1931.05.17 Cracovia - Wisła Kraków 1:4

Z Historia Wisły

1931.05.17, I liga, 6. kolejka, Kraków, Stadion Cracovii, 17:00
Cracovia 1:4 (1:1) Wisła Kraków
widzów: 5.000-7.000
sędzia: Edward Gulicz ze Lwowa
Bramki

Oskar Selinger (k) 7'



0:1
1:1
1:2
1:3
1:4
5' Stefan Lubowiecki

50' Henryk Reyman lub Walerian Kisieliński
50' Walerian Kisieliński
81'Henryk Reyman
Cracovia
2-3-5
Jerzy Otfinowski
Stefan Lasota
Tadeusz Zastawniak
Kazimierz Seichter
Oskar Selinger
Aleksander Mysiak
Henryk Czarnik
Edward Suchoń
Tadeusz Mitusiński
Antoni Zieliński
Mieczysław Szumiec

trener: Viktor Hierländer
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Józef Kotlarczyk
Emil Skrynkowicz
Jan Kotlarczyk
Karol Bajorek Grafika:Kontuzja.png
Bronisław Makowski
Józef Adamek
Stefan Lubowiecki
Henryk Reyman
Walerian Kisieliński
Mieczysław Balcer

trener: brak
Walerian Kisieliński nie wykorzystał rzutu karnego.
2. gol dla Wisły autorstwa Kisielińskiego według "IKC" i "Głosu Narodu".

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Spis treści

Galeria

Relacje prasowe

”Przegląd Sportowy” z 1931.05.20

Wspaniały słoneczny dzień sprawił, że przeszło 7000-czna rzesza miłośników piłki okrągłej zaległa boisko biało-czerwonych. Żar słoneczny utrudnił jednak grę, mimo to widownia na brak emocji uskarżać się nie może. Wbiegających czerwonych wita burza oklasków, a zwiększona ich doza oznajmia, że i gospodarze są na boisku. Sędzia, p. Gulicz ze Lwowa, przeprowadza z kapitanami drużyn Rejmanem i Zastawniakiem losowanie, przy którem połowa pod słońce przypada Cracovii. Wisła z miejsca narzuca szybkie tempo podjeżdżając pod bramkę gospodarzy, ci zaś rewanżują się wypadem Szumca. Ten przejeżdża swego pomocnika, wypuszcza piłkę lekko Zielińskiemu którego słaby strzał, łapie Koźmin. Lewa strona ataku Wisły nie pozostaje dłużna. Po kornerze bitym w 5-ej min. przez Balcera, Kisieliński wyzyskuje zamieszanie i strzela pierwszą bramkę. Niedługo jednak cieszą się czerwoni prowadzeniem. Już w 7-ej min. uzyskuje róg Cracovia. Po kilku odbiciach mamy piłkę w siatce Wisły, równolegle słychać gwizdek sędziego i widać ruch ręki wskazujący punkt karny. Za co, dokładnie zdać sprawy sobie nie można, karny strzela Selinger 1:1. Wisła uzyskuje teraz dwa rogi. Po kwadransie jej przewagi, nadchodzi teraz 15 minut przewagi Cracovii. Atakom biało-czerwonych brak jest jednak wykończenia. Do piłki biegnie równocześnie kilku zawodników przeszkadzając sobie wzajemnie i uniemożliwiając strzał nawet z bliskiej odległości. Nie można się temu zbytnio dziwić, gdy ustalimy, że w napadzie gospodarzy jeden tylko Czarnik grał na swej pozycji kilkakrotnie w tym sezonie. Reszta - to nowicjusze, lub gracze występujący nie na swoich pozycjach. Lepszego składu jednak kierownictwo nie mogło wystawić, bo Sperling i Chruściński są chorzy, a Muszyński wyjechał na ćwiczenia. W tym stanie rzeczy, trzeba było sięgnąć do rezerw. Wracając do gry, obserwujemy, jak Czarnik, po centrze Szumca, nie mogąc inaczej piłki chwycić, umieszcza ją pięścią w siatce, ponad głową podbiegającego Koźmina. W ostatnim kwadransie przed pauzą gra się wyrównuje. Suchoń podaje piłkę Czarnikowi, ten mu ją oddaje, strzał jednak przechodzi koło słupka. Po rogu bitym przez Adamka, któryś z napastników Wisły ręką strzela bramkę, naturalnie nieuznaną przez sędziego. Wisła zdobywa ponownie róg. Górny, daleki strzał Kotlarczyka, broni spokojnie Otfinowski, a za chwilę Lubowiecki strzela obok bramki. Tak mija pierwsza połowa. O ile gra była dotychczas ładna i efektowna, wskazująca że zawody toczą się między reprezentantami elity piłkarskiej o tyle to, co widzieliśmy po pauzie, dowodzi wyraźnie, że na dłużej niż na 45 minut, Wisła nie może się wyzbyć swoich brzydkich przyzwyczajeń. Mimo, że uzyskuje w 5-tej minucie ze strzału Kisielińskiego drugą, a tuż potem przez Rejmana trzecią bramkę (nie bez winy Otfinowskiego) rozpoczyna grę brutalną i pełną fauli. Celuje w tem Skrynkowicz i Kotlarczyk II. Ponieważ zaś sędzia albo fauli nie widzi, albo też na nie nie reaguje, zanika dotychczasowy nastrój na boisku i gra traci na wartości. Cracovia zdeprymowana dwiema bramkami cofa się, a gdy do tego Szumiec, wywichnąwszy nogę, schodzi z boiska, piłka nie opuszcza połowy gospodarzy. Zachemski bije rzut wolny na linji pola karnego, Koźmin z trudnością zatrzymuje piłkę na linji. Ataki Cracovii prawie nie istnieją. Przy przebojach Mitusiński zostaje dwukrotnie sfaulowany, co widocznie wyprowadza z równowagi widzów. W 36-ej minucie Rejman celnym strzałem podwyższa wynik do 4:1. W 43-ej minucie po zderzeniu się Adamka z Zastawniakiem, sędzia dyktuje karny. Strzela Kisieliński. Otfinowski jednak wspaniale broni. W ostatnicj sekundach pada strzał Rejmana, Otfinowski broni ładną paradą. Koniec. W Cracovii dobre tyły, Otfinowski zawinił dwie bramki. Wisła wyrównana i znacznie spokojniejsza. Gdyby nie wypadki w drugiej połowie, możnaby zawody uważać za ładne i ciekawe.

Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Tygodnik Sportowy. 1931, nr 5

Wisła-Cracovia 4:1 (1:1).

Tegoroczne „derby“ krakowskie nie miały posmaku spotkań lat poprzednich, mimo, iż było to spotkanie mistrza z wicemistrzem. Dowodem tego było około 6.000 widzów. Z ożył się na to fakt, że drużyna Cracovii po stracie Kossoka i Malczyka, musiała nawet zrezygnować z udziału kontuzjonowanych Sperlinga i Chruścińskiego- Pozbawiona więc filarów ataku, nie posiadała już zgóry poważniejszych szans.

Mimo tej wybitnej różnicy szans, przebieg gry do przerwy wykazał najzupełniejszą równorzędność w grze obu zespołów, a nawet o ile chodzi o sytuacje podbramkowe, to miała ich Cracovia znacznie więcej. Przy odrobinie umiejętności i rutyny napastników Cracovii, wynik do przerwy mógłby był wyglądać inaczej. O przegranej Cracovii zadecydował niedysponowany t Otfinowski, Druga i trzecia bramka przez niego puszczona w o min. po pauzie, zamieniła drużynę Cracovii na gromadką niezdolnych do żadnej akcji zawodników. W tych warunkach opanowała Wisła boisko, znajdując tylko słaby opór poszczególnych przeciwników. Po spokojnej i „fair“ pierwszej połowie gry, w drugiej poczęto grać ostrzej a nawet momentami „faul“, co wywoływało słuszne sprzeciwy publiczności.

Do przerwy atak czerwonych nie mógł rozwinąć skutecznej akcji; wysyłani w bój główni skrzydłowi, mimo wielu ucieczek z piłką, nie stwarzali pozycji do strzału. Balcer lepszy od Adamka, ciągle jeszcze me umie piłki prowadzić przy nodze. Usunięcie tej wady uczyni go najgroźniejszym skrzydłowym. Adamek, obok dobrych momentów ma i bardzo Słabe, do czego zaliczyć należy braki techniczne. W trójce środkowej groźny Kisieliński, umie przedzierać się z piłką przez zgęszczone szeregi przeciwnika. Dzięki swej ruchliwości wykorzystał błąd obrony Cracovii, i przez strzelenie 2-giej bramki wpłynął na dalszy bieg gry. Reyman dopiero w drugiej połowie zadowolił całkowicie, gdy wyzyskiwał nie tylko skrzydła ale i łączników. Brak ruchliwości niejednokrotnie nie pozwala mu wyzyskać swej dużej skali rutyny. Bardzo wielki postąp zaznacza się w grze Lubowieckiego.

Linja pomocy Wisły miała ciężką przeprawę z improwizowaną grą napastników Cracovii. Bajorek ulegał często lewej stronie przeciwnika. Również i Kotlarczyk l. nie zawsze był na swym wysokim poziomie. Najrówniej grał Makowski, mający przed sobą najsłabszą stronę ataku Cracovii.

Siła obrony Wisły leżała w jej energji, w czem Skrynkowicz przewyższał partnera, lepszego zato taktycznie. Koźmin bronił bardzo dobrze i szczęśliwie. Najpiękniejszą była obrona strzału Czarnika w róg. O w a o kresy w grze Cracovii.

Cracovia znowu ze zmienionym atakiem, wobec braku Sperlinga i Chruścińskiego, miała 2 okresy. Do przerwy tylko wzajemne przeszkadzanie sobie napastników pod bramką Wisły, uchroniły ją od utraty dwóch bramek. Aczkolwiek z wielu brakami ataku, gra Cracovii w tym okresie mogła naogół zadowolić. Tyły pracowały a atak, to jest jego lewa strona, była nawet groźna. Trwało to do momentu uzyskania drugiej bramki. Cała drużyna traci wówczas głową, na skutek błędów Otfinowskiego, mającego na swem sumieniu 2 bramki, mimo, iż wiele innych pozycyj dobrze wyjaśnił.

Najcięższe zadanie spełniła pomoc, nie mającą żadnego wsparcia od ataku, tracącego ustawicznie piłkę. Minio to do przerwy wytrzymała napór ataku Wisły. Seichter był tu najskuteczniejszy. Selinger, dobry ofensywnie, kondycyjnie jeszcze nie zadowolił całkowicie. Mysiak doskonały z początku, pod koniec też uległ psychozie nerwowości. Obaj obrońcy Zastawniak i Zachemski grali dobrze, mimo przeciążenia. Zastawniak doskonały taktycznie. Achillesową piętą drużyny jest atak, który przecież kiedyś dał jej sławę. Szumieć i Zieliński ll., tworzący lewą stronę ataku, byli jeszcze najwartościowszymi jego graczami. Do przerwy oni głównie stwarzali groźne sytuacje. Kontuzja Szumca uczyniła go statystą. Wręcz rozpaczliwie przedstawia się sprawa środka. Mimo dobrych chęci i zapału, Mitusiński nie ma żadnych kwalifikacyj na kierownika ataku. W odróżnieniu od lewej prawa strona nie tworzyła całości. Suchoń nie umie nawiązać kontaktu ze skrzydłowym. Czarnik potrzebuje gruntownie racjonalnej zaprawy.

Przebieg zawodów .

Wisła: Koźmin — Kotlarczyk II., Skrynkowicz — Bajorek, Kotlarczyk I., Makowski — Adamek, Lubowiecki, Reyman, Kisieliński, Balcer.

Cracovia: Otfinowski — Zachemski, Zastawniak — Seichter, Selinger, Mysiak — Czarnik, Suchoń, Mitusiński, Zieliński, Szumieć.

Pod słońce atakuje Cracovia. Szumieć po biegu strzela w ręce Koźminowi. Szybkie wypady skrzydeł Wisły przynoszą jej 2 kornery. W 6 min. po kornerze z zamieszania strzela Lubowiecki pierwszą bramkę. Nerwowość Cracovii objawia się w niedokładności. Centra Szumca przechodzi wzdłuż pustej bramki Wisły. W 7 min. strzela Cracovia bramkę, unieważnioną wobec wcześniejszego odgwizdania ręki. Karny rzut strzela pewnie Selinger. W chwilę potem ucieka Czarnik i strzela w róg, lecz Koźmin doskonale broni. Wisła uzyskuje znów 2 kornery. Wolny Reymana idzie obok bramki. Dwie kolejne doskonałe pozycje marnuje atak Cracovii wzajemnem przeszkadzaniem. Ucieczki Balcera i Adamka wstrzymuje obrona Cracovii. Koniec tej części należy do Cracovii.

Pierwsza minuta po pauzie przynosi ładny strzał Lubowieckiego! obroniony. W 4 min. Kisieliński wykorzystuje nieporozumienie na tyłach Cracovii i z boiska strzela pod późno robinzonującym Otfinowskim. Cracovia jeśli widocznie złamana psychicznie. Bez większego oporu w zamieszaniu strzela Reyman dalszą bramką w następnej minucie i znów Otfinowski wykazuje zdenerwowanie. Teraz inicjatywa należy zupełnie do Wisły, która forsuje Balcera. Rzadko tylko Suchoń i Zieliński dochodzą do bramki Wisły. Szumieć kontuzjonowany stoi. W 28 min. ratuje krytyczną sytuację Kotlarczyk II. przez zatrzymanie ręką uciekającego ku bramce Mitusińskiego. Wolny przenosi Suchoń obok bramki. Ostatni punkt uzyskuje Reyman w 37 min. z podania Adamka. W 43 min. dyktuje sędzia karny rzut przeciw Cracovii ze „faul“ Zastawniaka. Strzał Kisielińskiego broni Otfinowski. Wypad Cracovii unieszkodliwia wybiegiem Koźmin. Kombinacja Kisieliński — Reyman przynosi Strzał obroniony na korner, a wkrótce koniec.

Sędzia p. Gulicz nie całkiem mógł zadowolić. Dotyczy to oceny gry „faul“, czego dowodem rzut karny przeciw Cracovii.

J. K.


Cracovia 1:4 Wisła. Powtórzcie to, Panowie!

Po powrocie Cracovii do ekstraklasy w roku 2004, tylko raz udało się Białej Gwieździe wygrać ligowy mecz po drugiej stronie Błoń. Co prawda, ani razu od tamtej pory nie przegraliśmy z naszym odwiecznym rywalem, zaś u siebie gromimy go systematycznie, jednak marzą nam się regularne zwycięstwa także na wyjeździe.

Ku pokrzepieniu serc, jako prognostyk wielkich, miejmy nadzieję, dla nas chwil na Kałuży, przypominamy dzisiaj jedno z najbardziej efektownych victorii odniesionych na trudnym terenie Pasów. Było to 17 maja 1931 roku.

Już przy wyjściu piłkarzy na murawę boiska wiadome było, kto w tym dniu będzie rządził i dzielił. A to za sprawą kibiców. „Wbiegających czerwonych wita burza oklasków” - zaczynał swoją relację z meczu Przegląd Sportowy - dopiero potem dodając, że „(…) i gospodarze są na boisku”. To fakt, gospodarze są, ale jakoby ich nie było. Przy piłce bowiem cały czas jest Wisła. W 5 minucie rzut rożny egzekwuje Balcer. Kisieliński w dużym zamieszaniu wyłuskuje piłkę, strzela i jest 1:0! Wymarzony początek.

Dwie minuty później, nieoczekiwanie dla wszystkich, pada wyrównanie. Niespodziewanie głównie dlatego, że chyba nikt na stadionie -– poza sędzią zawodów - nie wie, dlaczego dyktuje on rzut karny dla Pasów. Nasi jednak nie zrażają się takim obrotem sprawy. Przez całą pierwszą połowę, z wyjątkiem drugiego kwadransa gry, mają zdecydowaną przewagę. Niestety, piękny strzał Kotlarczyka broni bramkarz Cracovii Otlinowski, tuż obok słupka strzela Lubowiecki i do przerwy jest 1:1.

Wiślacy wychodzą na drugą połowę tak, jakby chcieli żywcem połknąć swego przeciwnika. 50 minuta. Kisieliński nie daje żadnych szans ani obrońcom ani bramkarzowi Pasów i znów prowadzimy! Cracovia jest w szoku. Przez pięć minut po przerwie nie wyszła właściwie ze swojej połowy! Ba, nie wyszła także po wznowieniu gry od środka po stracie bramki! Przejmujemy od razu piłkę. Otlinowski chyba jeszcze roztrząsa strzał Kisielińskiego. Reyman uderza zaskakująco i jest 3:1! Euforia wśród kibiców Białej Gwiazdy. Nieczęsto bowiem zdarza się, aby w ciągu jednej zaledwie minuty strzelić dwa gole!

„Cracovia zdeprymowana dwiema bramkami cofa się”; „Ataki Cracovii prawie nie istnieją”. Tymi słowami opisuje grę Pasów Przegląd Sportowy. Wisła zaś nie osiada na laurach. Atakujemy non-stop. Środkiem, skrzydłami, przerzutami, grą z klepki. Nawałnica ta przynosi jednak efekt dopiero w końcówce. Dokładnie w 82 minucie, kiedy to Reyman strzela swego drugiego gola w meczu. Na tym nie kończą się jednak emocje. W 88 minucie po faulu na Adamku, Kisieliński nie wykorzystuje rzutu karnego, a na sekundy przed końcem kapitalne uderzenie Reymana broni Otlinowski.

Ostatecznie Biała Gwiazda wygrywa więc ten pojedynek 4:1, choć tak właściwie - używając pewnego frazesu - był to najniższy wymiar kary, jaki spotkał w tym dniu Cracovię. Nasza przewaga była bowiem miażdżąca; i należy mieć nadzieję, że 20 października 2007 roku będzie podobnie. Ja wynik 4:1 biorę w ciemno, choć gdzieś w oddali tli się piątka… Nie, przepraszam. To jest szóstka.

wislakrakow.com (Dariusz Zastawny)

Pogoń-Ruch 1:1. Wisła pierwsza w tabeli: 6-9, Ruch 6-8, Legia 5-7, Cracovia przedostatnia 6-4.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1931, nr 132 (14 V)

WISŁA—CRACOVIA.

Spotkanie Cracovii mistrza z Wisłą wicemistrzem Polski, jest rokrocznie wielkiem świętem sportowem nie tylko Krakowa, ale i całej Polski. Oczy wszystkich sportowców Polski zwrócone będą w najbliższą niedziele, 17 b. m. na zmagania się obu drużyn w walce o drogocenne punkty ligowe. Wynik tych zawodów trudny jest do odgadnięcia, albowiem obie drużyny są niemal równorzędne. — Sensacyjne spotkanie Cracovii z Wisłą odbędzie się na boisku Cracovii.

Bilety po cenach zniżonych są już do nabycia w przedsprzedaży.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1931, nr 135 (17 V)

Wisła — Cracovia.

W niedziele dnia 17 b. odbędą się na boisku Cracovii zawody ligowe o mistrzostwo Polski miedzy Wisłą a Cracovią. Są to najbardziej atrakcyjne zawody dla Krakowa, których żaden miłośnik sportu nie opuszcza. Zainteresowaniem niemi sięga jednak daleko poza krąg miasta, gdyż stale zjeżdżają na ten rzecz liczne wycieczki z okolicznych miast i miasteczek.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1931, nr 137 (19 V)

Kraków, 18 maja.

Wczorajszej niedzieli, jeśli idzie o sensacje, znowu nie można niczego zarzucić. Nawet wypada stwierdzić tylko jeszcze pewien postęp pod tym względem, na co wskazywałyby wyniki Ł. K. S., Warty, a częściowo nawet Polonji. Po ostatniem zwycięstwie nad Cracovią, Wisła wysunęła się na czoło tabeli ligowej, wysuwając się przed drużynę Ruchu różnicą jednego punktu.

Wisła Cracovia 4:1 (1:1).

Krakowskie „derby“ piłkarskie mają tak silny magnes, iż stale ściągają większą, niż inne mecze, liczbę publiczności. Nawet wówczas, gdy mecz Cracovia—Wisła nie decyduje jeszcze poważnie o stanowisku w tabeli, to jednak cieszy się on taką popularnością, ma w sobie coś tak przyciągającego i tyle cech atrakcji, że na zawodach tych widzi się nietylko stałych bywalców meczowych, ale także ludzi, którzy poprostu uważają sobie za obowiązek nie opuścić te go spotkania. Podobnie było i w dniu wczorajszym, kiedy na boisku Cracovii zobaczyło się około 8-tysięczne tłumy, pragnące zobaczyć wal ki dwu czołowych zespołów w Polsce, mistrza i wicemistrza. Na boisko wbiegają naprzód, jako goście, czerwoni, w normalnym zupełnie składzie, następnie gospodarze, białoczerwoni, wśród których nie spotykamy jednak starych znajomych, jak Muszyńskiego, Chruścińskiego i Sperlinga. Zespół ten przedstawiał się następująco: Otfinowski, Zachemski i Zastawniak, Seichter, Selinger i Mysiak, Czarnik, Suchoń, Mitusiński, Zieliński i Szumieć.

Odrazu, przy przeglądnięciu tego składu Cracovii, można było spodziewać się tylko jej wysokiej porażki. A jednak zwycięstwo nie przy szło tak łatwo Wiśle. Pierwsza połowa to był okres gry wielce zmiennej, a nawet były momenty, gdzie nacisk Cracovii był potężny. Jednak atak Cracovii, który był najsłabszą częścią drużyny, okazał się za słaby, ażeby móc wykorzystać wytworzone przez tyły dobre sytuacje. Pierwsza bramka w tym okresie zostaje zdobyta przez Wisłę i już w 5 minucie po przeboju Balcera, którego centrę wykorzystał przytomnie Lubowiecki. Od tej pory następują huraganowe ataki białoczerwonych, pragnących za wszelką cenę wyrównać. Słabo dysponowany w pierwszej części Bajorek, na skutek kontuzji nogi, przepuszcza często lewe skrzydło Cracovii. Z jednej jego center wytwarza się zamiesza nie pod bramką Wisły i jeden z obrońców broni piłkę, idącą na bramkę, ręką. Z dyktowanego za to przewinienie rzutu karnego Selinger strzela jedyną bramkę dla Cracovii. Wisła gra skrzydłami, przyczem najwięcej jest wystawiany Adamek. Z jego dośrodkowań słabo grający do przerwy napad Wisły i zapóźno zwykle startujący, nie potrafi zdobyć żadnego punktu. Tempo w tej części słabe, gra wolna, a to słownie z powodu niezwykłego upału, który się dawał do tkliwie we znaki obu drużynom.

Po przerwie Wisła wychodzi na boisko z silnem postanowieniem, aby wyzyskać słabość przeciwnika i odnieść zwycięstwo. Już w pierwszych minutach następują niezwykle energiczne akcje napadu czerwonych. Z wypadu Balcera, Lubowiecki już omal w pierwszej minucie nie strzela bramki. Cracovia wykazuje słabą siłę odporną, co wykorzystuje jej przeciwnik, strzelając w 5-tej minucie drugą bramkę przez Kisielińskiego (z podania Lubowieckiego), którą nieco zawinił Otfinowski. W dwie minuty później pada trzecia bramka ze strzału Reymana. Zwycięstwo Wisły jest zdecydowane! Daje się już wyczuć, iż teraz chodzi tylko o wynik cyfro wy. W pewnym okresie Szumieć doznaje kontuzji i statystuje już od tej pory aż do końca meczu na boisku. Cracovia nie daje jeszcze za wygraną. próbuje przechodzić do ataku, jednak w tej linji jej akcje zupełnie kuleją. W pewnym momencie Kotlarczyk II wstrzymuje ręką Milusińskiego, za co sędzia dyktuje rzut wolny, niewyzyskany przez Cracovię. Część widowni protestuje, nie rozumiejąc przepisu, że zatrzymanie w danym wypadku ręką gracza, nie może być w inny sposób, jak tylko rzutem wolnym karane.

Wisła w tym okresie góruje bezwzględnie i w 37 minucie z dobrej centry Adamka Reyman uzyskuje czwartą i ostatnią bramkę pięknym i silnym strzałem pod poprzeczkę. W 42 minucie sędzia dyktuje jeszcze rzut karny przeciw Cracovii za „faul“ Zastawniaka, bije Kisieliński jednak tak, iż bramkarz Otfinowski potrafi obronić. Jeszcze jedna interwencja Otfinowskiego, który broni strzał Reymana i sędzia odgwizduje koniec zawodów.

Na wyróżnienie z drużyny Wisły, która wykazała po przerwie bardzo ładną kombinacyjną przyziemną grę, zasługują bracia Kotlarczykowie, Makowski, Skrynkowicz, oraz cała linja napadu, ale po przerwie. Z Cracovii najlepsi Mysiak, Zameski, Seichter i Selinger, z napadu można pod kreślić tylko żywiołowy ciąg na bramkę Mitusińskiego i zmysł kombinacyjny Zielińskiego. Sędziował naogół dobrze p. Gulicz, mimo kilku drobnych pomyłek z niekorzyścią dla obu drużyn.