1934.11.18 Warta Poznań - Wisła Kraków 1:2

Z Historia Wisły

1934.11.18, I Liga, 22.kolejka, Poznań, Stadion Warty,
Warta Poznań 1:2 (1:1) Wisła Kraków
widzów: 3.000
sędzia: Franciszek Krukowski z Warszawy
Bramki
Fryderyk Scherfke 6'


1:0
1:1
1:2

27' Mieczysław Balcer
51' Henryk Kopeć
Warta Poznań
2-3-5
Marian Fontowicz
Klemens Pawlak
Edward Kubalczak
Witold Przykucki
Piotr Danielak
Kazimierz Śmiglak
Leon Radojewski
Kajetan Kryszkiewicz
Fryderyk Scherfke
Kazimierz Lis
Hieronim Schwartz

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Eugeniusz Feret
Władysław Szumilas
Józef Kotlarczyk
Jan KotlarczykGrafika:Kontuzja.png
Karol Bajorek
Bolesław Habowski
Henryk Kopeć
Artur Woźniak
Mieczysław Balcer
Antoni Łyko

trener: Vilmos Nyúl

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Relacje prasowe

Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Kuryer Sportowy. 1934, nr 47

Wisła kończy sezon cennem sukcesem.

Wisła—Warta 2:1 (1:1).

Poznań, 18 listopada. (Tel.) Po całym szeregu mało ciekawych i na przeciętnym poziomie stojących rozgrywek, jakie w ciągu bieżącego sezonu widzieliśmy w Poznaniu, ostatnie tegoroczne spotkanie ligowe między Wisłą a Wartą byle rekompensatą dla miejscowej publiczności za nudy, jakie przeżywała w czasie tegorocznego sezonu. Tym razem obie drużyny, mimo ciężkiego i śliskiego terenu zaprodukowały grę bardzo ładną i stojącą na wysokim poziomie. Co ważniejsze, spotkanie to, wbrew licznym przypuszczeniom, prowadzone było, z wyjątkiem kilku momentów pod koniec gry, zupełnie fair i w tempie bardzo szybkiem, podyktowanem przez Wartę, które jednak lepiej przetrzymali goście.

Mecz obfitował w wiele sytuacyj podbramkowych, których napastnicy obu stron, dzięki dobrze grającym tyłom przeciwników, nie mogli zamienić na bramki. Niemniej należy stwierdzić, że w wielu wypadkach okazały one poważną niezaradność, czy też brak decyzji do strzału. Odnosi się to szczególnie do Warty.

Drużyna Wisły okazała się bardziej zgraną i celowo kombinującą, lepiej rozłożyła swe siły, wytrzymując ostre tempo do końca meczu. Pod względem technicznym drużyny były sobie mniej więcej równe, chociaż i w tym kierunku dała się zauważyć pewna przewaga Wisły.

Warta rozpoczęła mecz w rzadko spotykanem ostrem tempie, którego sama padła ofiarą, gdyż w końcowej fazie gry napastnicy z trudem tylko zdobywali się na silniejsze strzały. W pierwszej części meczu stroną więcej atakujący byli Zieloni, którzy swemi lotnemi atakami stwarzali Wiśle wiele krytycznych sytuacyj podbramkowych, jednakowoż Koźmin bronił brawurowo, a dzielnie sekundował mu Feret. Rozbijał on efektownie ataki Warty. Szumilas był nieco słabszy.

Trio pomocy pracowało bez zarzutu. Bajorek w czasie zderzenia z jednym z graczy Warty rozbił sobie czoło, które silnie krwawiło. Mimo to wytrwał aż do końca meczu.

Również Kotlarczyk I doznał w drugiej części zawodów kontuzyj w pojedynku z Danielakiem tak, że musiano go znieść z boiska i wezwać pomocy lekarskiej. Po chwili jednak wrócił on na swą pozycję i, jak zwykle, był wszędzie, skąd tylko zagrażało niebezpieczeństwo jego barwom. Słabym punktem był Balcer, który już dawno nie walczył na boiskach poznańskich. Stracił on wiele ze swej szybkości, jednak obie bramki są jego wyłączną zasługą.

Pierwszą bramkę strzelił z najbliższej odległości po rzucie z rogu, drugą zdobył Kopeć z wypracowanej przez Balcera pozycji. Najniebezpieczniejszymi graczami dla Warty w linji ataku gości byli Habowski i Artur. Wszystkie centry i podania Habowskiego były bardzo dokładne, to też Artur, znakomicie kierujący atakiem, szczególnie zatrudniał prawą stronę swego napadu.

Warta miała dwa etapy: do przerwy grała jak za najlepszych czasów, po zmianie, gdy inicjatywa przez cały czas była w ręku gości, Warta grała nerwowo i niecelowo. To też ataki gospodarzy potrafili niemal zupełnie unieszkodliwić Feret i Koźmin przy pomocy lotnej linji pomocy. Początkowo prawa strona napadu Kryśkiewicz i Radojewski mogła się podobać, jednak po zmianie pól Kryśkiewicz znacznie osłabi, nie wytrzymując tempa. Szerfke strzelał dużo, lecz mało skutecznie, prześladował go wyjątkowy pech. Lis w dalszym ciągu jeszcze słaby. Szwarc jest jeszcze zbyt młodym zawodnikiem i w dodatku fizycznie słabym graczem, to też z trudem dawał sobie radę z atakami pomocy gości, jakkolwiek kilkakrotnie udało mu się „kiwnąć” swoich przeciwników. W linji pomocy wyróżnił się Danielak.

Trio obronne, a szczególnie Fontowicz, wywiązali się ze swego zadania naogół bez zarzutu. Zgórą 3.000 osób zebrało się na trybunach. Przed sędzią p. Krukowskim drużyny stają w następujących składach: Wisła : Koźmin, Szumilas, Feret, Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Bajorek, Habowski, Kopeć, Artur, Łyko i Balcer. — Warta: Fontowicz, Pawlak, Kubalczak, Przykucki, Danielak, Śmiglak, Radojewski, Kryśkiewicz, Scherfke, Lis i Szwarc.

Zaraz po rozpoczęciu gry Balcer inicjuje wypad, zlikwidowany jednak przez Fontowicza. Do głosu przychodzą gospodarze, którzy po kilku atakach, odpartych z trudem przez Wisłę, zdobywają w 6-tej minucie bramkę przez Scherfkego.

Krótko potem Koźmin broni robinzonadą ostry strzał Szwarca. Miejscowi atakują zawzięcie. Tylne formacje gości mają w tym okresie wiele do pracy.

Dopiero około 20-tej minuty Wisła uwalnia się z przewagi Warty i atakuje przeważnie prawą stroną. W 27 minucie Habowski centruje, łapie Balcer i z kilku kroków zdobywa wyrównującą bramkę.

Odtąd trwają wzmożone ataki Wisły, której napastnicy jednak zaprzepaszczają wiele dogodnych sytuacyj. Kryśkiewicz dwukrotnie pozwala sobie odebrać piłkę pod bramką gości, a podobny los za niedługo spotyka Balcera w walce z obroną gospodarzy. Padający przez krótki czas drobny deszcz czyni boisko po zmianie jeszcze bardziej oślizgłe, to też upadków jest więcej, na szczęście jednak niegroźnych. Wisła zmiejsca przeszła do ofensywy, uwieńczonej już w 5-tej minucie zdobyciem bramki.

Balcer po solowym biegu wysuwa piłkę Kopeciowi, który lekko wsuwa ją do siatki. Gra odtąd nieco się zaostrza. W pewnej chwili dochodzi między Radojewskim a Koźminem do konfliktu. W 15-tej minucie Fontowicz w ostatniej chwili wybiegiem odbiera piłkę Arturowi. Bezpośrednio potem nagły wypad ataku Zielonych z największym wysiłkiem unicestwia ofiarnie grający Koźmin.

Wisła, dzięki planowej grze naciera coraz bardziej, stwarzając moc niebezpiecznych sytuacyj. W 18-tej minucie znoszą z boiska Kotlarczyka I, który jednak po kilku minutach wraca. Warta pod jego nieobecność poczęła silnie „dusić”, jednak bezskutecznie. Z chwilą powrotu Kotlarczyka Wisła znowu staje się stroną atakującą, jednak wszystkie ataki nie przynoszą już zmiany wyniku. W 28 minucie Balcer ma możność podwyższenia wyniku, jednak z kilku metrów nie trafia do pustej bramki. Mecz kończy się zasłużonem, aczkolwiek ciężko wywalczonem zwycięstwem Wisły. Publiczność zadowolona schodzą z boiska. Sędzia objektywny.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1934, nr 322 (20 XI)

Kraków, 18 listopada.

Tegoroczne boje ligowe zostały już za kończone. W niedzielę 18 bm. zapadły już ostateczne decyzje. Dotyczyły one w pierwszym rzędzie drugiego klubu, który musiał rozstać się z ligą, gdyż kwestja pierwsze go miejsca została już oddawna rozstrzygnięta na rzecz Ruchu. Mało zaszczytny tytuł najsłabszego klubu ligowego w roku 1934 przypadł w udziale obok siedleckiego Strzelca krakowskiemu Podgórzowi, które spada z ligi po dwuletniem w niej pobycie. Podgórze już w ub. r. znajdowało się w bardzo poważnej sytuacji, zdołało się jednak wybronić w ostatniej chwili. W tym roku usiłowania czwartego klubu ligowego w Krakowie spełzły na niczem. Po zdobyciu mistrzostwa przez Ruch, aktualną do ostatniej chwili była jeszcze kwestja zdobycia wicemistrzostwa, o które kompetowały dwie, a nawet teoretycznie biorąc trzy krakowskie drużyny. Cracovia, gromiąc Polonję 5:0 rozstrzygnęła spór na swoją korzyść. Fakt jednakże, iż drugie, trzecie i czwarte miejsce w tabeli ligowej zajmują kluby krakowskie świadczy wymownie o tem, że poziom krakowskiego piłkarstwa nie opadł tak znacznie, jakby się wydawało i, że w roku przyszłym Kraków dostarczy napewno kandydatów na mistrza. Faktu tego nie osłabia nawet spadek Podgórza.

Zaznaczyć należy, że pozostał jeszcze do rozegrania ostatni mecz ligowy a miano wicie ŁKS—Garbarnia, który jednakże dla ostatecznego ukształtowania tabeli nie posiada znaczenia.


Wisła-Warta 2:1 (1:1).

Poznań, 18 listopada (Sł).

Przy ponurej" prawdziwie jesiennej pogodzie zakończony, został tegoroczny sezon ligowy w Poznaniu. Z powodu warunków atmosferycznych, ściągnęło zaledwie 3000 osób. Warta i tym razem nie miała szczęścia do krakowskich Czerwonych. Podobnie jak przed kilku laty Warta przegrała do Wisły stawkę o mistrzostwo Ligi — dziś zeszła również pokonana w walce o lepszą lokatę w tabeli. Mecz zakończył się zwycięstwem Wisły w stosunku 2:1, po bardzo ciekawej i emocjonującej grze.

Wisła grała bardzo fair, dowodząc dobitnie, że zeszłotygodniowe wieści zę Lwowa ojej brutalnej grze z Pogonią były conajmniej grubo przesadzone, a publiczność opuszczała stadjon w pełni zadowolona.

Wisła wygrała zasłużenie, choć z trudem dzięki temu, że wytrzymała tempo narzucone przez Wartę, która wyraźnie osłabła na siłach po przerwie.

Obie drużyny wystąpiły w najsilniejszych składach. Wisła: Koźmin, Szumilas, Feret, Kotlarczyk II, Kotlarczyk I, Bajorek, Habowski, Kopeć, Artur, Łyko, Balcer. Warta: Fontowicz, Pawlak, Kubalczak, Przykucki, Danielak, Śmiglak, Radojewski, Kryśkiewicz, Szerfke II, Lis, Szwarc.

Od początku gra jest żywa i już w 6 min. z centry Szwarca, Szerfke z kilku kroków zdobywa bramkę dla Warty. W pierwszej fazie gry Warta wyraźnie przeważa i dopiero od 20 min. Wisła otrząsa się z przewagi. Po kilku pięknych zagraniach w 11 min. po centrze Habowskiego, Balcer_ zdobywa punkt dla Wisły. Pod koniec pierwszej połowy gra jest wyrównana i obie drużyny nie wyzyskują dogodnych momentów podbramkowych.

Po zmianie stron boisko jest więcej oślizgłe z powodu padającego drobnego deszczu i lepiej czuje się na boisku Wisła, która w 5 min. z wypracowania Balcera i strzału Kopecia zdobywa drugą i jak się okazuje zwycięską bramkę. W 18 min. Danielak zderza się nieszczęśliwie z Kotlarczykiem I, którego musiano znieść z boiska, jednakowoż już po kilku minutach Kotlarczyk wraca na boisko i odtąd więcej atakuje Wisła, jednakowoż i Warta nie próżnuje, nie mogąc przełamać się przez trio obronne Wisły, w którem przedewszystkiem wyróżnił się Feret.

Pod koniec zawodów w 38-ej minucie Balcer z kilku kroków nie trafia do pustej: bramki, mając najdogodniejszą sytuację do podwyższenia wyniku. Sędziował p. Krukowski z Warszawy.