1947.10.05 Wisła Kraków - Warta Poznań 0:2

Z Historia Wisły

(Różnice między wersjami)
Aktualna wersja (13:02, 2 mar 2019) (edytuj) (anuluj zmianę)
 
(Nie pokazano 12 wersji pośrednich.)
Linia 3: Linia 3:
| nazwa rozgrywek = Mistrzostwa Polski, 1. kolejka
| nazwa rozgrywek = Mistrzostwa Polski, 1. kolejka
| stadion(miasto) = Kraków, [[Stadion Wisły]]
| stadion(miasto) = Kraków, [[Stadion Wisły]]
-
| godzina =
+
| godzina = 16:30, niedziela
-
| herb gospodarzy =
+
| herb gospodarzy = Wisła Kraków herb14.jpg
-
| herb gości =
+
| herb gości = Warta Poznań herb2.jpg
| gospodarze = Wisła Kraków
| gospodarze = Wisła Kraków
| wynik = 0:2 (0:1)
| wynik = 0:2 (0:1)
Linia 15: Linia 15:
| strzelcy bramek goście = 41' Bolesław Gendera<br>81' Dionizy Gierak
| strzelcy bramek goście = 41' Bolesław Gendera<br>81' Dionizy Gierak
| skład gospodarzy = <br>[[Jerzy Jurowicz]]<br>[[Michał Filek]]<br>[[Stanisław Flanek]]<br>[[Jan Wapiennik]]<br>[[Tadeusz Legutko]]<br>[[Adam Wapiennik]]<br>[[Władysław Giergiel]]<br>[[Mieczysław Rupa]]<br>[[Józef Kohut]]<br>[[Artur Woźniak]]<br>[[Kazimierz Cisowski]]<br><br>trener: [[Adam Walter]]
| skład gospodarzy = <br>[[Jerzy Jurowicz]]<br>[[Michał Filek]]<br>[[Stanisław Flanek]]<br>[[Jan Wapiennik]]<br>[[Tadeusz Legutko]]<br>[[Adam Wapiennik]]<br>[[Władysław Giergiel]]<br>[[Mieczysław Rupa]]<br>[[Józef Kohut]]<br>[[Artur Woźniak]]<br>[[Kazimierz Cisowski]]<br><br>trener: [[Adam Walter]]
-
| skład gości = <br>Felicjan Krystkowiak<br>Tadeusz Weiss<br>Michał Dusik<br>Kazimierz Groński<br>Piotr Danielak<br> Stanisław Kaźmierczak<br>Dionizy Gierak<br>Bolesław Gendera<br>Henryk Czapczyk<br>Marian Skrzypniak<br>Bolesław Smólski<br><br>trener: Károly Fogl (HUN)
+
| skład gości = <br>Feliks Krystkowiak<br>Tadeusz Weiss<br>Michał Dusik<br>Kazimierz Groński<br>Piotr Danielak<br> Stanisław Kaźmierczak<br>Dionizy Gierak<br>Bolesław Gendera<br>Henryk Czapczyk<br>Marian Skrzypniak<br>Bolesław Smólski<br><br>trener: Károly Fogl (HUN)
| statystyki =
| statystyki =
}}
}}
-
==Relacje==
+
==Relacje prasowe==
-
Przegląd Sportowy nr. 79/ 2 października 1947 / strona 1:
+
[[Grafika:Echo 1947-10-02.jpg‎|thumb|right|200 px]]
 +
[[Grafika:Echo 1947-10-04a.jpg‎|thumb|right|200 px]]
 +
[[Grafika:Echo 1947-10-05b.jpg‎|thumb|right|200 px]]
 +
[[Grafika:Echo 1947-10-06c.jpg‎|thumb|right|200 px]]
 +
[[Grafika:Echo 1947-10-07a.jpg‎|thumb|right|200 px]]
 +
[[Grafika:Echo 1947-10-08a.jpg‎|thumb|right|200 px]]
 +
[[Grafika:Echo 1947-10-08b.jpg‎|thumb|right|200 px]]
-
Pojedynek Wisły i Warty
+
===Echo Krakowa. 1947, nr 273 (4 X) nr 564===
 +
 
 +
Przed pierwszym meczem finałowym Wisła czy Warta? Piłkarski Kraków będzie w niedzielę przeżywał nielada emocję. Na boisku Wisły spotkają się w pierwszym finałowym meczu z cyklu rozgrywek o mistrzostwo Polski, dwie drużyny o ustalonej marce. Wisła i Warta.
 +
 
 +
Obie kandydatki do zaszczytnego tytułu mistrza Polski przygotowują się starannie do tego ważnego spotkania i wystąpią w niedzielę w swych najsilniejszych składach. W Wiśle brak będzie jedynie Gracza, któremu dyskwalifikacja kończy się 6-tego bm. Zastąpi 9° na prawym łączniku Rupa, pozostałe natomiast linie w drużynie krakowskiej grać będą w swym normalnym zestawieniu.
 +
 
 +
Na ogół liczy się na sukces Wisły, który jednak nie przyjdzie jej łatwo.
 +
 
 +
Poznaniacy są zespołem wyrównanym, o dobrej technice, szybkości i kondycji, to też mecz niedzielny zapowiada się niezwykle ciekawie.
 +
 
 +
Tak się złożyło, że Wisła reprezentuje jako jedyny klub barwy Krakowa w finale. Sukces więc czerwonych, będzie równocześnie sukcesem całego piłkarskiego, Krakowa.
 +
 
 +
===Echo Krakowa. 1947, nr 274 (5 X) nr 565===
 +
 
 +
Warta —Wisła
 +
 
 +
Najbliższa niedziela przyniesie nam pierwszy finałowy mecz o mistrzostwo Polski w piłce nożnej pomiędzy drużynami poznańskiej Warty i Wisły.
 +
 
 +
 
 +
Toteż w tym ciężkim spotkaniu na pewno sympatie wszystkich bez wyjątku krakowian będą po stronie Wisły. Interesujące te zawody rozpoczną się w niedzielę na boisku Wisły o godz. 15-tej.
 +
 
 +
 
 +
===Echo Krakowa. 1947, nr 275 (6 X) nr 566===
 +
 
 +
Kierownik „Wisły" Wł. Żak wierzy w swą jedenastkę, choć treser Walter nie jest za wielkim optymistą
 +
 
 +
Kierownika sekcji piłkarskiej T. S. Wisła p. Władysława Żaka zastaję na boisku Wisły, jak z uwagą obserwuje czwartkowy trening swych chłopców przed finałowym meczem z Wartą.— No i jak pan sądzi —zapytuj ę znienacka p. Żaka— da sobie Wisła w niedzielą radą z poznaniakami? P. Żak uśmiecha sią.—Powinniśmy wygrać, ale sam pan wie, jak to jest z tą piłką. Chłopcy starają sią, męczą sią, mają przewagą—a wynik... sam sią robi. Czasem na korzyść, czasem wbrew temu co sią na boisku dzieje —na niekorzyść. Na przykład w Świdnicy...— O, właśnie... Czy Wisła rzeczywiście tak słabo grała w tym meczu?— Ależ skądże znowu! 75 procent z gry miała drużyna krakowska, tylko nic jej jakoś nie wychodziło. Muszę jednak stwierdzić, że nasi zawodnicy nie przykładali sią specjalnie do tego spotkania. Dalecy jednak byli od tej formy o jakiej pisała prasa sportowa. Po prostu tak się złożyło, że przegrali. Nie można przecież wygrywać bez przerwy. Kiedyś się musi przegrać. Lepiej więc, że przegraliśmy w Świdnicy, niż gdybyśmy mieli przegrać na przykład w nadchodzącą niedzielę...— Niech pan odpuka trzy razy...
 +
 
 +
Chyba zdaje pan sobie sprawą z ciężaru gatunkowego tego meczu i z wiary jaką żywi do waszej drużyny sportowy Kraków. Zaufania sportowców krakowskich nie można zawieść...— Oczywiście... —zgadza się ze mną p. Żak. — Wisła wie doskonale, że reprezentuje w spotkaniach finałowych barwy nie tylko swego klubu, ale po prostu całej krakowskiej piłki nożnej. Dlatego będzie nam zależało na odniesieniu pierwszego sukcesu w ; rozgrywkach finałowych.
 +
 
 +
Bynajmniej nie lekceważymy sobie przeciwnika, znamy Wartę nie od dziś, wiemy jakim systemem grają, co potrafią, a czego im brak. Mecz będzie ładny, bo pomimo dużej stawki tego spotkania, obie drużyny grają zawsze „fair , a wygrać powinien lepszy...
 +
 
 +
Wisła wystąpi w pełnym składzie, jedynie bez Gracza. Zagra on jednak Pa meczu z Cracovią.— Z kim?...— Z Cracovią! —powtarza p. Żak.
 +
 
 +
Nie sądzi pan chyba, że dwie „odwieczne rywalki zapadną w sen zimowy nie zmierzywszy sią przynajmniej raz jeszcze na zielonej murawie. Otóż w przyszłym tygodniu Wisła rozegra mecz- z Cracovią, a dochód tego spotkania przeznaczony został na odbudowę Warszawy.
 +
 
 +
Natomiast 2 i 23 listopada Wisła, która pauzuje w rozgrywkach finałowych zmierzy sią dwukrotnie z Cracovią o tytuł najlepszej drużyny w Krakowie.—Czyli że będziemy trzy razy świadkami „świętej wojny" i to jeszcze w obecnym sezonie.— A jak tam z formą poszczególnych zawodników Wisły?— Z tym pytaniem proszę się zwrócić do pana Waltera —kończy naszą rozmowę kierownik Wisły, żegnając się przyjaźnie.— Właśnie ukończył trening i chętnie udzieli panu kilku informacji.
 +
 
 +
Udaję się do szatni, wraz z zawodnikami Wisły, chcąc zamienić z trenerem najlepszej jedenastki krakowskiej kilka słów.—Jak z kondycją zawodników? —zapytuję, po przywitaniu sią z p. A.
 +
 
 +
Walterem.— Nie nadzwyczajnie... — wzdycha trener Wisły. — Na niektórych graczach znać przemęczenie niesamowicie dużą ilością spotkań, jakie rozegrali w tym sezonie. Na przyklap słabsza ostatnio forma Jurowicza tłumaczy się, w pierwszym rządzie... podróżami. Krótki, tygodniowy odpoczynek na Dolnym Śląsku wpłynął dodatnio na samopoczucie zawodników. Trening dzisiejszy wypadł nieźle i sądzę, że chłopcy zagrają w niedzielę na poziomie.— Opinia sportowa przypisuje panu w pierwszym rzędzie, zasługę odniesienia przez Wisłę szeregu cennych sukcesów.— To że Wisła jest w tej chwili jedną z najlepszych drużyn w Polsce, nie jest bynajmniej wyłączną moją zasługą — mówi p. Walter. —Zawodnicy skorzystali w tym roku wiele, ale jest to zaledwie 10°/o tego, czego chciałem i mogłem ich nauczyć. Gracze umieją już dużo, ale można z nich jeszcze więcej wydobyć. Na to jednak potrzeba trzech rzeczy: pracy, treningu i jeszcze raz treningu!—Jeszcze jedno; jak pan sobie wyobraża racjonalny trening czołowych drużyn w Polsce? Czy należało by zaangażować trenerów zagranicznych?— Tak. tylko że na to, aby każdy klub miał zagranicznego trenera nie możemy sobie pozwolić. Ale jest jedno Wyjście. Możnaby zaangażować 3 Wągrów czy Czechów, którzy przez okres trzechmiesięczny uczyliby krajowych trenerów, a ci z kolei przeprowadzaliby potem treningi w swych klubach. Po roku znów owi zagraniczni trenerzy przyjechaliby do nas na okres trzechmiesięczny dla skontrolowania osiągniętych wyników i ewentualnych poprawek. W ten sposób za dwa lata nie kilka, a kilkadziesiąt drużyn grałoby według najlepszych wzorów zagranicznych.— A wówczas...—... mielibyśmy dużo do powiedzenia w europejskim futbolu... — kończy p. Walter krótką lecz ciekawą rozmowę. Żegnam się z sympatycznym trenerem Wisły, życząc mu owocnej pracy dla swego klubu, a pupilkom jego zwycięstwo w meczu z Wartą. D.
 +
 
 +
===Echo Krakowa. 1947, nr 275 (6 X) nr 566===
 +
 
 +
Transmisja z meczu piłkarskiego WISŁA — WARTA zostanie nadana z płyt w niedzielę o godzinie 21.55, a nie —jak uprzednio podano w programie —o godzinie 22.20.
 +
 
 +
 
 +
===Echo Krakowa. 1947, nr 276 (7 X) nr 567===
 +
 
 +
Wisła bez Gracza, ustępowała drużynie poznańskiej wyraźnie, a wynik najzupełniej odzwierciedla przebieg spotkania.
 +
 
 +
Jeżeli przypomnimy sobie mecz z Polonią i warszawską, i słabą grę Cracovii ubiegłej niedzieli, to trzeba stwierdzić, że czołowym drużynom krakowskim brak na finiszu oddechu.
 +
 
 +
Nie ulega wątpliwości, że główną przyczyną tego stanu rzeczy jest nadmierna eksploatacja zawodników.
 +
 
 +
Sprawę tę poruszymy w najbliższych dniach —przy innej okazji. Dziś wystarczy wspomnieć, że spotkanie Warta — Wisła było dla wielu zawodników Wisły —61-szym z kolei w bieżącym sezonie. Jest to prawie dwa razy tyle spotkań, ile normalnie rozgrywano przed wojną.
 +
 
 +
W tych warunkach nie można się dziwić, że zawodnikom brak sił nie tylko fizycznych, ale przede wszystkim _psychicznych.
 +
 
 +
Zawodnicy Wisły, dzięki przede wszystkim nerwowości zagrali — każdy z osobna — wyraźnie poniżej swej formy. Klasycznym tego przykładem był Kohut, który trzykrotnie zmarnował doskonałe sytuacje podbramkowe używając do strzelenia bramki rąk zamiast nóg lub głowy...
 +
 
 +
Po tym meczu możnaby o nim napisać:
 +
 
 +
„Kohut bez Gracza, to połowa gracza .
 +
 
 +
Do poziomu asa ataku Wisły, Strzelca 101 bramek, dostosowali się i jego koledzy w tej linii — bez wyjątku.
 +
 
 +
Dużo lepiej zagrała pomoc czerwonych, w której Wapiennik I i Legutko wybijali się nie tylko poziomem —ale i ambicją. W obronie Filek tym razem w niczym nie ustępował Flankowi.
 +
 
 +
Jurowicz obronił wiele strzałów, a przepuszczone dwie bramki były nie do obrony. Warta górowała nad przeciwnikiem przede wszystkim —spokojem. Odnosiło się wrażenie, że poznaniacy wkładają w grę dużo mniej wysiłku, a mimo to —przeważali lekko w ciągu całego spotkania.
 +
 
 +
Dotyczy to szczególnie Unii defensywnych w których tacy rutyniarze jak Weiss, Dusik, Danielak i Kaźmierczak imponowali spokojem i opanowaniem nerwowym w najcięższych sytuacjach. Krystkowiak w bramce wypełnił swe zadanie bez zarzutu...
 +
 
 +
Do pierwszego, finałowego spotkania o mistrzostwo Polski drużyny wystąpiły w następujących składach:
 +
Warta: Krystkowiak, Dusik, Weiss, Kaźmierczak, Groński, Danielak, Smólski, Skrzypczak, Czapczyk, Gendera i Gierak.
 +
 
 +
Wisła: Jurowicz, Flanek, Filek, Wapiennik I, Legutko. Wapiennik II Cisowski, Artur, Kohut, Kupa i Giergiel.
 +
 
 +
PRZEBIEG SPOTKANIA Wisła z miejsca atakuje z impetem i uzyskuje 2 rzuty rożne, które mijają jednak bez rezultatu.
 +
 
 +
W 4 min. notujemy pierwszy atak Warty, ale Jurowicz wyłapuje pewnie niebezpieczną centrę Smólskiego.
 +
 
 +
Wisła dalej atakuje zażarcie i Krystkowiak popisuje się piękną obroną główki Artura, a za chwilę, gorącą sytuację pod bramką Warty wyjaśnia Weiss, — broniąc po wybiegu Krystkowiaka —na linii bramkowej.
 +
 
 +
W miarę upływu czasu impet Wi6ły słabnie a inicjatywę przejmują poznaniacy.
 +
 
 +
W 20 min. Jurowicz znowu wyłapuje groźne podanie Smólskiego, po czym przez dłuższy czas gra toczy się na środku boiska. Zmienne akcje obydwóch stron załamują się na liniach obronnych, ale ataki Warty są groźniejsze.
 +
 
 +
W 32 min. Smólski pudłuje w 100e/o pozycji, a po przeciwnej stronie naśladuje go Cisowski.
 +
 
 +
W 40 min. przedziera się Smólski, zdaje się że nieuchronnie pa-dnie bramka, jednak Flanek ratuje w ostatnim ułamku sekundy. W minutę jednak później Gendera strzela niespodziewanie z linii pola bramkowego i piłka otarłszy się o słupek WPADA DO SIATKI MIMO ROZPACZLIWEJ ROBINZONADY JUROWICZA.
 +
 
 +
Po przerwie przebieg gry dokładnie się powtarza. Przez 20 min. Wisła przeważa silnie, a Krystkowiak ma pełne ręce roboty. Interweniuje on szczęśliwie tak w bramce, jak i na przedpolu, a przy główce Cisowskiego słupek przychodzi mu z pomocą.
 +
 
 +
Z kolei inicjatywę przejmują Warciarze i przeprowadzają szereg niebezpiecznych ataków.
 +
 
 +
W 30 min. nieobstawiony Gierak otrzymuje piłkę —podciąga I W PEŁNYM BIEGU STRZELA POD POPRZECZKĘ.
 +
 
 +
Z tą chwilą Warta, mając wynik w kieszeni przechodzi zdecydowanie do obrony i mimo zażartych ataków przeciwnika utrzymuje wynik aż do końca spotkania.
 +
 
 +
Poznańska Warta jest w Krakowie b. lubiana za swą przysłowiową fair grę. Nic też dziwnego, że schodzącą z boiska drużynę poznańską pożegnała publiczność krakowska rzęsistymi oklaskami.
 +
 
 +
Zawodom przyglądało się około 15 tys. widzów.
 +
 
 +
Sędziował ob. Nalepa z Zabrza.
 +
 
 +
G.
 +
 
 +
 
 +
==="Przegląd Sportowy" z 1947.10.02===
 +
[[Grafika:Start 1947-09-29a.JPG|thumb|200px|right]]
 +
[[Grafika:Start 1947-10-06b.JPG|thumb|200px|right]]
 +
[[Grafika:Start 1947-10-06c.JPG|thumb|200px|right]]
 +
[[Grafika:Nowiny Sportowe 1947-10-06.JPG|thumb|right|200 px]]
 +
[[Grafika:Życie Warszawy 1947.10.06.jpg|thumb|right|200 px]]
 +
'''Pojedynek Wisły i Warty'''
W NIEDZIELĘ rozpoczyna się walka o mistrzostwo Polski roku 1947. Na podstawie gier eleminacyjnych w trzech grupach zakwalifikowały się do finału trzej mistrzowie grup, tj. Wisła, AKS i Warta. Stało się dobrze, że finalistów mamy w trzech różnych miast tym samym zainteresowanie znacznie się zwiększa.
W NIEDZIELĘ rozpoczyna się walka o mistrzostwo Polski roku 1947. Na podstawie gier eleminacyjnych w trzech grupach zakwalifikowały się do finału trzej mistrzowie grup, tj. Wisła, AKS i Warta. Stało się dobrze, że finalistów mamy w trzech różnych miast tym samym zainteresowanie znacznie się zwiększa.
Linia 29: Linia 150:
Mimo to nie brak sceptyków, którzy wietrzą w niedzielę w Krakowie sensację. Opierają się oni na obserwacji Warty, która ostatnio wzmocniła wydatnie swój blok defensywny. Jest on trudny do sforsowania, to też jeśli atak Wisły nie będzie w nadzwyczajnym rozmachu nie łatwo im będzie przebić się. Inna rzecz, że i atak Warty odbija wyraźnie od formacji tylnych. Brak mu energii i twardości, jaka cechuje całą defensywę. W tych warunkach należałoby liczyć na wynik remisowy, co dla Warty byłoby sukcesem.
Mimo to nie brak sceptyków, którzy wietrzą w niedzielę w Krakowie sensację. Opierają się oni na obserwacji Warty, która ostatnio wzmocniła wydatnie swój blok defensywny. Jest on trudny do sforsowania, to też jeśli atak Wisły nie będzie w nadzwyczajnym rozmachu nie łatwo im będzie przebić się. Inna rzecz, że i atak Warty odbija wyraźnie od formacji tylnych. Brak mu energii i twardości, jaka cechuje całą defensywę. W tych warunkach należałoby liczyć na wynik remisowy, co dla Warty byłoby sukcesem.
 +
==="Przegląd Sportowy" z 1947.10.06===
-
 
+
Kraków, 5.10. (tel. wł.). '''Warta - Wisła 2:0 (1:0)'''.
-
Przegląd Sportowy nr. 80 / 6 października 1947 / strona 1 i 2:
+
-
 
+
-
Kraków, 5.10. (tel. wł.). Warta - Wisła 2:0 (1:0).
+
Warta: Krystkowiak, Wajs, Dusik, Groński, Danielak, Kazimierczak, Gierak, Gandera. Czapczyk, Skrzypniak, Smólski.
Warta: Krystkowiak, Wajs, Dusik, Groński, Danielak, Kazimierczak, Gierak, Gandera. Czapczyk, Skrzypniak, Smólski.
Linia 62: Linia 181:
Ostatnie minuty przynoszą bezskuteczne wybiegi Wisły dla uzyskania bodaj honorowej bramki. Sędzia Nalepa z Zabrza zupełnie dobrze wywiązał się ze swego zadania. Widzów 15 tysięcy.
Ostatnie minuty przynoszą bezskuteczne wybiegi Wisły dla uzyskania bodaj honorowej bramki. Sędzia Nalepa z Zabrza zupełnie dobrze wywiązał się ze swego zadania. Widzów 15 tysięcy.
 +
 +
[[Grafika:Przekrój 1947.10.12.jpg|thumb|300px|right]]
 +
[[Grafika:Przekrój 1947.10.12b.jpg|thumb|300px|right]]
 +
[[Grafika:Przekrój 1947.10.12c.jpg|thumb|300px|right]]
 +
[[Grafika:Przekrój 1947.10.12d.jpg|thumb|300px|right]]
 +
 +
[[Kategoria:Mistrzostwa Polski 1947 (piłka nożna)]]
 +
[[Kategoria:Wszystkie mecze 1947 (piłka nożna)]]
 +
[[Kategoria:Warta Poznań]]

Aktualna wersja

1947.10.05, Mistrzostwa Polski, 1. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 16:30, niedziela
Wisła Kraków 0:2 (0:1) Warta Poznań
widzów: 15.000
sędzia: Nalepa z Zabrza
Bramki
0:1
0:2
41' Bolesław Gendera
81' Dionizy Gierak
Wisła Kraków

Jerzy Jurowicz
Michał Filek
Stanisław Flanek
Jan Wapiennik
Tadeusz Legutko
Adam Wapiennik
Władysław Giergiel
Mieczysław Rupa
Józef Kohut
Artur Woźniak
Kazimierz Cisowski

trener: Adam Walter
Warta Poznań

Feliks Krystkowiak
Tadeusz Weiss
Michał Dusik
Kazimierz Groński
Piotr Danielak
Stanisław Kaźmierczak
Dionizy Gierak
Bolesław Gendera
Henryk Czapczyk
Marian Skrzypniak
Bolesław Smólski

trener: Károly Fogl (HUN)

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


Spis treści

Relacje prasowe

Echo Krakowa. 1947, nr 273 (4 X) nr 564

Przed pierwszym meczem finałowym Wisła czy Warta? Piłkarski Kraków będzie w niedzielę przeżywał nielada emocję. Na boisku Wisły spotkają się w pierwszym finałowym meczu z cyklu rozgrywek o mistrzostwo Polski, dwie drużyny o ustalonej marce. Wisła i Warta.

Obie kandydatki do zaszczytnego tytułu mistrza Polski przygotowują się starannie do tego ważnego spotkania i wystąpią w niedzielę w swych najsilniejszych składach. W Wiśle brak będzie jedynie Gracza, któremu dyskwalifikacja kończy się 6-tego bm. Zastąpi 9° na prawym łączniku Rupa, pozostałe natomiast linie w drużynie krakowskiej grać będą w swym normalnym zestawieniu.

Na ogół liczy się na sukces Wisły, który jednak nie przyjdzie jej łatwo.

Poznaniacy są zespołem wyrównanym, o dobrej technice, szybkości i kondycji, to też mecz niedzielny zapowiada się niezwykle ciekawie.

Tak się złożyło, że Wisła reprezentuje jako jedyny klub barwy Krakowa w finale. Sukces więc czerwonych, będzie równocześnie sukcesem całego piłkarskiego, Krakowa.

Echo Krakowa. 1947, nr 274 (5 X) nr 565

Warta —Wisła

Najbliższa niedziela przyniesie nam pierwszy finałowy mecz o mistrzostwo Polski w piłce nożnej pomiędzy drużynami poznańskiej Warty i Wisły.


Toteż w tym ciężkim spotkaniu na pewno sympatie wszystkich bez wyjątku krakowian będą po stronie Wisły. Interesujące te zawody rozpoczną się w niedzielę na boisku Wisły o godz. 15-tej.


Echo Krakowa. 1947, nr 275 (6 X) nr 566

Kierownik „Wisły" Wł. Żak wierzy w swą jedenastkę, choć treser Walter nie jest za wielkim optymistą

Kierownika sekcji piłkarskiej T. S. Wisła p. Władysława Żaka zastaję na boisku Wisły, jak z uwagą obserwuje czwartkowy trening swych chłopców przed finałowym meczem z Wartą.— No i jak pan sądzi —zapytuj ę znienacka p. Żaka— da sobie Wisła w niedzielą radą z poznaniakami? P. Żak uśmiecha sią.—Powinniśmy wygrać, ale sam pan wie, jak to jest z tą piłką. Chłopcy starają sią, męczą sią, mają przewagą—a wynik... sam sią robi. Czasem na korzyść, czasem wbrew temu co sią na boisku dzieje —na niekorzyść. Na przykład w Świdnicy...— O, właśnie... Czy Wisła rzeczywiście tak słabo grała w tym meczu?— Ależ skądże znowu! 75 procent z gry miała drużyna krakowska, tylko nic jej jakoś nie wychodziło. Muszę jednak stwierdzić, że nasi zawodnicy nie przykładali sią specjalnie do tego spotkania. Dalecy jednak byli od tej formy o jakiej pisała prasa sportowa. Po prostu tak się złożyło, że przegrali. Nie można przecież wygrywać bez przerwy. Kiedyś się musi przegrać. Lepiej więc, że przegraliśmy w Świdnicy, niż gdybyśmy mieli przegrać na przykład w nadchodzącą niedzielę...— Niech pan odpuka trzy razy...

Chyba zdaje pan sobie sprawą z ciężaru gatunkowego tego meczu i z wiary jaką żywi do waszej drużyny sportowy Kraków. Zaufania sportowców krakowskich nie można zawieść...— Oczywiście... —zgadza się ze mną p. Żak. — Wisła wie doskonale, że reprezentuje w spotkaniach finałowych barwy nie tylko swego klubu, ale po prostu całej krakowskiej piłki nożnej. Dlatego będzie nam zależało na odniesieniu pierwszego sukcesu w ; rozgrywkach finałowych.

Bynajmniej nie lekceważymy sobie przeciwnika, znamy Wartę nie od dziś, wiemy jakim systemem grają, co potrafią, a czego im brak. Mecz będzie ładny, bo pomimo dużej stawki tego spotkania, obie drużyny grają zawsze „fair , a wygrać powinien lepszy...

Wisła wystąpi w pełnym składzie, jedynie bez Gracza. Zagra on jednak Pa meczu z Cracovią.— Z kim?...— Z Cracovią! —powtarza p. Żak.

Nie sądzi pan chyba, że dwie „odwieczne rywalki zapadną w sen zimowy nie zmierzywszy sią przynajmniej raz jeszcze na zielonej murawie. Otóż w przyszłym tygodniu Wisła rozegra mecz- z Cracovią, a dochód tego spotkania przeznaczony został na odbudowę Warszawy.

Natomiast 2 i 23 listopada Wisła, która pauzuje w rozgrywkach finałowych zmierzy sią dwukrotnie z Cracovią o tytuł najlepszej drużyny w Krakowie.—Czyli że będziemy trzy razy świadkami „świętej wojny" i to jeszcze w obecnym sezonie.— A jak tam z formą poszczególnych zawodników Wisły?— Z tym pytaniem proszę się zwrócić do pana Waltera —kończy naszą rozmowę kierownik Wisły, żegnając się przyjaźnie.— Właśnie ukończył trening i chętnie udzieli panu kilku informacji.

Udaję się do szatni, wraz z zawodnikami Wisły, chcąc zamienić z trenerem najlepszej jedenastki krakowskiej kilka słów.—Jak z kondycją zawodników? —zapytuję, po przywitaniu sią z p. A.

Walterem.— Nie nadzwyczajnie... — wzdycha trener Wisły. — Na niektórych graczach znać przemęczenie niesamowicie dużą ilością spotkań, jakie rozegrali w tym sezonie. Na przyklap słabsza ostatnio forma Jurowicza tłumaczy się, w pierwszym rządzie... podróżami. Krótki, tygodniowy odpoczynek na Dolnym Śląsku wpłynął dodatnio na samopoczucie zawodników. Trening dzisiejszy wypadł nieźle i sądzę, że chłopcy zagrają w niedzielę na poziomie.— Opinia sportowa przypisuje panu w pierwszym rzędzie, zasługę odniesienia przez Wisłę szeregu cennych sukcesów.— To że Wisła jest w tej chwili jedną z najlepszych drużyn w Polsce, nie jest bynajmniej wyłączną moją zasługą — mówi p. Walter. —Zawodnicy skorzystali w tym roku wiele, ale jest to zaledwie 10°/o tego, czego chciałem i mogłem ich nauczyć. Gracze umieją już dużo, ale można z nich jeszcze więcej wydobyć. Na to jednak potrzeba trzech rzeczy: pracy, treningu i jeszcze raz treningu!—Jeszcze jedno; jak pan sobie wyobraża racjonalny trening czołowych drużyn w Polsce? Czy należało by zaangażować trenerów zagranicznych?— Tak. tylko że na to, aby każdy klub miał zagranicznego trenera nie możemy sobie pozwolić. Ale jest jedno Wyjście. Możnaby zaangażować 3 Wągrów czy Czechów, którzy przez okres trzechmiesięczny uczyliby krajowych trenerów, a ci z kolei przeprowadzaliby potem treningi w swych klubach. Po roku znów owi zagraniczni trenerzy przyjechaliby do nas na okres trzechmiesięczny dla skontrolowania osiągniętych wyników i ewentualnych poprawek. W ten sposób za dwa lata nie kilka, a kilkadziesiąt drużyn grałoby według najlepszych wzorów zagranicznych.— A wówczas...—... mielibyśmy dużo do powiedzenia w europejskim futbolu... — kończy p. Walter krótką lecz ciekawą rozmowę. Żegnam się z sympatycznym trenerem Wisły, życząc mu owocnej pracy dla swego klubu, a pupilkom jego zwycięstwo w meczu z Wartą. D.

Echo Krakowa. 1947, nr 275 (6 X) nr 566

Transmisja z meczu piłkarskiego WISŁA — WARTA zostanie nadana z płyt w niedzielę o godzinie 21.55, a nie —jak uprzednio podano w programie —o godzinie 22.20.


Echo Krakowa. 1947, nr 276 (7 X) nr 567

Wisła bez Gracza, ustępowała drużynie poznańskiej wyraźnie, a wynik najzupełniej odzwierciedla przebieg spotkania.

Jeżeli przypomnimy sobie mecz z Polonią i warszawską, i słabą grę Cracovii ubiegłej niedzieli, to trzeba stwierdzić, że czołowym drużynom krakowskim brak na finiszu oddechu.

Nie ulega wątpliwości, że główną przyczyną tego stanu rzeczy jest nadmierna eksploatacja zawodników.

Sprawę tę poruszymy w najbliższych dniach —przy innej okazji. Dziś wystarczy wspomnieć, że spotkanie Warta — Wisła było dla wielu zawodników Wisły —61-szym z kolei w bieżącym sezonie. Jest to prawie dwa razy tyle spotkań, ile normalnie rozgrywano przed wojną.

W tych warunkach nie można się dziwić, że zawodnikom brak sił nie tylko fizycznych, ale przede wszystkim _psychicznych.

Zawodnicy Wisły, dzięki przede wszystkim nerwowości zagrali — każdy z osobna — wyraźnie poniżej swej formy. Klasycznym tego przykładem był Kohut, który trzykrotnie zmarnował doskonałe sytuacje podbramkowe używając do strzelenia bramki rąk zamiast nóg lub głowy...

Po tym meczu możnaby o nim napisać:

„Kohut bez Gracza, to połowa gracza .

Do poziomu asa ataku Wisły, Strzelca 101 bramek, dostosowali się i jego koledzy w tej linii — bez wyjątku.

Dużo lepiej zagrała pomoc czerwonych, w której Wapiennik I i Legutko wybijali się nie tylko poziomem —ale i ambicją. W obronie Filek tym razem w niczym nie ustępował Flankowi.

Jurowicz obronił wiele strzałów, a przepuszczone dwie bramki były nie do obrony. Warta górowała nad przeciwnikiem przede wszystkim —spokojem. Odnosiło się wrażenie, że poznaniacy wkładają w grę dużo mniej wysiłku, a mimo to —przeważali lekko w ciągu całego spotkania.

Dotyczy to szczególnie Unii defensywnych w których tacy rutyniarze jak Weiss, Dusik, Danielak i Kaźmierczak imponowali spokojem i opanowaniem nerwowym w najcięższych sytuacjach. Krystkowiak w bramce wypełnił swe zadanie bez zarzutu...

Do pierwszego, finałowego spotkania o mistrzostwo Polski drużyny wystąpiły w następujących składach: Warta: Krystkowiak, Dusik, Weiss, Kaźmierczak, Groński, Danielak, Smólski, Skrzypczak, Czapczyk, Gendera i Gierak.

Wisła: Jurowicz, Flanek, Filek, Wapiennik I, Legutko. Wapiennik II Cisowski, Artur, Kohut, Kupa i Giergiel.

PRZEBIEG SPOTKANIA Wisła z miejsca atakuje z impetem i uzyskuje 2 rzuty rożne, które mijają jednak bez rezultatu.

W 4 min. notujemy pierwszy atak Warty, ale Jurowicz wyłapuje pewnie niebezpieczną centrę Smólskiego.

Wisła dalej atakuje zażarcie i Krystkowiak popisuje się piękną obroną główki Artura, a za chwilę, gorącą sytuację pod bramką Warty wyjaśnia Weiss, — broniąc po wybiegu Krystkowiaka —na linii bramkowej.

W miarę upływu czasu impet Wi6ły słabnie a inicjatywę przejmują poznaniacy.

W 20 min. Jurowicz znowu wyłapuje groźne podanie Smólskiego, po czym przez dłuższy czas gra toczy się na środku boiska. Zmienne akcje obydwóch stron załamują się na liniach obronnych, ale ataki Warty są groźniejsze.

W 32 min. Smólski pudłuje w 100e/o pozycji, a po przeciwnej stronie naśladuje go Cisowski.

W 40 min. przedziera się Smólski, zdaje się że nieuchronnie pa-dnie bramka, jednak Flanek ratuje w ostatnim ułamku sekundy. W minutę jednak później Gendera strzela niespodziewanie z linii pola bramkowego i piłka otarłszy się o słupek WPADA DO SIATKI MIMO ROZPACZLIWEJ ROBINZONADY JUROWICZA.

Po przerwie przebieg gry dokładnie się powtarza. Przez 20 min. Wisła przeważa silnie, a Krystkowiak ma pełne ręce roboty. Interweniuje on szczęśliwie tak w bramce, jak i na przedpolu, a przy główce Cisowskiego słupek przychodzi mu z pomocą.

Z kolei inicjatywę przejmują Warciarze i przeprowadzają szereg niebezpiecznych ataków.

W 30 min. nieobstawiony Gierak otrzymuje piłkę —podciąga I W PEŁNYM BIEGU STRZELA POD POPRZECZKĘ.

Z tą chwilą Warta, mając wynik w kieszeni przechodzi zdecydowanie do obrony i mimo zażartych ataków przeciwnika utrzymuje wynik aż do końca spotkania.

Poznańska Warta jest w Krakowie b. lubiana za swą przysłowiową fair grę. Nic też dziwnego, że schodzącą z boiska drużynę poznańską pożegnała publiczność krakowska rzęsistymi oklaskami.

Zawodom przyglądało się około 15 tys. widzów.

Sędziował ob. Nalepa z Zabrza.

G.


"Przegląd Sportowy" z 1947.10.02

Pojedynek Wisły i Warty

W NIEDZIELĘ rozpoczyna się walka o mistrzostwo Polski roku 1947. Na podstawie gier eleminacyjnych w trzech grupach zakwalifikowały się do finału trzej mistrzowie grup, tj. Wisła, AKS i Warta. Stało się dobrze, że finalistów mamy w trzech różnych miast tym samym zainteresowanie znacznie się zwiększa.

Na pierwszy ogień idą Wisła i Warta w Krakowie. Nareszcie dojdzie do spotkania dwu równorzędnych partnerów. Teoretycznie należałoby Wiśle przyznać większe szanse już choćby ze względu na boisko krakowskie. Poza tym legitymuje się mistrz krakowski najbardziej równą formą. Dowodem tego był fakt, że przegrał tylko jedno spotkanie.

Mimo to nie brak sceptyków, którzy wietrzą w niedzielę w Krakowie sensację. Opierają się oni na obserwacji Warty, która ostatnio wzmocniła wydatnie swój blok defensywny. Jest on trudny do sforsowania, to też jeśli atak Wisły nie będzie w nadzwyczajnym rozmachu nie łatwo im będzie przebić się. Inna rzecz, że i atak Warty odbija wyraźnie od formacji tylnych. Brak mu energii i twardości, jaka cechuje całą defensywę. W tych warunkach należałoby liczyć na wynik remisowy, co dla Warty byłoby sukcesem.

"Przegląd Sportowy" z 1947.10.06

Kraków, 5.10. (tel. wł.). Warta - Wisła 2:0 (1:0).

Warta: Krystkowiak, Wajs, Dusik, Groński, Danielak, Kazimierczak, Gierak, Gandera. Czapczyk, Skrzypniak, Smólski.

Wisła: Jurowicz, Filek I, Flanek, Wapiennik I, Legutko, Wapiennik II, Giergiel, Rupa, Kohut, Artur, Cisowski.

Pierwszy finałowy mecz o mistrzostwo Polski przyniósł grodowi podwawelskiemu niemiłą niespodziankę. Warta zdeklasowała Wisłę na jej własnym boisku, wygrała 2:0 (1:0) i wywiozła z Krakowa dwa cenne punkty, które kto wie, czy nie zadecydują o mistrzostwie. Wisła sprawiła swoim wszystkim zwolennikom wielki zawód. Widownia krakowska przyzwyczajona do samych w tym roku zwycięstw na boisku Wisły, liczyła w niedzielę na zwycięstwo nad Wartą, a w najgorszym razie na remis, biorąc pod uwagę osłabienie Wisły brakiem zdyskwalifikowanego Gracza. Rachuby zawiodły. Wisła poraz pierwszy w tym roku została pokonana na własnym boisku. Gorycz porażki była tym większa, że w parze z przegraną szła utrata dwóch bardzo cennych punktów, daleko cenniejszych aniżeli w dotychczasowych rozgrywkach o wejście do ekstra klasy. Okazało się, że brak Gracza zaciążył nie tylko na wyniku, ale na całej drużynie Wisły. Mimo okresami znacznej przewagi Wisły, która uwydatnia się w rzutach rożnych (7:1) atak miejscowych nie umiał strzelać, bo nie było w tym dniu Gracza na boisku.

Nie dobrze to jednak świadczy o drużynie, która nie umie grać i wygrać, gdy zabraknie w niej jednego zawodnika. Niedzielny mecz powinien kierownictwu Wisły nasunąć poważne refleksje.

OKLASKI DLA WARCIARZY

Warta była jako całość drużyną lepszą, bardziej opanowaną nerwowo, toteż odniosła zwycięstwo zasłużone, nie podlegające dyskusji. Poznaniacy mogli zaimponować widowni spokojem, z jakim rozegrali swą pierwszą wielką partię na obcym terenie. Warta zawsze była mile widziana w Krakowie. W niedzielę, schodzących po meczu z boiska Warciarzy, oklaskiwano gorąco w uznaniu rzetelnie zapracowanego przez nich zwycięstwa.

Krystkowiak w bramce nie popełnił żadnego błędu. Z obrońców Dusik miał swój dobry dzień i był mocnym punktem defensywy. Warty, obok Kaźmierczaka w pomocy, który był najlepszy w tej formacji. Stary wyga Danielak nie zawiódł również i kondycyjnie wytrzymał do końca. W ataku Gandera był motorem Warty, mając obok siebie szybkiego, zwrotnego Gieraka; Flanek z obydwoma miał sporo roboty, a że obaj byli strzelcami bramek, które właśnie padły na tym meczu, obciąża to nieco konto naszego reprezentacyjnego obrońcy ( zwłaszcza przy utracie drugiej bramki). Czapczyk dobrze kierował atakiem i wielokrotnie niebezpiecznie zagrywał. Również rajdy Smólskiego stwarzały groźne sytuacje pod bramką Wisły, Smólskiego jednak prześladował pech w strzałach.

ZA DUŻO HISTERII

O Wiśle nie można niestety pisać takich superlatyw, jak o Warcie. Zagrała mecz histerycznie i nie wytrzymała nerwowo. Pierwsza utracona bramka zamiast ją zdopingować do najwyższego wysiłku w tak poważnej stawce, jeszcze więcej zdezorganizowała drużynę, która nie potrafiła się zdobyć nawet na uzyskanie wyrównującej bramki. Utrata drugiej bramki przesądziła ostatecznie wynik.

W Wiśle najsłabszą częścią był atak, za wyjątkiem pracowitego i ambitnie grającego Artura, z którego wszyscy pozostali mogli brać przykład ofiarności i ambicji, ale niestety - nie brali. W pomocy zadowolił tylko Wapiennik II. Trio obronne ponosi wspólną winę utraconych bramek i przegranej Wisły z atakiem, nie umiejącym strzelać do bramki przeciwnika.

PRZEBIEG GRY

Wisła przeważa silnie przez pierwszych 20 minut, uzyskując w tym czasie 3 kornery, z czego dwa zaraz po rozpoczęciu zawodów. Podczas, gdy Wiśle z tej przewagi nic nie wychodzi, Warta z każdą niemal minutą gry opanowuje sytuację. 40 minuta przynosi bardzo krytyczny moment pod bramką Wisły. Flanek ratuje przed niechybną bramką, wybijając piłkę pędzącemu Smólskiemu. W następnej jednak minucie Flanek nie może zapobiec katastrofie. Szybki atak Warty i Gendera zdobywa pierwszą bramkę dla zielonych, strzelając Jurowiczowi w lewy róg siatki.

W minorowych nastrojach na widowni kończy się pierwsza połowa zawodów. Po pauzie obraz gry niemal ten sam. Przewaga Wisły, coraz lepiej grająca Warta i druga bramka dla Warty, podobnie, jak przed pauzą, zdobyta w ostatniej fazie gry. Strzela ją po błyskawicznej akcji ataku, zupełnie nie obstawiony Gierak w 36 minucie.

Ostatnie minuty przynoszą bezskuteczne wybiegi Wisły dla uzyskania bodaj honorowej bramki. Sędzia Nalepa z Zabrza zupełnie dobrze wywiązał się ze swego zadania. Widzów 15 tysięcy.