1936.09.02 Cracovia- Wisła Kraków 2:0

Z Historia Wisły

1936.09.02, Mecz towarzyski, Kraków, Stadion Cracovii, 16:30
Cracovia 2:0 (1:0) Wisła Kraków
widzów: 3.000
sędzia: Medwin
Bramki
Roman Grunberg (w) 25'
Karol Kossok 70'
1:0
2:0
Cracovia
2-3-5
Władysław Pawłowski
Stefan Lasota
Jan Pająk
Wilhelm Góra
Roman Grunberg
Alojzy Bialik
Antoni Zieliński
Stępiński
"Warmiński" Grafika:Zmiana.PNG (45' Karol Kossok)
Klemens Majeran
Józef Zembaczyński

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Maksymilian Koźmin
Władysław Szumilas
Alojzy Sitko
Antoni Fujarski
Franciszek Gierczyński
Mieczysław Jezierski
Bolesław Habowski
Artur Woźniak
Władysław Szewczyk
Henryk Zatorski
Antoni Łyko

trener: brak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje Prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1936, nr 241 (30 VIII)

Cracovia Wisła.

Najbardziej interesującem spotkaniem tegorocznego sezonu piłkarskiego, pod wieloma względami będzie mecz Cracovia Wisła, który odbędzie się we środę dnia 2 września o godz. 4.38 po południu na boisku Cracovii. Główne zawody poprzedzi mecz juniorów o godz. 3,3(1, przyczem Wisłę reprezentować będzie ta drużyna, która przed paru dniami zdobyła mistrzostwo Polski.

Mecz Cracovii z Wisłą był zawsze atrakcją Krakowa, bez względu na to, czy decydował o miejscu w tabeli ligowej czy nie. A obecnie dochodzi może jeszcze w bardziej ciekawych okolicznościach, będzie stanowić porównanie klasy biało-czerwonych, bijących wokoło swych przeciwników w nierzadko imponującym stosunku z drużyną ligową, zajmującą drugie miejsce w tabeli.



„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1936, nr 243 (1 IX)


Cracovia Wisła

Już we wtorek będziemy świadkami sensacyjnych zawodów piłkarskich dwu starych rywali w sporcie krakowskim, tj. Cracovii i Wisły. Dwa krótkie słowa, dwie krótkie nazwy oznaczają dla sportu krakowskiego bardzo wiele i kryją w sobie coś tajemniczego, coś pociągającego — coś, co pozostało, mimo, iż oba kluby dzieli nawet różnica przynależności klasowej.

Dla zwolennika tych klubów pozostaje zawsze siła tradycji, przywiązania do swoich barw, która powoduje, iż bez względu na sytuację tabelaryczną swego towarzystwa, zawsze dlań okazuje mu sympatję i zagrzewa swych wybrańców do walki. Jest ona najgorętszą jednak w chwili, gdy nadchodzą krakowskie „derby”. Są one dla niego najważniejszym bez względnie meczem, którego nie wolno mu opuścić. Tak będzie na pewno we wtorek o godz. 4.30, gdy boisko Cracovii zalegną tłumy, pragnące oglądać swoje „gwiazdy” w „świętej wojnie”, którą poprzedzi spotkanie juniorów obu klubów. Wisłę reprezentować będzie ten zespół, który zdobył ostatnio mistrzostwo Polski,


=„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1936, nr 245 (3 IX)

Krakowskie „derby” piłkarskie.

Cracovia Wisła 2:0 (1:0).

Kraków, 1 września.

Pomysł spotkania towarzyskiego dwóch odwiecznych rywali: Cracovii i Wisły zaniepokoił poważnie PZPN, który poniechawszy pierwotnego zamiaru zakazania tego meczu wogóle, odebrał mu duży procent wartości i atrakcyjności, zabroni wszy udziału reprezentacyjnych graczy obu klubów, wyznaczonych przez kapitana związkowego do niedzielnych spotkań międzypaństwowych z Jugosławją i Łotwą.

Pierwsza i druga decyzja opierała się conajwyżej na bezprawiu, choć umotywowano je troską o ewentualne kontuzje graczy reprezentacyjnych. W tych warunkach spotkanie to było niepotrzebne naprawdę, bo nie dało publiczności spodziewanych emocyj ani obu klubom możliwości zmierzenia swych sił w pełnych i składach.

Oba składy drużyn naszpikowane były gęsto rezerwowymi zawodnikami, tembardziej, że poza nieobecnymi z musu graczami reprezentacyjnymi brak było jeszcze dalszychWisła wystąpiła bez Madejskiego, braci Kotłarczyków i Kopecia, Cracovia bez Dońca, Żiźki, Korbasa i Sze ligi. Nic dziwnego, że nie było też znanego nastroju na trybunach, gdzie publiczność, zwłaszcza w pierwszej połowie, ziewała wcale głośno.

Zwycięstwo Cracovii było w pełni zasłużone. Okazało się ponownie, że Wisła przeżywa okres słabości, trwający już trzeci tydzień. Objawem pocieszającym dla niej było conajwyżej „odkrycie” kilku młodych graczy, z których na uwagę zasługuje przedewszystkiem śr. pomocnik Gierczyński. Pomoc Wisły w całości zadowoliła naogół, grała niezwykle pracowicie i ambitnie, przeciążona pracą, uległa jednak wkońcu zmęczeniu. Równie dobrze a może jeszcze lepiej przedstawiała się pomoc Cracovii, w której raziła jednak niepotrzebnie ostra gra Góry, a któremu pod tym względem sekundował chwilami i Pająk. Prawy obrońca Cracovii był w takiej formie, że nie potrzebował naprawdę nadużywać swej siły fizycznej. Wraz z Lasotą a przedewszystkiem Pawłowskim stworzył on zaporę nie do przebycia dla ślamazarnego napadu Wisły, kombinującego wszerz i wzdłuż aż do upadłego. Zwyczajnie zresztą nie trwało to tak długo, gdyż napastnicy Wisły tracili zazwyczaj piłkę szybko, nie potrafiąc oddać ją wczas sąsiadowi.

Autorem tego rozprzężenia w linji ofenzywnej był niewątpliwie Artur. Skoro kontuzja lwowska usprawiedliwiałaby w pełni słabą grę, to napastnik tak rutynowany jak Artur, nie ma żadnego wytłumaczenia dla zbytecznych „wózków”, produkowanych uparcie i stale bez sukcesu. Najmniej używano jeszcze w napadzie Wisły obu skrzydłowych, choć właśnie Habowski był stosunkowo najlepiej dysponowany.

Rezultat: ani jedna bramka, choć pierwszych 20 min. drugiej połowy stworzyło dużo po temu możliwości. Na nic nie zdała się ofiarna gra obrony Wisły, która nie miała za sobą bramkarza.

Osobny rozdział należy się bowiem Koźminowi, który musi wziąć wyłącznie na swoje sumienie pierwszą do przerwy bramkę, puszczoną fatalnie przez niego i duży procent z drugiej. Gdyby nie interwencja Sitki w ostatniej chwili byłaby jeszcze trzecia. Widać było wyraźnie, że Koźmin jest zupełnie bez treningu. Drużyna zwycięzców wykazała również poważne luki, usprawiedliwione zresztą brakiem kilku graczy. Minusy te nie wychodziły jednak rażąco na jaw i zniwelowane zostały przedewszystkiem sukcesom ostatecznym. Pierwszą bramkę strzelił Góra z rzutu wolnego, drugą Kossok, dobiwszy przytomnie piłkę, odbitą od słupka po strzale Stempienia. Tyle było też korzyści z gry starego internacjonała, który zastąpił po przerwie na środku napadu młodego Madryge.

Cała drużyna Cracovii była przedewszystkiem szybsza od Wisły i to zadecydowało przedewszystkiem o wyniku końcowym. Gra do przerwy była bowiem otwarta — i nudna, po zmianie stron miała z początku dużą przewagę Wisła a i potem Pawłowski miał więcej roboty od Koźmina. Wywiązał się ze swego zadania bez za rzutu, podczas gdy Koźmin stanowił stałe źródło niepokoju drużyny Wisły. Pomoc Cracovii pamiętała nietylko o kryciu przeciwnika, ale i o rzeczywistej pomocy dla własnego ataku. Szła zawsze za nim w momentach przewagi, cofała się szybko, gdy bramka była w opresji. W Wiśle współpraca ta nie była tak idealna, stąd dużo było powietrza miedzy jedną linją a drugą, tembardziej, że i atak wcale nie myślał o cofaniu się.

Urząd sędziego sprawował p. Medwin, który dostał się chyba na to stanowisko dzięki protekcji Wandy Parylewiczowej(Prawa autorskie tego dowcipu należą do dra Zygmunta Nowakowskiego).

Składy drużyn przedstawiały się następująco: Cracovia — Pawłowski, Pająk Lasota, Góra, Grunberg, Bialik, Zieliński, Stempień, Madryga (Kossok), Majeran. Zembaczyński Wisła — Koźmin, Szumilas, Sitko, Fujarski, Gierczyński, Jezierski, Habowski, Artur, Szewczyk, Zatorski, Łyko.

Migawki. Mecz Cracovia — Wisła jest w dalszym ciągu najsensacyjniejszem spotkaniem sportowem w Krakowie. Mimo nieprzyjemnej aury, deszczu przed samemi zawodami a przedewszystkiem niepewnych składów zebrało się grubo ponad 3,000 widzów.. Ilość, jak na obecne warunki krakowskie i w-tych warunkach rekordowa.

Polski Związek Piłki Nożnej, powodując się bezzasadną troskliwością zakazał udziału w zawodach graczom wyznaczonym do reprezentacji polskiej przeciw Jugosławii i Łotwie. Ciekawem, dlaczego PZPN zezwolił na rozgrywanie zawodów w ub. niedzielę, skoro te same motywy przecież miał dla uzasadnienia swego sprzecznego ze statutem zarządzenia. Zresztą PZPN sam dawniej niejednokrotnie organizował zawody międzypaństwowe, które dzieliła różnica tylko paru dni. Czy wtedy rządził się inną troską o stan zdrowia swych graczy i ewentualność ich kontuzji?

Derby krakowskie nie udały się przez to tak, jak po inne lala. Obie drużyny miały licznych rezerwowych, Wisła nawet sięgnęła do rezerwuaru młodszych swoich zespołów i stanęła do meczu po niedzielnym meczu z lwowską Pogonią, cięższym chyba napewno od spotkania z RKS (Hajduki). Nic dziwnego, iż obie strony będą usiłowały tłómaczyć, iż wielką kwestją jest jakby się mecz zakończył, gdyby odbył się w całkiem normalnych warunkach. Zresztą doczekamy się już niedługo, bo jeszcze tej jesieni, gdzie nikt nie będzie mógł znaleźć żadnego usprawiedliwienia.

„Nowoodkryci” gracze wypadli lepiej we Wiśle — dotyczy to Gierczyńskiego i Fujarskiego — niż u Cracovii, w której Majeran, jak i Madryga nie spełnili narazie tych nadziei, jakie w nich pokładano. Świadczy to dobrze o rezerwach Wisły, której juniorzy też się spisali na przedmeczu wygrywając z juniorami Cracovii 5:2. Tu też zaimponował przedewszystkiem środkowy napastnik Gracz, strzelec czterech bramek.

Porażka Wisły — to „zasługa” zlej, nieproduktywnej gry napadu oraz braku pewności i treningu jej rezerwowego bramkarza Koźmina. Charakterystycznem jest, iż najsłabiej z napadu Wisły wypadli ci gracze, którzy dotąd byli je go podporami, t. J. Łyko i Artur. Atak Cracovii był znacznie lepszy. Pracował zespołowo, podczas gdy akcje we Wiśle rwały się i były prowadzone bezmyślnie. Grano dołem wtedy, gdy lepiej było górą i naodwrót. Strzelano z pozycyj, gdzie należało centrować (Łyko!). Zato „wózkowano” z uporem godnym lepszej sprawy.

Obrona Cracovii lepszą była taktycznie. Ustawianie się tak Pająka, jak i Lasoty, oraz zgra nie z pomocą stało na lepszym poziomie, jak u Wisły, w której tyłach znać było brak rutyny.

Słaby dotychczas bramkarz Cracovii Pawłowski wykazał wysoką klasę, zwłaszcza w obronie górnych piłek był niezawodny. Był jaskrawem przeciwieństwem niepewnego przy łatwych piłkach Koźmina.

Sędzia p. Medwin nie zadowolił żadnej ze stron. Zwolennicy Cracovii mieli do niego pretensję o fałszywą ocenę „spalonych”, zaś kibice Wisły wskazywali na jaskrawy fakt podyktowania przezeń rzutu wolnego za „faul“ Pająka, popełniony w obrębie pola karnego wobec Habowskiego.



Cracovia - Wisła 2:0
Mecz towarzyski bez olimpijczyków


Po rocznej przerwie spotkali się ze sobą ponownie "odwieczni" rywale. Ostatnie zawody tych drużyn i mistrzostwo ligi rozegrane w roku ubiegłym, zakończyły się zwycięstwem biało-czerwonych 5:0. Wtorkowy mecz nie był wprawdzie o punkty, lecz obie jedenastki grały go niezwykle zacięcie niczem najważniejsze mistrzostwo.

"Derby" Krakowa mimo powszedniego dnia zciągnęły na boisko Cracovii 3.000 widzów.

Obie drużyny wystąpiły w osłabionych składach:

Cracovia: Pawłowski, Lasota, Pająk, Góra, Grunberg, Bialik, Zieliński, Stępiński, "Warmiński", Majeran, Zembaczyński.

Wisła: Koźmin, Szumilas, Sitko, Fujarski, Gierczyński, Jezierski, Habowski, Artur, Szewczyk, Zatorski, Łyko.

A więc Cracovia bez Malczyka, Dońca, Ziżki i Korbasa. Wisła bez Kotlarczyków, Madejskiego i Kopecia. Rezerwowi nie potrafili zastąpć swych starszych kolegów, to też gra naogół ciekawa nie stała na bardzo wysokim poziomie. Niepotrzebnie kilkakrotnie doszło do zbyt ostrej gry, której nie potrafił opanować niedysponowany sędzia p. Medwin.

W pierwszej części Cracovia grająca z dość silnym wiatrem ma więcej z gry, jednak w linji ataku akcje się nie kleją, a kilku dobrych sytuacyj nie zostaje wykorzystanych. Kontrataki Wisły nie są bardzo groźne. Łyko i Habowski są dobrze kryci przez pomoc Cracovii, a świetny Grunberg zupełnie zastopował środkową trójkę. Pierwszą bramkę zdobył z rzutu wolnego Grunberg w 25 minucie. Daleki strzał łatwy do obrony przepuścił Koźmin fatalnie. Przed przerwą Wisła przechodzi jeszcze do energicznej ofenzywy, lecz akcje kończą się na dobrej obronie Cracovii.

Po zmianie pól zamiast Warmińskiego gra w Cracovii Kossok, który znacznie lepiej prowadzi atak. Gra się jeszcze bardziej ożywia i jest nawet miejscami bardzo ładna. I znów 25 minuta przynosi drugą bramkę Cracovii. Strzał Stępienia odbija Koźmin, a nadlatujący Kossok umieszcza w siatce. Gospodarze mają teraz dość znaczną przewagę, poczem po kwadransie inicjatywę obejmuje już Wisła. Oba zespoły w tym okresie nie wykorzystują kilku bardzo dogodnych sytuacyj.

U zwycięzców na pierwszy plan wybił się doskonały Grunberg, który w obecnej formie jest jednym z najlepszych środkowych pomocników Polski. Pozatem wyróżnili się Pawłowski oraz obrońcy Lasota i Pająk. W Wiśle Koźmin bardzo słaby, z obrońców lepszy Szumilas grający bardzo dobrze taktycznie oraz spokojnie, dopisała również pomoc pomimo dwóch rezerwowych. Sędziował p. Medwin.


źródło: http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1936/numer076/imagepages/image4.htm