1937.10.17 ŁKS Łódź - Wisła Kraków 2:0

Z Historia Wisły

1937.10.17, I liga, 14. kolejka, Łódź, Stadion ŁKS-u, 14:30
ŁKS Łódź 2:0 (1:0) Wisła Kraków
widzów: 3.000
sędzia: Wawrzyniec Staliński z Poznania
Bramki
Henryk Herbstreit 15'
Henryk Koczewski 67'
1:0
2:0
ŁKS Łódź
2-3-5
Tadeusz Cegliński
Władysław Karasiak
Antoni Gałecki
Feliks Osiecki
Wacław Pegza II
Eugeniusz Tadeusiewicz
Edward Miller
Henryk Herbstreit
Antoni Lewandowski
Henryk Koczewski
Władysław Król

trener: Rudolf Schurmann
Wisła Kraków
2-3-5
Edward Madejski
Władysław Szumilas
Alojzy Sitko
Józef Kotlarczyk
Franciszek Gierczyński
Włodzimierz Czak
Bolesław Habowski
Kazimierz Sołtysik
Władysław Szewczyk
Artur Woźniak
Antoni Łyko

trener: brak
Jedyny ligowy występ Włodzimierza Czaka
Ostatni ligowy występ w Wiśle Kazimierza Sołtysika

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Henryk Herbstreit (ŁKS Łódź)
Henryk Herbstreit (ŁKS Łódź)

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1937, nr 289 (19 X)

Kraków, 18 października.

Pierwsza decyzja w Lidze zapadła już wczoraj. Na podstawie niedzielnych wyników 3 meczów ligowych, można śmiało powiedzieć, iż Garbarnia została skazaną w tym roku na opuszczenie Ligi, przyczem nie pomógł jej ostatni zwycięski mecz w spotkania z Warszawianką.

Wprawdzie tyle samo punktów, co Garbarnia, ma jeszcze i lwowska Pogoń, ale przed tą ostatnią stoją jeszcze dwa spotkania, a mianowicie z AKS-em w Chorzowie i Wisłą we Lwowie tak, iż sądzić można, iż przynajmniej jeden punkt w tych meczach potrafił zespół lwowski zainkasować dla siebie. A zresztą stosunek bramek, który wystarcza także dla uratowania się przed spadkiem z Ligi, przemawia tak wy raźnie na korzyść Pogoni, iż nawet w razie ewent. dwu porażek może być wedle wszelkiego prawdopodobieństwa lepszy, niż o Garbarni, u której jest wybitnie ujemny. Szanse zatem Garbarni na utrzymanie się w Lidze są już tylko teoretyczne.

Trzecią drużyną zagrożoną do ostatniej niedzieli spadkiem z Ligi, był Łódzki Klub Sportowy, jego jednak zwycięstwo nad Wisłą 2:0 zabezpieczyło go już zupełnie przed tą ewentualnością.

Ł. K. S. Wisła 2:0 (1:0).

Łódź, 17 października, (r) Składy drużyn: Wisła: Madejski, Sitko, Szumilas, Kotlarczyk, Gierczyński, Czak, Habowski, Artur, Szewczyk, Sołtysik i Łyko. Ł. K. S.: Cegliński, Karasiak, Gałecki, Osiecki, Pegza II, Tadeusiewicz, Miller, Herbstreich, Lewandowski, Koczewski i Król. Ł. K. S. grał bez Pegzy I i w zmienionej linji ataku, do której powrócił Herbstreich. Mecz z Wisłą był dla Łodzi ostatnim ze serji tegorocznych rozgrywek o mistrzostwo Ligi; Zakończenie sezonu wypadło dla Ł. K. S. bardzo szczęśliwie, gdyż Łodzianie uzyskali dwa cenne punkty, które zaasekurowały ich ostatecznie przed spadkiem z Ligi i przesądziły los krakowskiej Garbarni.

Sam mecz nie należał do specjalnie udałych, gdyż poziom jego był niewysoki i tempo nienadzwyczajne. Przyczyniły się do tego nienormalne warunki. Boisko było rozmokłe i ciężkie, co wymagało od zawodników nieprzeciętnej wytrzymałości.

Lepszą kondycję wykazała drużyna łódzka, która właśnie w końcowych okresach grała najlepiej i najszybciej. Wisła wtedy goniła resztkami sił, a niektórzy gracze wyczerpali się zupełnie. Zwycięstwo swe Ł. K. S. zawdzięcza bardziej skutecznej grze swego napadu, któremu jednak bardzo daleko do miana dobrego.

Znacznie lepiej podobał się atak Wisły, który w polu kombinował ładnie, grając celowo i dokładnie, podawane piłki wybiegały na pozycje i bez większego trudu do chodziły do pola karnego,. Tutaj jednak urywało się wszystko definitywnie. Wisła w swym ataku nie miała ani jednego strzelca.

Niezdecydowanie zwłaszcza grała środkowa trójka. Jedynie Łyko usiłował kilkakrotnie zagrozić bramce ŁKS-u, lecz i jemu nie dopisywało szczęście i piłki zwykle szły na aut. Ł. K. S. miał mniej takich efektownych pociągnięć, za to grał skutecznie, chociaż i tu niema mowy o wykorzystaniu większości wypracowanych pozycyj. Mistrzem w marnowaniu takich okazyj był Król, który kilkakrotnie znalazł się sam naprzeciwko Madejskiego, lecz z kilku kroków przenosił nad poprzeczkę. Zrehabilitował się częściowo przytomnem zagraniem w innej sytuacji, co pozwoliło Koczewskiemu na ustalenie wyniku zawodów po pauzie. Wogóle lewa strona ataku ŁKS-u była bardzo niebezpieczna i dużo lepsza od prawej. Najlepszym w tej piątce okazał się Koczewski, inicjator niemal wszystkich ataków. Rozdzielał piłki, pięknie mijał przeciwników, był wszędzie. Piłka lepiła się wprost do niego. Bez przesady można nazwać Koczewskiego najlepszym na boisku.

Herbstreich dał o sobie znać przytomnem zdobyciem pierwszej bramki. Lewandowskiego nie było widać cały mecz, a filier należał do najsłabszych. Nie pilnował przytem swej pozycji i ciągle pchał się do środka. Kierownictwo ŁKS-u powinno pomyśleć o zastępcy. Pomoc ŁKS-u należała do najsłabszych części drużyny, co da się również powiedzieć i o linji pomocy Wisły. Widoczny brak był u Łodzian Pegzy I. Pomoc Wisły rzadko tylko ryzykowała wysunięcie się do brzegu i wspieranie własnego ataku. Zresztą atak gości dobrze obywał się bez tego 1 potrafił utrzymywać piłkę. Łodzianie umiejętnie wykorzystywali każde zbytnio wysunięcie się pomocy przeciwnika do przodu. W takich to okazjach ŁKS zdobył sobie bramki.

Obie padły z lewej strony, co nie wskazuje na specjalnie dobrą grę Kotlarczyka, Wogóle spodziewano się znacznie lepszej gry Wisły, która w swych szeregach miała aż 4-ch graczy reprezentacyjnych. Możliwe, że zbyt ciężki teren i wyczerpanie się zawodników nie dały im możności zademonstrowania swych pełnych umiejętności. Ze skrzydłowych u gości lepiej podobał się Łyko.

Bramkarz Madejski reprezentował się dobrze, kilka piłek chwycił pewnie i ustawiał się dobrze. Przepuszczonych bramek nie był w stanie obronić. Lepszą była trójka obronna ŁKS-u. Obrońcy łódzcy z łatwością rozbijali ataki Wisły, do czego głównie przyczyniała się niezdecydowana ara środkowej trójki gości. Bramkarz Cegliński przez cały mecz nie miał ani jednego groźnego strzału.

Przebieg gry:

Początkowo gra toczyła się pod znakiem ataku Wisły, Pierwszy strzał na bramkę gości oddaje Koczcwski w 12 min., strzelając silnie w ręce Madejskiego. W 14 min. i kombinacji Koczewski — Król — Herbstreich pada pierwsza bramka dla ŁKS. - Herbstreich lekko uplasował piłkę w róg. Bramka ta pobudziła gości do większego wysiłku. Tempo gry wzrosło. Wisła prze prowadza kilka ładnych ataków. W 17 min. Sołtysik pada na polu bramkowem. Sędzi przerywa grę, nie dyktuje jednak rzutu karnego i poza polem bramkowem daje rzut sporny. W chwile potem Król przestrzeliwuje z dowolnej pozycji. Wisła gra parę minut w dziesiątkę. W 25 min. bardzo silny strzał Koczewskiego przechodzi nad bramką Wisły. Pod koniec pierwszej połowy gra traci na wartości i toczy się ospale.

Po pauzie ŁKS przestawia atak. Lewandowski zamienia pozycje z Herbstreichem i przechodzi na prawego łącznika. Początkowo ma przewagę Wisła, później jednak opada na siłach i z każda chwilą panem sytucji staje się ŁKS. W 11 min. Król znowu marnuje drugą doskonałą pozycje bramkową, strzelając nad poprzeczkę. Łyko kilkakrotnie próbuje szczęścia w strzałach, lecz chybia. W 20 min. druga bramka pada dla ŁKS-u. Król naciskany przez obronę Wisły wysuwa do tyłu Koczewskiego, który strzela pod poprzeczkę. Madejski nieprzygotowany nie był w stanie obronić. W pewnym momencie pod bramką ŁKS-u Karasiak pada, zawiniając rękę. Sędzia i tym razem nie chce dyktować rzutu karnego. W ostatnich minutach meczu więcej z gry ma ŁKS, wyniku to jednak już nie zmienia..Mecz sędziować p. Staliński nieszczególnie, niektóre orzeczenia jego były błędne.



http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1937/numer083/imagepages/image2.htm do przepisania