1931.09.06 Wisła Kraków - Cracovia 1:2

Z Historia Wisły

1931.09.06, I liga, 16. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 16:15
Wisła Kraków 1:2 (0:2) Cracovia
widzów: 5.000-6.000
sędzia: Mazur z Sosnowca
Bramki


Henryk Reyman 51'
0:1
0:2
1:2
3' Tadeusz Mitusiński
12' Kazimierz Poświat

Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin Grafika:Kontuzja.pngGrafika:Zmiana.PNG (47' Marian Kiliński)
Aleksander Pychowski
Emil Skrynkowicz
Józef Kotlarczyk
Jan Kotlarczyk
Bronisław Makowski
Józef Adamek
Stanisław Czulak
Henryk Reyman
Grafika:Kontuzja.png Walerian Kisieliński
Mieczysław Balcer.

trener: brak
Cracovia
2-3-5
Antoni Malczyk
Stefan Lasota "Zachemski"
Władysław Filipkiewicz
Kazimierz Seichter
Zygmunt Chruściński
Aleksander Mysiak
Józef Kubiński Grafika:Kontuzja.png
Tadeusz Mitusiński
Witold Zieliński
Kazimierz Poświat Grafika:Kontuzja.png
Leon Sperling

trener: brak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1931, nr 245 (5 IX)

CRACOVIA—WISŁA.

Zapowiedź rewanżowych zawodów ligowych Cracovii z Wisłą wzbudziła w kołach sportowych nie tylko Krakowa, ale i całego kraju ogromne zaciekawienie. „Derby“ bowiem krakowskie należą do rzędu tych imprez, które cieszą się niesłabnącem zainteresowaniem całej publiczności sportowej ze względu na znaną, wprost przysłowiową już w Polsce rywalizację tych klubów.

Zainteresowaniu temu odpowiada też ożywiony pokup biletów w przedsprzedaży, jakoteż zjazd do Krakowa na ten mecz zwolenników imprez sportowych nietylko z pobliskich okolic Krakowa, ale i dalszych, jak z Bielska, Tarnowa, Zagłębia Dąbrowskiego i in.

Ze względu na znaczenie, jakie przypisują obie strony powyższym zawodom, decydującemi dla nich w opinji sportowej Krakowa, obie drużyny występują stale w najsilniejszych składach, przyczem, jeśli idzie o drużynę Cracovii, mówi się o występie starych graczy lub też nowych nabytków, Początek zawodów o godz. 4.15 popołudniu na boisku Wisły, poprzedzi o godz. 2.30 mecz Sparty i Wisły II.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1931, nr 246 (6 IX)

Derby krakowskie największą atrakcją sportową.

Najbliższa niedziela stanowi dla piłkarstwa krakowskiego punkt przełomowy. Spotkają się bowiem z sobą dwie drużyny, których mecz mistrzowski, bez względu na układ tabeli ligowej i wszelkie towarzyszące mu okoliczności nie przestaje być magnesem, ciągnącym publiczność krakowską, pragnącą emocji. Stara rywalizacja obu klubów powoduje to, iż zwolennicy obu klubów traktują wygraną na powyższym meczu, jako kwestję prestige‘u towarzystwa i dokładają zawsze usilnych starań, aby wystąpić w jak najsilniejszym składzie. Stąd znane są zabiegi obu klubów, które do prowadzały do tego, iż w momencie ważnym dla danej drużyny zjawiał się niespodziewanie wyciągnięty jakby z „lamusa” stary gracz (n. p. Gintel czy też Kowalski), którego pojawienia się oddziaływało na resztę drużyny niezwykle zachęcająco, dodawało bodźca i przeważnie decydowało o zwycięstwie. Również i teraz obie strony trzymają skład drużyny w tajemnicy, a wtajemniczeni mówią o niespodziankach...

Niedzielne zawody nie sprzeniewierzą się napewno tradycji. „Derby“ krakowskie nie przestaną być dalej magnesem dla obu stron i ściągną, jak corocznie zwolenników nietylko z Krakowa, ale i z okolicznych miast, dzięki czemu mecz ten gromadzi stale rekordową ilość publiczności. — szanse obu stron na takim meczu są zawsze równe, rozłożenie sił, mądra taktyka, opanowanie nerwowe więcej znaczą, niż umiejętność, stąd to niespodzianki na tych „świętych wojnach“ nie trudno.

Ostatnie mecze odbywały się wśród atmosfery zdrowej, pozbawionej nawet cienia brutalności i niewątpliwie też i na meczu niedzielnym obie drużyny grać będą „f a i r“. Na zawodach tych urządzona zostanie zbiórka na rzecz odbudowy zniszczonej przez burzę trybuny Cracovii. Zbiórka będzie dobrowolną w przeciwieństwie do poprzednio urządzanej na rzecz odbudowy trybuny Czarnych, gdzie pobierano 10 groszy od sprzedanego biletu. Spodziewamy się bowiem, iż publiczność krakowska w pełni docenia wartość dla ogółu sportowego Krakowa boiska Cracovii i jak najchętniej pospieszy z pomocą temu, tak zasłużonemu około rozwoju sportu krakowskiego, a zarazem polskiemu klubowi. Nie wolno dopuścić do tego, aby piękne boisko Krakowa mogło być pozbawione trybun.

Początek tych atrakcyjnych zawodów na boisku Wisły o godz. 4.15 popołudniu, poprzedzi mecz drużyn młodszych Sparty i Wisły. Pozo stałe bilety są do nabycia w przedsprzedaży, które radzimy zakupować w celu spodziewanego uniknięcia natłoku przy kasach.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1931, nr 247 (7 IX)

CRACOVIA—WISŁA.

Zawodom ligowym towarzyszy olbrzymie zainteresowanie, jak zresztą wszystkim dotychczasowym imprezom, w których brały udział czołowe drużyny obu tych klubów, ustawicznie ze sobą rywalizujące. Ceny biletów przy kasie utrzymano na tej samej wysokości, jak i w przedsprzedaży. Ostrzega się zakupujących bilety, aby ich nie nabywali u pokątnych sprzedawców, gdyż wobec rozwielmożnionego w ostatnich czasach fałszowania biletów wstępu, mogą narazić sią na nieprzyjemności i straty.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1931, nr 248 (8 IX)

Garbarnia najpoważniejszym kandydatem na mistrza Polski w piłce nożnej.

Kraków, 7 września.

Tydzień pełen emocyj i niespodzianek. Trzy mecze rywali miejscowych, spotkania tej miary, jak Garbarnia—Legja, Ruch—Warta to śmiało można powiedzieć: jeden z najbogatszych tygodni ligowych, przyczem nie obeszło się bez niejednej niespodzianki.

Największą była bez wątpienia wysoka porażka Legji na własnym terenie w meczu z Garbarnią, a nadto przegrana Wisły w spotkaniu z Cracovią na własnem boisku. Że Warta nie umie wygrać z Ruchem na G. Śląsku, że ŁKS wygrał i to nawet tak wysoko w Łodzi z Lechją, podobnie jak i sobotnie zwycięstwo Polonii nad Warszawianką, to nie mogło nikogo zdziwić.

Dzięki ostatnim wynikom krakowska drużyna Garbarni wysunęła się na pierwsze miejsce i ma najpoważniejsze szanse na zdobycie mistrzostwa Ligi. Przegrana Wisły pogorszyła ogromnie jej sytuację i prawdopodobnie mecz ten pogrzebał jej nadzieje na zdobycie tytułu mistrzowskiego, po dobnie, jak przedstawia się sytuacja Legji po klęsce z Garbarnią.

Sytuacja u dołu już się znacznie wyjaśniła, zda je się, iż los Lechji jest już przesądzony.

Cracovia Wisła 2:1 (2:0).

Doroczne „derby” krakowskie ściągnęły już nieco mniej widzów, jak po inne lata. Spadek formy obu drużyn, dający się zauważyć od kilku tygodni u Wisły, a u Cracovii od samego początku sezonu, spowodował, iż zainteresowanie temi zawodami, które ongiś stanowiły punkt kulminacyjny sezonu piłkarskiego w Krakowie, obecnie nieco zmalało. Sądzić jednak można, iż nie na długo i z polepszeniem się formy obu zespołów wróci znowu dawna rywalizacja, dawny entuzjazm i emocja tłumów.

Same zawody, choć odbyły się już w nieco skromniejszych ramach, jak w latach poprzednich, ale prowadzone były z tą samą zaciętością i tą samą niemal ambicją. i podobnie jak dawniej, niespodzianki w tych zawodach są największe, mimo wielkiego spadku w tabeli ligowej Cracovii, mimo, że Wisła była ogólnym faworytem, to jednak ta ostatnia przegrała. i to z własnej winy, nie dlatego, ażeby była drużyną gorszą, ale dlatego, iż wykazała zupełne błędy taktyczne, nieopanowanie nerwowe, a przedewszystkiem braki w konsolidacji drużyny która nie przedstawia już tego, jednolitego twardego, wytrenowanego zespołu, co dawniej i wśród trudniejszych warunków łatwo może ulec załamaniu się.

Te błędy właśnie zemściły się na wczorajszej grze Wisły. Gdy bowiem w 3 min. nastąpił fatalny błąd Koźmina, który stracił już swą dawną pewność i puścił piłkę z odległości około 40 m. ponad rękami, to odrazu nastąpiło zupełne zdenerwowanie w tyłach drużyny, czego też owocem była i druga decydująca bramka. Dalsze błędy — to fatalna do przerwy gra pomocy Wisły, która nie umiała sobie dać rady ze skleconym na prędce atakiem biało-czerwonych, niezdolnym do energiczniejszej akcji ofenzywnej. a w końcu zła taktyka kierownika napadu Wisły, który grał ciągle jakby na przekór prawą stroną napadu, nie przenosząc gry na drugą jej część, rozporządzająca przecież takiemi jednostkami, jak Balcer lub Kisieliński.

Przechodząc do drużyny zwycięzców, to mimo wygranej, trudno powiedzieć, aby ona w obecnym składzie rokować mogła wielkie na dzieje na przyszłość, choć niewątpliwie grała ten mecz z większa doza ambicji i umiejętności, jak poprzednio. Mecz jednak wygrała raczej na skutek nieumiejętności swego rywala, jak dzięki swoim zaletom. Wedle przebiegu bowiem gry, zwycięstwo Cracovii nie było zasłużone, gdyż inicjatywa była naogół częściej po stronie Wisły. Dużą rolę odegrał też nieumiejętny sędzia, który błędnemi rozstrzygnięciami wyprowadził graczy z równowagi i zepsuł przebieg gry. Winę tu ponosi Polskie Kolegium Sędziów, które na tak poważne i znane z gorącej atmosfery deleguje sędzietro o bardzo słabych, zbyt przeciętnych kwalifikaciach. Arbiter ten też nie orientował się zupełnie w oczywistych „faulach”, ani też „spalonych”, a decyzje jego były albo żadne, albo też sprzeczne z tem, co właściwie się działo na boisku.

Przebieg gry.

Już pierwsze minuty zapowiadają gorącą grę, gdy błąd Pychowskiego wykorzystuje Poświat, który pędzi na bramkę Wisły, ale w pewnym momencie przewraca się na piłce. Zaraz potem kontratak Wisły, przyczem Balcer trafia w poprzeczkę, a piłka wychodzi na aut. Cracovia jest w tym okresie częściej przy piłce, a silny wiatr sprzyja wybitnie w tym okresie jej atakom W 3 min. Mitusiński z odległości około 40 m. oddaje strzał na bramkę, który przepuszcza fatalnie Koźmin. Wprowadza to zdenerwowanie w tyłach Wisły, które czują się niepewnie. Po energicznym ataku Wisły, zakończonym ostrym strzałem Kisielińskiego i piękną obroną Malczyka, następuje wypad Cracovii, piłka dostaje się do stojącego na polu karnem Wisły na pozycji „ofsidowej“ Poświata, który zbliska celnym strzałem zdobywa drugą bramkę dla swoich barw. Zdenerwowanie opanowuje coraz bardziej Wisłę, która gra słabo, zwłaszcza w linji pomocy, nieumiejącej utrzymać piłki lub też oddać jej na czas napadowi Przez to gra toczy się najczęściej na połowie Wisły, a silny wiatr przeciwny znosi piłkę ustawicznie na jej stronę. W akcjach obu stronnych niema nic uwagi godnego. Sędzia wy puszcza Inicjatywę z rąk, często dochodzi do nie potrzebnej ostrej gry i na pewien czas schodzi z boiska Poświat.

Po przerwie Wisła grała z wiatrem, sądzono ogólnie przeto, iż będzie w stanie przynajmniej wyrównać, przypuszczenia te jednak okazały się mylnemi, a to na skutek zastosowania dobrej tak tyki obronnej przez. Cracovię z jednej, a błędów Wisły z drugiej strony. Już w 1 min. następuje przykry wypadek, gdy Koźmin w zderzeniu się z napastnikiem Cracovii kopnięty w pierś schodzi z boiska i aż do końca zastępuje go Kiliński, który poza jednym strzałem Kubińskiego nie ma w tym okresie żadnej pracy.

Następuje teraz kompletna przewaga Wisły, która opanowuje zupełnie boisko, ale me jest w stanie uzyska zwycięstwa na skutek złej taktycznie gry napadu oraz jego indolencji strzałowej. Jedyna bramka padła w 5 min. ze strzału Reymana po podaniu Kisielińskiego oraz Balcera, mimo oblężenia bramki Cracovii Malczyk nie ma wiele do roboty, gdyż ataki Wisły likwiduje zwykłe obrona Cracovii albo też strzały napastników idą w aut. Najlepszą pozycję dnia z kilku kroków pod bramką Cracovii przenosi Kisieliński po nad poprzeczką. Cracovia po cofnięciu łączników stosuje grę obronną, celem utrzymania wyniku, co się w efekcie końcowym jej też udaje.

Skład drużyn był nast.: Cracovia: Malczyk, Zachemski, Filipkiewicz, Seichter, Chruściński, Mysiak, Kubiński, Mitusiński, Zieliński, Poświat i Sperling: Wisła: Koźmin, Pychowski, Skrynkowicz, Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Makowski, Adamek, Czulak, Reyman, Kisieliński i Balcer. Na wyróżnienie zasługują z drużyny zwycięzców linie obronne z Mysiakiem i Seichterem w pomocy oraz Zachemskim i Filipkiewiczem na czele. Atak słaby, nawet starzy gracze, jak Sperling i Kubiński nic uwagi godnego nie pokazali, w Wiśle najlepsi stosunkowo obrońcy, choć Pychowski miał początkowo słabe momenty, pomoc do pauzy bardzo marna, poprawiła się znacznie po przerwie, atak słaby, zaś Adamek zawiódł w wysokim stopniu. Sędziował b. słabo p. Mazur. Widzów około 5.000.


Przegląd Sportowy numer 72 z 09.09.1931 strona 2:

Cracovia bije Wisłę 2:1 (2:0)
Biało-czerwoni zwyciężają niespodziewanie odwiecznego rywala

KRAKÓW, 6.9. (Tel. wt.) – Rozgrywki dwu rywalów lokalnych mają już w Krakowie, a także w piłkarstwie krakowskim osobny rozdział. Zawody Wisła – Cracovia cieszą się niebywale zainteresowaniem widowni, są one atrakcją dnia, pasjonują tysiące sympatyków na długo przed datą walki.

Obie drużyny sposobem gry różnią się od siebie diametralnie. Wisła to typowo bojowa, jakby predestynowana do rozgrywek ligowych. Cracovia natomiast hołduje nadal systemowi gry wiedeńskiej, skłania się ku grze kunsztownej i pełnej kombinacji. Zbytnia miękkość, a przy tym nerwowość w grach ligowych nie pozwalają biało-czerwonym na wyzyskanie atutów umiejętności, z którego to powodu mimo wyższości często przegrywają mecze.

Wady te przysporzyły Cracovii miano „mimozy”, utrata bowiem punktów wprowadza w szeregi drużyny zamieszanie.

Tym razem obie drużyny jak gdyby zamieniły role. Spokojna była właśnie Cracovia, a opanowania nerwów nie można było zaobserwować u Wisły.

Cracovia: Malczyk A.; Zacheński, Filipkiewicz; Seichter, Chróściński, Mysiak; Kubiński, Mitusiński, Zieliński, Witold, Poświat, Szperling.

Wisła: Koźmin; Pychowski, Skrynkowicz; Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Makowski; Adamek, Czulak, Reyman, Kisieliński, Balcer.

Zawody stały na wysokim poziomie i miały interesujący przebieg, do czego przyczyniła się także stawka, gdyż oprócz zdobycia punktów również i kwestia moralnego prymatu Krakowa niepośrednią odegrała rolę.

To też gdy przy losowaniu Cracovii przypadła połowa przeciw wiatrowi, ruszyła ona w bój i wnet Koźmin ma sposobność interwencji przy strzale Poświata. Ten sam młody napastnik biało-czerwonych za chwilę omal nie uzyskuje bramki, wybiwszy piłkę Pychowskiemu. Jednak przewraca się na piłkę. Strzał Balcera ociera się o poprzeczkę, wychodząc na aut.

Opis meczu

Trzecia minuta przyniosła pierwszą bramkę dla Cracovii, uzyskaną z silnej, dalekiej bomby Mitusińskiego przy czynnym współudziale bramkarza Wisły. Dwukrotnie [prze?] i centry Szperlinga[?] bez efektu, aż w 12-ej minucie Poświat ładnym strzałem, nie do obrony, podwyższa wynik do 2:0.

Dotychczasowa przewaga Cracovii zaczyna słabnąć. Wisła częściej dochodzi do głosu i gra powoli się wyrównuje. Kisieliński główką przenosi, strzał Kubińskiego staje się łupem Koźmina. Gra toczy się w polu, a bramkarze więcej śledzą jej przebieg, aniżeli czynny w niej biorą udział. Z 4 bitych przez gospodarzy kornerów wyróżniły się strzelone przez Balcera dwa, które sprawiły trochę zamieszania pod bramką Cracovii, jednakże wyniku nie zmieniły. Ze szczęściem obroniony przez Koźmina stał Mitusińskiego kończy pierwszą połowę.

Więcej z gry miała w tym okresie drużyna biało-czerwonych, raziła natomiast zbyt ostra gra linii pomocy Wisły, która niepomna widocznie na zawarty w zimie „pakt lokareński”, nadużywała zupełnie niepotrzebnie siły fizycznej, której chwilowo ofiarami padli Poświat i Kubiński. Dostał się do tej trójki także i Kisieliński.

Po przerwie już pierwsza minuta powoduje zderzenie się Poświata z Koźminem, gdy obaj z przeciwnych stron starając się dojść do centry Kubińskiego, wchodzą w siebie. Skutek był ten, że Koźmina zastąpił rezerwowy Kiliński, który grał w bramce aż do końca. W 5-ej minucie następuje przebój Balcera, który podaje piłkę Reymanowi, ten strzela w róg, uzyskuje bramkę i ustala równocześnie wynik meczu. Obie strony dążą do jego zmiany, jednak mimo szeregu sposobności, wysiłki idą na marne.

Ta część gry prowadzona była na ogół fair bez poważniejszej czyjejkolwiek przewagi, tempo jednakże osłabło, gdyż zawodnicy byli już wypompowani.

Oceny piłkarzy

Na pierwszy plan obu drużyn wybijała się spokojna i celowa gra Mysiaka, który unieruchomił parę Czulak – Adamek. Za najlepszą należy uważać obustronnie linię pomocy. Nie było tu słabego punktu. Pewniejszą obronę miała Cracovia, a z bramkarzy lepiej był usposobiony Malczyk. Po Cracovii widać, że nienotowany w annałach klubu wynik z Wartą wpłynął raczej dodatnio na zawodników i cała drużyna po tej zimnej kąpieli przyszła do siebie.

Zastrzeżenie można by mieć jedynie co do sposobu ataku, w którym Kubański nie pilnuje swej pozycji, Szperling za dużo kiwa, a Poświat i Zieliński mają tremę przez przeciwnikami. Mitusiński niepotrzebnie zaraz po pauzie przeszedł na czwartego pomocnika, osłabiając tym samym linię ofensywy. Zwycięstwo biało-czerwonych było zasłużone.

U pokonanych Koźmin początkowo niepewny, opanował się w trakcie gry, a rezerwowy Kiliński nie popełnił błędu. Z obrońców lepszy Skrynkowicz. Pychowski nie miał swojego dnia. Najlepszą linią byłą pomoc – istotnie świetna. Atak mniej tym razem rozumiał się jak zwykle. Najlepszym był Reyman, Kisieliński po chorobie nie przyszedł jeszcze do formy. Czulak pracowity, ale mało skuteczny. Skrzydła były dobrze pilnowane, to też nie mogły nic zrobić. Osobna wzmianka należy się arbitrowi zawodów, p. Mazurowi z Sosnowca, do prowadzenia ważniejszy meczów jeszcze się on nie nadaje. Widzów mimo pochmurnego dnia, około 6000, co stanowi minimum ostatnich trzech lat.

Odgłosy wielkich zawodów krakowskich

Przegląd Sportowy numer 73/1931 strona 4:

Cracovia – Wisła 2:1
Odgłosy wielkich zawodów krakowskich


Rozegrane ostatnio derby krakowskie, a szczególnie najsłabsza od trzech lat na nich frekwencja, nasunąć musi szereg refleksyj. Kraków jest, może obok Lwowa, jedynym miastem, w którem piłka nożna liczy najwięcej nie tylko zwolenników, ale również i znawców. Wielu z tych ostatnich rozsypało się po większych centrach sportowych Polski i tam szerzy nadal zamiłowanie do footbalu. Nie dziwota, że właśnie w grodzie podwawelskim piłka nożna stała się najpopularniejsza. Tu rozbudziły to wielkie zainteresowanie liczne drużyny zagraniczne, szczególnie środkowo – europejskie, będące gośćmi przedewszystkiem Cracovii.

Kraków przyzwyczaił się tak do zawodów footbalowych, że niedziela lub święto bez meczu traciły niejako cały urok. Piękno i czar stylowej gry kombinacyjnej, którą pokazywały zespoły zagraniczne, a której następnie od nich i od trenerów nauczyła się drużyna Cracovii, były tym magnesem przyciągającym coraz większą ilość widzów na zawody. Skutkiem tego liczba sympatyków piłkarstwa urosła do rozmiarów pokaźnej armii, a Cracovia z czasem stała się pewnego rodzaju termometrem, który wskazywał stopień tej namiętności.

Znane jest zjawisko z pierwszego roku rozgrywek ligowych (okres rozłamu), kiedy nawet ligowe spotkania, będące wówczas nowością, nie potrafiły przyciągnąć widzów dlatego, że w szeregach ligi brakło właśnie Cracovii. Zawody tej ostatniej natomiast bez względu na przeciwnika gromadziły zawsze liczną publiczność.

Również i ostatnio, wraz ze spadkiem formy biało czerwonych, spada zwolna, ale stale zainteresowanie rozgrywkami piłkarskiemi. Równocześnie każdy sukces Cracovii zaznacza się wzmożeniem frekwencji widzów na najbliższych meczach, także i innych klubów krakowskich.

Nie można jednak powiedzieć, aby Kraków był specjalnym amatorem zawodów ligowych, tem bardziej obecnie, gdy ogólny spadek formy objął prawie wszystkie drużyny naszej ekstraklasy, a zawody o mistrzostwo to typowa walka o punkty, w której jakość gry poświęcono prawie wyłącznie na rzecz wyniku. Ogół sportowy Krakowa, wyrobiony na wzorach zagranicznych, zasmakowawszy w ładnej i stylowej grze nie może dopatrzeć się tej ostatniej w rozgrywkach ligowych. Nie wchodzi tu w grę zupełnie fanatyzm czy szowinizm lokalny, o czem dowodnie mogły się przekonać goszczące w Krakowie zespoły zamiejscowe. Jedynie ładna i fair prowadzona gra może z powrotem przyciągnąć na boiska szeregi zwolenników sporu piłkarskiego, co nasze kluby powinny wziąć pod uwagę, o ile im rozwój tej gałęzi sportu leży na sercu.


Przyczyną porażki były „nłędy taktycznie („kierownika napadu”, który forsował prawe skrzydło) i nieopanowanie nerwowe, a przedewszystkiem braki w konsolidacji drużyny, która nie przedstawia już tego jednolitego, wytrenowanego zespołu, co dawniej i wśród trudniejszych warunków łatwo może ulec załamaniu” Na podstawie: IKC nr 248.

===Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Tygodnik Sportowy. 1931, nr 21

DERBY PIŁKARSKIE KRAKOWA I LWOWA.

Kraków, 7 września.

Dzień wczorajszy należał do najbogatszych, jeśli idzie o ilość meczów (6), niespodzianek i pierwszorzędnych spotkań o charakterze doniosłym dla ukształtowania się tabeli ligowej. Największą niespodziankę sprawiła krakowska Garbarnia, pokonując Legję w stosunku 3:0, za co w nagrodę wybiła się na pierwsze miejsce w Lidze i zapewniła sobie jak najlepsze szanse na zdobycie mistrzostwa. Druga sensacja, to porażka Wisły w spotkaniu z Cracovią i utrata przez nią niemal szans na powrót na stanowisko leadera w Lidze. Zwycięstwo Kuchu nad Wartą, remis Pogoni i Czarnych, pogrom Lechji w Łodzi, to tylko okrasa do tych wielkich wydarzeń, o których na wstępie wspomnieliśmy. Poniżej dajemy przebieg powyższych spotkań:

Cracovia-Wisła 2:1 (2:0).

Niespodziewane zwycięstwo białoczerwonych.

Kraków, 7 września.

Ostatnie klęski Cracovii w zestawieniu z sukcesami Wisły i jej czołową pozycją wpłynęły znacznie na osłabienie się zainteresowania „derbami“ krakowskiemi. — Jak nigdy dotąd w ciągu całych 25 lat spotkań tych drużyn, przesądzano już zgóry porażkę Cracovii. Opierano się w takiem rozumowaniu na wynikach Cracovii, nie uwzględniano natomiast jej gry, która absolutnie odbiegała od tych wyników.

Niewielu tylko, oczywiście sympatyków Cracovii, liczyło na zwycięstwo Cracovii, tymczasem ono stało się faktem, który z jednej strony pomaga bardzo białoczerwonym w odsunięciu śle od niebezpiecznego końca tabeli, z drugiej natomiast pogarsza Wiśle widoki na zdobycie mistrzostwa .

Obydwie drużyny walczyły z ambicją spotykaną li tylko na tych spotkaniach, niestety niejednokrotnie z przesadzoną zaciętością. W pierwszej połowie przewagę w grze miała Cracovia, której atak był nadspodziewanie ruchliwy i niebezpieczny pod bramką. Gra pomocy Wisły w tym okresie ułatwiała atakowi Cracovii jego zadanie. Obraz gry z mienił się po przerwie, Wisła teraz naciska b. silnie, temwięcej, że brak cofniętego do pomocy Milusińskiego osłabił aktywność ataku Cracovii.

Gra Cracovii potwierdziła jeszcze raz, że nie brak umiejętności, ale nastawienie psychiczne drużyny było główną przyczyną niepowodzeń. Niespodzianką była gra ataku„ którego gracze wbrew dotychczasowej bierności w grze podbramkowej, tym razem byli w każdej sytuacji i każdym momencie niebezpieczni. Była to zasługa przedewszystkiem obu łączników. 'Poświat dysponuje dobrym strzałem, z czego często korzysta. Gorzej wypada w jego grze współgranie z braku rutyny. Mitusiński zadziwił pracowitością, która pokrywa braki techniczne. Środkowy Zieliński II nie wypełnił zadania, mimo wielu danych do tego. Brak szybkości i siły fizycznej złożyły się na to. Obydwaj weterani na skrzydłach byli motorami akcji. Sperling doskonale trzymany przez Kotlarczyka II po przerwie, przed nią wielokrotnie uciekał. Tradycyjne „wózkowanie“ nie zawsze jednak było celowe, no i skuteczne. Kubiński był znacznie lepszym do pauzy, aczkolwiek i po niej pracował.

Całkowicie wypełniła swe zadanie linja pomocy białoczerwonych.

Seichter nietylko, że potrafił unieszkodliwić szybkiego Balcera, ale równocześnie pamiętał o Kisielińskim, przez co ułatwił pracę Chruścińskiemu. Ten miał najtrudniejsze zadanie, niedopuszczenie do strzału Reymana i to wypełnił, grając ofiarnie do ostatniej minuty. Gra Mysiaka po przerwie uczyniła go najlepszym zawodnikiem na boisku w tym czasie.

Złamawszy zdolność ofenzywną prawej strony ataku czerwonych, umiał ponadto ustawicznie zasilać swój atak świetnemi piłkami. Przy świetnej grze pomocy gra w polu obrońców stanęła na wysokim poziomie. Doskonały start Zachemskiego, czyste a pewne wykopy Filipkiewicza, uczyniły z nich faktycznie dobraną parę, której brakuje tylko zrozumienia się z bramkarzem. Malczyk, dzięki spokojowi, wywiązał się z ciężkiego zadania doskonale.

Natrafiwszy na doskonale usposobionego przeciwnika, nie potrafiła Wisła wznieść się ponad poziom gry, reprezentowany ubiegłej niedzieli. Przyznać trzeba, że fatalne puszczenie pierwszej bramki przez Koźmina musiało się odbić na drużynie, jednak bywało już i gorzej, a przecież czerwoni złamać się psychicznie nie dali. Faktyczna przyczyna słabej gry Wisły szczególnie do przerwy leżała w grze pomocy, która pozwalała mało doświadczonemu atakowi być ustawicznie groźnym. Makowski nadal nie jest pełnowartościowym, a jego górne podania do ataku chybiały celu. Kotlarczyk II zaszachował po przerwie Sperlinga prawie całkowicie i on był najlepszym w tej linji. Kotlarczyk I miał łatwe zadanie z małym Zielińskim: atak wspierał dobrze. Dobra gra pomocy w drugiej połowic nie nadrobiła blędów. Pychowski i Skrynkowicz zadowolili całkowicie po przerwie. Koźmin jest stanowczo za nerwowy, co poprzednio stwierdzał niepotrzebnem „robinsonowaniem“, teraz zaś nieopanowanem ustawianiem się w bramce, co w rezultacie kosztowało Wisłę bramkę. Rezerwowy Kiliński nie miał wiele pracy.

Słaba gra pomocy Wisły wpłynęła niewątpliwie na grę ataku przed przerwą, jednak i potem skuteczność ataku była ciągle nikłą. Pracowity Reyman miał ciężkie zadanie, wobec małej użyteczności gry obu skrzydłowych. Balcer „zatkany“ przez Seichtera, rzadko tylko miał możność wykorzystania swego biegu. Do strzału wogóle nie dochodził. Z drugiej strony grający Adamek nie przed stawia dziś już dawnej wartości i był bodaj najsłabszym. Z konieczności oparł Reyman grę na obu łącznikach. Tymczasem Czulak na tej pozycji jest mniej znacznie efektywnym niż na skrzydle, a Kisieliński też jeszcze nie wrócił do swej dobrej formy. Strzałowe nie był nikt usposobiony.

Skład drużyn .

Cracovia: Malczyk, Filipkiewicz, Zachemski, Seichter, Chruściński, Mysiak, Kubiński, Mitusiński, Zieliński II, Poświat, Sperling.

Wisła: Koźmin (Kiliński), Pychowski. Skrynkowicz, Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Makowski, Adamek, Czulak. Reyman, Kisieliński, Balcer.

Przebieg gry.

Atak Cracovii w pierwszej minucie wstrzymuje Pychowski, któremu odbiera piłkę Poświat i ucieka ku pustej bramce Wisły, by po kilku metrach przewrócić się.

W odpowiedzi Balcer wyzyskuje nieporozumienie w tyłach Cracovii i strzela na poprzeczkę. W 3 min. Mitusiński niespodziewanie strzela prawie z połowy boiska na bramkę Wisły, gdzie Koźmin niezdecydowanie wyciąga ręce ku piłce, a ta nad nim grzęźnie w rogu siatki. Animuje to Cracovię, która przeprowadza dobrze obmyślane ataki. Jeden z nich w 11 min. kończy się centrą Kubińskiego, którą w róg siatki posyła ładnym strzałem Po świat. Cracovia ma nadal więcej z gry, jednak i Wisła coraz częściej atakuje, jednakże na skutek nerwowości mniej dokładnie. Kisieliński dwukrotnie przenosi nad bramką i raz Czulak. To znów Koźmin wybiegiem ratuje w groźnej sytuacji, następnie wyłapuje dwa strzały Poświata. Dwa kolejne kornery dla Wisły pozostają bez rezultatu. Krótko przed końcem Koźmin robinsonadą broni strzał Mitusińskiego z 40 m. Po kilku minutach otwartej gry, powoli zaznacza się przewaga Wisły po pauzie.

Cracovia gra w ataku bez Mitusińskiego, który skutecznie wspomaga Seichtera w trzymaniu lewej strony ataku Wisły. Po centrze Kubińskiego usiłuje głową strzelić Poświat, któremu z głowy zdejmuje piłkę Koźmin. Rezultatem zderzenia jest kontuzja bramkarza, którego zastępuje dobrze zresztą Kiliński. 6 minuta przynosi punkt Wiśle ze strzału Reymana zbliska. Dalszy ciąg gry należy przeważnie do Wisły, która nie może przełamać defenzywy Cracovii, u której Mysiak jest klasą dla siebie. —

Tylko od czasu do czasu organizuje atak Cracovii wypady naogół niegroźne. Świetną sytuację z kilku metrów przestrzeliwuje Kisieliński cudem. Mniej interesująca gra po przerwie nie przynosi żadnej zmiany.

Publiczności ponad 5.000. Sędzia p. Mazur nie nadaje się do prowadzenia tak poważnych zawodów.


Z ligowej czołówki tylko Garbarnia wygrywa z Legią 3:0, Pogoń-Czarni 1:1 i zmiana lidera ligowej tabeli.