1932.07.17 Wisła Kraków - Ruch Chorzów 1:1

Z Historia Wisły

1932.07.17, I liga, 10. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 17:45 nie Oleskik a Tadeusz Ostrowskiwg PS i IKC
Wisła Kraków 1:1 (0:0) Ruch Hajduki Wielkie
widzów: 3-4.000
sędzia: Obst
Bramki
Henryk Reyman (k) 54'

1:0
1:1

78' Gwóźdź
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Józef Kotlarczyk
Eugeniusz Oleksik lub Tadeusz Ostrowski
Mieczysław Jezierski
Jan Kotlarczyk
Karol Bajorek
Aleksander Stefaniuk
Artur Woźniak
Henryk Reyman
Jan Reyman
Mieczysław Balcer

trener: brak
Ruch Hajduki Wielkie
2-3-5
Kurek
Wadas
Cieślik
Dziwisz
Badura
Zorzycki
Urban
Panhyrst
Peterek
Gwóźdź
Włodarz

trener: brak
Rogi: 6:3
Według "Przeglądu Sportowego" i "IKC" w obronie grał Tadeusz Ostrowski, a nie Oleksik i to jest najbardziej prawdopodobne...

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Tygodnik Sportowy. 1932, nr 29

Wisła — R u c h 1:1 (0:0) Kraków, dn. 18 lipca.

Znacznie więcej spodziewano się po Wiśle w tern spotkaniu, mając w pamięci dobrą grę czwartkową przeciw Wackerowi. Tymczasem mimo zasilenia drużyny Reymanem I i Balcerem w ataku a Ostrowskim w obronie, gra Wisły nie wystarczyła na odebranie Ruchowi obu punktów. Spotkanie to nie zadowoliło nikogo.

Brakło mu nietylko wyższego poziomu, ale nawet tego życia, jakie widzi się dość często przy walkach punktowych. Jedyną dobrą, wpływającą na humor i zachowanie się publiczności stroną był sędzia p. Obst, którego pierwszy raz oglądaliśmy w Krakowie. W przeciwieństwie do plejady innych sędziów, chorujących na zbytnią powagę wobec graczy, sędzia ten był uosobieniem koleżeństwa sportowego, zmuszającego najbardziej normalnie krnąbrnego zawodnika do dania posłuchu zarządzeniom arbitra. Ilustrowanie zarządzeń pokazem ruchowym było zabawne — to prawda, ale też równocześnie zawsze wyjaśniało szybko wszelkie wątpliwości.

We Wiśle rozczarował atak na całej linji.

Złożony z dwu pokoleń rozbił się w istocie na dwie części, z których młodsza jeszcze jako tako odpowiadała zadaniu, podczas gdy reszta nie mogła w żaden sposób nawiązać gry ze sobą. Artur był tym zawodnikiem, który pozostawiał przeciwnikom najwięcej problemów do rozwiązania Nie mógł jednakże pozbyć się opanowującej go wady długiego trzymania piłki i wózkowania w momentach, gdy należałoby podać piłkę dalej. Przy Arturze wdzięczne zadanie współpracy wykonywał Stefaniuk wtedy dobrze, gdy nie musiał walczyć z przeciwnikiem o piłkę, — w przeciwnym wypadku akcja urywała się.

Tak świetnie zgrana przed laty para Balcer— Reyman II. w niczem dawnej świetności nie przypomina. Balcer pozostał nadal sobą, to znaczy zależy ciągle od gry najbliższego partnera. Pozostawiony sobie niczego nie zdziała. W niedzielę nic mu się nie udawało a nawet sławny jego strzał zanikł całkowicie. Reyman II. ciążący swą grą ku krótkiej grze dołem, prowadzonej wolno, był taktycznie za wolnym w każdem zetknięciu się z przeciwnikiem. Pod tym względem bardziej jeszcze zawiódł Reyman I.

Poza długiem podaniem na prawe skrzydło nic mu nie chciało się udać. Do strzału był zawsze za powolny. Najlepsze była linja pomocy.

Kotlarczyk I. dominował, usiłując ustawicznie nawiązać kontakt z atakiem. Bajorek i Jezierski byli cośkolwiek słabsi, w każdym jednak razie zadowolili. Gra Kotlarczyka II, jako obrońcy, ma już swą markę. Zawsze zwycięski w pojedynkach zdradza manierę pomocnika, usiłując wózkowaniem zbliżyć się do linji ataku. Jest to wprawdzie efektowne, niezawsze natomiast wskazane. Ostrowski, świetnie zbudowany, narazie nie przerasta miary przeciętności. Najjaśniejszą pozycją Wisły był Koźmin.

Zwykło się podziwiać u Ruchu szybkość akcji, jaką umożliwia prymitywizm. Ta szybkość byłą właśnie zawsze grozą dla każdej kombinującej drużyny. Ostatnio tej szybkości Ruchowi brakło, za to zauważyć można było podatność w kierunku łączenia linji poszczególnych pociągnięciami kombinacyjnemu Zmieniony na 4 pozycjach skład Ruchu był równorzędnym przeciwnikiem.

Nowi zawodnicy nie byli wcale gorsi. W ataku wybijał się Peterek. Występ jego był najlepszym w ostatnich 2 latach. Nie jest to kierownik napadu na wielką skalę, lecz mimo to uznać należy za wartościowe jego podania na skrzydło bądź nogą bądź głową. Włodarz i Urban dopiero w drugiej połowie zaświadczyli, że należą do lepszej klasy piłkarzy polskich. Pod koniec zawodów Włodarz był najlepszym zawodnikiem na boisku i tylko obecności Kotlarczyka II zawdzięcza Wisła swe bezpieczeństwo w tym czasie. Młodzi łącznicy nie posiadają obycia w tak poważnych zawodach, natomiast posiadają dużo zapału i sił.

Pomoc Ruchu spełniła zadanie defenzywne b. dobrze a również wspomagała atak, w czem Badura celował. Nowi obrońcy skutecznie interweniowali przeciw miękkim poczynaniom ataku Wisły. Bramkarz Kurek bez zarzutu.

Skład drużyn i przebieg gry:

Wisła: Koźmin, Kotlarczyk II, Ostrowski, Bajorek. Kotlarczyk I, Jezierski, Stefaniuk, Artur, Reyman I i II, Balcer.

Ruch: Kurek, Wadas, Cieślik, Dziwisz, Badura, Zorzycki, Urban, Panhyrz, Peterek, Gwóźdź, Włodarz.

Pierwsze pociągnięcia Wisły stwarzają szereg niebezpiecznych pozycyj pod bramką Ruchu. Obaj Reyman i przenoszą, to znów Stefaniuk w biegu nie trafia do bramki. Wisła gra dobrze. Prawa strona ataku inicjuje wypady. Kurek zatrudniony jest wcale poważnie przy wyłapywaniu podań skrzydłowych. W 22 min. obrońca Ruchu ratuje z linji w ostatnim momencie. Podobną sytuacją wyjaśnia Kotlarczyk II a po chwili Koźmin popisuje się obroną strzału Włodarza. W 32 min. po wolnym Reymana Kurek traci piłkę a Artur zbliska nie trafia do bramki. Jeszcze raz posiada atak Wisły szanse strzelenia bramki w 44 min. gdy cała trójka nie chce poprostu wysilić się na strzał, aż dopiero Reyman II przenosi nad poprzeczkę.

Nieciekawa gra jest taką samą po przerwie. W 9 min. stacza Balcer pojedynek, z obroną, w rezultacie którego ostatni dotyka piłkę ręką. Rzut karny strzela pewnie Reyman I. Wisła przez pewien czas gra lepiej. Kilka świetnych pozycyj marnuje napad w najbliższej odległości, a wreszcie gra toczy się, jak poprzednio niecelowa i nieproduktywnie. Wykorzystuje to Ruch i wysyła skrzydła. Włodarz w 33 min. ładnie ucieka, oddaje piłkę do środka a Gwóźdź uzyskuje wyrównanie. Do końca gry obie strony mają możność zmiany wyniku, jednak zawsze obrona okazuje się lepszą od ataku. Publiczności 3.000 osób.



Przegląd Sportowy, nr 58, 20 lipca 1932, str. 2:

Szybki i ciekawy mecz Ruch-Wisła 1:1
zaćmił występ zawodowców wiedeńskich


KRAKÓW, 17.7 – Tel.wł. – Wisła – Ruch 1:1 (0:0). Mecz ligowy był doprawdy bardziej interesujący od poprzedzającego go spotkania międzynarodowego Wacker – Kraków. Składało się na to żywsze tempo, moc ciekawych sytuacyj i ostra walka obu zespołów. Jeśli brakło może 22 uczestnikom tego spotkania szlifu, jaki zaobserwowaliśmy u drużyny wiedeńskiej, to wymienione poprzednio atuty nie tylko równoważyły brak ten, ale wystarczyły, by gra była wyższej klasy. Oba zespoły potrafiły w ciągu 90 minut stworzyć całą masę zmiennych sytuacyj. Nie było dłuższych okresów stałej przewagi tej czy owej konkurentki.

Wisła była drużyną, która akcje swe potrafiła przeprowadzić w sposób dla oka przyjemniejszy. Były one płynniejsze, toczyły się bardziej według ustalonych zasad geometrji piłkarskiej i dlatego tworzyły obraz zespołu jednolitego, ale trwało to tylko chwilami. Potem następowały znów okresy, kiedy przeciwnik dochodził do głosu. Nie używał on wprawdzie wyszukanych środków do realizacji swego celu, ale prostymi i szybkimi wypadami zdobywał teren przeciwnika i posuwał się pod jego bramkę.

Ogółem wziąwszy, stwierdzić należy, że Wisła przeprowadziła może więcej ataków celowych niż Ruch, który na styl i piękno bynajmniej niezważał. Z drugiej jednak strony przyznać trzeba, że Ślązacy stworzyli znacznie więcej sytuacyj podramkowych i to wcale groźnych. Dlatego też nie będzie przesadą jeśli powiemy, że fenomenalna wprost gra Koźmina przyczyniła się w znacznym stopniu do tego, iż dwa punkty, będące stawką powyższego spotkania, podzieliły między sobą obaj przeciwnicy.

Wisła: Koźmin; Ostrowski, Kotlarczyk II; Bajorek, Kotlarczyk I, Jezierski; Balcer, Reyman II, Reyman I, Artur, Stefaniuk.

Ruch: Kurek; Wadas, Cieślik; Dziwisz, Badura, Zorzycki; Urban, Panhyrst, Peterek, Gwóźdź, Włodarz.

Przebieg meczu

W pierwszych minutach spotkania inicjatywę ujmuje Wisła. Rzut wolny w pierwszej minucie egzekwowany przez Reymana I przechodzi tuż obok słupka. Po nim następują dwa groźne biegi Balcera i dwa rzuty rożne.

Zanosi się na porażkę gości. Sytuacje podbramkowe pod ich świątynią są coraz częstsze i groźniejsze. Strzały Artura i Stefaniuka przechodzą kilkakrotnie obok słupka. Atak Wisły ma swoją ostoję w Arturze. Gracz ten najlepszy w swej linji ofensywnej, przyjmuje na siebie całą rolę kierowniczą, umiejętnie wypuszcza Stefaniuka i zasila od czasu do czasu lewą stronę ataku, wypracowuje pozycje dla swego nauczyciela Reymana, słowem jest duszą ofensywy czerwonych. Trwa to jednak tylko 25 minut. Atak Ruchu, dotychczas zupełnie bezczynny, rozgrywa się powoli, funkcjonuje coraz sprawniej i piłka znajduje się coraz częściej na połowie Wisły. Akcje gości nie dają jednak konkretnego wyniku. Wszelkie poczynania Peterka nie znajdują zrozumienia u młodych jeszcze łączników, nowicjuszów w bojach ligowych. Jedynie Urban i Włodarz nawiązują z nim kontakt. Pomimo to Koźmin ma kilkakrotnie sposobność do wykazania swej wysokiej klasy.

Ostatnie 10 minut gospodarze są znów stroną atakującą. Kilka groźnych sytuacyj nie daje wyniku, czy to na skutek dobrej gry bramkarza Ruchu, czy też impotencji strzałowej jego przeciwników. Po pauzie Ruch z początku jest groźniejszy, Wisła jednak znów przechodzi do ofensywy i usadawia się na polu przeciwnika. Jak już zaznaczyliśmy, akcje jej dla oka niezłe, nie są bynajmniej skuteczne i kończą się na obronie przeciwnika. Prowadzenie uzyskują gospodarze dopiero w 10-ej minucie. Balcer przebijając się przez obrońcę, zderza się z nim, ten upada na ziemię i usiłuje uciekającemu napastnikowi zatrzymać piłkę ręką. Sędzia dyktuje rzut karny. Egzekwuje go pewnie Reyman I. Jeszcze kilkanaście minut przewagi gospodarzy, potem atak ich wyczerpuje się, a właściwie wyczerpuje się jego motor, Artur. I wtedy goście dochodzą do głosu.

Przesunięcie Urbana na łącznika jest świetnym pomysłem. Razem z Peterkiem i Włodarzem zagrażają coraz częściej bramkarzowi Wisły, by wreszcie w 33-ej minucie uzyskać upragnione wyrównanie. Gwóźdź wyzyskuje pewnie podanie Włodarza i lokuje piłkę w siatce. Ostatnie minuty przynoszą zmienne ataki obu drużyn.

U Wisły należy wyróżnić świetnego Koźmina, Kotlarczyka I w pomocy i Artura w ataku. U gości najlepszy Dziwisz na prawej pomocy. Urban, Peterek i Włodarz w ataku. Dobrym był również Kurek. Osobna wzmianka należy się sędziemu p. Obstowi. Arbiter ten pozyskał sobie za pierwszym swym występem opinie Krakowa nie tylko umiejętnymi rozstrzygnięciami, ale przedewszystkim pedagogicznem pouczaniem graczy i nakłanianiem ich do dżentelmeńskiego postępowania.


TABELA LIGOWA

Po niedzielnych zawodach o mistrzostwo Ligi, stan tabeli jest następujący:

1.Cracovia 10 16 33:11

2.Pogoń 12 16 20:10

3.Legia 9 14 23:9

4.Ł.K.S. 11 13 23:11

5.Garbarania 9 12 20:15

6.Warta 12 11 25:23

7.Warszawianka 11 11 15:23

8.Wisła 10 10 17:18

9.22 p.p. 10 9 16:23

10.Ruch 11 8 14:21

11.Polonia 11 5 11:31

12.Czarni 12 3 6:30

Czarnym odebrano 9 punktów i są na ostatnim miejscu w tabeli z 3 punktami na swym koncie.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1932, nr 198 (19 VII)

Team Krakowa zwycięża drużynę wiedeńskiego Wackera 2:0 (2:0).

Kraków, 18 lipca.

Ubiegła niedziela nie przyniosła większych zmian w tabeli ligowej, ani też nie obfitowała w bardzo interesujące spotkania. Odbyły się tylko trzy mecze, w wyniku których Pogoń wysunęła się na drugie miejsce, a znowu Polonia warszawska zna lazła się w gronie klubów najbardziej zagrożonych spadkiem. Niespodzianką pewną był słaby remisowy wynik Wisły z Ruchem na własnem boisku.

Wisła—Ruch 1:1 (0:0).

Bezpośrednio po zawodach międzynarodowych Team Krakowa — Wacker odbyły się zawody ligowe Wisły z Ruchem, które wzbudziły wcale znaczne zainteresowanie po udałym występie drużyny czerwonych na meczu czwartkowym z Wiedeńczykami. Niestety zainteresowaniu te mu nie odpowiedział w zupełności przebieg zawodów. Ani bowiem goście, ani także i gospodarze nie wykazali bynajmniej gry, która mogłaby kogokolwiek zachwycić. W szczególności odnosiło się to do znajdującego się w złej kondycji napadu Wisły, który rzeczywiście mógł swój występ w tym dniu nazwać „czarnym”. Formacjom tyłowym Wisły trudno natomiast było coś zarzucić.

Ruch w odmłodzonym składzie zaprezentował się całkiem przeciętnie, najlepsze tam znowu, jak dawniej, skrzydła, pomoc i bramkarz Kurek.

Drużyny wystąpiły w nast. składach: Ruch — Kurek, Wadas, Cieślik, Dziwisz, Badura, Zorzycki, Urban. Panhirsch, Peterek, Gwóźdź i Włodarz. — Wisła: Koźmin, Kotlarczyk II, Ostrowski. Jezierski, Kotlarczyk I, Bajorek, Stefaniuk, Artur, Reyman I, Reyman ll, Balcer.

Do przerwy wielka przewaga Wisły, której napad stwarza moc sytuacyj pod bramką gości, ale nie jest w stanie ich wykorzystać. W oczy rzuca się i razi wszystkich bezmierna impotencja strzałowa napadu czerwonych, którzy zapomnieli o przeboju i wyzyskiwaniu sytuacyj. Paro krotnie w niewiarygodnych sytuacjach przestrzeliwuje Reyman I, a Balcer wykazuje zupełny brak treningu. Przy tem wszystkiem jednak atak Wisły nie ma szczęścia, gdy parokrotnie Artur z dobrych podań Reymana trafia prosto w ręce bramkarzowi. Ten sam gracz trafia w poprzeczkę, podobnie, jak i Reyman II. Mimo wielkiej bezspornej przewagi Wisła nie może zdobyć żadnej bramki.

Po przerwie gra się więcej ożywia i wyrównuje. Ruch staje się obecnie znacznie groźniejszy i wielokrotnie stwarza niebezpieczne sytuacje, które likwiduje brawurowo Koźmin. Atak Wisły gra dalej nieudolnie i nie umie zdobyć się na skuteczny strzał. Dopiero w 10 min. dyktuje rzut karny za nieprzepisowe potrącenie Balcera przez obrońcę gości. Rzut karny egzekwuje pewnie Reyman I.

Od tej pory Wisła zamiast dążyć do ustalenia zwycięstwa, gra dalej miękko i nie wysila się. Wykorzystuje to Ruch, który często zatrudnia Koźmina. Wreszcie nie jest on w stanie przeszkodzić temu, iż w 32 min. z centry Włodarza, Gwóźdź zdobywa wyrównującą bramkę dla gości.

Gra od tej pory jest już całkiem nie ciekawa, Ślązacy ściągają często całą jedenastkę pod swoją bramkę i bronią się dalekiemi odkopami nierzadko na aut. Sędziował wcale dobrze p. Obst z Poznania, który potrafił utrzymać obie drużyny w karbach. Jego występ w Krakowie, mimo pewnego przeczulenia na tle dyktowania rzutów wolnych, wypadł naogół b. korzystnie.

Na. wyróżnienie z Wisły zasługują jedynie linja pomocy, Koźmin i Kotlarczyk II. O nowym obrońcy Wisły, Ostrowskim trudno coś powiedzieć, gdyż wobec wielkiej przewagi Wisły był on b. mało zatrudniony. W każdym razie zbytkiem treningu on me grzeszy. Publiczności ponad 4.000 osób. Pogoń-Warszawianka 2:0 (1:0)