1936.10.11 Warta Poznań - Wisła Kraków 2:1

Z Historia Wisły

1936.10.11, I Liga, 15. kolejka, Poznań, Stadion Warty, 14:30
Warta Poznań 2:1 (1:0) Wisła Kraków
widzów: 2.500-4.000
sędzia: Bronisław Romanowski z Warszawy
Bramki
Kajetan Kryszkiewicz 43'
Bolesław Gendera 62'

1:0
2:0
2:1


66' Artur Woźniak
Warta Poznań
2-3-5
Marian Fontowicz
Edmund Twórz
Konrad Ofierzyński
Franciszek Sobkowiak
Fryderyk Scherfke
Zbigniew Dembiński
Hieronim Schwartz
Kajetan Kryszkiewicz
Bolesław Gendera
Józef Nawrat
Edmund Słomiak

trener: Adolf Riebe
Wisła Kraków
2-3-5
Edward Madejski
Alojzy Sitko
Władysław Szumilas
Mieczysław Jezierski
Franciszek Gierczyński
Józef Kotlarczyk
Antoni Łyko
Artur Woźniak
Władysław Szewczyk
Mieczysław Gracz
Bolesław Habowski

trener: brak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Relacje Prasowe

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1936, nr 285 (13 X)

Warta-Wisła 2:1 (1:0).

Poznań, 11 października (Sł.). Składy drużyn: Wisła: Madejski, Szumilas, Sitko, Kotlarczyk, Gierczyński, Jezierski, Habowski. Gracz, Szewczyk, Artur, Łyko. Warta: Fontowicz, Ofierzyński, Twórz, Dębiński, Szerfke, Sobkowiak, Słomiak, Nawrat, Gendera, Kryśkiewicz, Szwarc.

Wynik powyższego spotkania nie odpowiada przebiegowi gry. Wisła, której los kazał zejść z boiska pokonaną, nie zasłużyła na porażkę. Remisowy wynik byłby najsprawiedliwszy.

Było wiele takich momentów drugiej po-i Iowy, kiedy widownia drżała o wyrówna nie i zwycięską bramkę dla Krakowian. O ile do przerwy Wisła wyraźnie ustępowała gospodarzom, o tyle po pauzie obraz gry się zmienił i atakującą stroną była niemal wyłącznie Wisła,

Brak zgrania w ataku czerwonych sprawia, iż Wisła zaprzepaściła po przerwie trzy murowane pozycje, z których w normalnych warunkach winny paść bramki. Mecz miał kilka momentów bardzo denerwujących, w jednym padła zwycięska bramka dla Warty. Było to w 42-giej minucie pierwszej połowy. Kornera bije prawoskrzydłowy Warty Słomiak i centra idzie pod samą bramkę Wisły, gdzie powstaje niebywałe zamieszanie. Efektem tego jest wepchnięcie chwytającego piłkę w powietrzu Madejskiego do bramki przez rosłego Kryśkiewicza. Sędzia odgwizduje bramkę dla Warty, Wisła protestuje, lecz sędzia p. Romanowski jest nieubłagany i Warta dzięki temu do pauzy prowadzi 1:0. Po przerwie pierwszy kwadrans należy jeszcze do Warty, która też w 18-tej minucie przez Genderę z bliskiej odległości uzyskuje drugą bramkę. I ta bramka pada z reklamowanej przez Wisłę pozycji Słomiaka. „Centra” miała jakoby być wzięta już z autu.

W każdym razie obie bramki Warty nie były zdobyte z czystych i jasnych pozycyj. W dwie minuty później Wisła po szybkim ataku zdobywa przez Artura z podania Szewczyka bramkę. Obraz gry się radykalnie zmienia. Warta oddaje teraz inicjatywę Wiśle, która grając niezwykle ambit nie prze ustawicznie na bramkę gospodarzy.

W 22 i 23 minucie Wisła nie wykorzystuje dwóch pięknych sytuacyj. W 28 minucie Szewczyk zbliska strzela w aut. W 31 minucie znowu Łyko marnuje kapitalną pozycję do strzału, kiedy piłka toczy się wzdłuż linji pustej bramki

Jeszcze raz w 36 minucie Wisła ma wspaniałą okazję do wyrównania, gdy przebój Habowskiego nie został wyzyskany, bo nie ma żadnego z napastników pod bramką Warty, któryby pchnął piłkę do siatki. Na 2 minuty przed końcem Fontowicz dostaje tak silny strzał z pomocy, że wypuszcza piłkę z rąk. I ta pozycja nie została wyzyskana przez Wisłę. Warta wystąpiła po raz pierwszy z Szerfkem na środku pomocy. Eksperyment ten jednak nie bardzo się udał. Szerfke nie czuł się dobrze na tej nowej pozycji, a atakowi brakowało Szerfkego.

Na wyróżnienie zasługuje Twórz w obronie, który sprawuje się z każdym meczem coraz lepiej. Fontowicz w cięższych opresjach wykazywał dużą niepewność. W Wiśle najlepsze trio obronne, a zwłaszcza Madejski, który miał wiele pracy i naogół wywiązał się doskonale ze swego zadania Również na słowa pochwały zasługuje Gierczyński na środku pomocy, niezwykle pracowity. W ataku niestety było brak zrozumienia i to było najważniejszym powodem niezasłużonej przegranej. Sędziował p. Romanowski nienadzwyczajnie, publiczności 2500 osób.



Szerfke na środku pomocy
przyczynił się do zwycięstwa nad Wisłą


POZNAŃ. 11.10. - Tel. wł. - Warta - Wisła. Bramki strzelił dla Warty Gendera, jedna padła z zamieszania w tłoku pod bramką, dla Wisły jedyną bramkę zdobył Artur. Sędziował p. Romanowski. Widzów 4.000.

Wisła należy do tych nielicznych jeszcze drużyn, których występy zawsze potrafią zwabić tłumy widzów. Tym razem zawody miały szczególne znaczenie zwłaszcza dla Warty. Ostatnia fala niepowodzeń zielonych dawała dużo do myślenia i słusznie powstały obawy o los ligowej Warty. Z drugiej strony należało się spodziewać rewanżu ze strony Wisły, która napewno miała zamiar pomścić wysoką porażkę poniesioną na własnym gruncie w pierwszej kolejce. Zwycięstwo Warty było szczęśliwe, a wynik remisowy lepiej oddałby stosunek sił.

Że oba kluby spotkanie to potraktowały b. poważnie dowodzi skład drużyn. Sensację zgotowała Warta, w której zamiast kontuzjowanego Danielaka na środku pomocy wystąpił Scherfke (II). Trzeba przyznać, że wypadł na tej pozycji wcale korzystnie. Ma przecież po temu wszystkie warunki: technikę, umiejętność opanowania gry według własnego uznania i inicjatywę. Szwankowała tylko kondycja fizyczna, która była powodem, że pod koniec zawodów ograniczył się wyłącznie do pilnowania trójki środkowej przeciwnika i gry defenzywnej. Na środku ataku miejsce jego zajął Gendera, który wraz z Nawratem sprawiał nie mało kłopotu defenzywie czerwonych.

WISŁA: Madejski; Sitko, Szumilas; Jezierski, Gierczyński, Kotlarczyk II; Łyko, Artur, Szewczyk, Gracz, Habowski.

WARTA: Fontowicz, Twórz, Gierzyński; Sobkowiak, Scherfke, Gębiński; Schwarta, Kryskiewicz, Gendera, Nawrski, Słomiak.


Dwa etapy


Gra da się podzielić na dwie części. W pierwszej drużyną bezwzględnie lepszą była Warta. Przyczyniły się do tego młode siły jak Nawrot i Gendera w ataku, Sobkowiak i Twórz w obronie. W drugiej połowie zwłaszcza po bramce dla Wisły "zieloni" stracili początkowy impet. Wisła rozegrała się w tym okresie i do końca już przeważała wyraźnie. Ataki Warty były niebezpieczne i z trudem tylko likwidowali je obrońcy względnie Madejski w bramce. Trójka środkowa Warty zabawiała się niepotrzebnie w kombinacje, identyczny błąd popełniajła zresztą i piątka napastników Wisły. Dopiero gdy skrzydła gości zaczęły pozbywać się prędzej piłek atak krakowski zyskał na przebojowości. Zabrakło w nim jednak strzelców, a piłka sama nie chciała wejść do bramki.

Niepotrzebnie przebieg spotkania zakłócali raz po raz gracze Wisły, których zachowanie się w stosunku do rozstrzygnięć sędziego budziło niesmak. Z trudem utrzymywał porządek w swoim zespote kpt. drużyny Kotlarczyk II.

Interesująca bramka


Pierwsza bramka dla Warty padła po okresie wyraźnej przewagi lecz dopiero pod koniec pierwszej połowy i to w dość niezwykły sposób. W 43-ej min. bił Słomiak korner. Piłka opadła tuż pod porzeczką na grupę podskakujących graczy. W momencie chwytania Kryskiewicz znalazł się przy boku Madejskiego w powietrzu, bramkarz Wisły spadając legł z piłką oraz Kryskiewiczem za linią bramkową. Mimo energicznych, nieodpowiednich protestów graczy krakowskich sędzia Romanowski bramkę uznał.

Po zmianie stron początkowo atakowała Warta. Wkrótce jednak Wisła potrafiła się opanować i podciągała niebezpiecznie pod bramkę gospodarzy. Po licznych niewyzyskanych sytuacjach Wisły w 18 m. przebił się Słomiak, minął Jezierskiego i Sitkę. Gendera podchwycił piłkę i wpakował ją do siatki. Znów protest Wiślaków domagających się rzutu z linii bocznej ponieważ Słomiak miał przekroczyć granicę pola wraz z piłką. Reklamując taki rzut Sitko puścił Słomiaka, co doprowadziło do utraty bramki. P. Romanowski jednak postawił na swoim i uznał bramkę po poprzedniem wyjaśnieniu sędziego bocznego.

Coraz goręcej


Gra zaczęła przybierać ostrzejsze formy, sędzia jednak utrzymał ją w ryzach. W 21 m. po szeregu bezskutecznych ataków gości padła wreszcie zasłużona bramka. Błąd taktyczny obrony Wart wyzyskał Szewczyk, i puściwszy wolno stojącego Artura umożliwił mu przejęcie centry Habowskiego i zdobycie honorowej bramki. Wisła jeszcze kilkakrotnie miała okazję uzyskania wyrównania, napastnicy jej jednak nie mieli szczęścia bądź też nie byli w danej chwili na miejscu.


źródło: http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1936/numer087/imagepages/image2.htm