1935.06.07 Chemnitz - Wisła Kraków 5:7

Z Historia Wisły

1935.06.??, Mecz towarzyski, Bruksela,
Chemnitz 5:7 (4:4)+ dogrywka 2x15 minut) Wisła Kraków
widzów:
sędzia:
Bramki
Friedmann
Munkelt
Munkelt


Munkelt





Friedmann
1:0
2:0
3:0
3:1
3:2
4:2
4:3
4:4
4:5
4:6
4:7
5:7



37' Antoni Łyko
Stefan Lubowiecki

?
Henryk Kopeć
Bolesław Habowski
Antoni Łyko
Henryk Kopeć

Chemnitz
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Eugeniusz Feret
Władysław Szumilas
Józef Kotlarczyk
Jan Kotlarczyk
Karol Bajorek
Bolesław Habowski
Henryk Kopeć
Artur Woźniak
Stefan Lubowiecki
Antoni Łyko

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

300px‎
300px‎

Relacje prasowe

Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Kuryer Sportowy. 1935, nr 24

Piłkarze Wisły w Brukseli

Wisła — P. S. V. Chemnitz 3:5 (1:3, 4:4)

Bruksela, w czerwcu.

Piątek 7 czerwca będzie stanowił dla Wisły pamiętną datę. Tego dnia pokonała ona jedną z najsilniejszych drużyn niemieckich — Chemnitz Politzei.

Wartości przeciwnika drużyny krakowskiej nie trzeba tu raz jeszcze podkreślać. Po wyeliminowaniu Herthy berlińskiej z rozgrywek ćwierćfinałowych o mistrzostwo Rzeszy i całym szeregu wspaniałych zwycięstw nad drużynami południowych Niemiec, zdobyciu po raz piąty tytułu mistrza Saksonji i niewielkiej porażce w pół­ finale mistrzostw Niemiec z Schalke 2:3, Chemnitz jechał do Brukseli jako najpoważniejszy kandydat do zdobycia tytułu mistrza turnieju. Wisła już w pierwszem spotkaniu miała ciężka, przeprawę, tem bardziej, że po 15 minutach gry Niemcy prowadzili już 3:0.

Owe trzy bramki, które padły częściowo z winy Bajorka i obrony, przy zupełnej zresztą apatji Koźmina... uratowały Wisłę. Krakowianie, chcąc odrobić stracony teren, zaczęli grać niesłychanie ambitnie. W spotkaniu z Chemnitz niezwykle dobrze usposobionym był atak Krakowian. Tak olbrzymiej ilości strzałów, jakie oddał on na bramkę niemiecką, nie widziano w Brukseli oddawna.

Z drużyny Wisły trudno jest kogokolwiek wyróżnić. Wszyscy grali z niesłychaną ambicją. Koźmin i Bajorek, po opanowaniu się, grali bardzo dobrze, przyczem bramkarz Wisły w sposób brawurowy poprostu bronił w kilku, zdawałoby się, beznadziejnych sytuacjach. W linji obrony Szumilas był lepszym od Fereta, który niepotrzebnem bawieniem się pod golem zawinił czwartą bramkę niemiecką. W pomocy bracia Kotlarczycy wytrzymali nietylko cały mecz, lecz i dwie dogrywki. Unieszkodliwili oni zupełnie atak niemiecki.

Jeśli chodzi o napastników Wisły, to ci grali z całą pewnością swój najlepszy mecz. Zarówno lewa, jak i prawa strona przechodziła z łatwością przez linje obronne niemieckie. Łyko był tu najlepszym realizatorem wszystkich akcyj i można mu zawdzięczać przedewszystkiem cyfrowy sukces Wisły.

Składy drużyn:

Wisła: Koźmin, Feret, Szumilas, bracia Kotlarczycy, Bajorek, Habowski, Kopeć, Lubowiecki, Artur i Łyko.

Chemnitz: Weggel, Boch, Liberwirth, Kiehl, Reicherdt, Muller, Schneider, Helmchen, Friedemann, Munkelt i Madler.

Obydwie drużyny po wbiegnięciu na boisko zachowują minutę ciszy na znak żałoby po zgonie Marszałka Piłsudskiego.

Niemcy rozpoczynają grę bardzo szybkim atakiem i zaczynają gościć stale pod bramką Wisły. Bajorek robi tu wiele zamieszania. W 5 minucie środkowy napastnik Friedmann oddaje niespodziewanie strzał, który wchodzi do bramki. Koźmin nawet się nie ruszył. W ciągu następnych minut przewaga Niemców jest zupełna. Olbrzym Munkelt, najlepszy strzelec ataku niemieckiego, wykorzystuje korner, zawiniony przez Bajorka i z voleya zdobywa drugą bramkę.

Wisła gra niezwykle chaotycznie. Akcje jej zupełnie się nie kleją i przewaga Chemnitzu w dalszym ciągu jest bardzo wyraźna. W 14 minucie Munkelt otrzymuje znów na skutek błędów obrony Wisły piłkę i nieobstawiony strzela trzecią bramkę.

Teraz dopiero Wisła otrząsa się z depresji i zaczyna atakować. Artur wspaniałym volleyem z centry Kotlarczyka II strzela na bramkę. Weggel broni w bardzo ładny sposób, lecz Wisła od tej chwili przeważa coraz wyraźniej i bez przerwy niemal przebywa pod bramka przeciwnika. W 33 minucie Łyko otrzymuje piłkę od Artura i półwolejem strzela nie do obrony. Weggel po raz pierwszy skapitulował. W dalszym ciągu przewaga Wisły jest zupełna, lecz nie potrafi ona już do przerwy zmienić wyniku. Po zmianie pól Krakowianie zabierają się do generalnej ofensywy.

Lewa strona ataku bardzo ładnie kombinuje i Łyko strzela bardzo silnie na bramkę. Weggel z trudem paruje, lecz nadbiegający Lubowiecki nie ma wiele trudu w poprawieniu strzału 2:3. Niedługo potem jednak, gdy niespodziewany atak Chemnitz zbliżył się do bramki Koźmina, Feret, otrzymawszy piłkę, stracił głowę i podał ja znajdującemu się pod golem Sudermannowi, który bez namysłu strzelił z dwóch kroków czwartą bramkę. Jest 2:4. Teraz wszystko zdaje się być już stracone.

Wisła jednak się ożywia. Lubowiecki z podania Artura strzela nie do obrony, a za chwilę Kopeć, mając na sobie dwóch beków niemieckich, przebija się i wyrównuje na 4:4.

Następują dwie 15-minutowe dogrywki. Już w 2 minucie Habowski strzela, nie do obrony w górny róg, podczas gdy Łyko w chwilę później pieczętuje klęskę drużyny niemieckiej.

Pierwsza dogrywka kończy się wynikiem 6:4 dla Wisły. Po zmianie pól Kopeć znów się przebija i kończy serję bramek dla Wisły. Wszystkim się zdaje teraz, iż wynik 7:4 pozostanie do końca. Gracze krakowscy, zdając sobie sprawę, iż czekają ich teraz dwa mecze w finale, zaczynają być ostrożniejsi i wykorzystują to Niemcy, by przez Munkelta strzelić ostatnią bramkę meczu. W drugiem spotkaniu dnia zwyciężył Liersche S. C. — Feijnenoord (Holandja) 4:2 (1:1).

Hajot.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1935, nr 157 (8 VI)

Dziś gra Wisła w Brukseli.

Bruksela, 6 czerwca (Haj). Międzynarodowy Turniej Piłki Nożnej, największy z pośród tych, jakie kiedykolwiek organizowano w Europie za mienił obecnie Brukselę w stolicę światowego footbalu. Publiczność od kilku dni nie mówi o niczem innem, jak tylko o szansach drużyn belgijskich. Jeden tylko „Liersche“ ma jednak szanse na za kwalifikowanie się do półfinału, gdyż Daring brukselski, wylosowawszy zawodowego mistrza Francji Sochaux, skazany jest na zagładę.

Wisła przybyła tu w czwartek i zamieszkała w hotelu „Ermitage” w pobliżu Wystawy Międzynarodowej. Podobnie, jak w czasie mistrzostw świata w Italji, gracze zagraniczni budzą powszechną uwagę przechodniów, którzy ich oblega ją i proszą o autografy.

Sochaux przed przyjazdem do Brukseli udał się nad morze, gdzie w ciągu pięciu dni wypoczywał w jednej z miejscowości kuracyjnych. Na Wystawie Światowej, turyści tak samo o niczem innem nie mówią. W niedzielę i sobotę na finały i półfinały przyjdą dziesiątki tysięcy osób. Z Holandji i Francji przybędą specjalne pociągi. Zwłaszcza Holendrzy pasjonują się udziałem w tym turnieju ich dwóch drużyn Ajaxa i Feyenoorda.

Obydwa kluby niemieckie znajdują się już od dwóch dni w Brukseli. Chemnitz, który dziś w piątek spotka się z Wisłą, uważany jest tu, obok Sochaux, za drugiego finalistę turnieju. Prasa sportowa bardzo wysoko stawia tu jednak Wisłę. „La Vie Sportive“ organ oficjalny belgijskiego związku piłki nożnej omawiając spotkanie Wisła — Chemnitz, pisze, liż Krakowianie znani w Belgii z jak najlepszej strony, powinni pokonać przeciwnika przedewszystkiem swą techniką.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1935, nr 158 (9 VI)

Wielki sukces Wisły w Belgji.

Wisła-Pollzei Chemnitz 7:5 (1:3)

Bruksela, 7 czerwca (Hajot). Międzynarodowy tur niej piłkarski, zorganizowany w Brukseli stał się największą tegoroczną manifestacją piłkarską świata. 0 znaczeniu, jakie posiada on nietylko w Belgji, ale i zagranicą, świadczy obecność kilkudziesięciu dziennikarzy zagranicznych, którzy specjalnie na tę imprezę przybyli do Brukseli.

Wisła (krakowska już w pierwszym dniu wylosowała jedną z najsilniejszych drużyn, mianowicie S. V. Chemnitz. Po wyeliminowaniu Herthy i zdobyciu po raz dziesiąty zkolei mistrzostwa Saksonji, drużyna Chemnitz znajduje się obecnie w finale mistrzostw Rzeszy.

Wisła skazana — zdawałoby się — zgóry na zagładę, rozegrała z drużyną niemiecką, jeśli nie najlepszy mecz swego istnienia, to w każdym razie najpiękniejszy swój mecz zagranicą. Publiczność była do te go stopnia porwana grą krakowian, że z trybun leciały bezustannie okrzyki entuzjazmu w języku francuskim, holenderskim, a nawet niemieckim: „cudownie!” „wspaniałe zagranie!”.

Po dziesięciu minutach gry mecz wyglądał dla Wisły na przegrany. Tak się przynajmniej wszystkim zdawało i to w dodatku w katastrofalnym stosunku. Niemcy wykorzystali nieprawdopodobne zdenerwowanie drużyny polskiej w stu procentach, uzyskując momentalnie trzy gole. W ten sposób Chemnitz pro wadząc już po kwadransie 3:0 był pewnym zwycięstwa i to bardzo wysokiego. Tymczasem jednak drużyna krakowska przyszła do siebie i na każdej pozycji poczęła grać lepiej od przeciwnika. Rychło Niemcy zdali sobie sprawę, że spotkania bynajmniej jeszcze nie wygrali, lecz nie mogąc sobie dać rady z żywiołowemi atakami, skapitulowali i ataki krakowskie rychło ukoronowane zostały pierwszą wspaniałą bramką Łyki.

Po przerwie Wisła ciągle oblegała bramkę przeciwnika. Mecz z minuty na minutę stawał się coraz bardziej zacięty. Po zmiennych kolejach losu, kiedy to Niemcy wykorzystawszy błąd Fereta, strzelili czwartą bramkę, Chemnitz znowu zdawał się być panem sytuacji, lecz Wisła potrafiła wyrównać i po dwu 15-minutowych przedłużeniach wygrać mecz w stosunku 7:5.

Tak dobrze grającej polskiej drużyny w Brukseli jeszcze nie widziano. Dziennikarze belgijscy bez przerwy zapytywali obecnych na meczu Polaków, czy to aby nie reprezentacja Polski gra pod nazwą Wisły. Stosunek, w jakim krakowianie przez cały czas górowali nad przeciwnikiem, zarówno pod względem technicznym, jak i taktycznym, w zupełności usprawiedliwiał te podejrzliwe pytania zagranicznych dziennikarzy. Do meczu wystąpiła Wisła w następującym składzie: Koźmin, Feret, Szumilas, bracia Kotlarczykowie, Bajorek, Habowski, Kopeć, Lubowiecki, Artur i Łyko. Po wejściu na boisko obie drużyny zachowują jedno minutową ciszę dla uczczenia pamięci Marszałka Piłsudskiego. Niemcy stoją na baczność i podnoszą ręce do góry.

Gra zaczyna się szybkiemi atakami drużyny niemieckiej, iktóra, wykorzystując podania z prawej strony, strzela przez Friedmanna pierwszą bramkę.

Koźmin nawet nie drgnął. W pięć minut później piłka z kornera dochodzi do Muinkelta, który ładnym volley‘em podwyższa wynik na 2:0. Znowu kilka ataków niemieckich idzie na bramkę krakowską i znowu strzela Munkelt. Trzeci strzał, trzeci volley — trzecia bramka.

Koźmin na żaden z tych strzałów nawet nie zareagował. Było w tem zresztą dużo winy Bajorka, który w tym okresie grał bardzo nerwowo. Od tej chwili jednak Wisła otrząsa się, zbiera swe siły i sytuacja się zmienia. Niemcy przechodzą do defenzywy, podczas gdy Polacy bez przerwy atakują. Wszyscy gracze przechodzą samych siebie. Koźmin gra brawurowo. Bajorek naprawia popełnione po przednio błędy, a w 37-ej minucie Łyko z volleya strzela nie do obrony z podania Artura.

Po przerwie Wisła opanowuje całkowicie boisko. Przez dłuższy czas Niemcy wogóle nie mają nic do powiedzenia Atak Wisły bez przerwy prze na bramkę przeciwnika. Lubowiecki, wykorzystując podanie Łyki, strzela drugą bramkę. Niemcy przeprowadzają wielki atak, Feret popełnia błąd, uciekając z piłką pod samą bramkę. W drodze jednak traci ją i Chemnitz uzyskuje czwartą bramkę przez Munkelta. Radość Niemców trwa jednak bardzo krótko. Lubowiecki wybija strzał Artura i w 21-szej minucie Kopeć po ładnej akcji solowej wyrównuje na 4:4.

Gra zaczyna być teraz bardzo nerwowa i wynik remisowy ciąży na obu drużynach, które zaczynają grać coraz ostrożniej. Licznych dogodnych sytuacyj nie wykorzystuje bądź Lubowiecki, bądź Kopeć, bądź Łyko. Następuje przedłużenie dwa razy po 15 minut.

Już w pierwszej minucie przedłużenia piątą bramkę strzela w górny róg Habowski, podczas gdy Łyko i Kopeć dopełniają za chwilę reszty. Bombardowanie bramki niemieckiej jest wprost nieprawdopodobne. Bramkarz Chemnitz bez przerwy musi ratować drużynę swą przed dwucyfrową klęską. Wisła jest usposobiona strzałowo w niezwykły sposób. Po przedłużeniu w ciągu kilkunastu minut oddała ona na bramkę niemiecką 18 bardzo niebezpiecznych strzałów.

Z trybun tymczasem zaczynają padać ostrzegawcze okrzyki, by gracze się nie męczyli, gdyż czekają ich jeszcze dwa mecze Wisła popuszcza nieco tempa, co wykorzystowują natychmiast Niemcy, by w ostatniej chwili strzelić ostatnią i piątą bramkę przez Friedmanna. Wisła opuszcza boisko wśród długo niemilknących braw i oklasków publiczności.

Drużyną krakowską zaopiekował się w Brukseli niezmiernie serdecznie p. Jarosław Iwaszkiewicz, pierwszy sekretarz poselstwa BP.