1938.10.30 Wisła Kraków - ŁKS Łódź 7:3

Z Historia Wisły

1938.10.30, I liga, 18. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 11:30
Wisła Kraków 7:3
(4:2)
ŁKS Łódź
widzów: 1-2.000
sędzia: Antoni Linke z Katowic
Bramki

Antoni Łyko (k) 9'

Artur Woźniak 27'
Antoni Łyko 43'
Władysław Filek 40'
Antoni Gałecki (sam.) 62'

Artur Woźniak 77'
Władysław Filek 85'
0:1
1:1
1:2
2:2
3:2
4:2
5:2
5:3
6:3
7:3
5' Eugeniusz Tadeusiewicz

14' Eugeniusz Tadeusiewicz




69' Henryk Koczewski


Wisła Kraków
2-3-5
T. Brudny grafika:zmiana.PNG 21' (M. Koczwara)
Władysław Szumilas
Henryk Serafin
Józef Kotlarczyk
Tadeusz Legutko
Michał Filek
Bolesław Habowski
Mieczysław Gracz
Władysław Filek
Artur Woźniak
Antoni Łyko

trener: brak
ŁKS Łódź
2-3-5
Stanisław Andrzejewski
Władysław Karasiak
Antoni Gałecki
Wacław Pegza
Bolesław Korporowicz
Wacław Rudnicki
Wiktor Galubiński
Henryk Koczewski
Eugeniusz Tadeusiewicz
Antoni Lewandowski
Władysław Król

trener: Rudolf Schurmann
Ligowe debiuty: Henryk Serafin i Tadeusz Legutko
Koniec ligowej kariery: Bolesław Habowski i Antoni Łyko

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1938, nr 298 (28 X)

ŁKS Wisła.

Ostatniemi zawodami ligowemi Wisły w bież. sezonie będzie mecz z ŁKS-am. Wprawdzie drużyna łódzka spadła już z Ligi, ale ule wynika z tego, żeby Wiśle musiały dwa punkty w niedzielę przypaść łatwo. Wprost przeciwnie, wiadomą jest rzeczą, iż Łodzianie niestety dla nich pod koniec dopiero sezonu uzyskali znakomitą formę, która zapewniła tan takie piękne sukcesy, jak ostatnio zwycięstwa nad Pogonią i Warszawianką. W szczególności wygrana z Warszawianką 3:0 była dla zwolenników piłkarstwa niespodzianką i niebywałym wyczynem ŁKS-u Wisła wystąpi do zawodów w najsilniejszym składzie, ponieważ zdobycie dwu punktów, mogących decydować o zajęciu wybitnego miejsca w tabeli ligowej, posiada dla niej doniosłe znaczenie. Początek tego atrakcyjnego meczu o godz. 11.30 przed południem na boisku Wisły, poprzedzi mecz o mistrzostwo „Sparty”.


„Ilustrowany Kuryer Codzienny”

1938, nr 302 (1 XI)

Warta zdobywa wicemistrzostwo Ligi.

Kraków, 30 października.

Ostatnia niedziela ligowa wprowadziła znaczne przesunięcia w tabeli. Przedewszystkiem wpłynęła na to niebywała wysokocyfrowa porażka w Poznaniu Cracovii, która z trzeciego spadła aż na szóste miejsce. Natomiast jej pogromca, Warta zapewnił sobie tytuł wicemistrzowski Ligi. Na trzecie miejsce awansuje zapewne, po zwycięstwie nad ŁKS-em Wisła, której za grozić może jeszcze Cracovia, ale musiałaby w najbliższy wtorek (w pozostałym jej do rozegrania jedynym jeszcze meczu ligowym z Polonią) wygrać w stosunku 9:0. Poprawiły sobie lokatę Pogoń, dzięki z trudem odniesionemu zwycięstwu nad Śmigłym podobnie, jak i AKS, po wygranej nad Warszawianką. Spadła w tabeli Polonia, aczkolwiek jej porażka z mistrzem Polski na terenie W. Hajduk jest dość problematyczna i wynik remisowy był raczej tam właściwym odzwierciedleniem przebiegu zawodów.

Na pożegnanie z Liga.

Wisła Ł. K. S. 7:3 (4:2).

Kraków, 31 października.

Ostatni mecz ŁKS-u przypadł w Krakowie, gdzie przeciwnikiem jego była drużyna Wisły. Widzów zebrało się zaledwie ponad 1.000 osób, ponieważ nie szło o jakąś ważniejsze) stawkę, z jednej bowiem strony Łodzianie, nawet w razie zwycięstwa musieli opuścić Ligę, a znowu Wiśle punkty były tylko potrzebne dla nieznacznej poprawy w tabeli ligowej.

Pomimo to zawody należały do bardzo zaciętych i emocjonujących. ŁKS bowiem chciał na rozstanie się z Ligą wykazać, iż nie jest gorszy od niejednego zespołu ligowego. I rzeczywiście pokazał grę dobrą, na którą Wisła musiała reagować z niezwykłym wysiłkiem, aby zapewnić sobie zwycięstwo, które mimo znacznej różnicy bramek, nie było chwilami pewne. Owszem goście potrafili przez pewien czas prowadzić i wówczas zaczynano już nawet wątpić w sukces gospodarzy, których ambicja zdecydowała w końcu o wyniku.

Zwycięstwo Wisły zasługuje na tem większe podkreślenie, ponieważ w drużynie jej, grało dwóch nowych graczy, a mianowicie Legutko na środku pomocy i Serafin na pozycji obrońcy, którzy po trafili w zupełności dostroić się do reszty drużyny. Wynik sam jest zasłużony, a nawet byłby wyższy, gdyby nie błędy rezerwowego bramkarza Wisły, Brudnego, który z początku zastępował Koczwarę. Z chwilą objęcia posterunku przez właściwego bramkarza wróciło też i zaufanie we własne siły i drużyna Wisły w defensywie poczuła się pewniejszą.

Już pierwsze minuty zapowiedziały publiczności, iż bramek padnie w tym meczu więcej niż normalnie.

W szóstej bowiem minucie za rękę obrońcy łódzkiego sędzia dyktuje rzut karny, który Łyko zamienia w pierwszą bramką dla Wisły. Ale już w 14 min. rewanżuje się ŁKS przez Tadeusiewicza, a Brudny prze puszcza daleką piłkę, łatwą do obrony, do siatki. Obie strony w dalszym ciągu prze prowadzają równą grę, ale ŁKS jest szczęśliwszy, bo z dalekiego strzału przypadkowego Tadeusiewicza, względnie odbicia się piłki kopniętej przez własnego gracza, pada druga bramka dla Łodzian w sytuacji, w której bramkarz; Wisły był całkiem nieprzygotowany.

W kilka minut później wchodzi do bramki Koczwara w miejsce Brudnego i z tym momentem znika zdenerwowanie w defensywie Wisły. Gra staje się coraz ciekawszą, ale deszcz, który spadł po rozpoczęciu meczu, czyni boisko śliskiem i stawia ciężkie wymagania techniczne graczom. Le piej się czuje na tym terenie Wisła, która wykorzystuje też liczne błędy Łodzian. Po jednym z nich w 25 min. Artur strzela wyrównującego goala dla Wisły, po centrze Habowskiego, a następnie piękną bramkę zdobywa wspaniałym przebojem Filek. Ostatni wreszcie goal do pauzy pada w przedostatniej minucie przed pauzą, kiedy po wybiegu Habowskiego i jego centrze biegnący w równej z nim nieomal linji Łyko wbija głową piłkę do siatki.

Po pauzie deszcz jest coraz większy, ulewa trwa bez przerwy. Nie przeszkadza to jednak graczom, iż przebieg zawodów jest w dalszym ciągu żywy i tempo meczu nie słabnie nieomal do ostatniej minuty. ŁKS, mimo porażki, nie deprymuje się i koniecznie dąży do wyrównania. Niespodziewanie jednak po dobrym odkopie piłki przez Koczwarę atakowany przez Filka II obrońca Gałecki podaje swemu bramkarzowi piłkę tak silnie do tyłu — iż nie jest on w stanie przeszkodzić temu, iż wpadła ona do siatki. Był to piąty goal dla Wisły, Wisła ma w tym okresie znaczną przewagę, ale mimo to Łodzianie zdobywają jeszcze jedną bramkę (trzecią) w 20 min. Lewandowskiego, przyczem sędzia nie zauważa poprzedzającego ją „faulu” Króla, względem Szumilasa.

Aż do samego końca zawodów gra obfituje w liczne zmienne sytuacje podbramkowe, które lepiej f wykorzystuje jednak Wisła. Z nich padają bramki a mianowicie szósta przez Artura z podania Filka II w 32 min. i ostatnia siódma w 40 min. ze strzału Fil ka, który z połowy niemal boiska podjechał pod samą bramkę przeciwnika i tuż pod bokiem samego bramkarza skierował ją do siatki. Liczne strzały napastników krakowskich wyłapał dobrze usposobiony bramkarz łódzki Andrzejewski, który uratował swoją drużynę przed wyższą znacz nie porażką.

Z drużyny zwycięzców, która w całości grała dobrze, na wyróżnienie zasługuje lewa strona ataku, w której tylko Artur za dużo wózkuje, Filek II coraz lepszy na środku napadu, choć brakuje mu jeszcze rutyny i technicznego opanowania oraz zatrudniania odpowiednio skrzydłowych. Prawa strona napadu słabsza, zwłaszcza Habowski, który przetrzymuje nie potrzebnie piłkę tak długo, iż później nie wiele z niej jest pożytku dla całości drużyny. Pomoc na poziomie, podobnie i o brona, choć Szumilasowi brak zdecydowania i odwagi w poszczególnych akcjach. Koczwara coraz lepszy.

W drużynie łódzkiej, która grała bardzo ambitnie a nawet kłótliwie, wyróżnili się Andrzejewski w bramce, Lewandowski w ataku, i Koporowicz w pomocy.

Sędziował bardzo słabo p. Linka ze Śląska, który nie potrafił odpowiednio poprowadzić spotkania, w którem nie było przecież poważnej stawki. Trudno sobie wyobrazić, do czego by doszło, gdyby tak zawody powyższe decydowały o spadku którejś z drużyn.

Stawką było wicemistrzostwo Ligi.


http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1938/numer088/imagepages/image2.htm do przepisania