1946.04.30 SK Slezska Ostrava – Wisła Kraków 2:0

Z Historia Wisły

1946.04.30, mecz towarzyski, Czechosłowacja,
SK Slezska Ostrava 2:0 (1:0) Wisła Kraków
widzów:
sędzia: Michałek
Bramki
Wróbel
73'
1:0
2:0
SK Slezska Ostrava
2-3-5
Schafer
Marincok
Foldina
Wnenk
Radimec
Scheter
Wróbel
Krizok
Pscolka
Recek
Stapa

trener:
Wisła Kraków
2-3-5
Mieczysław Gołębiowski
Stanisław Flanek
Tadeusz Kubik
Jan Wapiennik
Tadeusz Legutko
Adam Wapiennik
Kazimierz Cisowski
Wiktor Cholewa
Artur Woźniak
Różankowski
Henryk Bobula

trener: Jan Kotlarczyk

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Spis treści

Relacje prasowe

„Start” z 1946.05.02.

Zwycięstwo „Wisły” w Mor. Ostrawie
Wisła — Reprezentacja Morawskiej Ostrawy 4:1 (1:0)
Mor. Ostrawa (tel. wł.). Zasilona graczami Cracovii Bobulą i Rożankowskim rozegrała drużyna krakowskiej Wisły w Morawskiej Ostrawie mecz przeciw reprezentacji tego miasta zwyciężając po pięknej i emocjonującej grze 4:1. Bramki dla Wisły, wśród której wyróżnili się obrońcy Flanek i Kubik oraz cała piątka napadu strzelili: Artur, Cholewa, Bobula i Rożankowski.
W przeddzień rozegrali Krakowianie mecz przeciw Slezskiej Ostrawie, ulegając po równej i zażartej walce 0:2. Na graczach krakowskich znać było zmęczenie długą podróżą, która zakończyła się na 1 1/2 godziny przed zawodami. W drodze powrotnej rozegra Wisła dziś trzecie spotkanie na terenie Czechosłowacji z reprezentacją miasta Frydek.

„Dziennik Polski" z 1946.05.03

„Wisła" zwycięża w Mor. Ostrawie
Zasilona graczami Cracovii Bobulą i Rożankowskim rozegrała drużyna krakowskiej Wisły w Morawskiej Ostrawie mecz przeciw reprezentacji tego miasta zwyciężając po pięknej i emocjonującej grze 4:1. Bramki dla Wisły, wśród której wyróżnili się obrońcy Flanek i Kubik oraz cała piątka napadu strzelili: Artur, Cholewa, Bobula i Rożankowski.
W przeddzień rozegrali Krakowianie mecz przeciw Slezskiej Ostrawie, ulegając po równej i zażartej walce 0:2. Na graczach krakowskich znać było zmęczenie długą podróżą, która zakończyła się na 1 1/2 godziny przed zawodami. W drodze powrotnej rozegra Wisła dziś trzecie spotkanie na terenie Czechosłowacji z reprezentacją miasta Frydek.

„Start” z 1946.05.07.

Jak grała „Wisła" w Czechosłowacji
Przed spotkaniem w Krakowie, w nocy przed 3-cim maja wróciła do Krakowa Wisła z 3-dniowego turnieju w Czechosłowacji, gdzie — jak wiadomo — rozegrała 3 spotkania. osiągając jedno zwycięstwo, jedno remis i jedną przegraną. Najgroźniejszym przeciwnikiem czerwonych na terenie Czechosłowacji była znana z zeszłorocznych występów w Krakowie drużyna Morawskiej Ostrawy, z którą przegrała Wisła swoje spotkanie 0:2. grając z niesłychanym pechem. Dość powiedzieć, że Wisła już w pierwszyzn kwandransie mogła prowadzić z różnicą najmniej 2-ch bramek, gdyż Bobula nie wyzyskał rzutu karnego a na dwie minuty wcześniej znajdując się sam na sam z bramkarzem w odległości 5-ciu metrów od bramki, strzelił w aut. Odwrotnie znów po wykopie bramkarza, po niewyzyskanym rzucie karnym piłka szybko dostała się do napadu czeskiego i niespodziewany strzał prawoskrzydłowego Wróbla ugrzązł w siatce krakowian. Nie załamało to drużyny Wisły, która przypuściła generalny szturm na bramkę czeską, jednak pech prześladujący nadal krakowian i doskonały Schafer w bramce nie pozwolili na zdobycie punktu. Po przerwie, po kilku minutowej przewadze drużyny czeskiej, przejęła znów Wisła inicjatywę, jednak podobnie jak w pierwszej części zawodów, brak szczęścia i dobra postawa defenzywy przeciwnika uniemożliwiły zdobycie wyrównującej bramki. Niespodziewanie w 28-mej minucie zdobyli Czesi drugą bramką dla siebie, a mimo gwałtownych ataków Wisły wynik ten utrzymał się do końca, Dodać trzeba, że grano na bardzo ciężkim terenie, na boisku pełnym kurzu i pyłu, którego tumany wznosiły się przy każdym kopnięciu piłki, co bardzo utrudniało grę zwłaszcza nieprzyzwyczajonego do takiego terenu drużynie krakowskiej. Z wielkim uznaniem podkreślić trzeba również zachowanie się wyrobionej sportowo publiczności, która żywo oklaskiwała piękne akcje Polaków i dopingowała raczej ich, niż drużynę czeską. Także sędzia Michałek sędziował zupełnie obiektywnie, i prowadził wzorowo zawody.

Drużyna czeska do meczu togo wystąpiła w najsilniejszym swoim składzie, a to: Schafer — Marincok, Foldina — Wnenk, Radimec. Scheier — Wróbel, Krizok, Pscolka, Recek, Stapa.

Wisła grała w następującym zestawieniu: Gołębiowski — Flanek, Kubik — Wapiennik Ł, Legutko, Wapiennik II — Cisowski, Cholewa, Artur, Różankowski, Bobula.

Jak widzimy, w zestawieniu powyższym, znajdują się gracze Cracovii. Po raz pierwszy od lat czterdziestu zawodnicy klubu bladoczerwonych biorą udział w drużynie swojego „odwiecznego rywala" na terenie międzynarodowym. Jest to równie piękny gest ze strony zawodników, jak i zarządu klubu a dowodzi, że wzajemne porozumienie. o którym pisaliśmy już z okazji Komisji Porozumiewawczej Najstarszych Polskich Klubów, wydaje właściwe owoce i dowodzi celowej współpracy zwłaszcza w tej chwili, kiedy z wyższych wzglądów drużyny, mające zakontraktowane wyjazdy za granicę, nie są w stanie wystawić najsilniejszych zespołów. Piękny przykład zbratania Cracovii i Wisły dla godnego reprezentowania barw polskich za granicą i dla dobra sportu polskiego za granicą, powinien być przykładem dla innych klubów polskich.

W drugim spotkaniu, przeciw reprezentacji Śląskiej Ostrawy, które zakończyło się zwycięstwem Wisły w stosunku 4:1 (1:0) mieli krakowianie zdecydowaną przewagę. Pierwsza bramka, której strzelcem był Bobula, padła jednak dopiero w 32-giej minucie gry. Po przerwie, też dopiero po pół godzinie, zaznaczyła Wisła swą przewagę dalszym punktem ze strzału Artura. Zaraz potem Cholewa I Różankowski podwyższyli wynik na 4:0, a dopiero na cztery minuty przed końcem, udało się Czechom przez swojego prawoskrzydłowego zdobyć honorową bramkę. I na tym meczu zachowanie publiczności czeskiej było bez zarzutu a doskonałym sędzią był Scheiner. W drodze powrotnej do kraju rozegrała Wisła we Frydku trzecie spotkanie z reprezentacją tego miasta, uzyskując wynik remisowy 2:2 (1:1). Na wstępie stwierdzić trzeba, że oprócz przemęczenia, drużyna krakowsko nie przyzwyczajona do piaszczystego i ciemnym pyłem węglowym pokrytego boiska, miała przeciw sobie w dodatku specyficzną trudność, mianowicie zupełną ciemność na boisku, spowodowaną zarówno ciemnym tłem terenu, jak i późnym rozpoczęciem zawodów. Zaczynają się one normalnie — tak jak u nas o godzinie 17.30, jednak w Czechosłowacji nie obowiązuje czas letni, dlatego to końcowe minuty upłynęły w absolutnej ciemności i wyrównująca bramka dla Czechów padła w ten sposób, że bramkarz drużyny polskiej zasłonięty murem graczy własnych mógł poprostu nie dojrzeć ciemnej (od pyłu węglowego) piłki, którą lekkim strzałem środkowy pomocnik Frydka przerzucił ponad murem zawodników krakowskich do siatki. Wisła prowadziła w tym spotkaniu do 86 minuty 2:1, uzyskawszy poprzednio bramkę przez. Cholewę w 21 minucie gry i tuż po przerwie ze strzału Legutki (z wolnego z linii 16 m). Drużyna czerwonych wystąpiła w meczu tym bez, Cisowskiego, którego zastąpił Mącznik na prawym skrzydle i początkowo nawet bez Legutki, na którego miejscu grał przez pierwsze pół godziny Łyko. Wyróżnili się w drużynie krakowskiej Kubik w obronie (najlepszy gracz na boisku), Legutko w pomocy i Artur w napadzie.

Drużyna Polska była na ziemi czechosłowackiej przyjmowana nader gościnnie. Gospodarze czynili wszystko, by Polakom umilić ich pobyt na ziemi czeskiej. Liczna kolonia polska, będąca każdorazowo świadkiem zawodów, zachwycona była formą piłkarzy polskich, którzy znów nie mają słów uznania za serdeczne przyjęcie i miłą atmosferę, wytworzoną dzięki szczerej sympatii i trosce organizatorów zawodów.