1950.03.11 Gwardia Warszawa - Wisła Kraków 1:3

Z Historia Wisły

1950.03.11, mecz towarzyski, Warszawa, Stadion Wojska Polskiego,
Gwardia Warszawa 1:3 (0:0) Gwardia Kraków
widzów: 3000
sędzia: Haselbusz z Warszawy
Bramki
E. Maruszkiewicz (k) 2x Zbigniew Jaskowski
Józef Mamoń
Gwardia Warszawa
Gwardia Kraków
3-2-5
Jerzy Jurowicz
Mieczysław Dudek
Leszek Snopkowski
Wojniewicz
Tadeusz Legutko
Mieczysław Szczurek
Zdzisław Mordarski
Zbigniew Jaskowski
Józef Kohut
Wiesław Gamaj
Józef Mamoń

trener: Josef Kuchynka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Relacje prasowe

"Piłkarz" z 1950.03.13

Gwardia (Kraków) — Gwardia (W-wa) 3:1 (0:0)

WARSZAWA. W towarzyskim meczu piłkarskim ligowa Gwardia (Kraków) pokonała A-klasową Gwardię (Warszawa) 3:1 (0:0).

Mecz rozegrano na ciężkim boisku. Grę utrudniał silny wiatr oraz padający śnieg z deszczem. Mimo to mecz był - interesujący. Do ostatniego kwadransa ambitna drużyna warszawska była równorzędnym przeciwnikiem. Potem jednak opadła z sił i oddała inicjatywę krakowskiej Gwardii, która zapewniła sobie zwycięstwo.

Prowadzenie dla gospodarzy zdobył Maruszkiewcz (z rzutu karnego). Dwie bramki dla gości uzyskał Jackowski, jedną Mamoń.

Gwardia wystąpiła w pełnym swym składzie jedynie bez Gracza. Wyróżnił; się Jurowicz, Mamoń i Szczurek. U gospodarzy Matuszkiewicz i Waśko.

Sędziował Haselbusz (Warszawa).

"Przegląd Sportowy" z 1950.03.13

Mistrzowska Gwardia w niemistrzowskiej formie Gwardia (Kr.) — Gwardia (W) 3:1 (0:0). Bramki dla Gwardii (Kr) zdobyli: Jaskowski 2, Mamoń jedną; dla Gwardii (W) E. Maruszkiewicz z karnego.

Gwardia (Kr): Jurowicz; Dudek. Snopkowski; Wojniewicz, Legutko, Szczurek, Mordarski, Jaskowski, Kohut, Gamaj, Mamoń.

Gwardia (W.): Andrzejkiewicz; Rosa, Stykowski; Cioszek, E. Maruszkiewicz, Waśko; Olszewski, Hachorek, Cichocki, Rusak, A. Maruszkiewicz.

Sparingowy mecz dwóch Gwardii mógł ucieszyć tylko kibiców drużyny stołecznej, która na tle mistrzowskie go zespołu Polski wypadła nadspodziewanie dobrze, prowadząc niemal do pół godziny przed końcem meczu 1:0. Dopiero ostatni zryw gwardzistów krakowskich i słabsza kondycja warszawian sprawiły, że goście zeszli z boiska jako zwycięzcy. W drużynie ligowej obok ustalonych już sław widzieliśmy kilku młodych zawodników, którzy, powiedzmy szczerze, wypadli lepiej niż ich renomowani koledzy.

W niedzielnej formie wolimy zdecydowanie Gamaja i Jaskowskiego. niż trzech repów Mordarskiego, Kohuta i Mamonia. Również w pomocy młody Wojniewicz wypadł nieco lepiej niż Szczurek i Legutko. Jurowicz nie miał pola do popisu i trudno osądzić jego formę. Para obrońców interweniowała skutecznie. W zespole warszawskim na szczególne wyróżnienie zasługuje E. Maruszkiewicz. który grał na środku po mocy. Stoper Gwardii warszawskiej był dla ataku krakowskiego trudną do przebycia zaporą. Poza nim wyróżnić jeszcze można Olszewskiego. Waśkę i bramkarza Andrzejkiewicza, który jednak musi się jeszcze nauczyć sztuki piąstkowania.

Mimo huraganowego wiatru i padającego od czasu do czasu śniegu na trybunach stadionu Legii zgromadziło się ok. 3.000 widzów, którzy opuszczali boisko z uczuciem niezadowolenia. Jedna podsłuchana rozmowa jest bardzo charakterystyczna.

— Co sądzisz o grze gwardzistów krakowskich ?

— Zaczynam wierzyć w powojenną tradycję piłki nożnej. Zespół, który zdobywał mistrzostwo był w roku następnym cieniem samego siebie. Tak było z Kolejarzem — Polonią, a potem ze Związkowcem — Wartą i tak będzie prawdopodobnie z Gwardią Kraków, chyba, że inni ligowcy będą grali jeszcze gorzej.

(gw)