1950.06.25 Wisła Kraków - Lech Poznań 2:1

Z Historia Wisły

1950.06.25, I ligi, 10. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 17.45
Gwardia Kraków 2:1 (1:1) Kolejarz Poznań
widzów: 15.000
sędzia: Orliński z Katowic
Bramki

Mieczysław Gracz 32'
Mieczysław Gracz 76’
0:1
1:1
2:1
Wojciechowski


Gwardia Kraków
3-2-5
Jerzy Jurowicz
Mieczysław Dudek
Stanisław Flanek
Jan Wapiennik
Mieczysław Szczurek
Leszek Snopkowski
Kazimierz Cisowski
Mieczysław Gracz
Józef Kohut
Zdzisław Mordarski
Józef Mamoń

trener: Josef Kuchynka
Kolejarz Poznań
3-2-5
Wróblewski
Sobkowiak
Wojciechowski
Chudziak
Tarka
Matuszak
Bednarek
Anioła
Czapczyk
Gogolewski
Kołtuniak

trener: Antoni Bottcher oraz Franciszek Bródka

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Afisz zapowiadający mecz
Afisz zapowiadający mecz

Relacje prasowe

"Piłkarz" z 1950.06.26

Ciężko wywalczone zwycięstwo Gwardii

Gwardia - Kolejarz 2:1 (l:1)

Obydwaj wczoraj przeciwnicy mieli poza sobą czwartkowe ciężkie spotkania z lokalnymi rywalami, toteż i trudno się było spodziewać ciekawej gry. Wbrew przewidywaniom mecz wczorajszy prowadzony był w żywym tempie, obfitował w wiele pięknych zagrań i emocjonujących sytuacji podbramkowych. Poza tym poznańscy Kolejarze wznowili od dawna na naszych boiskach piłkarskich niestosowaną z takim rezultatem grę pułapek ofsidowych, które kilkanaście razy w ciągu. meczu potrafili wciągnąć rutynowanych przecież napastników Gwardii, toteż często ofsidowe sukcesy gości oklaskiwane były przez kibiców.

Gwardia wygrała ten mecz zasłużenie ale zwycięstwo jej ciężko było wypracowane. Kolejarze poznańscy niespodziewanie stawili gospodarzom silny opór, skutecznie likwidując akcje napadu przeciwnika i często przechodząc do akcji kontrofensywnych wykańczanych niebezpiecznymi strzałami. Szczególnie skuteczną grą wyróżniła się defensywa kolejarzy, z świetnie debiutującym w pierwszej drużynie młodym Wróblewskim w bramce. Rutynowani obrońcy Sobkowiak i Wojciechowski wraz ze spokojnie i rozważnie grającym Tarką stanowili dla ataku Gwardii trudną do sforsowania zaporę, przy czym pułapki ofsidowe, o których pisaliśmy na wstępie, pomogły w likwidowaniu wielu ofensywnych akcji gospodarzy.W ataku kolejarzy Zasłużyli na wyróżnienie Anioła. Czapczyk i Kołtuniak. Który rozegrał się dopiero po przerwie. W Gwardii najlepszą linię stanowił atak. Gdyby nie pułapki ofsidowe i pech strzałowy,

ZWYCIĘSTWO MOGŁO BYĆ WYŻSZE.

Poważne luki obserwowaliśmy jednak w liniach defensywnych Gwardii. Niepewny w tym dniu Jurowicz, słaby i często „obgrywany” Dudek i wreszcie Snopkowski, który poza ostrością i szybkością nic pozytywnego do gry nie wnosił. Dlatego też, Gwardia, mimo zasłużonego zwycięstwa, przeżywała ciężkie chwile, a. zwolennicy jej aż do gwizdka końcowego gry nie byli pewni wyniku. Jasnym punktem w tych liniach był Szczurek, który pracował za siebie i że kolegów, często idąc za atakiem i zasilając go dobrymi podaniami.


SKŁADY DRUŻYN:

Gwardia: Jurowicz, Flanek, Dudek, Snopkowski, Szczurek, Wapiennik, Mamoń, Mordarski, Kohut, Gracz, Cisowski.

Kolejarz: Wróblewski, Wojciechowski, Sobkowiak, Matuszak, Tarka, Chudziak, Kołtuniał, Gogolewski, Czapczyk, Anioła, Bednarek.


PRZEBIEG SPOTKANIA:

Kilkanaście minut trzeba było czekać na rozkręcenie się obu drużyn. W tym okresie gry „gwardziści” uzyskują przewagę skują, która w efekcie przynosi tylko dwa rzuty rożne. Po przeciwnej stronie Jurowicz broni ładny strzał Anioły. W 19 min. pada przypadkowa bramka. Wykop. Wojciechowskiego ze środka boiska spada na pole karne… ? „kolejarze” pułapkami ofsidowymi, a strzał Cisowskiego broni ładnie Wróblewski. Kohut mu doskonałą sytuację do wyrównania, ale zwleka z oddaniem strzału i traci piłkę.

Wreszcie w 32 min. jedna z pułapek ofsidowych nie udaje się Gracz wychodzi z piłką i po krótkim biegu płaskim - celnym strzałem w przeciwny róg wyrównuje. Notujemy jeszcze przed przerwą strzał Kohuta, obroniony przez Wróblewskiego, oraz rzadko na boiskach piłkarskich oglądaną interwencję bramkarską Jurowicza — głową na polu karnym.

Po zmianie pól Wróblewski już w 2 min. broni w ciężkiej sytuacji, po czym na kilka minut gra przenosi się na połowę gospodarzy.

W 10 min. znowu Wróblewski likwiduje z trudem szybki atak Gwardii, a 'w następnym momencie Szczurek marnuje doskonałą okazją do podwyższeniu wyniku.

W 18 min. pułapka ofsidowa kończy się szybkim przebojem Gracza i strzałem z kilku kroków w aut. Na odmianę Mordarski w dogodnej sytuacji przenosi głową nad poprzeczką — strzał Mamonia broni Wróblewski a kolejarz przechodzi na kilka minut do ofensywy. W 26 min. jest gorąco pod bramką Gwardii ale plątająca się pod nogami napastników Kolejarza piłki nie ma kto dobić. Dwukrotnie piękne ataki Kolejarza kończą się pięknymi strzałami Kołtuniała, a potem Anioły o centymetry od celu. Niespodziewanie wyrywa się z piłką Cisowski, podaje krótko do Graczu, który strzela ostro i Gwardia prowadzi 2:1.

Końcowe minuty należą znowu do Kolejarza, ale jedyny groźny strzał Anioły broni Jurowicz.

Sędziował p. Orliński z Katowic.

"Przegląd Sportowy" z 1950.06.26

Gwardia - Kolejarz Poznań 2:1 (1:1)

Kraków, 25.6 (tel. wł.). Gwardia - Kolejarz Poznań 2:1 (1:1). Bramki dla Gwardii zdobył Gracz, dla Kolejarza Wojciechowski. Sędziował Orliński z Katowic. Widzów ok. 15 tys.

Gwardia: Jurowicz, Dudek, Flanek, Wapiennik, Szczurek, Snopkowski, Cisowski, Gracz, Kohut, Mordarski, Mamoń.

Kolejarz: Wróblewski, Sobkowiak, Wojciechowski, Chudziak, Tarka, Matuszak, Bednarek, Anioła, Czapczyk, Gogolewski, Kołtuniak.

Na tle ogólnej szarzyzny zawodników ligowych mecz Gwardia - Kolejarz stanowił miły i przyjemny wyjątek. Grano szybko, ambitnie, zdobywano teren bądź krótkimi płaskimi podaniami, bądź dalekimi crossami, walczono ostro, lecz w dozwolonych granicach. Gdyby jeszcze na poziomie znalazły się umiejętności strzeleckie i gdyby rutynowani napastnicy Gwardii nie dawali się w tak dziecinny sposób wciągną na offsidowe pułapki, to wtedy zwycięstwo Gwardii byłoby wyższe cyfrowo. Gwardia grała znów ze zmienioną konfiguracją napadu, obsadzając pozycje lewego łącznika Mordarskim, a powołując na skrzydło Cisowskiego. Efekt z nader ambitnej gry szybkiego skrzydłowego Gwardii był jednak niewielki.

Instruujący znakomicie swoich kolegów Gracz w dwóch wypadkach, gdy znalazł się sam na sam z bramkarzem, nie potrafił wyzyskać takich rzadkich sposobności - a na wątpliwą pociechę ma to, że jego partnerzy zaprzepaścili takich pozycji dużo więcej.

Poznańczycy zdobyli jedną bramkę dającą im kilkunastominutowe prowadzenie w okolicznościach określonych mianem "nie z tej ziemi". Obrońca Wojciechowski wykopnął piłkę z własnej połowy w kierunku bramki Gwardii. Piłka przeszła wysoki łukiem ponad stojącym daleko na przedpolu bramkowym Jurowiczem. Kiedy ten razem z obrońcami rzucił się za nią w pogoń, było już za późno. Pomoc Gwardii dopiero po przerwie spełniła zadanie konstruktywne, zasilają napad dokładnymi podaniami. Wówczas to stanowiący ostoję Kolejarza do przerwy Tarka, stawał się coraz mniej widoczny i pożyteczny.

W tym okresie na plan pierwszy wybił się w drużynie poznańskiej młody bramkarz Wróblewski należący wraz z Aniołą, Sobkowiakiem i Tarką do najlepszych zawodników drużyny poznańskiej.