyskując świetnego obecnie Adamka. Trzecia bramka dla Wisły, uzyskana z 25-metrowej bomby Reymana w róg, była majstersztykiem. Najruchliwszym i najenergiczniejszym okazał się Kisieliński, pracując i po lewej i po prawej stronie boiska. Mniej zadawalniająco wypadł tym razem Czulak, najmniej zaś pokazał Balcer, pilnowany — jak zawsze — przez nieodstępnego Hankego.

W pomocy na pierwszy plan wybijał się Bajorek. Technicznie doskonały, w miarę potrzeby szybki, celuje on dobrą taktyką. Obok niego wymienić należy Kotlarczyka I, którego zadanie wobec dobrej formy Kuchara, nie było łatwe. Najsłabszy w tej trójce był Makowski. Obrona Wisły nie grała na swym normalnym poziomie, popełniając w pierwszej połowie szereg błędów, które jednak przez niezaradny pod bramką atak Pogoni, nic zostały wyzyskane. Gdyby niedzielna forma Koźmina okazała się stałą, bylibyśmy wolni na długi czas od trosk o bramkarza reprezentacyjnego Polski.

Pogoń jest drużyną, stojącą technicznie na dość wysokim poziomie. Te umiejętności techniczne były widoczne w ataku gości, którego pociągnięcia kombinacyjne dawały na oko piękny obraz gry. Wadą jednak jest minimalna skuteczność tych wysiłków, gdyż kombinacje prowadzone były wszerz, a nie zyskiwały terenu. To też jeden energiczniejszy start obrońcy wystarczał do rozbicia sytuacji podbramkowej. W tym kierunku grzeszyli wszyscy napastnicy, a najwięcej może Maurer, gracz technicznie dobrze wyszkolony, posiadający jednak przesadny pociąg do dribblingu. Talentem okazał się młody Korabian, o którym jeszcze dużo dobrego zapewne usłyszymy. Zimmer był ruchliwy i szybki, pozatem jednak niewiele pokazał. Ze skrzydłowych lepiej wypadł Łagodny.

Najlepszą linją Pogoni była pomoc, która w całości okazała się conajmniej równorzędną pomocy Wisły. Na pierwszy plan wybijał się Kuchar, pracując do końcowego gwizdka z podziwu godną ambicją i pchając bezustannie swój atak naprzód. Hanke był świetny w defenzywie, wspomagając często swoje słabsze tyły. Deutschman nie wypadł z ram. Obronę Pogoni widzieliśmy już w lepszej formie. Dobrze zapowiadający się Jeżewski nie grał nadzwyczajnie, również i Fichtel popełnił szereg błędów. Albański pokazał dobrą klasę bramkarską. Zdobyte przez przeciwnika 3 bramki były nie do obrony.

Opis meczu

Początek gry wykazuje większą aktywność Wisły. Reyman dobrze wypuszcza Adamka, lecz jego centrę wyłapuje Kuchar. Gra w polu się wyrównuje, lecz ataki Wisły są groźniejsze. Groźną centrę Adamka wybija w 16 minucie Albański pięścią, piłkę dostaje Kisieliński strzelając w róg, lecz Albański znowu broni. Wkrótce Reyman ślicznie wysyła piłkę między obrońców Pogoni lecz Fichtel jest szybszy i wyjaśnia sytuację. Kontratak gości: Zimmer strzela, lecz Koźmin broni robinzonadą. Dwa rzuty wolne dla Wisły broni Jeżewski, względnie Hanke, zaś ostry strzał Balcera skierowuje Albański końcami palców na róg. Łagodny uzyskuje również rzut rożny, wybity jednak pięścią przez Koźmina; piłkę otrzymuje Hanke, lecz jego strzał również broni Koźmin robinzonadą. Następuje okres lepszej gry Pogoni; piękny strzał Łagodnego przechodzi koło słupka, tak samo kończy się i przebój Korabiana, poczem róg dla Pogoni i przerwa.

Pierwszy groźny atak po pauzie przeprowadza Pogoń, lecz strzał Korabiana z paru metrów idzie w aut. W 5 min. uzyskuje Wisła róg. Wkrótce przebija się Czulak, jego strzał odbija się od Fichtla i powracającą piłkę umieszcza Czulak tym razem nieuchronnie w rogu bramki. Wprawdzie Albański dotyka piłki palcami lecz katastrofy powstrzymać nie może.

Wisła prze coraz energiczniej i przebój Kisielińskiego broni Hanke jeszcze na róg, lecz zaraz następny ostry strzał z daleka, lokuje tenże gracz w siatce. Wisła prowadzi 2:0 i jest nadal drużyna lepszą. Reyman pięknie wypuszcza Adamka, który zostaje jednak sfoulowany na polu karnem. Gwizdek sędziego, wszyscy oczekują rzutu karnego, lecz sędzia daje rzut neutralny (!!).

Przychodzi okres dobrej gry Pogoni. Oddany niespodzianie strzał Kuchara, przechodzi tuż koło słupka, zaś róg dla Pogoni broni Makowski. Najpiękniejszy jest momentem Koźmina, kiedy po wolnym, bitym przez Hankego, piłkę otrzymuje Zimmer, strzelając głową ostro w róg. Koźmin rzuca się w górę i łapie w powietrzu. Ataki Pogoni (główka Korabiana, dwa rzuty rożne), dość lekko likwidują tyły Wisły, która w jednym z kontrataków uzyskuje ze wspaniałej bomby Reymana, swój trzeci punkt.

Sędziował p. Stronczek.


Mecz Cracovii w Łodzi toczony w atmosferze skandalu. Sędzia nie panował nad sytuacją; dochodziło do awantur i targów na boisku; wydalono Stolenwerka z placu gry; publiczność w końcu wtargnęła na boisko, a sędzia je opuszczał pod osłoną policji. Graczy Cracovii pobito. Atmosfera napięta pod wpływem usunięcia Stelenwerka: mecz został przerwany na kilka minut po wtargnięciu publiczności. Wg komentarza na boisku lepsza była Cracovia.


Tabela końcowa: Cracovia 22-33 i 46-22 w bramkach, Wisła 22-32 i 53-34.