1935.06.02 Pogoń Lwów - Wisła Kraków 3:1

Z Historia Wisły

1935.06.02, I Liga, 6. kolejka, Lwów, Stadion Pogoni, 17:15
Pogoń Lwów 3:1 (1:1) Wisła Kraków
widzów: 5.000
sędzia: Romanowski z Warszawy
Bramki

Józef Nahaczewski 31'
Antoni Borowski 61'
Antoni Borowski 80'
0:1
1:1
2:1
3:1
20' Bolesław Habowski



Pogoń Lwów
2-3-5
Spirydon Albański
Czesław Bereza
Wacław Jeżewski
Leon Hanin
Jan Wasiewicz
Stanisław Deutschman
Edmund Niechcioł
Adolf Zimmer
Michal Matyas II
Józef Nahaczewski
Antoni Borowski

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Andrzej Woźniak
Józef Kotlarczyk
Karol Bajorek
Jan Kotlarczyk
Mieczysław Jezierski
Bolesław Habowski
Henryk Kopeć
Stanisław Obtułowicz
Artur Woźniak
Antoni Łyko

trener: brak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Relacje prasowe

Przed meczem
Przegląd Sportowy, numer 53/1935 strona 1
Najciekawszy mecz

odbędzie się bodajże we Lwowie. Do walki stają tam starzy rywale Pogoń i Wisła. Pogoń po przełamaniu kryzysu dawała sobie z Wisłą zawsze radę na własnem boisku, niema więc powodów, dla których mielibyśmy jej odmówić teraz szans, tembardziej, że krakowianie przyjadą osłabieni brakiem dwu graczy. Mimo to jednak liczyć się należy z zażartą walką, gdyż Wisła nie tak łatwo zrezygnuje z możliwości przebicia się do prowodyrów czołowej grupy. Atutem jej jest jak zwykle dobra pomoc, która daje oparcie wcale ruchliwemu atakowi. – Pogoń chcąc zatem zwyciężyć, będzie musiała przedewszystkiem zaabsorbować całkowicie pomoc przeciwnika i znaleźć jeszcze tyle sił, by zdobyć się na skuteczne wykańczanie akcyj. Udawało się to dawniej, może udać się i teraz, aczkolwiek w piłce nożnej nie ma pewników, ani uświęconych tradycją zwyczajów.

Życzylibyśmy sobie, by też nie przeszły w tradycję niemiłe incydenty, jakie miały miejsce na boisku lwowskiem na ostatnim meczu z Wisłą. Spodziewać się należy, że przykry zgrzyt w poprawnych zresztą stosunkach między obu klubami, będzie w tym wypadku dostateczną przestrogą i zawody niedzielne we Lwowie odbędą się w atmosferze spokojnej.




Pogoń - Wisła 3:1 (1:1)
Ilustrowany Kurier Codzienny, 4 czerwca 1935
Lwów, 2 czerwca (Fk)

Pierwszy po pięciu tygodniach mecz ligowy we Lwowie wywołał nieprzeciętne zainteresowanie, gromadząc na boisku Pogoni z górą 5000 widzów. Wisła występiła w składzie osłabionym, bez Szumilasa i Szczepanika, na skutek czego w obronie grali Kotlarczyk II i Woźniak II. Miejsce Kotlarczyka II w pomocy zajął Bajorek.

Gra w pierwszej połowie była ciekawa i stała na dobrym poziomie. Pogoń była znacznie więcej w ataku i części zatrudniała Koźmina, przy czym rolę pierwszego strzelca odkrywał Matias I.

Napad Wisły ograniczył się do sporadycznych akcji, którym niejednokrotnie brak było wykończenia. Po serii wzajemnych niewykorzystanych sytuacji Wisła uzyskała w 20 minucie prowadzenie z ładnej akcji lewej strony napadu, zakończonej główką nieobstawionego Chabowskiego. Albański, który oczekiwał centry z lewej strony, wybiegł z bramki tak, że wobec strzału Chabowskiego był zupełnie bezbronny.

Wyrównanie dla Pogoni padło w 10 minut później. Niechcioł mija Bajorka i podaje Nachaczewskiemu, który ostrym strzałem lokuje piłkę w siatce. Przed przerwą obie strony mają sposobność poprawienia wyniku, nie wykorzystują jednak najłatwiejszych sytuacji. W ostatniej minucie pierwszej połowy następuje zderzenie Kotlarczyka I z Wasiewiczem, w następstwie czego oboje zostają zniesieni z boiska.

W drugiej połowie obie drużyny grają znowu w komplecie. Pogoń zatrudnia teraz znacznie częściej lewą stronę napadu, dzięki czemu do głosu dochodzi Borowski, który ładnymi wypadami stwarza pod bramką Wisły groźne pozycje. W jednej z takich sytuacji Borowski mija Jeziorskiego i Woźniaka, po czym z kilku metrów nieuchronnie strzela drugą bramkę.

Przez jakiś czas trwa przewaga Pogoni, po czym gra się wyrównuje, nie obfitując na ogół w ciekawsze momenty.

Dopiero na 10 minut przed końcem obie strony wykazują wzmożoną aktywność. Wisła nie wykorzystuje kilku dogodnych pozycji podbramkowych. Skuteczniejsza jest Pogoń, dla której Borowski z przeboju i ostrego strzału w róg na parę minut przed końcem strzela trzecią bramkę, ustalając zarazem wynik.

Pogoń była drużyną bardziej wyrównaną i niebezpieczną w sytuacjach podbramkowych. W napadzie w pierwszej połowie wyróżnia się Matias I, po przerwie Borowski. Specjalnie słabych punktów Pogoń nie miała.

Wisła grała dobrze do przerwy, po czym widocznie opadła na siłach. Napadowi brak było zupełnie strzałów. Sędziował p. Romanowski.

Drużyny wystąpiły w następujących składach: Wisła: Koźmin, Woźniak, Kotlarczyk II, Jezierski, Kotlarczyk I, Bajorek, Chabowski, Kopeć, Obtułowicz, Artur i Łyko.

Pogoń: Albański, Jeżewski, Bereza, Hanin, Wasiewicz, Deutschman, Niechcioł, Zimmer, Matyas II, Nahaczewski i Borowski.


(Fk)


Pogoń - Wisła 3:1 (1:1)
Ilustrowana Republika, 3 czerwca 1935
Lwów, 2 czerwca.

Dzisiejszy mecz ligowy Pogoń - Wisła zakończył się zasłużonym zwycięstwem drużyny lwowskiej w stosunku 3:1 (1:1). Pogoń miała najlepszą część drużyny w napadzie. Bramki dla lwowian zdobyli Nachaczewski, Borowski (2). Dla Wisły Chabowski. Sędziował p. Romanowski. Widzów 5000.

Wisła wystąpiła bez Fereta i Szumilasa.



Zdekompletowana Wisła przegrywa we Lwowie

Pogoń - Wisła 3:1 (1:1)

Raz, Dwa, Trzy, 4 czerwca 1935
Lwów, 2 czerwca (tel). Nareszcie mecz ligowy, który zwłaszcza jeśli chodzi o przebieg pierwszych 45 minut w dużym stopniu odbiega od przeciętności, jaką w czasach ostatnich niejednokrotnie przychodziło nam obserwować na boiskach. Niespodziankę w tym okresie stanowiła Wisła, która po ostatnich przykrościach przyjechała w nienajlepszym nastroju, w dodatku wybitne osłabiona

brakiem obu swoich obrońców.

Szumilas postawiony bowiem został poza nawias drużyny, na skutek zarządzenia władz wojskowych, Szczepaniak zaś po meczu z Garbarnią na razie nie jest zdolny do gry.

W tych warunkach zaszła potrzeba sięgnięcia do rezerwy, z której zapożyczono Woźniaka i Bajorka. Pierwszy wraz z Kotarczykiem II tworzył obronę, Bajorek zaś zajął miejsce Kotlarczyka II w pomocy. Zbyteczne dodawać, że zarówno obrona, jak i pomoc Wisły w tych warunkach zupełnie zatraciły swoje oblicze. Mimo to w ciągu pierwszej połowy obie te linie stanęły na wysokości zadania i dopiero po przerwie szczególnie w obronie wytworzyła się luka, dająca lewej stronie napadu Pogoni pole do popisu.

Tak tedy Wisła wystąpiła z góry shandikapowana. Na domiar złego atak jej, który kilkakrotnie w ciągu spotkania miał sposobność złożyć egzamin swoich umiejętności technicznych i kombinacyjnych, zawodził w sytuacjach podbramkowych, w szczególności zaś zupełnie

brak mu było celnych strzałów.

W innym wypadku bowiem nie trudno byłoby poprawić wynik, nawet w okresie gdy Pogoń prowadząc 2:1, znajdowała się w bezsprzecznie lepszym nastroju.

Z poszczególnych linii Wisły w ciągu całego spotkania żadna nie miała jednolitego oblicza. Najlepiej jeszcze mimo straty trzech bramek wypadł Koźmin, który początkowo nerwowo, następnie dość pewnie obronił wiele trudnych strzałów, jakimi zasilał go napad Pogoni.

Obrona stanowiła piętę achillesową drużyny krakowskiej. Kotlarczyk II do przerwy dobry, następnie zdawał się być wyczerpany. Woźniak mimo najlepszych chęci nie mógł zastąpić swoich poprzedników.

W pomocy bardzo słaby był Bajorek. Również Jezierski nie umiał skutecznie szachować Borowskiego. Kotlarczyk I jak zwykle nieoceniony, nie mógł jednak pracować dla siebie i dla otoczenia.

W napadzie obok bezsprzecznie najlepszego Artura wszyscy mieli parę dobrych momentów, nie umieli jednak na dalszą metę zadomowić się pod bramką Pogoni, ani też ukuć kapitału bramkowego z dość licznie mimo wszystko wypracowanych pozycji.

Pogoń wystąpiła jako faworyt,

a wobec opisanego osłabienia Wisły miała w znacznym stopniu ułatwione zadanie. Była też drużyną znacznie więcej atakującą i w sumie odniosła zupełnie zasłużone zwycięstwo. Wobec stosunkowo nieznacznego zaobsorbowania tyłów, główny ciężar spadł na linię napadu, która odznaczała się znaczną siłą przebojową i dobrą na ogół dyspozycją strzałową. Napad Pogoni popełnił w pierwszej połowie błąd, grając wyłącznie prawą stroną. Po przerwie, gdy przypomniano sobie o lewej, okazało się, że ją w ciągu pierwszych 45 minut niepotrzebnie zaniedbano.

Z poszczególnych graczy napadu Pogoni obok bezkonkurencyjnego Matiasa wypadł Borowski, strzelec dwóch efektownych bramek. Zimmer jak zwykle był nadzwyczaj ofiarny i pracowity. Nachaczewski zaś, pożyteczny w ciągu całego spotkania, zdobył sobie specjalne uznanie widowni zdobyciem wyrównującej bramki. Niechcioł tym razem mniej niż zwykle miał sposobności do solowych popisów. Jeśli chodzi o pozostałe linie Pogoni, stanęły ona w zupełności na wysokości zadania, nie wykazując słabych punktów.

Przebieg spotkania szczególnie w pierwszej połowie stał

na wysokim poziomie,

który następnie nieco się obniżył. Grę zaczyna Pogoń. Piłkę przejmuje Wisła, po czym gra przez chwilę toczy się na środku boiska. Matias inicjuje wypad, zlikwidowany przez Kotlarczyka I, który wybija piłkę na róg. Centra strzelona z kornera przez Niechcioła dostaje się do Hanina, który strzela ostro na bramkę, Koźmin broni jednak z powodzeniem.

Napad Wisły nie wykorzystuje dobrego wypracowania Chabowskiego. W chwilę później Wasiewicz bije rzut wolny za foul Woźniaka. Koźmin jest ponownie skuteczny. Ładna kombinacja Artura z Łykiem kończy się podaniem do Chabowskiego, który w pojedynku z Deutschmanem traci piłkę. W 5 minucie niebezpieczną akcję lewej strony napadu Wisły likwiduje Bereza kornerem. Dwa wypady Niechcioła załamują się na Kotlarczyku II.

Następuje ładna akcje Artura, który wypuszcza Łykę. Centrę ostatniego przejmuje Obtułowicz i na pozór nieuchronnie strzela na bramkę. Albański jest jednak na posterunku. W 8 min. znowu przebój Matiasa zakończony ostrym strzałem, który Koźmin broni niepewnie na róg. Z kolei dwie ładne akcje Wisły wstrzymane z powodu spalonego. W 11 minucie pracowity Zimmer wypuszcza Niechcioła, który jednak nie ma szczęścia do Kotlarczyka II. W 15 minucie Kotlarczyk II w pojedynku z Niechciołem zawinia trzeci róg. W 20 minucie

Wisła uzyskuje prowadzenie

Po kombinacji Artur - Łyko - Obtułowicz piłka dostaje się do nieobstawionego Chabowskiego, który główką nieuchronnie kieruje ją do siatki. Albański, który na chwilę przedtem wybiegł z bramki, był bezbronny.

W 30 minucie przebój Chabowskiego został wstrzymany faulem. Ostry strzał Artura wkrótce potem obok słupka idzie w aut. W 32 minucie

następuje wyrównanie

Niechcioł omija Bajorka i centruje. Piłka dostaje się do Nahaczewskiego, który ostrym, trudnym do obrony strzałem uzyskuje pierwszą bramkę dla Pogoni. W 33 minucie ponownie krytyczna sytuacja pod bramką Wisły, lecz niewykorzystana.

W 38 min. Kopeć ma doskonałą sposobność ponownego uzyskania prowadzenia, lecz marnuje ją. W ostatniej minucie zderza się Kotlarczyk I z Wasiewiczem, w następstwie czego oboje zostają zniesieni z boiska, po przerwie jednak grają w dalszym ciągu.

Druga połowa

zaczyna się od ataku Wisły, wypracowanego przez Artura i zakończonego kornerem. Pogoń rewanżuje się szybką akcją, która wprowadza zamieszanie na tyłach Wisły. Ostatecznie jednak broni Koźmin. Gra w szybkim tempie przenosi się z jednej strony na drugą. W czasie jednego z ataków Pogoni Woźniak zawinia rękę na linii pola karnego. Niechcioł bije wolnego do Matiasa, któremu Kotlarczyk I odbiera piłkę.

W przeciwieństwie do pierwszej połowy Pogoń częściej zatrudnia teraz lewą stronę napadu, przy czym przeboje Borowskiego stwarzają wiele groźnych pozycji. Wisła rewanżuje się kombinacyjnie nieźle prowadzonymi akcjami, którym jeden zupełnie brak wykończenia. W 63 minucie Borowski dostaje piłkę od Wasiewicza i przejeżdża z nią przez połowę boiska, po czym z paru kroków nieuchronnie

strzela drugą bramkę.

W chwilę później podobna akcja Berezy kończy się ładną centrą w aut. Pogoń po uzyskaniu drugiej bramki opuszcza się nieco, również Wisła nie bardzo się wysila. Gra w tym okresie toczy się bez specjalnie ciekawych momentów.

Dopiero na kwadrans przed końcem

tempo znowu się ożywia.

Wisła usilnie zabieg o wyrównanie, z braku decyzji jednak nie wykorzystuje najdogodniejszych sytuacji. Szczęśliwsza jest Pogoń, dla której Beresa po szybkim przeboju z flanki strzela trzecią bramkę. W ostatnich minutach do głosu dochodzi Niechcioł, przestrzeliwuje jednak z dobrej pozycji. Sędziował p. Romanowski. Widzów 5000.

Składy drużyn: Wisła: Koźmin, Woźniak, Kotlarczyk II, Jezierski, Kotlarczyk I, Bajorek, Chabowski, Kopeć, Obtułowicz, Artur i Łyko. Pogoń: Albański, Jerzewski, Bereza, Hanin, Wasiewicz, Deutschman, Niechcioł, Zimmer, Matyas II, Nahaczewski i Borowski.




Pogoń zwycięża Wisłę 3:1
Tygodnik Sportowy Bydgoszcz, 4 czerwca 1935
We Lwowie w meczu o Mistrzostwo Ligi Pogoń pokonała Wisłę 3:1 (1:1).

Mecz był bardzo ciekawy i stał na wysokim poziomie. Przed przerwą gra była wyrównana bez przewagi żadnej ze stron. Po przerwie Wisła nie wytrzymała tempa, do głosu dochodzi wówczas Pogoń, która przechyla szalę zwycięstwa na swoją stronę.

Bramki dla zwycięzców zdobyli Borowski (2) i Nahaczewski. Dla Wisły jedyny punkt zdobył Chabowski.

Sędziował p. Romanowski. Widzów 5000





Relacje pomeczowe
Przegląd Sportowy, numer 54/1935 strona 2
Lepsza kondycja lwowian rozstrzyga o zwycięstwie Pogoni nad Wisłą 3:1

LWÓW 2. tel wł. Pogoń – Wisła 3:1 (1:1). Bramki zdobyli dla Pogoni Borowski dwie, Nahaczewski 1, dla Wisły Habowski. Sędziował p. Romanowski z Warszawy. Widzów ponad 5.000.

Pogoń: Albański; Bercza, Jeżewski; Hanin, Wasiewicz, Deutschman; Niechcioł, Zimmer, Matyas II, Nahaczewski, Borowski.

Wisła: Koźmin; Woźniak, Kotlarczyk II; Bajorek, Kotlarczyk I, Jezierski; Habowski, Kopeć, Obtułowicz, Artur, Łyko.

Na boisku Pogoni zebrało się ponad 5.000 widzów, cyfra już dawno nienotowana. Mecz należał do interesujących. Obie drużyny wykazały dobrą formę, tempo było silne, akcje przerzucały się z miejsca na miejsce.

Pogoń wygrała zasłużenie, mimo, iż w pierwszej połowie nie mogła wzbudzić zachwytu. Lwowianie górowali nad Wisłą przedewszystkiem kondycją, wytrzymali doskonale tempo przez pełnych 90 minut i ten bodajże atut rozstrzygnął o zwycięstwie. Pozatem Pogoń była groźniejsza w sytuacjach podbramkowych. Zasadniczym błędem Pogoni było natomiast forsowanie przez pierwsze 45 minut prawej strony napadu, gdzie Niechcioł bez należytego opanowania nie umiał się przebić przez skutecznie grającego Kotlarczyka II. Sytuacja uległa zasadniczej poprawie po przerwie. Matyas zaczął forsować zarówno Borowskiego, jak i Niechcioła. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Kilka niebezpiecznych biegów Borowskiego wytworzyło na tyłach Wisły rozgardjasz i dwie bramki uzyskano bez specjalnego wysiłku.

W napadzie Pogoni należy przedewszystkiem wyróżnić Matyasa. Niespodzianką była dobra forma Borowskiego. Wykazał on doskonały ciąg na bramkę, pamiętając również o oddawaniu strzału z każdej pozycji. Zimmer w polu pracował bez zarzutu. Nahaczewski rozegrał się dopiero w drugiej połowie. Niechcioł grał nierozsądnie.

Pomoc Pogoni spełniła swe zadanie na ogół zadawalająco. Wasiewicz grał tylko może nazbyt defensywnie. Hanin natknął się na najlepszą stronę napadu Wisły, zadanie więc miał trudne, niemniej jednak wywiązał się całkiem dobrze. Deutschmann był słabszy.

Z obrońców Pogoni tym razem lepszą formę wykazał Bercza. Jeżewski nie popełnił zasadniczo większych błędów, Albański pewny przy strzałach, słabszy natomiast przy wybiegach, które sam sobie zresztą stwarzał.

Wisła, mimo osłabienia w obronie, w sumie była wyrównana. Motorem zespołu był Artur. Grając na łączniku, potrafił nadać ton całej piątce napadu. Doskonałego partnera znalazł w Łyce, choć Habowski rzadko kiedy wykorzystywany, potrafił niejednokrotnie dojść do głosu. Z łącznikami było gorzej. Kopeć i Obtułowicz pracowali doskonale w polu, obaj grzeszyli natomiast impotencją strzałową.

Pomoc Wisły była formacją, która pierwsza skapitulowała. Szybkie tempo narzucone przez Pogoń, odbiło się już w pierwszej połowie na Kotlarczyku I. Nieco później załamali się boczni. W sytuacji nie do pozazdroszczenia znalazł się Jezierski, będąc zupełnie bezradny przy szybkim Borowskim. Obrona Wisły opierała się głównie na Kotlarczyku II. Woźniak początkowo grał energicznie, następnie gdy popełnił kilka błędów, stracił głowę. Koźmin parokrotnie interwenjował całkiem dobrze. Wszystkie bramki były nie do obrony.

Gra od pierwszej chwili jest szybka i ciekawa. Koźmin już w pierwszych minutach dwukrotnie interweniuje pewnie. W 7-ej minucie Obtułowicz strzela wolejem, Albański w porę interweniuje. W minutę potem piękny strzał Matyasa broni Koźmin na róg. 20-ta minuta przynosi prowadzenie Wiśle. Łyko oddaje daleką centrę, Albański wybiega, mija się z piłką. Staje się ona łupem Habowskiego. Szybki strzał do pustej bramki i… Wisła prowadzi. Zaznacza się lekka przewaga Pogoni. W 31-ej minucie Niechcioł oddaje długą centrę, piłkę przepuszcza kolejno Matyas, a następnie Zimmer, dostaje ją w końcu Nahaczewski i dalekim strzałem wyrównuje.

Po przerwie zaznacza się od pierwszej chwili lekka ale coraz bardziej wzrastająca przewaga Pogoni, która pod koniec coraz częściej przesiaduje na polu Wisły. 61-sza minuta przynosi gospodarzom prowadzenie. Wasiewicz wypuszcza Borowskiego, a ten w pełnym biegu mija kolejno Jezierskiego, a następnie Woźniaka i z trzech metrów strzela nie do obrony. Wisła ma przez okres kilkunastu minut lekką przewagę, następnie jednak oddaje już głos Pogoni, która w 80-ej minucie zdobywa przez Borowskiego trzeci punkt.

Sędziował p. Romanowski z Warszawy poza kilkoma mniejszymi błędami poprawnie.