1938.08.21 Warszawianka - Wisła Kraków 2:3

Z Historia Wisły

1938.08.21, I liga, 11. kolejka, Warszawa, Stadion Wojska Polskiego,
Warszawianka 2:3 (2:1) Wisła Kraków
widzów: 2.000
sędzia: Wacław Kuchar ze Lwowa
Bramki
Knioła głową 9'
Knioła 14



1:0
2:0
2:1
2:2
2:3


43' Artur Woźniak
54' Artur Woźniak
59' Mieczysław Gracz
Warszawianka
2-3-5
Rudnicki
Martyna
Gwoździński
Sroczyński
Cebulak
Sochan
Wieczorek
Knioła
Smoczek
Święcki
Pirych

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Jerzy Jurowicz
Władysław Szumilas
Alojzy Sitko
Józef Kotlarczyk
Franciszek Gierczyński
Michał Filek
Bolesław Habowski
Mieczysław Gracz
Władysław Filek
Artur Woźniak
Antoni Łyko

trener: brak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1938, nr 232 (23 VIII)

Wisła Warszawianka 3:2 (1:2)

Warszawa, 21 sierpnia (A. Sz.) Składy drużyn: Wisła: Jurowicz, Szumilas, Sitko, Kotlarczyk, Gierczyński, Filek I, Habowski, Gracz, Artur, Filek II, Łyko. Warszawianka: Rudnicki, Martyna, Gwoździński, Sochan, Cebulak, Sroczyński, Wieczorek, Knioła, Smoczek, Święcki, Pirych.

Pierwszy po przerwie letniej mecz ligowy zgromadził zaledwie dwa tysiące widzów na trybunach Stadjonu Wojska Polskiego. Zawody zakończyły się dosyć niespodziewanem, choć zasłużonem zwycięstwem drużyny krakowskiej, mimo że Warszawianka prowadziła po pierwszym kwadransie 2:0 i zanosiło się na jej zwycięstwo. Drużyna Warszawianki upojona łatwo zdobytemi dwoma bramkami spoczęła jednak na laurach i po przerwie nie wytrzymała naporu zespołu Wisły.

Zawody nie stały na specjalnie wysokim poziomie. Widać było u większości graczy jeszcze dosyć wakacyjną formę, uwidaczniającą się w dużych brakach technicznych i kondycyjnych. Brak panowania nad piłką, niedokładne podania, duży procent fatalnie pudłowanych strzałów, oto wrażenia z niedzielnych zawodów. Wisła była zespołem niewątpliwie bardziej skrystalizowanym.

Zawodnicy lepiej się rozumieli. Poszczególne linje współpracowały dosyć poprawnie ze sobą, a w akcjach napadu widać było myśl przewodnią. Bardzo podobał się przedewszystkiem Habowski na prawem skrzydle, który walnie przyczynił się do zwycięstwa. Artur jako środkowy dokładnie podawał i przez cały czas wykorzystywał pracowitość swych towarzyszy, Z łączników bodajże lepiej od Gracza spisy wał się młody Filek, który zapowiada się doskonale. Łyko miał po przerwie lepsze momenty; niż w pierwszej połowie. W linji pomocy doskonale pracował przez cały czas meczu Gierczyński, który rozumie znaczenie współpracy z napadem ł dokładnego podania. Obrona w pierwszej połowie dosyć wyraźnie zawodziła, zwłaszcza Sit ko, potem jednak, gdy napór Warszawianki nieco słabł, stanęła na wysokości za dania. Bramkarz Jurowicz początkowo niepewny, rozegrał się podczas meczu zadawalająco.

W zespole Warszawianki brak lotnego Barana, zdyskwalifikowanego przed kilku dniami na pół roku dał się wyraźnie odczuć. Linja napadu straciła wiele na swej przebojowości i nie potrafiła zdobywać żywiołowo te renu, jak to często oglądaliśmy na meczach pierwszej rundy rozgrywek. Zastępca Barana. Wieczorek, nie był zresztą najgorszym, ale nie potrafił, rzecz jasna wykorzystywać prostopadłych podań Smoczka w ten sposób, jak to zrobiłby Baran. Najbardziej skuteczną jednostką w napadzie gospodarzy był tym razem Knioła, który jednak po przerwie opadł na siłach. Smoczek zadowolił się kilkoma pięknemi za graniami w pierwszej połowie, co do jego pracowitości można mieć duże zastrzeżenia. Lewa strona dosyć ruchliwa, ale mało skuteczna. W linji pomocy wytrzymano tempo meczu nie przez cały czas. Pewne za łamanie na początku drugiej połowy kosztowało porażkę. Obaj obrońcy stanęli na wysokości zadania, zwłaszcza Martyna, który zdaje się znów dochodzić do formy. To samo możemy powiedzieć o Rudnickim, które kilka pięknych akcyj, kazało wskazywać na formę tego zawodnika z przed półtora roku.

Mecz zaczyna się atakami lewej strony Wisły, przyczem strzały Gracza i Artura idą w aut. Następują dwa niebezpieczne ataki prawej strony Warszawianki. W 9 minucie po rzucie z rogu, bitym przez Wieczorka zdobywa Knioła piękną główką prowadzenie dla Warszawianki. Przy tej bramce zawinił częściowo Sitko, który mógł odbić piłkę. W 12 minucie po strzale Pirycha Szumilas ratuje, wybijając piłkę tuż z linji bramkowej na róg, ale rzut z rogu Pirycha dobija Knioła, zdobywając drugą bramkę dla Warszawianki.

Wisła nie przeraża się początkowem niepowodzeniem. Gra spokojnie i zaczyna nawet uzyskiwać przewagę. Gra toczy się niezbyt ciekawie i dopiero w 42 minucie Artur z podania Łyki ostrym strzałem w róg zdobywa pierwszą bramkę dla Wisły. Po przerwie Wisła ma wyraźną przewagę, jednak udaje się Smoczkowi strzelić jedną bramkę, której jednak sędzia nie uznaje z powodu spalonego. W 10 minucie zdobywa Artur wyrównującą bramkę, a w 13 minucie Gracz pięknym strzałem w róg strzela trzecią bramkę dla Wisły. Następnie Warszawianka odzyskuje przewagę, ale atakuje bardzo chaotycznie i nie potrafi już wyrównać. Sędziował p. Kuchar ze Lwowa.



Wspomnienia

Jerzy Jurowicz

Podobny przebieg (jak mecz z poprzedniej kolejki z Polonią Warszawa - przypisek historiawisly.pl) miał rewanżowy mecz z Warszawianką w Warszawie. Znowu, pomimo że piłkarze warszawscy zdobyli dwie pierwsze bramki, wygraliśmy 3:2, a bohaterem spotkania był Mietek Gracz, którego po końcowym gwizdku sędziego znieśliśmy z boiska na ramionach.

Źródło: Jerzy Jurowicz, Pamiętniki

http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1938/numer067/imagepages/image2.htm do przepisania