1947.10.05 Wisła Kraków - Warta Poznań 0:2

Z Historia Wisły

1947.10.05, Mistrzostwa Polski, 1. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 16:30
Wisła Kraków 0:2 (0:1) Warta Poznań
widzów: 15.000
sędzia: Nalepa z Zabrza
Bramki
0:1
0:2
41' Bolesław Gendera
81' Dionizy Gierak
Wisła Kraków

Jerzy Jurowicz
Michał Filek
Stanisław Flanek
Jan Wapiennik
Tadeusz Legutko
Adam Wapiennik
Władysław Giergiel
Mieczysław Rupa
Józef Kohut
Artur Woźniak
Kazimierz Cisowski

trener: Adam Walter
Warta Poznań

Feliks Krystkowiak
Tadeusz Weiss
Michał Dusik
Kazimierz Groński
Piotr Danielak
Stanisław Kaźmierczak
Dionizy Gierak
Bolesław Gendera
Henryk Czapczyk
Marian Skrzypniak
Bolesław Smólski

trener: Károly Fogl (HUN)

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1947.10.02

Pojedynek Wisły i Warty

W NIEDZIELĘ rozpoczyna się walka o mistrzostwo Polski roku 1947. Na podstawie gier eleminacyjnych w trzech grupach zakwalifikowały się do finału trzej mistrzowie grup, tj. Wisła, AKS i Warta. Stało się dobrze, że finalistów mamy w trzech różnych miast tym samym zainteresowanie znacznie się zwiększa.

Na pierwszy ogień idą Wisła i Warta w Krakowie. Nareszcie dojdzie do spotkania dwu równorzędnych partnerów. Teoretycznie należałoby Wiśle przyznać większe szanse już choćby ze względu na boisko krakowskie. Poza tym legitymuje się mistrz krakowski najbardziej równą formą. Dowodem tego był fakt, że przegrał tylko jedno spotkanie.

Mimo to nie brak sceptyków, którzy wietrzą w niedzielę w Krakowie sensację. Opierają się oni na obserwacji Warty, która ostatnio wzmocniła wydatnie swój blok defensywny. Jest on trudny do sforsowania, to też jeśli atak Wisły nie będzie w nadzwyczajnym rozmachu nie łatwo im będzie przebić się. Inna rzecz, że i atak Warty odbija wyraźnie od formacji tylnych. Brak mu energii i twardości, jaka cechuje całą defensywę. W tych warunkach należałoby liczyć na wynik remisowy, co dla Warty byłoby sukcesem.

"Przegląd Sportowy" z 1947.10.06

Kraków, 5.10. (tel. wł.). Warta - Wisła 2:0 (1:0).

Warta: Krystkowiak, Wajs, Dusik, Groński, Danielak, Kazimierczak, Gierak, Gandera. Czapczyk, Skrzypniak, Smólski.

Wisła: Jurowicz, Filek I, Flanek, Wapiennik I, Legutko, Wapiennik II, Giergiel, Rupa, Kohut, Artur, Cisowski.

Pierwszy finałowy mecz o mistrzostwo Polski przyniósł grodowi podwawelskiemu niemiłą niespodziankę. Warta zdeklasowała Wisłę na jej własnym boisku, wygrała 2:0 (1:0) i wywiozła z Krakowa dwa cenne punkty, które kto wie, czy nie zadecydują o mistrzostwie. Wisła sprawiła swoim wszystkim zwolennikom wielki zawód. Widownia krakowska przyzwyczajona do samych w tym roku zwycięstw na boisku Wisły, liczyła w niedzielę na zwycięstwo nad Wartą, a w najgorszym razie na remis, biorąc pod uwagę osłabienie Wisły brakiem zdyskwalifikowanego Gracza. Rachuby zawiodły. Wisła poraz pierwszy w tym roku została pokonana na własnym boisku. Gorycz porażki była tym większa, że w parze z przegraną szła utrata dwóch bardzo cennych punktów, daleko cenniejszych aniżeli w dotychczasowych rozgrywkach o wejście do ekstra klasy. Okazało się, że brak Gracza zaciążył nie tylko na wyniku, ale na całej drużynie Wisły. Mimo okresami znacznej przewagi Wisły, która uwydatnia się w rzutach rożnych (7:1) atak miejscowych nie umiał strzelać, bo nie było w tym dniu Gracza na boisku.

Nie dobrze to jednak świadczy o drużynie, która nie umie grać i wygrać, gdy zabraknie w niej jednego zawodnika. Niedzielny mecz powinien kierownictwu Wisły nasunąć poważne refleksje.

OKLASKI DLA WARCIARZY

Warta była jako całość drużyną lepszą, bardziej opanowaną nerwowo, toteż odniosła zwycięstwo zasłużone, nie podlegające dyskusji. Poznaniacy mogli zaimponować widowni spokojem, z jakim rozegrali swą pierwszą wielką partię na obcym terenie. Warta zawsze była mile widziana w Krakowie. W niedzielę, schodzących po meczu z boiska Warciarzy, oklaskiwano gorąco w uznaniu rzetelnie zapracowanego przez nich zwycięstwa.

Krystkowiak w bramce nie popełnił żadnego błędu. Z obrońców Dusik miał swój dobry dzień i był mocnym punktem defensywy. Warty, obok Kaźmierczaka w pomocy, który był najlepszy w tej formacji. Stary wyga Danielak nie zawiódł również i kondycyjnie wytrzymał do końca. W ataku Gandera był motorem Warty, mając obok siebie szybkiego, zwrotnego Gieraka; Flanek z obydwoma miał sporo roboty, a że obaj byli strzelcami bramek, które właśnie padły na tym meczu, obciąża to nieco konto naszego reprezentacyjnego obrońcy ( zwłaszcza przy utracie drugiej bramki). Czapczyk dobrze kierował atakiem i wielokrotnie niebezpiecznie zagrywał. Również rajdy Smólskiego stwarzały groźne sytuacje pod bramką Wisły, Smólskiego jednak prześladował pech w strzałach.

ZA DUŻO HISTERII

O Wiśle nie można niestety pisać takich superlatyw, jak o Warcie. Zagrała mecz histerycznie i nie wytrzymała nerwowo. Pierwsza utracona bramka zamiast ją zdopingować do najwyższego wysiłku w tak poważnej stawce, jeszcze więcej zdezorganizowała drużynę, która nie potrafiła się zdobyć nawet na uzyskanie wyrównującej bramki. Utrata drugiej bramki przesądziła ostatecznie wynik.

W Wiśle najsłabszą częścią był atak, za wyjątkiem pracowitego i ambitnie grającego Artura, z którego wszyscy pozostali mogli brać przykład ofiarności i ambicji, ale niestety - nie brali. W pomocy zadowolił tylko Wapiennik II. Trio obronne ponosi wspólną winę utraconych bramek i przegranej Wisły z atakiem, nie umiejącym strzelać do bramki przeciwnika.

PRZEBIEG GRY

Wisła przeważa silnie przez pierwszych 20 minut, uzyskując w tym czasie 3 kornery, z czego dwa zaraz po rozpoczęciu zawodów. Podczas, gdy Wiśle z tej przewagi nic nie wychodzi, Warta z każdą niemal minutą gry opanowuje sytuację. 40 minuta przynosi bardzo krytyczny moment pod bramką Wisły. Flanek ratuje przed niechybną bramką, wybijając piłkę pędzącemu Smólskiemu. W następnej jednak minucie Flanek nie może zapobiec katastrofie. Szybki atak Warty i Gendera zdobywa pierwszą bramkę dla zielonych, strzelając Jurowiczowi w lewy róg siatki.

W minorowych nastrojach na widowni kończy się pierwsza połowa zawodów. Po pauzie obraz gry niemal ten sam. Przewaga Wisły, coraz lepiej grająca Warta i druga bramka dla Warty, podobnie, jak przed pauzą, zdobyta w ostatniej fazie gry. Strzela ją po błyskawicznej akcji ataku, zupełnie nie obstawiony Gierak w 36 minucie.

Ostatnie minuty przynoszą bezskuteczne wybiegi Wisły dla uzyskania bodaj honorowej bramki. Sędzia Nalepa z Zabrza zupełnie dobrze wywiązał się ze swego zadania. Widzów 15 tysięcy.