1947.04.27 Lech Poznań - Wisła Kraków 0:1

Z Historia Wisły

1947.04.27, Eliminacje MP, 4.kolejka, Poznań,
KKS Poznań 0:1 (0:0) Wisła Kraków
widzów: 7.000
sędzia:
Bramki
0:1 Józef Kohut
KKS Poznań

Kamiak
Wojciechowski
Tarka
Słoma
Marciniak
Matuszak
Polka
Anioła
Wiśniewski
Białas
Bryja

trener: Franciszek Bródka
Wisła Kraków

Jerzy Jurowicz
Michał Filek
Stanisław Flanek
Jan Wapiennik
Tadeusz Legutko
Adam Wapiennik
Władysław Giergiel
Mieczysław Gracz
Józef Kohut
Artur Woźniak
Kazimierz Cisowski

trener: Adam Walter

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1947.04.24

A piłka toczy się dalej

Kierujemy reflektory na Poznań

Czwarta niedziela, nowi przeciwnicy i nowe szanse

Czwarta niedzielna rozgrywka skieruje uwagę przede wszystkim na Poznań. Kolejowy KS. po słabszym starcie nabrał impetu i... postara się wypróbować go na Wiśle. Krakowianie nb. niedzieli pauzowali. Mieli więc czas i okazję przeprowadzić generalny remont, opatrzyć blizny i przygotować się do do twardego poznańskiego boju. W pierwszej grupie sprawa nie jest prosta. Przypuszczamy wprawdzie, że Motor, Ognisko i Skra stanowić będą tzw. grupę ogonkową, pozostaje jednak jeszcze szóstka, której uprawnienia do czoła względnie centrum ujawni się dopiero po dalszych kilku tygodniach. W tej chwili bylibyśmy skłonni przydzielić obie Polonie, bytomską i świdnicką, raczej do strefy środka. W tym wypadku walka niedzielna w Poznaniu nabiera szczególnego wyrazu, gdyż tak czy inaczej wpłynąć musi na ukształtowanie się czoła. Zwycięstwo Wisły odepchnełoby w tył KKS, gdyż nie ma zdaje się wątpliwości, co do wyniku meczu Polonia - Motor w Warszawie.

W przeciwnym wypadku Wisła, Polonia i KKS miałyby po sześć punktów, natomiast Szombierki stałyby się zdecydowanym liderem, o ile... nie podwinie się noga w walce z Polonią świdnicką.

Mecz ten jest drugi co do ważności. Może on bowiem w równej mierze umocnić pozycje Szombierek, jak i zahamować dalszy ich zwycięski pochód. Polonia świdnicka przeceniła nieco swe siły, to też cios ze strony KKS-u spowodował poważnt szok. Z drugiej strony przypuszczać należy, że wyzyskała ona wolny czas dla intensywnego treningu i kto wie czy w spotkaniu z przeciwnikiem o typie właśnie Szombierek nie da sobie lepiej rady, niż z technikami z Poznania. Własne boisko przemawia naturalnie za Szombierkami. Pozostałaby jeszcze Polonia bytomska, która pojedzie "odbijać się" na Skrze w Częstochowie. Dalsza utrata punktów świadczyłaby, że przy koncowej klasyfikacji wypadnie liczyć się z Polonią bytomską, jako drużyna środka.

W grupie drugiej mamy dwa interesujące spotkania. Wice lider Rymer przyjmie u siebie Cracovię. Krakowianie wygrali wprawdzie z Pomorzaninem, jednak droga do zwycięstwa była ciężka i nierówna. Teren śląski nie należy do najłtwiejszych, aczkolwiek Cracovia pokazała w Chorzowie, że daje sobie z nim radę. Dotychczasowi przeciwnicy Rymera nie reprezentowali najwyższej klasy naszego futbolu, to tez trudno zorientować się w rzeczywistej wartości Ślązaków. Cracovia stała przed trudniejszym zadaniem. Aczkolwiek AKS-owi dlaeko jest do formy choćby z przed roku, to zawsze jeszcze niełatwo z nim grać. Również Pomorzanin umie więcej, niżby to wynikało z jego występów w Gorlicach i Tarnowie. Obie te drużyny musimy ocenić wyżej, niż dotychczasowych przeciwników Rymera - Grochów i Orzeł.

Ciekawi jesteśmy, jaką rolę odegra Gedania w Sosnowcu? Z Radomia meldowano nam, że była ona lepsza, niżby się wydawało. RKU wyspecjalizował się w remisach. Pierwszy z Cracovią, drugi z Radomiakiem. Zwycięstwo nad ZZK nie liczy się zbyt wysoko. Nie zdziwilibyśmy się, gdyby i mecz z Gedanią zakończył się podziałem punktów. Pomorzanin ma szanse na pierwsze zwycięstwo. Wątpimy bowiem, czy Grochów, mimo wyraźnej poprawy formy da sobie radę w Toruniu. ZZK zapowida reorganizację. W jakim stopniu uwydatni się ona w meczu z groźnym Radomiakiem, o tym przekona się Łódź w niedzielę. Nie będzie miał trudności AKS z gościem z Gorlic.

W grupie trzeciej nie ma nic ciekawego. Garbania do sobie radę na własnym boisku z Czuwajem. Wyjazd do Kielc nie pozbawi zapewne Warty dwu punktów w walce z Tęczą. ŁKS ma zawsze jeszcze szanse wygrać w Szczecinie z Pocztowcami, a Lublinianka powinna sobie dać radę z Kolejarzami z Olsztyna. Co rzekłszy kończymy rozważania i czekamy na... dalsze rezultaty.

"Przegląd Sportowy" z 1947.04.28

WISŁA – KKS 1:0

Nikłe, ale zasłużone zwycięstwo

POZNAŃ 27.4. (tel. wł.) Wisła – KKS 1:0 (0:0). Wisła: Jurowicz, Filek, Flanek, Wapiennik I, Legutko – Wapiennik II – Giergiel, Gracz – Kohut – Wodniak – Lisowski.

KKS: Kamiak, Wojciechowski – Tarka, Słoma – Marciniak, Matuszak, Polka – Anioła – Wiśniewski – Białas – Bryja. Sędzia [?].

Oczekiwany z wielkim zainteresowaniem mecz pomiędzy krakowską Wisłą, a poznańskim KKS-em zakończył się po emocjonującej grze w pełni zasłużonym zwycięstwem drużyny krakowskiej, wynoszącym 1:0. Widzowie oglądali dobry footbal. Zespół Wisły zdecydowanie technicznie i pozycyjnie dobry, pokazał grę szybką i ładną, dzięki błyskawicznym, krótkim podaniom i stwarzał dużo kłopotu formacjom defensywnym KKS-u.

Podstawą drużyny był świetny Flanek w obronie, na którym spoczywał cały ciężar gry, zwłaszcza w pierwszej połowie, kiedy gospodarze mieli lekką przewagę. Razem z Filkiem wywiązali się ze swego zadania należycie. W pomocy wyróżnił się doskonały Legutko, dzielnie sekundowali mu bracia Wapiennicy. W napadzie główną osobistością był ruchliwy i niebezpieczny Gracz oraz Kohut, który wraz z Giergielem stworzył kilka niebezpiecznych sytuacji.

KKS miał swój najlepszy punkt w trio obronnym w którym celowała spokojny i opanowany Tarka. W pomocy wybijał się Matuszak, zasilając doskonałymi piłkami swój atak. Jego współtowarzysze Słoma i Marciniak dopomagali mu, unicestwiając, szczególnie w drugiej części gry, ataki krakowskie. W napadzie dobrze spisał się Anioła i niezły był Białas. Słabo zagrał Wiśniewski, który przechodzi spadek formy. Jedyną bramkę dnia strzelił w drugiej połowie Kohut z podania Giergiel. Widzów ponad 7 tys. (Ol). Wisła—KKS. 1:0 (0:0)

"Start" z 1947.04.28

Wisła - KKS 1:0 (0:0)

Poznań, 27 IV. (tel. wł.).

(…)

Przebieg meczu — mimo że padła w nim jedna tylko bramka — był żywy i ciekawy. Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem wyrównanej gry. Oba ataki przeprowadziły szereg pięknych zespołowych akcyj, przy czym uwydatniała się wyraźnie lepsza technika zawodników Wisły. Obaj bramkarze mieli w tym okresie „wiele do powiedzenia". Po przerwie KKS ruszył do ataku, jednak obrona Wisły nie dopuszczała do utraty punktu. Z kolei inicjatywę przejęła Wisła, która w oparciu o świetną trójkę pomocy stopniowo zwiększała nacisk i po 20 minutach zapanowała już całkowicie na boisku, spychając przeciwnika do defensywy. W tym okresie padła zwycięska bramka dla Wisły. Zdobył ją Kohut, wyzyskując b. dobre podanie Giergiela — Strzałem nie do obrony.