1934.07.08 Garbarnia Kraków - Wisła Kraków 3:0

Z Historia Wisły

1932.07.08, I liga, 11. kolejka, Kraków, Stadion Garbarni,
Garbarnia Kraków 3:0 (1:0) Wisła Kraków
widzów: 1-3.000
sędzia: Oskar Kurzweil ze Lwowa
Bramki
Karol Pazurek I 18'
Karol Pazurek I 47'
Otto Riesner 59'
1:0
2:0
3:0
Garbarnia Kraków
2-3-5
Józef Koszowski
Juliusz Joksch
Tadeusz Konkiewicz
Alojzy Stankosz
Franciszek Wilczkiewicz
Konstanty Haliszka
Józef Pazurek II
Karol Pazurek I
Stefan Woźniak
Karol Skóra
Otto Riesner

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Stanisław Geruli
Władysław Szumilas
Aleksander Pychowski
Karol Bajorek
Józef Kotlarczyk
Mieczysław Jezierski
Piotr Jędrzejczyk
Stefan Lubowiecki
Jan Reyman
Artur Woźniak
Stanisław Obtułowicz

trener: Vilmos Nyúl

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Karol Pazurek (Garbarnia Kraków)
Karol Pazurek
(Garbarnia Kraków)

Spis treści

Relacje prasowe

Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Kuryer Sportowy. 1934, nr 28

Garbarnia—Wisła 3:0 (1:0).

Skutki gorącego sezonu wiosennego w postaci kontuzji spowodowały, że obie drużyny wystąpiły z rezerwą, przyczem zestawienia nosiły charakter eksperymentalny. Te szczęśliwsze okazały się dla Garbarni. Młodzi, mający poza sobą spotkanie z Wartą, czuli się już swobodniej, a nowy pomocnik Stankusz nie obniżył poziomu tej linji. Zupełnie inaczej miała się rzecz z Wisłą. Braku Kotlarczyka 1 zastąpić łatwo nie jest nawet wtedy, gdy jego miejsce powierzy się jego bratu, bo luka tam znowu powstała rozrywa tę całość, która zawsze była ostoją całej drużyny. Jeszcze gorzej przedstawiała się sprawa ataku. w którym jednym skrzydłowym na serjo był rezerwowy Jędrzejczyk, a między resztą brakło kierownika ataku i choćby jednego zdolnego do poważnego zagrożenia bramce Garbarni.

W takiej sytuacji zwycięstwo Garbarni nie mogło ulegać wątpliwości, aczkolwiek jej gra daleką była ideału. W całości wypadła lepiej niż w spotkaniu z Wartą, w drużynie nie było wybitnie Słabych punktów i dlatego akcje jej były płynniejsze, lepiej przemyślane. Najkorzystniejsza zmiana gry zaznaczyła się u zwycięzców w linji ataku,

zestawionym podobnie, jak przeciw Warcie. Różnica wynikła niewątpliwie z innego ustosunkowania się starych graczy do młodych. Dziś Pazurek był prawdziwym opiekunem młodzieży, dawał ale też i odbierał od nich dobre podania. W efekcie więc zyskała cała drużyna i to jest pocieszające! Między temi dwoma pokoleniami różnicy wyraźniejszej nie było, tak dobrze zżyli się. Możnaby doszukać się jej chyba w sposobie gry o tyle, że prawa strona operowała wyłącznie środkami technicznemi a lewa więcej zaufania miała czasem do swej tankowatości. Pazurek I okazał się najskuteczniejszym strzelcem.

Pierwsza jego bramka była naprawdę piękna, a także rzuty wolne przysparzały wiele kłopotu Wiśle. Bardzo dbał on o swego brata na skrzydle i dzięki temu ten wypad! zupełnie dobrze. Woźniak i Skóra śmiało szli do każdej piłki mimo słabej wagi. Przy tem okazali się rozsądnymi w akcji, obeznanymi z trudnościami gry technicznej. Riesner zyskał na ich towarzystwie, otrzymując dużo dobrych podań i gdyby nie egoizm, efekt jego gry mógłby być większy. Przyznać trzeba, że nie jest bez zasługi gra pomocy. Linja ta pracowała cały czas skutecznie lak dla ataku jak i defensywnie. Na jej czoło wybijał się Wilczkiewicz, niezmordowany do ostatniego momentu. Słabszym nadal jest Haliszka, mniej pewny niż dawniej, a świadczyły o tem przegrywane pojedynki z młodym skrzydłowym Wisły. Natomiast Stankusz dobrze zupełnie spełnił obowiązki defensywne.

W trójce tylnej najwygodniej czuł się zapewne Koszewski, rzadko niepokojony przez atak Wisły. Obrońcy znów wykończali przeważnie to, co im pomocnicy zostawiali z walki z miękkimi napastnikami Wisły. Resztki te załatwiali wcale pewnie.

Wisła zawiodła ponad spodziewam; normę, wywołaną zmianami. Drużynie brakło serca do walki z silniejszym przeciwnikiem, a przecież ta zaleta dawniej niejednokrotnie ratowała drużynę z najcięższej opresji. Najjaskrawiej raził w tym względzie atak, chwilami jakby niezainteresowany tem, co się na boisku dzieje. W rezultacie ta linja grubo stała poniżej innych także słabych.

Rozum i sztuka techniczna Artura i Reymana nic ulegają wątpliwości. Ponieważ natomiast obie te zalety nie zostały poparte takiemi koniecznemi warunkami, jak szybkość, dokładność i pracowitość, rezultatu dodatniego ich gry spodziewać się nie było można. Przy nich grający w trójce Lubowiecki nie wniósł nawet tych dwu zalet, podobnie zresztą jak i Obtułowicz, stracony zupełnie jako skrzydłowy a minimalnie lepszy na pozycji łącznika. Najmniej pretensji można mieć do skrzydłowego Jędrzejczyka, pracującego wytrwale i chwilami lepiej od reszty


Przegląd Sportowy, numer 55, str.4, środa 11 lipca 1934:

Garbarnia - Wisła 3:0

KRAKÓW, 8.7. - Tel. wł. - Garbarnia - Wisła 3:0 (1:0). Bramki zdobyli Pazurek 2 i Riesner. Sędziował p. Kurzweil.

Drużyny wystąpiły w zmienionych składach:

Garbarnia: Koszowski, Joksz, Konkiewicz, Stankosz, Wilczkiewicz, Haliszka, Pazurek II, Pazurek I, Woźniak, Skóra, Riesner.

Wisła: Gierula, Szumilas, Pychowski, Bajorek, Kotlarczyk II, Jezierski, Jędrzejczyk, Lubowiecki, J. Reyman, Artur, Obtułowicz.

Ostatnie występy Garbarni i Wisły nie pozwalały oczekiwać bardzo wysokiego poziomu w dzisiejszym spotkaniu. Drużyny zdekompletowane skutkiem kontuzyj nie były zgrane. Toteż podziwiać należy, że dzięki ambicji i ofiarności mecz był wcale żywy i stał na przeciętnym poziomie ligowym. Garbarnia szczególnie zdołała wypocząć po ciężkich meczach za granicznych i dzięki dobrej formie Riesnera i wielkiej poprawie Pazurka zdołała z łatwością uzyskać zwycięstwo i cenne dwa punkty na zrezygnowanej Wiśle, która widocznie nie wierzyła w swoje siły.

Drużyna ludwinowska była we wszystkich linjach jednolitsza i lepsza od czerwonych, którym brak Kotlarczyka I dawał się dotkliwie we znaki. Kotlarczyk II nie mógł absolutnie zastąpić swego starszego brata i nie przypominał pod względem klasy w przybliżeniu nawet samego siebie na skrajnej pomocy.

W pierwszej połowie, po żywej i ambitnej grze, zdobywa Pazurek w 18-ej min. z centry Riesnera pierwszą bramkę. Zaraz po przerwie w drugiej minucie tenże sam gracz podwyższa wynik na 2:0 z powodu nieporozumienia Jezierskiego i Pychowskiego. Trzecią bramkę zdobywa Riesner po pierwszym kwadransie po kombinacji i centrze Skóry.

Zauważyć należy że zastępca Smoczka, młodziutki Woźniak był tym razem już śmielszy i znacznie pożyteczniejszy w ataku. Wisła dopiero pod koniec, gdy wynik już był przesądzony, zmieniła swe trio środkowe, ustawiając je w dawniejszej formie: Rejman, Artur, Obtułowicz i wtedy dopiero atak jej stał się groźniejszy, ale było już zapóźno. Garbarnia miał dwa punkty w kieszeni.

„Ilustrowany Kurier Codzienny” z 10.07

Garbarnia—Wisła 3:0 (1:0).

Popołudniowy mecz Wisły z Garbarnią na boisku tej ostatniej cieszył się dużo większą popularnością, aczkolwiek także liczba widzów nie mogła zaimponować. — Wisła do tych zawodów wystąpiła osłabiona, przyezem osłabienie to polegało nie tylko na braku kilku czołowych graczy, lecz także na przestawieniach, które ujemnie wpłynęły na przebieg gry.

Przedewszystkiem dotyczy się to Kotlarczyka II, który na pozycji środkowego pomocnika nie czuł się dobrze. Szwankowała również linja ataku, której brak było i spoistości i szybkości, a przedewszystkiem twardości, wskutek czego zbyt szybko tracił piłkę. W linji napadu dobrze grał młody Jędrzejczak oraz Artur, Reyman nieco za powolny, Obtułowicz przeciętny — najsłabszy Lubowiecki. _ Pomoc, pozbawiona kierownika, graładość indywidualnie, wyróżniał się tu Jezierski. Obrona zawiniła nieco przy dwóch bramkach. Bramkarz, zresztą początkujący, bardzo niepewny.

Garbarnia grała dużo lepiej, niż na meczu z Wartą. Atak zgrał się ze sobą a młodzi Woźniak i Skóra okazali się bardziej wartościowymi. Najgroźniejszymi ze względu na swoją wagę i przebojowość okazali się bracia Pazurkowie, ponadto Riesner. — Pomoc Garbarni ze względu na powolność ataku Wisły miała ułatwione zadanie, podobnie jak obrona i bramkarz.

Ciemnym punktem meczu był sędzia Muszkat z Warszawy. Doprawdy dziwić się należy, co ma na celu Kolegjuw Sędziów, wysyłając tego rodzaju arbitrów do Krakowa. Tym razem sędzia nie był stronniczy, lecz wykazał brak zdolności do prowadzenia poważnych zawodów.

Drużyny wystąpiły w nast. składach: Garbarnia: Koszowski, Konkiewicz i Joksz, Stankusz, Wilczkiewiez i Haliszka, Riesner, Skóra. Woźniak, Pazurek I i Pazurek II. Wisła: Gierula, Pychowski i Szumilas, Jezierski, Kotlarczyk II i Bajorek, Obtułowicz, Artur, Reyman, Lubowiecki i Jędrzejczyk.

Gra rozpoczęła się dość równo, ataki obydwu Stron podchodzą pod bramkę przeciwnika, lecz niebawem Garbarnia zaczyna opanowywać pole, na skutek lepszej kondycji fizycznej i większej przebojowości. Przestawienia w drużynie Wisły nie wychodzą jej na korzyść. Jej wypady są miękkie i nieefektowne. Wykorzystuje to napad Garbarni, który coraz częściej zaczyna gościć pod bramką Wisły i wreszcie w 23 min. Pazurek I wykorzystując zamieszanie w obronie Wisły strzela pierwszą bramkę. Wynik ten utrzymuje się do pauzy; mimo, iż Wisła ma kilka okazji do wyrównania.

Po pauzie w 2 min. już Pazurek I dobija odbity strzał do bramkę i podwyższa wynik na 2:0. Niebawem sędzia wdaje się w grę i psuje ją coraz bardziej, dyktując rozmaite rzuty wolne bez uzasadnienia. Wpływa do deprymująco na drużynę Wisły. Garbarnia gra szybciej i twardziej i w 13 min Riesnęr uzyskuje trzecią bramkę. Dalsza gra nie przynosi zmiany wyniku, lecz Garbarnia ma ciągle więcej z gry. Widzów ok. 2.000 osób.