1935.07.08 Wisła Kraków - Ujpesti Budapeszt 1:1

Z Historia Wisły

1935.07.08, Mecz towarzyski, Kraków, Stadion Wisły, 18:00
Wisła Kraków 1:1 (1:1) Ujpesti Budapeszt
widzów: 3-4.000
sędzia: Sławikowski
Bramki

Bolesław Habowski 20'
0:1
1:1
16' (k) Vincze

Wisła Kraków
2-3-5
Edward Madejski
Aleksander PychowskiGrafika:Zmiana.PNG(Władysław Szumilas)
Eugeniusz Oleksik
Józef Kotlarczyk
Jan Kotlarczyk
Karol Bajorek
Bolesław Habowski
Henryk Kopeć
Stanisław Obtułowicz
Artur Woźniak
Antoni Łyko

trener: brak
Ujpesti Budapeszt
2-3-5
HoriGrafika:Cz.jpg
Futo
Sternberg
Seres
Szilcs
Janda
Pusztai
Vincze
Kallai
Balogh
Kocsis

trener:
Stanisław Obtułowicz przestrzelił rzut karny.

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje prasowe

Raz, Dwa, Trzy: Ilustrowany Kuryer Sportowy. 1935, nr 33

Kraków, 10 sierpnia. ciągli tygodnia gościły u nas znowu drużyny zagraniczne. a to mistrz Węgier Ujpesti i odwiedzający rok rocznie Polskę wiedeński Hakoah. Mecze te nie przyniosły spodziewanych emocyj, a w każdym razie po mistrzu Węgier więcej sobie obiecywaliśmy. Poniżej dajemy przegląd ważniejszych występów z footballu zagranicznego na naszych boiskach.

Wisła—Ujpesti 1:1 (1:1)

Drugi, wtorkowy występ mistrza piłkarskiego Węgier pozostawił mniej wrażeń, natomiast odbył się w bardziej podnieconej atmosferze. Drużyna gości, która w niedzielę uskarżała się na twarde boisko Cracovii, na lepszem Wisły stanowczo nic czuła się lepiej, a jej niektórzy zawodnicy zdradzali to aż nazbyt wyraźnie. Napotkawszy na twardy opór Wisły, a potem jej groźne ataki, poczęli goście zdradzać zdenerwowanie, które potęgowało się przy omyłkach sędziego. W rezultacie pod koniec zawodów doszło do przerwania spotkania ze strony sędziego, który wykluczył bramkarza gości za słowną obrazę. Dopiero interwencja przedstawicieli klubów skłoniła sędziego do powrotu na boisko i dokończenia zawodów.

Scena ta dobrze o mistrzu Węgier nie świadczy, bo nawet słaby dzień sędziego i mylne jego rozstrzygnięcia nie mogą do tego stopnia rozzuchwalać zawodników, którzy z racji zawodu powinni raczej jakością swej gry nadrobić odczuwane krzywdy decyzji sędziego. Zamiast tego gracze Ujpesti więcej uwagi poświęcili sędziemu.

W rezultacie winni być zadowoleni z wyniku remisowego. na który nie zasłużyli, bo przy spokojniejszej grze napastników Wisły musieliby opuścić boisko pokonani.

Goście pojawili się w składzie z niedzieli z tą różnicą, że kontuzjonowanego lewego pomocnika Seresa zastąpił Janda. Grę prowadzili i tym razem półgórnie, wykorzystując szybkie skrzydła, z których prawy był dlatego lepszy, że Bajorek nie miał skuteczności Kotlarczyka II, który zaledwie od czasu do czasu pozwalał na wycieczki Kotcsisowi. W trójce środkowej wybijał się znowu Balogh strzałem, mniej celnym jednak, niż w niedzielę. Natomiast taki strzał udał się raz Vinczemu i z niego padła bramka, zresztą był to najleniwszy zawodnik na boisku.

Gra pomocy nie odlegała od niedzielnej. Środkowy Szucs był znowu ośrodkiem akcji drużyny, inicjatorem przeważnej części pomysłów ofenzywnych. Przez dłuższy czas zdradzali obrońcy niepewność. Podczas, gdy sławny Sternberg opanował się, lewy Futó stał poniżej klasy naszych obrońców. Również bardzo niepewnym był przy pierwszych akcjach bramkarz Hori, któremu pił­ ki uciekały z rąk.

Wisła grała w pierwszej połowie z Pychowskim, w drugiej z Szumilasem w obronie. Szybko oswoiła się z przeciwnikiem, stała się równym i częściej od niego znajdywała się pod bramką. Tu niestety traciła dogodne sposobności, gdyż poszczególni zawodnicy zbyt długo przetrzymywali piłkę, to znów oddawali partnerowi wtedy, gdy należało strzelać. Przy normalnej dyspozycji, winna była zwyciężyć.

W ataku szło dobrze w polu, gdzie szybko zdobywano teren, mijano pomoc i obronę. Najczęściej czynił to Łyko, ustawicznie Wysyłany przez Artura, ale też on najwięcej pozycji zmarnował brakiem właściwej decyzji. Prawa strona miała lżejszą pracę z pomocnikiem. Habowski i Kopeć zagrywali udatnie i od nich wyszło więcej realnych pozycyj. Na środku grał Obtułowicz.

Najlepszą linją była pomne z Kotlarczykami, cennymi tak w defenzywie, jak i parciu swego ataku ku bramce przeciwnika. Szczególnie skutecznie wypadła gra bocznego, który całkowicie unieszkodliwił całą lewą stronę ataku Węgrów. Na dobrym poziomie stała gra obrońców Szumilasa i Szczepanika, a i Pychowski zadowolił. Bramkarz Madejski miał kilka ładnych momentów przy obronie wysokich piłek.

Już w pierwszych minutach uzyskuje Wisła korner po złym wybiegu i niepewnym chwycie bramkarza gości, który ma szczęście w moment potem, gdy Kopeć w dobrej sytuacji słabo strzela. Pierwszy dobry atak Węgrów' dochodzi do skutku w 12 min. i kończy się strzałem Balogha, dobrze przez Madejskiego obronionym. Podobny atak powtarza się w 17 min., a podanie do tyłu wykorzystuje Vincze pięknym strzałem no jedyną bramkę.

Wisła odpowiada dwoma atakami Łyką, który niepotrzebnem hamowaniem stracił w obu wypadkach pozycje. W 22 min. strzela Habowski ku bramce i nadbiegający obrońca dotyka ręką piłkę, która idzie dalej na bramkę.

Hóri broni w ostatniej chwili, odbita piłka do tyka zewnętrznej strony słupka i idzie poza bramkę. Sędzia mylnie przyznaje bramkę, zamiast zarządzić słuszny rzut karny. Podniecenie Węgrów rośnie. Gwizd sędziego staje się coraz częstszy, przez co gra rwie się na tak drobne ułamki, że chwilami traci walor zespołowości. W tej części jeszcze dwukrotnie dochodzi Łyko do pozycji, których nie wyzyskuje.

W drugiej połowie przychodzą Węgrzy częściej do głosu, po pierwszym kornerze Wisły. Madejski broni kilkakrotnie w gorących momentach. W 15 min. omało Węgrzy mogli niesłusznie prowadzić, gdy ich dwu napastników' znalazło się przed Madejskim na „spalony m“, czego sędzia nie zauważył. Na szczęście jeden przeszkodził drugiemu i tak zmarnowali sposobność. Potem znowu błąd Szumilasa daje piłkę pod nogę Balogha, ten nie trafia zbliska.

Atak Wisły, odpocząwszy, poczyna znowu być aktywny i zatrudnia obronę gości. W 3(5 min. opuszcza boisko kontuzjonowany Kotlarczyk I. W następnej minucie następuje incydent Walka Habowskiego z obrońcą kończy się gwizdem sędziego, zarządzającego rzut karny. Węgrzy awanturują się, w rezultacie czego bramkarz zostaje usunięty z boiska, które po chwili sędzia opuszcza, gdy Węgrzy nic chcą zastosować się do jego decyzji.

Drużyny zostały i po powrocie sędziego i usunięciu się bramkarza Ujpesti z boiska, rozpoczęto od rzutu karnego, który przestrzeliwuje Obtułowicz. W ciemnościach toczy się gra ostatnich minut bez zmiany wyniku. Widzów 3.000. Sędzia p Słowikowski słaby.

J. K

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1935, nr 214 (4 VIII)

Kraków, 3 sierpnia.

Występ mistrzów węgierskiej piłki nożnej, Ujpesti (Budapeszt) jest bez wątpienia największą atrakcją sezonu sportowego w Krakowie. Mecze Węgrów z drużynami Cracovii i Wisły obudziły niebywałe zainteresowanie i kwestja wyników, porównania obu krakowskich drużyn walczących i możność uzyskania lepszych lub gorszych wyników są tematem ustawicznych rozmów mieszkańców Krakowa. Ponad wszystkiem góruje jednak ciekawość ujrzenia mistrzów piłki, ujrzenia pięknego niewidzianego od lat prawdziwego stylu gry, oraz najwybitniejszych reprezentantów węgierskiego sportu.

Złożyło się szczęśliwie, iż Cracovia jest we formie, o tem świadczą dobitnie jej dwa zasłużone zwycięstwa nad warszawską Legją i wiedeńskim Wackerem. Również i Wisła, dzięki ostatniemu sukcesowi w Łodzi, gdzie pokonała niezwyciężony w bież sezonie na własnym gorącym terenie drużyny ŁKS, dowiodła, że stać ją na niebylejaki wysiłek i że zdobędzie się na dzielny opór swemu przeciwnikowi.

Początek zawodów Ujpesti—Cracovia w niedzielę na boisku Cracovii o godz. 5.30 popołudniu, poprzedzi mecz Siła—Cracovia I b, zaś we wtorek grać będą o godz. 4-tej wieczorem na boisku Wisły Ujpesti—Wisła, poprzedzi mecz Makkabi—Wisła Ib.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1935, nr 216 (6 VIII)

Ujpesti — Wisła,

We wtorek nastąpi drugi występ Ujpesti, który tym razem spotka się z drużyną Wisły. Wysoka klasa drużyny węgierskiej, piękna gra na meczu z Cracovią przemawiają za tem, iż mecz wtorkowy zapowiada się równie interesująco, co niedzielny. Wisła wystąpi w pełnym składzie nieosłabiona, ponieważ dyskwalifikacje jej graczy już się skończyły.

W szczególności interesującem będzie porównanie gry drużyn krakowskich w walce z tym samym przeciwnikiem. Początek meczu punktualnie o godzinie 6-tej wieczorem na‘ boisku Wisły, poprzedzi mecz Makkabi — Wisła IB.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1935, nr 218 (8 VIII)

Zaszczytny wynik Wisły w meczu z mistrzem Węgier Ujpesti 1:1 (1:1)

Drugi występ mistrza Węgier w Krakowie nie przyniósł żadnych nowych momentów w grze Wągrów. I tym razem nie stanęli oni w pełni na wysokości zadania, wykazując tylko w pewnych krótkich okresach swe rzeczywiste możliwości. Przyjemnie natomiast zaskoczyła swych zwolenników Wisła. Spodziewano się naogół, że po ciężkim meczu ligowym w niedzielę z Wartą będzie ona zmęczona i liczono się z możliwością nawet wysokiej klęski. Drużyna Wisły grała jednak nie zwykle ambitnie i wytrzymała szybkie tempo aż do samego końca. Przy większej dozie szczęścia mogła ona wygrać mecz, gdyby atak kombinujący ładnie w polu nie był dziwnie niezdecydowany pod bramką.

Przebieg gry należał do bardzo interesujących. Już w pierwszych minutach dała się zauważyć dobre kombinacyjne akcje napadu Wisły w polu, którym jednak nie towarzyszyło wykończenie. Pod tym względem Węgrzy byli w przewadze i każdy ich wypad kończył się strzałem. Dobra jednak obrona Wisły i Madejski w bramce likwidowali zawsze groźbę zdobycia bramki przez Węgrów. Dopiero 16 min. przynosi kapitulację tyłów Wisły, kiedy Pychowski znajdujący się w niebezpieczeństwie, zamiast odkopnąć piłkę w aut, traci ją, następuje centra prawoskrzydłowego, pomocnik Vincze celnym strzałem zdobywa prowadzenie dla Węgrów. Niedługo trwa ten sukces gości, gdyż już w 4 minuty potem Habowski oddaje strzał na bramkę Węgrów, piłka wstrzymana ręką przez przeciwnika dochodzi do bramki, skąd ją bramkarz gości wybija ręką na samej linji. Sędzia decyduje, że piłka przeszła linję bramkową. Było to zresztą niewielkie pokrzywdzenie gości, gdyż jeśli nie bramka to rzut karny należał się Wiśle.

Od tego momentu aż do końca pierwszej części zawodów lekką przewagę przy znać trzeba Wiśle, której formacje tyłowe grały bez zarzutu. W napadzie raziła mała stanowczość, słaba forma Artura i powolność Obtułowicza.

Te same błędy przyznać trzeba na odmianę gościom, którzy jednak w decydujących momentach podbramkowych uciekali się do gry zbyt ostrej. — Ofiarą jej padał często Łyko, którego obrońca „faulował” dotkliwie na polu karnem, nie mogąc dać sobie rady z jego wózkiem.

Pars pięknych wypadów skrzydłowych Wisły kończy się niecelnymi „główkami” Artura i Kopecia tuż nad poprzeczką. Na osiem minut przed końcem meczu dochodzi do nieprzyjemnego incydentu za „faul” obrońcy węgierskiego wobec Kopecia. Sędzia dyktuje rzut karny przeciwko gościom, co spotkało się z gromadnym protestem ze strony Węgrów, którzy w sposób karczemny przeciwko temu protestowali, a bramkarz ich obraził dwukrotnie sędziego. — Ten zmuszony był usunąć go z boiska. Węgrzy nie podporządkowali się jego rozstrzygnięciu, a wówczas sędzia odgwizdał koniec zawodów.

Sędzia zdecydował się na ich rozpoczęcie, gdy po interwencji kierownictwa obu klubów bramkarz węgierski opuścił boisko, je go miejsce zajął drugi gracz drużyny, poczem gracz Wisły Obtułowicz przestrzelił rzut karny. Co spotkało się z ogólnym aplauzem i zadowoleniem Węgrów. Awantura ze strony gości wszczęta została w ten sposób ugodowo zlikwidowana, poczem kontynuowano dalsze ostatnie minuty meczu w ciemnościach, jednak bez ciekawszych momentów. Na wyróżnienie zasługują z drużyny Wisły linja pomocy i trio obronne (w którym grał do pauzy Pychowski, a po przerwie Szumilas), z ataku Habowski, Łyko i Kopeć, choć dwóm ostatnim zarzucić można małą produktywność. U Węgrów najlepsi środkowy Kallai i lewy łącznik Balogh.

Sędziował p. Sławikowski, który popełnił kilka błędów, co ze względu na jego pierwszy występ w poważnych zawodach jest wytłumaczalne.

Widzów około 4.000.

Wynik remisowy Wisły w spotkaniu z mistrzem Węgier oznacza dla niej poważny sukces. — Z drugiej jednak strony przyznać trzeba, że od czołowego klubu Węgier oczekiwaliśmy lepszej gry, bardziej sportowego zachowania na boisku. Wyniki drużyn krakowskich są dobre, a mogłyby być nawet lepsze, co świadczy, że mistrz Węgier albo nie jest we formie, albo też traktował grę z naszemi drużynami za b. lekko. Na podstawie obserwacji należy opowiedzieć się za pierwszą alternatywą.



Relacja do przepisania http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1935/numer082/imagepages/image2.htm

Przegląd Sportowy 82/2:

Kraków 7.08. Wisła-Ujpesti 1:1 (1:1) Gol Habowskiego w 23’ i Vincze w 37’ z k. s. Sławikowski. 3.000. Madejski, Pychowski, Oleksik, Kotlarczykowie, Bajorek, Habowski, Kopeć, Obtułowicz, Artur, Łyko.

Potem z Wartą 9:1 Ujpesti!