1939.05.07 Wisła Kraków - Cracovia 5:1

Z Historia Wisły

1939.05.07, I liga, 5. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 5:1 (3:1) Cracovia
widzów: 6.000
sędzia: Fass z Warszawy
Bramki
Władysław Giergiel 1'
Władysław Giergiel 25'
Artur Woźniak 36'

Wiktor Cholewa 48'
Władysław Giergiel (g) 77'
1:0
2:0
3:0
3:1
4:1
5:1



42' Wilhelm Góra


Wisła Kraków
2-3-5
Mieczysław Koczwara
Władysław Szumilas
Henryk Serafin
Józef Kotlarczyk
Tadeusz Legutko
Stanisław Liszka
Władysław Giergiel
Wiktor Cholewa
Artur Woźniak
Mieczysław Gracz
Władysław Filek

Trener: Otto Mazal-Škvajn
Cracovia
2-3-5
Władysław Pawłowski
Stefan Lasota
Jan Pająk
Edward Jabłoński
Roman Grunberg
Ludwik Hiżyk
Wilhelm Góra
Bronisław Młynarek
Józef Korbas
Czesław Szeliga
Adolf Myszkowski

trener: brak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Zapowiedź meczu

IKC, 1939-05-04

Radjo a mecz Cracovia - Wisła.

Spotkania piłkarskie Wisły z Cracovią należą do tych wydarzeń w sporcie krakowskim, które wzbudzają niebywałe zainteresowanie. W związku z najbliższym meczem tych drużyn, który, jak wiadomo, odbędzie się w dniu 7 maja, nadaje rozgłośnia krakowska specjalną audycję, poprzedzającą to spotkanie.

Będzie to transmisja z meczu poprzedniego, którą przeprowadzili dr Stanisław Kosiński i artysta teatru im. Słowackiego p.Kazimierz Szubert.

A więc we czwartek dnia 4 maja o godzinie 18.15 wielkie przeżycie przy głośnikach radjowych, którego bliższych szczegółów na razie nie możemy zdradzić.

Głos Narodu, 1939-05-04

Ciekawa audycja radiowa przed meczem Cracovia - Wisła.

Spotkania piłkarskie Wisły z Cracovią należą do tych wydarzeń w sporcie krakowskim, które wzbudzają powszechne zainteresowanie. W związku z najbliższym meczem obu tych drużyn, który odbędzie się w dniu 7 maja, nadaje rozgłośnia krakowska specjalną audycję poprzedzającą to spotkanie.

Będzie to transmisja z meczu poprzedniego, którą przeprowadzili dr St. Kosiński i artysta teatru im. Słowackiego p.K. Szubert. A więc we czwartek dnia 4 bm. o godzinie 18,15 wielkie przeżycie przy głośnikach radiowych, którego bliższych szczegółów na razie nie możemy zdradzić.

IKC, 1939-05-05

„Derby” krakowskich piłkarzy już w niedzielę.

Najbliższa niedziela, 7 maja – to dzień najciekawszej rozgrywki piłkarskiej dla Krakowian. Zmierzą się bowiem z sobą rywalizujące od dziesiątek lat zespoły ligowe Cracovii i Wisły, które należą niewątpliwie do ekstraklasy polskiego piłkarstwa.

W bież sezonie sytuacja ułożyła się specjalnie interesująco, ponieważ obie drużyny znajdują się w doskonaleq sytuacji w tabeli ligowej, mając równą ilość straconych punktów (2), co i mistrzowski Ruch. Zawody te należą do tego rodzaju spotkań, które nie wymagają reklamy, cały sportowy Kraków jest niemi zainteresowany i wybiera się na nie. Odbędą się one na boisku Wisły o godz. 5-tej po południu, poprzedzi spotkanie drużyn młodszych. Bilety są do nabycia w przedsprzedaży.

IKC, 1939-05-06

Rekordowe zainteresowanie meczem Cracovia - Wisła

Zapowiedź niedzielnych zawodów ligowych Cracovii z Wisłą wzbudziła nieprawdopodobne wprost zainteresowanie w kołach nie tylko sportowych całego miasta. Zainteresowanie to zwiększa fakt, iż wszystkie drużyny krakowskie znalazły się obok Ruchu u czoła tabeli ligowej, udowadniając, iż piłkarze grodu podwawelskiego zechcą poważniejszą w ty mroku odegrać rolę w mistrzostwach Polski.

Poza tem dobra forma wykazana przez Wisłę na meczu środowym z Pogonią zapowiada, że mecz należeć będzie do interesujących zwłaszcza, iż Cracovia w tem spotkaniu walczyć będzie niezwykle ambitnie, a przez nowe zestawienie linji napadu wzmocni niewątpliwie cały zespół.

Zainteresowanie zawodami jest niebywałe, dość powiedzieć, iż osiem pociągów popularnych przywiezie tysiące osób na ten mecz, które przyjeżdżać będą ze wszystkich pobliskich miejscowości. Pociągi zostają uruchomione z Katowic, Chorzowa, Tarnowa, Rzeszowa, N. Sącza, Oświęcimia, Bielska i t. d.

Początek meczu na boisku Wisły o godz. 5-ej po południu poprzedzą zawody drużyn młodszych. Przedsprzedaż biletów po tańszych cenach już się rozpoczęła.


Głos Narodu, 1939-05-05

Derby Cracovia-Wisła

W niedzielę 7 maja b. r. odbędą się sensacyjne zawody w piłkę nożną pomiędzy drużynami Cracovii i Wisły. Mecz zapowiada się bardzo interesująco, a to z uwagi na starą rywalizację klubową.

Obie drużyny przygotowują się starannie do niedzielnych zawodów i wystąpią w pełnych składach. Początek zawodów o godz. 17 na boisku Wisły.

Głos Narodu, 1939-05-06

Kto lepszy Cracovia czy Wisła?

Jak długo istnieją te dwa krakowskie kluby, zawsze walka między nimi animuje wszystkich zwolenników piłki nożnej, pociągając nawet tych, którzy z dala stoją od spraw sportu. Jest to walka między swoimi, których zwolennikami jest się na wszystkich spotkaniach z przeciwnikami poza krakowskimi. Aż tu w tym meczu między nimi, kibice muszą się rozdzielić na dwa wrogie obozy. Gdybyż to obie mogły wygrać, i nie robić sobie nawzajem krzywdy. Jak to pięknie wygląda tabela, gdy wszystkie trzy drużyny krakowskie zajmują tak wysokie pozycje. I to dwie z nich same będą dążyły do obniżenia drugiej. Która zwycięży? Dowiemy się o tym w niedzielę na boisku Wiły o godz. 17.


Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1939.05.08

Wisła na dobrej drodze

Rekordowe zwycięstwo nad starym rywalem

Kraków, 7.5. - Tel. wł. - Wisła - Cracovia 5:1 (3:1).

Bramki dla Wisły strzelili: Giergiel 3, Artur i Cholewa po jednej; dla Cracovii: Góra Sędzia p. Fass Publiczności 6 tys.

Wisła: Koczwara, Szumilas, Serafin, Kotlarczyk, Legutko, Liszka, Giergiel, Cholewa, Artur, Gracz, Filek.

Cracovia: Pawłowski, Lasota, Pająk, Jabłoński, Grunberg, Hiżyk, Góra, Młynarek, Korbas, Szeliga, Myszkowski

Utykając lekko na nogę schodził za swymi chłopcami z boiska, a uśmiech zadowolenia okrasił jego oblicze. Mazal, słynny ongiś gracz Slavii praskiej, obecnie trener Wisły miał wszelkie powody ku temu, by dnia dzisiejszego być zadowolonym. Nie dlatego że wygrała jego drużyna, nie dlatego, że wygrała z Cracovią i nie dlatego wreszcie, że potrafiła zgnębić przeciwnika pod względem cyfrowym w sposób wcale dosadny. To wszystko nie jest jeszcze najważniejsze. Historia 30-letnich wal Cracovia-Wisła zna takich wypadków więcej.

Jeśli dzień dzisiejszy w obozie Wisły może wywołać szczególne zadowolenie, to raczej dlatego, że widać w drużynie tej coraz wyraźniejsze objawy prawdziwego stylu piłkarskiego.

Ostatnie mecze Wisły, robiły dobre wrażenie. Dzisiaj po ciężkiej próbie bojowej, po prawdziwym wysiłku nerwowym możemy utwierdzić się tylko w mniemaniu, że Wisła zaczyna opanowywać styl. Drugim momentem charakteryzującym drużynę "Czerwonych" jest żywiołowy pęd ataku. Wnoszą go nowi ludzie, dla których każdy mecz jest przeżyciem, a już taka "święta wojna" napewno przeżyciem wielkiego formatu. Nie są to zblazowane gwiazdy, utykające coraz na inną nogę, z grymasem na ustach po każdym nieudanym strzale. Każde dojście do piłki dla tego Giergiela czy Cholewy, to skondensowany wysiłek mięśni i nerwów. Można to najlepiej zaobserwować w momentach podbramkowych, kiedy obaj zrywali się przy lada okazji, która miała w sobie tylko cień możliwości bramkowych. Tak więc styl i żywiołowość zadecydowały w pierwszym rzędzie o dzisiejszym wyniku i złożyły się na pięć bramek Wisły. Układ sił na boisku nie mówi bowiem o tak wielkiej różnicy poziomu. Gra nie stała pod znakiem takiej przewagi terenowej czerwonych. Jedynie lepsze wykorzystanie sytuacji, szybsza decyzja, silniejsza wola i spokojniejsze, a bardziej planowe opanowanie piłki dały Wiśle zwycięstwo. Przy uwzględnieniu tych wszystkich momentów jest ono zupełnie zasłużone.

Na tle zrównoważonej jedenastki Czerwonych raziło tylko kilka niedociągnięć Serafina w obronie. Poza tym trójka defenzywna opanowana, Koczwara jak zwykle zwinny, a Szumilas jak zawsze niezawodny. W pomocy uderza dobra gra Legutki na środku, który szczególnie pod względem współpracy z atakiem zrobił znaczne postępy. Również Liszka okazał się do przerwy z jak najlepszej strony. W ataku panuje duch młodości, któremu panuje rutyna i rozwaga Artura. Wspaniały ciąg ma Giergiel. Trójka środkowa operuje krótkimi podaniami. Inicjatorem wszelkich poczynań jest niej Artur, znajdujący przytomnych realizatorów w swych dwóch partnerach.

W Cracovii zawodzi przedewszystkim defensywa. Błędy bramkarza, wadliwe ustawienie się obrońców stwarzają groźne momenty pod bramką białoczerwonych. Pająk nierówny, łatwy do ominięcia, Lasota o niepewnym wykopie i Pawłowski, mający na sumieniu dwie bramki - to naogół główna luka. Bardzo dobrze grał do przerwy Grunberg, dużo dobrych momentów miał też Jabłoński. Góra na prawym skrzydle był najgroźniejszym napastnikiem, ale niestety nie znalazł odpowiednich partnerów na środku. Młynarek wciąż czeka na odpowiedniego środkowego, któryby go umiał wyzyskać. Szeliga również cierpi na brak kontaktu a Korbas nie może wrócić do dawnej formy i stąd pewne zgrzyty, które mimo niezłej gry w polu nie pozwalają Cracovii na wyzyskanie swych możliwości pod bramką. Jeśli mowa z kolei o atmosferze spotkania, to w porównaniu z ubiegłymi laty była ona znacznie spokojniejsza, zarówno nastawienie graczy, jak też i reakcja trybuny, pozbawione były tych wielkich wyładowań, które zwykle odbierały grze właściwe piękno i powodowały nieprzewidziane wyskoki. Zdobycie przez Wisłę bramki w pierwszej minucie, wniosło odrazu do gry czynnik zwiększonego zainteresowania. Giergiel przebiwszy się przytomnie strzelił w róg i Wisła objęła momentalnie prowadzenie. Oczywiście że poderwało to oba zespoły, które ze zwiększoną pasją rzuciły się do walki. O ile jednak Cracovia nie zdołała niczego uzyskać, o tyle Wisła strzeliła jeszcze dalsze dwie bramki przez Giergiela w 25 min., Artura w 35 min. Szczególnie piękna była bramka Artura, który ciągnąć z daleka, umiał zmylić obrońców, a potem strzelił przytomnie w górny róg bramki. Mimo to Cracovia nie dała się jeszcze zbić z tropu, przeprowadziła kilka groźnych ataków i w końcu Góra wjechał z piłką do bramki. Zaraz po przerwie Cholewa strzelił ostro w róg bramki co dało Wiśle prowadzenie 4:1. Nastąpiła z kolei seria zmiennych ataków i wreszcie przytomna główka Giergiela w 32 min. ustaliła wynik dnia. Sędzia wywiązał się naogół ze swego zadania zadawalająco.

Ilustrowana Republika 1939-05-08

Wisła - Cracovia 5:1 (3:1)

Sensacyjny przebieg "derbów" krakowskich

Kraków, 7 maja.

"Derby piłkarskie" Krakowa rozegrane w dniu wczorajszym na boisku Wisły, zgromadziły około 8000 widzów, spragnionych emocji, jakich dostarcza w obfitej dawce każdorazowy mecz mistrzowski Wisły z Cracovią. Istotnie, zawody, szczególnie w pierwszej części, były niezwykle interesujące i obfitowały w niezliczoną ilość ciekawych i błyskotliwych sytuacyj podbramkowych. Gra stała na wysokim poziomie.

Wisła odniosła zwycięstwo bezapelacyjne i zupełnie zasłużone, jednak wynik cyfrowy jest może nieco za wysoki. Jako zespół zwycięzcy górowali nad przeciwnikiem pod względem gry kombinacyjnej i wyszkolenia technicznego.

W drużyny Wisły nie było słabych punktów. Doskonale grała linia napadu, gdzie specjalnie wyróżniali się inteligentną grą Artur i Cholewa oraz żywiołowym ciągiem na bramkę i świetnym strzałem Giergiel. Z pomocy środkowy Legutko przewyższał bocznych. Doskonały w obronie był Szumilas.

Cracovia na tle tak dobrego przeciwnika obnażyła swe braki i słabą formę. Trio obronne nie stanęło na wysokości zadania, szczególnie pod względem taktycznym. Na konto Pawłowskiego zapisać należy dwie bramki. Grunberg do przerwy bardzo dobry, wyczerpał się później. Jabłoński rozegrał się dopiero pod koniec. Najsłabszą formacją biało-czerwonych był atak, który do przerwy zagrywał z pola całkiem dobrze. Lecz wszystkie akcje kończyły się na "szesnastce" przeciwnika. Stuprocentowym zawodnikiem w ofenzywie był tylko Góra. Całkiem dobrze grał Szeliga. Korbas jest nieco lepszy niż ostatnio, lecz daleko mu do swej czołowej formy. Natomiast bardzo słabi byli Myszkowski i Młynarek. Ostatni zawodził strzałowo w najlepszych sytuacjach.

Gra rozpoczęła się sensacyjnie. Już w pierwszej minucie Giergiel po akcji z Cholewą zdobył prowadzenie. W chwilę później wolny, bity przez Pająka, mija słupek tylko o centymetry. Tempo meczu jest niezwykłe. Akcje zmieniała się błyskawicznie jak w kalejdoskopie. To Młynarek z jednej, a Gracz z drugiej strony nie wykorzystują dogodnych okazyj. Zwolna krystalizuje się wyższość techniczna Wisły, której ataki są znacznie groźniejsze i płynniejsze. Chwilami obrońcy Cracovii są bezsilni wobec finezyjnej gry "czerwonych". W 26-ej minucie Pawłowski fatalnie wybiega, wykorzystuje to przytomnie Giergiel, zdobywają drugą bramkę. Akcje Cracovii kończą się na pięknie bitym rzucie wolnym przez Górę i ostrym strzale tegoż gracza z pełnego biegu, który omal nie przynosi bramki. W 35-ej minucie Artur po pięknym przeboju zdobywa ............łym strzałem trzecią bramkę. Cracovia jednak nie rezygnuje, przeprowadza energiczne kontrataki. Razi mylna taktyka biało-czerwonych prowadzenia gry lewą stroną ataku, podczas gdy jedynie Góra na prawym skrzydle jest groźnym zawodnikiem. W 40-ej minucie Góra po solowym biegu pieknie mija pomocników i obrońców i w polu podbramkowym strzela bramkę dla Cracovii, jak się później okazało - honorową.

Po zmianie pól Wisła jest zdecydowanie lepsza od przeciwnika i demonstruje błyskotliwą grę w ataku. Podczas gdy akcje Cracovii ....le urywają się, głównie na lewym skrzydle i brak im wykończenia. W 4-ej minucie Cholewa podwyższa wynik na 4:1. W 20-ej minucie Góra strzałem z woleya omal nie poprawia rezultatu dla Cracovii. W 33-ej minucie po dośrodkowaniu Wileka Giergiel zdobywa piątą i ostatnią bramkę dnia. Jeszcze Młynarek ma dwukrotnie okazję do zmiany wyniku, lecz będąc sam na sam z bramkarzem, pudłuje fatalnie.

Sędziował wcale dobrze p. Fass z Warszawy.

Głos Narodu, 1939-05-08

Cracovia rozgromiona przez Wisłę

Wisła - Cracoviia 5:1 (3:1)

Tradycji stało się zadość. Cracovia została rozgromiona przez Wisłę 1:5! Ale na karb tradycji można złożyć tylko wysokość wyniku, bo Wisła wygrała zasłużenie, może trochę za wysoko. Pogrom Cracovii nie jest wynikiem jakiejś różnicy klasy. Bo tak na oko - cała historia wygląda. Na dobrą sprawę Cracovia nawet miała może więcej z gry i gdyby wyzyskała wszystkie sytuacje podbramkowe - jak to uczyniła nieledwie Wisła - wynik zapewne byłby inny. Ale to nie tłumaczy Cracovii, a przeciwnie obciąża jej konto. Wisła zaprodukowała nam - nie po raz pierwszy w tym sezonie - prawdziwy, nowoczesny football. Szybkie, energiczne ataki i wspaniały kończący - powiedzmy nokautujący - strzał. Począwszy od Koczwary w bramce a kończący na Filku (grającym nie na swojej pozycji) wszyscy gracze Wisły posiadają pełną świadomość do jakiego celu mają dążyć i jakimi środkami się posługiwać. Obrona twarda, ale grająca fair, pomoc pracowita, doskonła w ofensywie - zwłaszcza świetny "Neron" (co za paskudne pseudo!). Atak czym dalej od prawej, tym słabszy. O Giergielu i cholewie pisaliśmy już ubiegłej niedzieli i nic nie zamierzamy do naszych słów dodawać. Artur na poziomie. Gracz - bodaj najsłabszy. Mało produktywny, grający faul, wnosi elementy zgoła niepotrzebne do gry.

W Cracovii fatalnie wypadł Pawłowski w bramce. Obrona dzięki swej bezmyślnej taktyce - do spółki z Pawłowskim sprokurowała klęskę. Pomoc bez zarzutu. Spisał się doskonale nawet Hiżyk. Atak miał jednego gracza pełnowartościowego: Górę! Tyle wspaniałego zapału wprowadził Góra do gry, że należy mu się pierwsza nota na boisku! Młynarek pracowity, ale ogromnie pechowy. Na środku była pustka tak samo na lewym skrzydle. Szeliga słabszy niż zwykle i zupełnie nieproduktywny. Tak nieproduktywny, jak nieproduktywny jest cały ten system gry Cracovii. Już nieraz wytykaliśmy atakowi Cracovii błędy. Nic się tam jednak nie zmieniło. Zawsze ta sama archaiczna hyperkombinacja przy fatalnej niedokładności. Wynik dzisiejszy jest wyrzutem pod adresem kierownictwa Cracovii. Bo to jest marnowanie umiejętności graczy i wielkiego kapitału, jaką jest sympatia publiczności.

Mecz zaczął się sensacyjnie. W 15 sekundzie Młynarek "podał" Giergielowi, który strzelił, a Pawłowski puścił, 1:0. Gra jest szybsza, piękna, otwarta. Cracovia dochodzi do pola karnego i tam kapituluje. W 17 min. Myszkowski będąc sam przed bramką zwleka ze strzelaniem i okazja do wyrównaia mija. W 25 min. dość niespodziewanie Giergiel głową pakuje piłkę do siatki. Pawłowskiego w tym czasie nie było: 2:0. W 25 min. po fatalnym zagraniu obrony Artur wspaniałym strzałem w róg uzyskuje 3 bramkę dla Wiły. Cracovia nie załamuje się jeszcze. Wreszcie w 40 min. Góra po solowym przeboju (był to prawdziwy przebój) uzyskuje jedyną bramkę dla Cracovii.

Po przerwie w 5 min. Cholewa przesądza wynik meczu strzelając 4 bramkę. Cracovia jeszcze nie kapituluje. Atakuje często, ale nawet "murowane" pozycje mijają bez efektu bramkowego. W 26 minucie Młynarek jest znowu sam przed bramką i fatalnie pudłuje. Wynik dnia ustala Giergiel w 32 minucie. Jest 5:1. Sędziował p. Fass. Widzów około 7.000.

Nowy Dziennik, 1939-05-08

Piłkarze Wisły gromią Cracovię 5:1 (3:1)

Historia walk o prymat piłkarski pomiędzy Wisłą a Cracovią datuje się już od przeszło 30 lat i przechodziła różne perypetie. Obydwie drużyny notują zwycięstwa i klęski. Zawsze jeszcze gromadzi ta „święta wojna” tysiące widzów, elektryzuje i emocjonuje cały krakowski świat sportowy, a trasa od plant uniwersyteckich do stadionu miejskiego roi się od nieprzebranych tłumów i sznurów aut i dorożek. Kraków wygląda wówczas jak milionowe miasto. Żadne wypadki polityczne nie mogą usunąć w cień derby piłkarskiego Krakowa. Już prawie jak finał Cupu Anglii, wyścig Oxford-Cambridge, albo Wimbledon w miniaturze. Nie radziłbym tylko nikomu wybrać lokomocji tramwajowej linii Nr 4. Ta przejażdżka to raczej reminiscencje tramwaju konnego sprzed 40 lat, a również sardynkowa prasa w najsłowniejszym znaczeniu.

Widoczny spadek formy Cracovii i widoczny renesans poziomu Wisły w ostatnich zawodach kazał przypuszczać, ze tym razem faworytem prawie stuprocentowym będzie Wisła, w dodatku na własnym boisku. A chociaż białoczerwoni mecz przegrali w wysokim stopniu, to jednak sprawiedliwie podnieść należy, że forma ich była znacznie lepsza niż np. na meczach z Warszawianką, czy Union Touringiem. Oczywiście mają oni teraz bezwzględnie słabe punkty i formacje, może nawet wszystkie linie są pokryte rdzą i wymagają odświeżenia i wzmocnienia. Mimo to miała drużyna Cracovii w tym meczu wiele sytuacji możliwych do wykorzystania, któreby klęskę jej wybitnie zmniejszyły. Tak samo jak Wisła mogła była zwyciężyć jeszcze w wyższym stosunku. Nie to jest ważne i decydujące. Ważnym jest, że odmłodzona Wisła posiada teraz drużynę, która pod względem stylu i klasy przywracać zaczyna glorię tradycji piłkarskiej Krakowa i przynosi satysfakcję stałym bywalcom meczowym, że z drugiej strony Cracovia przechodzi obecnie poważny kryzys formy, który wymaga cierpliwego leczenia. Trio defensywne i ofensywne szwankują. W napadzie jedynym motorem jest Góra, postawiony na prawym skrzydle, zdobywca jedynej honorowej bramki. Każda jego akcja i strzał to niebezpieczeństwo dla bramki przeciwnika. Ale reszta napadu jest indolentna i bez wiary w efekt własnej pracy. Pająk w obronie jest cieniem swej sławnej przeszłości.

Natomiast we Wiśle maszyna naoliwiona jest należycie fachowym treningiem i kondycją. Wszystkie formacje współpracują i rozumieją się. Akcje idą spokojnie, celowo i energicznie. Bezbłędna interwencja bramkarza Koczwary, niezawodna gra Szumilasa, roztropna rutyna Kotlarczyka, finezyjna orientacja i artystycznie estetyczna wybalansowana elastyka dyrygenta Artura, żywiołowość ciągu Giergiela, i widniejąca na firmamencie nowa niezwykle utalentowana gwiazda – Cholewa, poparte ze środkowej pomocy destruktywnie i konstruktywnie precyzyjnym Legutką – dają w sumie wielką nadzieję na wspaniałą walkę o pierwszeństwo z Ruchem, Wartą i Amatorskim. Kto wie, czy Wisła nie pokusi się jeszcze w tym roku bieżącym o tron ligowy i czy nareszcie nie nadeszła pora odebrania tytułu mistrzowskiego śląskiemu Ruchowi i przywrócenia go grodowi podwawelskiemu. Przebieg spotkania: Atak Wisły w pierwszej minucie podchodzi pod bramkę Cracovii i niespodziewanie Giergiel, wyzyskując błąd bramkarza Cracovii, strzela pierwszą bramkę. Wisła prowadzi 1:0, gra spokojnie, podczas gdy Cracovia jest speszona i akcje jej rwą się. Stopniowo gra wyrównuje się, a nawet Cracovia przez pewien okres gwałtownie atakuje, lecz brak jej napastnikom orientacji pod bramką, pozwalającej wykorzystać tą chwilową przewagę. W 26 min. z podania Artura Giergiel podwyższa na 2:0. Wisła zaczyna już okres swej przewagi. Stylowa i równa jej gra wytrąca przeciwnika z równowagi i w 36 min. piękny atak Wisły kończy się wspaniałym przebojem i „bombą” Artura w górny róg i Wisła prowadzi 3:0. Następuje okres kontrofensywy Cracovii, co przynosi jej w 40 minucie jedyną honorową bramkę, strzeloną przez Górę po solowej akcji.

Po przerwie przewaga Wisły uwydatniła się jeszcze bardziej. W 5 min. Cholewa zdobył czwartą bramkę, mimo interwencji bramkarza, który jest teraz stale zajęty, broniąc liczne i niebezpieczne strzały „Wiślaków”. Cracovia zrezygnowała całkowicie i oddaje inicjatywę przeciwnikowi. 33-ia minuta pieczętuje zwycięstwo Wisły. Giergiel głową zdobywa piątą i ostatnią bramkę dnia, a zarazem „hat trick”.

Sędzia p. Fass z Warszawy.

(hl.).


IKC, 1939-05-11

Wilmowski nadal królem strzelców ligowych.

Warszawa, 9 maja (A.Sz.). W „rekordzie bramek” strzelców ligowych prowadzi nadal Wilmowski (12 bramek) przed Peterkiem (7 bramek), Genderą (6 bramek), Wróblem i Piątkiem (po 5 bramek), Wolanjnem, Kazimierczakiem, Święckim i Arturem (po 4 bramki), Szmidtem, Matjasem, Giergelem, Cholewą, Pirychem, Odrowążem (po 3 bramki).

Po 2 bramki zdobyli Pazurek, Filek, Góra, Młynarek, Pochopin, Słota, Schreier, Pytel i Scherfke, a po jednej bramc e: Gemza, Kisieliński, Jaźnicki, Kula, Hausner, Świętosławski, Sekuła, Wodarz, Ignaszek, Pająk, Zembaczyński, Strzelczyk, Jankowski, Baran, Justynowicz, Gamaj, Zieliński, Nowak, Skóra, Korbas, Dreher, Nawrat, Majowski, Knioła, Królasik, Seidel i Goszczko.

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”. Relacja

1939, nr 127 (9 V)

Derby Krakowa i Warszawy sensacją w Lidze.

Kraków, 8 maja.

Wczorajsza niedziela należała do sensacyjnych, jeśli idzie o wysokie wyniki w walkach ligowych. Dotyczy to głównie spotkań lokalnych rywali tak w Krakowie, jak i Warszawie, gdzie wynik był identyczny 5:1. Zwycięzcą w pierwszym wypadku była Wisła, w drugim Warszawianka. Jeszcze wyższy rezultat osiągnął Ruch, gromiąc Garbarnię 5:0. Natomiast inne wyniki cyfrowo wypadły skromniej. Z nich na podkreślenie zasługuje remis Unionu we Lwowie, który zapewnił łódzkiej drużynie pierwszy punkt na gorącym gruncie lwowskim. Warto potwierdziła dobrą formę, bijąc różnicą jednej bramki, twardy AKS u siebie w domu.

Wisła -Cracovia 5:1 (3:1). Kraków, 7 maja.

Tegoroczne „derby“ piłkarskie Krakowa miały tę samą oprawę, co po inne lata. Te same masy bywalców meczów obu rywali, emocjonujących się każdem pociągnięciem gracza, obserwowały przebieg niedzielnego meczu, który zakończył się wbrew różnym przewidywaniom imponującem zwycięstwem Wisły w stosunku 5:1 (3:1). Chłodna i bez deszczu pogoda utrzymała się przez cały czas meczu, stwarzając doskonałe warunki dla piłkarzy, którzy nawiązali obustronnie zaciętą walkę utrzymaną w żywem tempie aż do końcowego gwizdka sędziowskiego.

Mecz stal na dobrym poziomie, oczywiście lepszym po stronie zwycięzców, którzy górowali wybitnie pod względem skutecznej i celowej gry w linji napadu. Na pochwałę obu drużyn podkreślić trzeba, iż przebieg zawodów upłynął w atmosferze prawdziwie sportowej, grano „fair“, nie dając przez to powodu właściwie nigdy do niezadowolenia widowni. Również i sędzia p. Fass z Warszawy odpowiedział swemu zadaniu, popełniając tylko drobne pomyłki.

Zwycięstwo Wisły oczywiście, choćby z powodu wielkiej różnicy bramek, dzielącej ją od Cracovii jest zasłużone. Możnaby jednak powiedzieć, iż ze względu na większą inicjatywę w pewnych okresach gry — Cracovii wypadło ono za wysoko, ale też uznać trzeba, iż linia napadu białoczerwonych grała tak niezaradnie i bez jakiejkolwiek kombinacji, iż trudno było przy tym sposobie Kry myśleć o sukcesie. Jedyna zresztą bramka, jaka padła do przerwy, zdobycia została, nie bez współudziału graczy Wisły.

Przewaga w grze. Jeśli idzie o taktyczne jej rozwiązanie, celową pracę napadu była, jak już wspomnieliśmy, po stronic zwycięzców, którzy prześcigali si; w ambicji i ofiarności. Te zalety obserwowaliśmy u białoczerwonych tylko w defensywie, a pozatem tylko u Góry, który był jedynym ich groźnym napastnikiem.

Na wstępie niespodzianka. Już w 1 min., zanim widzowie zdążyli zająć swe miejsca na trybunie, następuje piękny zryw prawoskrzydłowego Wisły, Giergiela, który celnym strzałem zdobywa pierwszą bramkę dla Wisły. Cracovia jest tym niespodziewanym sukcesem swego przeciwnika zdeprymowana. Dochodzi ona wcale często do głosu, ale pod bramką nie umie zdobyć się na skuteczny strzał. Albo obrońcy Wisły, albo wreszcie Koczwara, bez większego wysiłku wyjaśnia sytuację. Pogorszą się ona wyraźnie dla Cracovii, kiedy już po dwudziestu pięciu minutach zmiennej gry znowu Giergiel, wykorzystując zły wybieg Pawłowskiego, głową skierowuje piłkę po raz drugi do siatki. Zdenerwowanie w szeregach białoczerwonych coraz większe. Nie poddaje się jemu jedynie właściwie Góra w napadzie, który walczy z dwoma zazwyczaj graczami Wisły, dając się we znaki tak Liszce jak i Serafinowi.

W 36 min. pada najpiękniejsza bramka dnia, kiedy Artur zmyliwszy swych przeciwników ciałem przedostaje się w pobliże karnego i z daleka wspaniałym strzałem strzela trzeciego goala. Piłka odbija się od samego skrzyżowania poprzeczki ze słupkiem i wpada do bramki. Zanosi się, iż stan ten utrzyma się do pauzy, gdy nagle Góra, wykorzystując biedy w defensywie Wisły, zdobywa bramkę dla Cracovii w 40 min. Do pauzy obustronne wysiłki już nie dają rezultatu. Stan 3:1 dla Wisły. Zwycięstwo Wisły zostaje już wyraźnie przypieczętowane w 5-tej minucie po pauzie, kiedy Cholewa „bombą“ uzyskuje czwartą bramkę dla Wisły z doskonałego podania Artura Następuje teraz dłuższy okres zmiennych ataków obustronnych, przy których obie drużyny mają możność zmiany wyniku, ale ich nie wyzyskują. Jedynie tylko Wisła potrafiła wykorzystać piękną centrę Filka I w 33 min., kiedy nadbiegający Giergiel wyzyskał błąd Hiżyka iskierował głową piłkę do siatki. Końcowe momenty choć ciekawe, nie zmieniły już wyniku, który zwolennicy Wisły przyjęli owacyjnie pod adresem schodzącej z boiska zwycięskiej drużyny.

Na wyróżnienie z pośród zwycięzców zasługuje przedewszystkiem linja napadu

bez słabych punktów. W niej Giergiel zastąpił conajmniej z powodzeniem Habowskiego. Pr z y usunięciu drobnych braków może to być gracz większego formatu. W pomocy wybijał się Neron, choć i boczny Kotlarczyk na dawnym dobrym poziomie. Słabszy nieco do przerwy Liszka poprawił się później całkiem wyraźnie. Trio obronne dobre, choć Serafin za nerwowy do przerwy popełniał błędy.

W Cracovii najlepsi Góra, jabłoński, Pająk i Gruenberg. Pawłowski ma dwie bramki na sumieniu. Poza tem b. słabo wy padła cała czwórka w linji napadu. Widzów 7 tysięcy.

Skład drużyn był nast.: Wisła — Koczwara, Serafin i Szumilas, Kotlarczyk, Neron i Liszka, Giergiel, Cholewa, Artur, Gracz i Filek I. Cracovia - Pawłowski, Lasota i Pająk, jabłoński, Grunberg i Hiżyk, Góra, Młynarek, Korbas, Szeliga i Myszkowski.



Inne artykuły

http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1939/numer036/imagepages/image2.htm anons

Wspomnienia

Jerzy Jurowicz

Jednym z pierwszych sukcesów wcześnie rozpoczętego sezonu 1939 było rekordowe zwycięstwo 5:1 odniesione nad „odwiecznym rywalem” – Cracovią. W spotkaniu tym atak Wisły grający w składzie Giergiel, Cholewa, Artur, Gracz i Filek dał prawdziwy koncert gry. Bohaterem spotkanie był zdobywca trzech bramek – Giergiel.

Źródło: Jerzy Jurowicz, Pamiętniki