1933.05.03 Wisła Kraków - Cracovia 1:1

Z Historia Wisły

1933.05.03, I liga, 4. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 16:30
Wisła Kraków 1:1 (0:0) Cracovia
widzów: 5-6.000
sędzia: Andrzej Rutkowski z Krakowa
Bramki
Stanisław Czulak 53'

1:0
1:1

88' Jan Pająk
Wisła Kraków
2-3-5
Marian Kiliński
Aleksander Pychowski
Ferdynand Pachner
Józef Kotlarczyk
Jan Kotlarczyk
Mieczysław Jezierski
Jan Reyman
Artur Woźniak
Henryk Reyman
Stanisław Czulak
Mieczysław Balcer

trener: brak
Cracovia
2-3-5
Jerzy Otfinowski Grafika:Zmiana.PNG 46' Mieczysław Szumiec
Jan Pająk
Stefan Lasota
Kazimierz Seichter
Józef Żiżka
Aleksander Mysiak
Józef Kubiński
Antoni Zieliński
Stanisław Malczyk
Karol Kossok
Walerian Kisieliński

trener: Gerhard Fleischmann

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1933, nr 120 (2 V)


Cracovia-Wisła spotkają się we środę 3 maja po rai pierwszy w bieżącym sezonie.

Jesteśmy już w pełni sezonu piłkarskiego, który oczekiwany jest w kołach sportowych w roku bieżącym z wyjątkowem zaciekawieniem. Zmiana systemu rozgrywek, podział Ligi na 2 grupy, zetknięcie się najsilniejszych niemal drużyn w grupie zachodniej i rewelacyjne na początku sezonu ich wyniki powodują, ze najsensacyjniejszy mecz krakowski Cracovia — Wisła wywołał niebywałe wprost zainteresowanie w ko łach sportowych całego kraju.

Wyniki obu drużyn zapowiadają walkę niezwykle interesującą, emocjonującą, zwłaszcza gdy się zważy, że Wisła ub. niedzieli pokonała najgroźniejszy zespół ligowy poznańskiej Warty i to w jego siedzibie w Poznania.

Cracovia ze swej strony posiada zespół, w którym widnieją nazwiska takie, jak Kossok, Kubiński, Malczyk, Kisieliński, Zieliński, które same świadczą o sile napadu Cracovii. Pozatem trio obronne wzmocnione ostatnio Otfinowskim uważa się ogólnie za najlepsze w Polsce. W linji pomocy Mysiak powrócił znów na boisko. Nic dziwnego przeto, że w tych warunkach mecz środowy nabiera znamion jednej z największych atrakcyj sportu krakowskiego. Początek zawodów o godz. 4,30 na boisku Wisły, poprzedzą zawody drużyn młodszych. Przedsprzedaż biletów już się rozpoczęła.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1933, nr 121 (3 V)

Rekord widzów na meczu Cracovia-Wisła.

Wczorajsza zapowiedź meczu Cracovia—Wisła, który oznacza wejście w pełnie sezonu piłkarskiego, wzbudziła niebywałe zainteresowanie w kołach sportowych całego kraju.

Doskonały skład Cracovii z jednej strony, który doznał wielkiego wzmocnienia w b. r. w linji napadu, a z drugiej świetne zwycięstwo Wisły w Poznaniu nad znajdującą się u szczytu formy drużyną poznańską Warty spowodowały, iż mecz środowy i je go przypuszczalny wynik, są na ustach wszystkich. Krakowskie „derby” footbalowe mają swoją piękną tradycję, ale tegoroczne przewyższą prawdopodobnie wszystkie dotychczasowe. Śmiało można przewidywać, iż tym razem rekord publiczności będzie osiągnięty.

Świadczy o tem przedsprzedaż, gdzie pokup biletów jest niezwykle żywy. Skład drużyn jest przez kierownictwa obu klubów utrzymywany w ścisłej tajemnicy, w każdym razie spodziewać się można pierwszego występu w bieżącym sezonie reprezentacyjnego łącznika Polski. Ciszewskiego, który walnie przyczynił się w ub. roku do zdobycia mistrzostwa Polski. Początek meczu o godz. 4,3(1 popołudniu na boisku Wisły, poprzedzi mecz drużyn młodszych. Celem unik nięcia tłoku przy kasach radzimy zaopatrzyć się w bilety w przedsprzedaży, gdzie można je nabyć po znacznie zniżonych cenach. Sędzią meczu jest p. Andrzej Rutkowski.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1933, nr 123 (5 V)

Trzy mecze ligowe.

Kraków, 4 maja.

We środę odbyły się tylko trzy mecze ligowe, z których na pierwszy plan wysuwało się bez sprzecznie spotkanie Cracovia—Wisła. Było ono przedmiotem rozmów całego Krakowa i ściągnęło na boisko Wisły około 6.000 widzów. Zauważy liśmy tam przedstawicieli władz, wojskowości, a m. in. prezydenta m. Krakowa, dr Kaplickiego, gen. Monda i w. i. Naogół emocji jednak mecz nie dal widzom, jedynie zwolenników Cracovii pocieszyła zdobyta pod sam koniec meczu ratująca jeden punkt bramka, czemu dali też wyraz radości w okrzykach i oklaskach. W innych ośrodkach sytuacja nie doznała większych zmian, Legja wyniosła swe punkty ze Lwowa w meczu z Czarnymi, wysuwając się obok Pogoni na czoło w swej tabeli, zaś Warszawianka na skutek przegranej z 22 p. p. zmieniła z nim swe miejsce. W grupie zachodniej Wisła wy. sunęła się chwilowo na drugie miejsce.

Cracovia—Wisła 1:1 (0:0)..

Krakowskie „derby“ nie straciły nic ze swego uroku. Boisko Wisły zaroiło się w dniu wczorajszym wielotysięcznemu tłumami (około 6.000 osób), które z naprężeniem oczekiwały pierwszego spotkania dwóch długoletnich rywali. Nie można jednak po wiedzieć, aby poziom gry w całości usprawiedliwił nadzieje widzów. Wpłynęły na to różne okoliczności, z których w pierwszym rzędzie wymienić należy ogromną nerwowość zawodników (spowodowaną zdawaniem sobie sprawy z wielkiego znaczenia powyższych zawodów), a następnie fakt, iż w obu drużynach wystąpili gracze jeszcze niewyleczeni po doznanych ostatnio kontuzjach. Rzecz ta nie mogła być oczywiście znana dobrze widzom, ale występowała jednak na jaw, gdy przy lada zetknięciu zauważyć; można było odrazu kulejących zawodników.

Do meczu tego wystąpiły drużyny w następujących składach: Cracovia: Otfinowski (Szumieć), Lasota, Pająk, Seichter, Żiżka, Mysiak, Kubiński, Zieliński, Malczyk, Kossok i Kisieliński. — Wisła: Kiliński, Pychowski, Pachner, Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Mysiak, Czulak, Artur, Reyman I, Reyman II i Balcer.

Do przerwy obie drużyny nie mogą Opanować swego zdenerwowania, na skutek czego gra jest niezwykle chaotyczna, gracze nie rzadko nie trafiają nawet w piłkę. Mimo to, już w 4 min. nadarza się Arturowi dość dobra sposobność zdobycia bramki, jednak po dobrym wybiegu Otfinowskiego piłka przechodzi tuż obok słup ka. Niedługo potem marnuje dość dobrą sposobność znowu ze strony Cracovii Zieliński, który przenosi ponad poprzeczkę. W 25 min. niebywałą wprost okazję zdobycia bramki marnuje Czulak, który nie wykorzystuje na skutek braku orjentacji centrę Balcera. W tym okresie Cracovia, grająca z wiatrem, jest agresywniejszą, podczas gdy Wisła więcej się broni, choć niezbyt skutecznie ale wystarczająco dla niedopuszczenia do straty punktu. Ostatnie minuty przeszły pod znakiem niebezpiecznych momentów pod bramką Wisły, które stwarza w 40 min. Kubiński po centrze Kisielińskiego, piłka jednak po odbiciu przez Kilińskiego dochodzi do Kubińskiego, ale Zieliński jest przeszkodą dla trafienia do bramki. Naogół pierwszy okres meczu stał pod znakiem przewagi Cracovii.

Po przerwie gra jest znacznie ładniejszą dla oka, przyczem stroną górującą przez cały niemal czas jest Wisła. Gra jej ataku się wybitnie poprawia, na czem zyskuje i cała drużyna. Już w 1 min. Szumieć, który gra w miejsce Otfinowskiego po pauzie, musi interwenjować, aby obronić strzał Artura. W 5 min. Reyman II oddaje silny strzał w poprzeczkę.

Cracovia ogranicza się tylko do wypadów, które przysparzają jednak kłopotu bramkarzowi Wisły, gdy ich inicjatorem jest Kubiński. Dopiero 7 min. przynosi pierwszy sukces. Jest nią bramka strzelona przez Czulaka z podania Reymana II. Nacisk Wisły staje się coraz silniejszy, wyrazem czego jest znowu strzał Artura w poprzeczkę” w 25 min.

Groźne są w tym okresie także przeboje Balcera, które w ostatniej dopiero, chwili unicestwia doskonale grająca obrona Cracovii. Zanosi się już na utrzymanie wyniku, gdy niespodziewanie na 2 min. przed końcem Pachner wstrzymuje nieprzepisowo przedzierającego się Kossoka przed polem karnem, za co sędzia dyktuje rzut wolny. Gracze Wisły tworzą „mur“, jednak Pająk pozostał nieobstawiony. Kisieliński widząc to, podaje piłkę Pająkowi, który celnym strzałem zdobywa wyrównującą bramkę, poczem niemal bezpośrednio kończą się te denerwujące zawody.

Ogólnie biorąc ze względu na lepszą jakość gry, jaką pokazała Wisła po przerwie. a od którego to poziomu odbiegała nawet w najlepszej swej części gra Cracovii, a dalej ze względu na większą ilość pozycyj podbramkowych przewagę drobną przyznać należy czerwonym, którym słusznie należałoby się zwycięstwo różnicą jednej bramki. Los okazał..się tym razem szczęśliwszym dla Cracovii.

Na wyróżnienie zasługują z drużyny Cracovii doskonali obrońcy, zwłaszcza Pająk, w pomocy dość dobry Seichter, Ziszka dopisał tylko do przerwy, natomiast atak Cracovii naogół zawiódł najlepiej stosunkowo wypadli skrzydłowi.

Najlepszym graczem Wisły i to zarazem na boisku był bezsprzecznie Artur, które go doskonała technika i rozumne zabrania musiały zaimponować każdemu widzowi. Reszta ataku na średnim poziomie, miała swoje okresy lepsze i gorsze. W pomocy najlepszy Jezierski, dobry Kotlarczyk I, natomiast Brat jego z powodu kontuzji nie mógł wypaść tak, jak zawsze. Trio obronne Wisły na dobrym poziomie. Sędziował spokojnie p. Rutkowski, ciesząc się zaufa niem,

Przegląd Sportowy nr 36/1933:

Derby krakowskie bez zwycięzcy

Wisła – Cracovia 1:1. Białoczerwoni wyrównują na dwie minuty przed końcem.

Cracovia – Wisła 1:1 (0:0). Bramkę dla Wisły Czulak, dla Cracovii Pająk, sędzia p. Rutkowski, widzów 5.000. Były takie czasy, gdy „derby” grodu podwawelskiego gromadziły prawie że dziesięciotysięczne tłumy publiczności, atmosfera meczu przeładowana była elektrycznością, a pierwsze uderzenia piłki miały w sobie więcej nerwów aniżeli myśli. Taki był zwykle start spotkań, które w następnych fazach gry były w przeważnej części pokazami footbalu o wysokiej klasie. Dzisiaj zmieniło się wiele. Po pierwsze publiczność. Ta zjawiła się w liczbie zaledwie 5.000. Pozatem atmosfera jest zupełnie inna. Pomiędzy dawnemi zaciętymi rywalami nastąpiło odprężenie stosunków, a nastrój meczu nie przypomina zupełnie lat ubiegłych. Ot zwykłe spotkanie ligowe, tylko cieszące się większym zainteresowaniem.

Graczy cechuje jeszcze w pierwszych fazach spotkania pewna doza nerwowości, ale nie w tym stopniu co dawniej.

Nic dziwnego. Jak dobrze pójdzie, spotkają się rywale lokalni w tegorocznych mistrzostwach aż cztery razy. A może jeszcze jakiś mecz towarzyski? Niema więc tej emocji co dawniej. A teraz o grze. Do pauzy była równa. Chwilami jedna lub druga drużyna miała przewagę. Optycznie szanse Cracovii przedstawiały się lepiej, gdyż jej linja ofenzywna umiała stwarzać groźniejsze pozycje. Atak Wisły prowadził wprawdzie piłkę pod bramkę przeciwnika, ale „finały” jego posunięć wypadały mniej groźnie. Po przerwie sytuacja zmieniła się. Obie drużyny ruszyły ostro do boju, sytuacje podbramkowe były coraz częstsze. Ale już w 8-ej minucie padło niespodziewanie rozstrzygnięcie, które zdecydowało o przebiegu dalszej gry. Cracovia załamała się. Chwilami nie ustępowała jeszcze przeciwnikowi, ale posunięcia jej nie miały już groźnego charakteru. Energiczne tyły Wisły rozbijały posunięcia przeciwnika, a atak czerwonych panował coraz bardziej w polu. Wisła miała obecnie do ostatniej minuty bezsporną przewagę, której nie potrafiła jednak wyzyskać. I to zadecydowało o wyniku. Wystarczył bowiem mądrze wykorzystany rzut wolny w ostatniej minucie i białoczerwoni wynieśli z boiska Wisły cenny punkt, pomimo, iż nie spodziewano się już zmiany wyniku.

Wisła miała najlepszą część drużyny w obronie i pomocy. Doskonały Pychowski i świetny Jezierski znaleźli dobrą „oprawę” w Kotlarczykach i Pachnerze. Gorzej jednak było z atakiem. Doszedł do głosu dopiero po uzyskaniu pierwszej bramki i teraz w decydującym okresie gry nie potrafił przewagi swej wyzyskać. Artur miał kilka świetnych posunięć, Reyman II poprawił się również od ostatniego meczu. Czulak wydaje się być najgroźniejszy z pomiędzy galerji prawoskrzydłowych, których Wisła „demonstrowała” w roku bieżącym.

Cracovia do przerwy opierała się na dobrze grającej defenzywie, oraz pomocy, gdzie szczególnie wybijał się Żiżka. Po przerwie pomoc opadła na siłach. Atak do przerwy wypracował szereg pozycyj, których nie zrealizował. Po przerwie gra skoncentrowała się na pracy trójki środkowej, która, zapominając o skrzydłach, pracowała na „własną rękę”, a że pracowała nieszczególnie, nie potrafiła niczego uzyskać. Najlepiej wypadł tutaj Malczyk.

Drużyny wystąpiły w składach: CracoviaOtfinowski; Pająk, Lasota; Seichter, Żiżka, Mysiak; Kubiński, Zieliński, Malczyk, Kossak, Kisieliński.

WisłaKiliński; Pychowski, Pachner, Jezierski, Kotlarczyk I, Kotlarczyk II, Czulak, Artur, Reyman I, Reyman II, Balcer.

Przebieg meczu

Grę rozpoczyna Cracovia. Po kilku zmiennych atakach Wisła stwarza już w 3-ej minucie groźną sytuację, gdy Artur minąwszy wybiegającego Otfinowskiego strzela obok słupka. Cracovia rewanżuje się za chwilę ostrym strzałem Zielińskiego obok słupka. Trudno mówić o przewadze jednej lub drugiej drużyny.

Gra przenosi się z połowy na połowę. Czulak ma dwie pozycje, lecz dwukrotnie stoi na spalonym. Kiliński ma sposobność do popisu, gdy po rzucie rożnym broni w trudnej pozycji. W 30-ej minucie Kiliński broni ostry strzał Kubińskiego, uciekając z piłką przed nabiegającym Malczykiem i Zielińskim. Już w następnej minucie Reyman I „zatrudnia” Otfinowskiego. W 40-ej minucie Kiliński broni kolejno dwa ostre strzały, wreszcie tuż przed gwizdkiem wspaniała „bomba” Walczyka przechodzi nad poprzeczką.

Po pauzie Cracovia występuje z Szumcem w bramce. Pierwsze minuty przynoszą kilka ciekawych sytuacyj podbramkowych. Wspaniały strzał Reymana II odbija się od poprzeczki. W 8-ej minucie Wisła uzyskuje prowadzenie. Czulak otrzymuje piłkę z lewej strony i dolnym strzałem lokuje ją w siatce.

Cracovia słabnie widocznie, Wisła poprawia się obecnie znacznie, atak pracuje sprawnie, dostaje ciągle świetne piłki od Kotlarczyków i Jezierskiego, ale wszystko kończy się na sytuacjach podbramkowych.

Tempo gry słabnie. Strzał Artura odbija się w 28 minucie od poprzeczki. Rewanżuje się Kossok „główką”, przechodzącą tuż nad poprzeczką.

Zdaje się, że nic nie zmieni już wyniku meczu: jeszcze niecałe dwie minuty pozostają do końca. Kossok przebija się i na linji pola karnego zostaje sfaulowany przez obrońcę. Dotkliwą kontuzję olbrzyma „mści” Kisieliński z linji 16-to metrowej. Nie przerwany łańcuch „Wiślaków” ustawia się przed bramką. Ale teraz następuje mądry trick, piłka wędruje od Kisielińskiego do ustawionego z boku Pająka, ostry strzał pod poprzeczkę i na tablicy widnieją cyfry 1:1.

Sędzia p. Rutkowski miał ciężkie zadanie.

Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Kuryer Sportowy. 1933, nr 19

Kraków, 3 maja.

Pierwsze spotkanie starych rywali w b. roku przybrało te same, co przez tyle lat dotąd, uroczyste formy lokalnej sensacji. Święto majowe ściągnęło również wielu widzów zpoza Krakowa, a więc nie mogli nie być świadkami popularnego spotkania. To też pokaźna na obecne stosunki cyfra ponad 5000 widzów otoczyła boisko Wisły.

Piękny widok, jaki przedstawiało boisko z tłumem, doskonała słoneczna pogoda, była to pierwszorzędna o prawa dla treści, jakiej zawsze dostarczały rozentuzjazmowanej publiczności te zawody. Niestety dawnego poziomu treści brakło we środę. To już. nie byli przeciwnicy z przed kilku zaledwie lat, którzy walcząc o każdą piłkę, grali, prześcigając się w pokazie stylowej gry, pełnej finezji technicznej i taktycznej. Z dawnych czasów pozostał duch walki, pozostała również. ambicja, skłaniająca każdego zawodnika do maksimum wysiłku. Brakło natomiast walorów sztuki piłkarskiej, tak dawniej charakterystycznych dla odróżnienia typowości Cracovii czy Wisły. Grano tak, jak to się zwykło grać o punkty. Silono się na skuteczność, ponieważ, jednak zbyt nikły był repertuar środków do tego prowadzących, przeto skuteczności tej nie było, a bramki obie padły wśród szczęśliwych okoliczności.

Była jeszcze jedna pozostałość, mianowicie nerwowość wszystkich 22 aktorów , która nie opuściła ich do końca spotkania. Ona wycisnęła swe znamię na grze drużyn, obniżając ją. Wielka ilość kornerów, serje autów, wreszcie bezsilność w pobliżu bramek, to były charakterystyczne cechy spotkania, które więcej drażniły nerwy, niż dały zadowolenia. Nie jest jednak wykluczonem, że i gra i wynik mogłyby wyglądać inaczej, gdyby obie drużyny posiadały kompletne składy i zdrowych graczy.

Cracovia opierała swą siłę na trójce obronnej, która w zupełności zadaniu odpowiedziała, mimo, iż błędy i tu się trafiały. Otfinowski do przerwy i po niej Szumieć cięższego grzechu nie popełnili. Z obrońców Pająk przewyższał szybkością spokojnego Lasotę.

Pomoc w nowej kombinacji z Ziżką na środku trzymała do przerwy dobrze. Gdy niewyleczona noga Mysiaka, obniżyła wartość jego gry po pauzie, środkowy Żiżka po kilku interwencjach na skrzydle sam opadł. Do tej pory był zupełnie pożyli..zny, dając wielokrotnie dowód zrozumienia dla gry z atakiem. Seichter był chwilami mniej szybki, niż zwykle.

Zawiódł atak mimo dość znacznej pomocy od tyłu. Kwestja współpracy tej linji jest bolączką, od której zależy przyszłość drużyny. Ciągle nie można dopatrzeć się u napastników woli w kierunku wzajemnego zespolenia wysiłków. Zamiast rozumnej współpracy wszystkich, widzi się grupki, operujące samopas w sposób, wykluczający jakikolwiek sukces. Taka dwójka Zieliński—Malczyk. Nie chcieli widzieć nikogo poza sobą, podawali tylko sobie, o ile przeciwnik pozwolił. Do pewnego stopnia tolerowali jeszcze czasem Kossaka, ale skrzydłowych nie uznawali. Nie trudno było defenzywie Wisły likwidować ich zapędy. Kossok z gorączką grający, silił się na pracę. Jak długo sił starczyło, szło mu, odął kilka pięknych strzałów. Skrzydła mało grały. Kisieliński żył z podań Kossoka, natomiast Kubiński miał długie okresy niedobrowolnego próżnowania.

Wisła zmobilizowała wszystko, oprócz chorego Koźmina. Ostatnie spotkanie z Wartą w Poznaniu, pozostawiło na drużynie ślady twardej gry gospodarzy. Podobnie, jak i u Cracovii, bez zarzutu wyszła z opresji trójka obronna. Kiliński trzyma! się dobrze i szczęśliwie. W obronie Pachner nie ustępował Pychowskiemu, lepszemu taktykowi, natomiast mniej energicznie pracującemu. Oddawna nie pamiętano, by Kotlarczyk II mógł grać słabiej od reszty pomocników. Przyczynę tego tłumaczy choroba, jako pozostałość z Poznania. Słaba gra Kotlarczyka II nie pozostała bez wpływu na starszego brata, odczuwającego brak należytego kontaktu z tej strony. Najruchliwszy w tej linji Jezierski pamiętał głównie o Kisielińskim, z którym ustawicznie staczał pojedynki. Artur najlepszy w ataku Wisły.

Przednia linja Wisły nie była lepszą od Cracovii. Jedynie Artur wybijał się tu znacznie nad poziom, będąc stale najgroźniejszym dla obrony Cracovii. Do przerwy nic się nie udawało, dopiero po niej trochę się rozruszano i wtedy ukazywały się wspólne akcje, których inicjatorem był głównie Artur. Najsłabszym napastnikiem był Reyman II, marnujący do przerwy szereg podań do Balcera. Poprawił się nieco pod koniec. Nie wyzyskał natomiast w pełni Balcera, który nie wiele razy mógł się popisać swym biegiem. Reaktywowany Czulak zawsze jeszcze jest pożyteczny. Walory swe ujawnił Reyman I tylko częściowo w okresie przewagi Wisły. Skład drużyn i przebieg gry.

Cracovia: Otfinowski (Szumieć), Lasota, Pająk, Seichter, Żiżka, Mysiak, Kubiński, Zieliński, Malczyk, Kossok, Kisieliński. — Wisła: Kiliński, Pychowski, Pachner, Jezierski. Kotlarczyk II i I, Czulak, Artur, Reyman I i II, Balcer.

Po szeregu wzajemnych niegroźnych ataków, Artur strzela w aut obok wybiegającego Otfinowskiego. Za chwilę marnuje świetną pozycję Zieliński, strzelając w górę. Pierwszy korner Cracovii. Kisieliński głową strzela, lecz Kiliński broni rękami, piłka od poprzeczki wraca na boisko. Cracovia lekko przeważa w polu, groźną jednak niejest.

W tym czasie Czulak dostaje się sam ku bramce Otfinowskiego i przez zwlekanie ze strzałem marnuje pozycję. Przez chwilę nacisk Cracovii staje się poważniejszy. Kubiński i Kossok strzelają, lecz Kiliński dobrze broni. Drugi raz Kisieliński strzela na poprzeczkę, Kubiński poprawiając trafią w Zielińskiego, który w ten sposób pomógł przeciwnikowi. Najpiękniejszy moment trafia się tuż przed pauzą. Centrę Kisielińskiego przejmuje momentalnie Malczyk i piękny strzał sunie tuż ponad poprzeczkę.

Zamiast Otfinowskiego po przerwie ukazuje się Szumieć Obaj bramkarze co chwilę interwenjują wybiegami. Częściej czyni to Szumieć. Piękny strzał Reymana II idzie na poprzeczkę, za chwilę centrę Kubińskiego wychwytuje Kiliński. W 8 min. długie podanie Reymana II otrzymuje Czulak i uzyskuje bramkę dla Wisły. Podniecenie u Cracovii rośnie. Jej atak gra bezcelowo, nie dążąc ku bramce, lecz podając sobie wszerz boiska, niszczy swe resztki sił. Kubiński dwa kornery puszcza w aut. Wisła mądrze taktycznie zwalnia tempo gry, wolno dyrygując piłką do partnerów. W pewnej chwili Artur strzela w poprzeczkę. Jako rewanż Kossok przenosi głową, Mysiak coraz wyraźniej kuleje, co wyzyskuje Artur na piękne solowe akcje, dając wiele zatrudnienia Szumcowi. Na dwie minuty przed końcem gry wózkuje Kossok ku bramce Wisły i na 16 m. zostaje nieprzepisowo potrącony. Do wolnego przygotowuje się Wisła „morem". Tymczasem Kisieliński sprytnie podaje Pająkowi, a ten umieszczą piłkę w siatce. Sędzia jubilat p. Rutkowski objektywny.