1951.05.20 Cracovia - Wisła Kraków 0:0

Z Historia Wisły

1951.05.20, I liga, 6. kolejka, Kraków, Stadion Cracovii,
Ogniwo Kraków 0:0 Gwardia Kraków
widzów: 30.000
sędzia: Edmund Andrzejak z Łodzi
Bramki
Ogniwo Kraków
2-3-5
Hymczak
Gędłek
Glimas
Pawlikowski
Kaszuba
Kolasa
Misiak
Rajtar
Radoń
Pawłowski
Henryk Bobula

trener: Jesionka
Gwardia Kraków
3-2-5
Jerzy Jurowicz
Mieczysław Dudek
Stanisław Flanek
Jan Wapiennik
Mieczysław Szczurek
Leszek Snopkowski
Józef Kohut Grafika:Zmiana.PNG (Zbigniew Kotaba)
Zbigniew Jaskowski
Mieczysław Gracz
Wiesław Gamaj Grafika:Zmiana.PNG (Józef Kohut)
Zdzisław Mordarski

trener: Michał Matyas

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Spis treści

Relacje prasowe

"Przegląd sportowy" z 1951.05.21

Derby krakowskie bez bramek

Po pauzie piękna gra obu drużyn

KRAKÓW, 20.5. (tel. wł.); Ogniwo - Gwardia 0:0 (0:0), Sędzia Andrzejak z Łodzi. Widzów ok. 30 tys.

Ogniwo - Hymczak, Gędłek, Glimas, Pawlikowski, Kaszuba, Kolasa, Misiak, Rajtar, Radoń, Pawłowski, Bobula. Trener Jesionka.

Gwardia - Jurowicz, Dudek, Flanek, Wapiennik, Szczurek, Snopkowski, Kohut, (Kotaba), Jackowski, Gracz, Gamaj, (Kohut), Mordarski. Trener Matias.

Gwardia grała przeciw lokalnej rywalce, jak gdyby z kompleksem niższości. Niewiadomo czy źródłem tego był respekt przed wyższą lokatą Ogniwa, czy też przed jego boiskiem i widownią - fakt jednak, że przez 45 min. nie potrafili Gwardziści nawiązać równej walki i zepchnięci zostali do defensywy. W tym okresie błysnął wspaniałą formą Jurowicz.

W drugiej połowie dał również Jurowicz wiele próbek swego talentu, wyłapując strzały z bliższej i dalszej odległości, w tym bite z precyzją, głównie przez Kaszubę, rzuty wolne. Słabsza gra Gwardii do przerwy sprawiła, że poziom zawodów w tym okresie był przeciętny. Z tym większym zadowoleniem stwierdziliśmy, że staranne przygotowanie kondycyjne i techniczne obu drużyn zezwoliło na zademonstrowanie, mimo upału, w drugiej części meczu gry na wysokim poziomie, w czasie której błyskawicznie zmieniające się ataki i liczne sytuacje podbramkowe dostarczały widzom wiele emocji. Poprawiający się z meczu na mecz atak Ogniwa gościł już wtedy rzadziej na polu Gwardii, nie mniej jednak był bardziej bojowy i lepiej dysponowany strzałowo. Kilka kapitalnych bomb przeszło wówczas obok bramki Jurowicza, a pozostałe strzały wylądowały w ręku niezawodnego bramkarza. Po drugiej stronie Gędłek, Glimas i Kaszuba pilnowali czujnie, by nie dopuścić do strzału z bliższej odległości, a próby zaskoczenia Hymczaka z dalszego dystansu nie mogły przynieść rezultatów. O wiele większą swobodę ruchów w okolicy bramki Gwardii mieli napastnicy Ogniwa, a to głównie dzięki wybitnie ofensywnej grze Szczurka, który wysunięty do przodu dał się często minąć na połowie boiska i nie mógł już zdążyć z pomocą Dudkowi i Flankowi.

W tych warunkach obaj obrońcy Gwardii mieli trudniejsze zadania i wypełnili je zadowalająco. Poza częstą i z reguły nieusprawiedliwioną nieobecnością pod swoją bramką, popełniał Szczurek stale inny błąd. Było nim niedokładne adresowanie piłki do napastników oraz skłonność do zwalniania tempa i przetrzymywania piłki. O wiele dokładniej podawali do swego napadu pomocnicy Ogniwa, a napastnicy wykazali o wiele większy ciąg na bramkę, przyczym pierwsze skrzypce tym razem grali Radoń i Bobula. Nie byli oni zawodnikami formatu Gracza, lecz częściej od niego decydowali się na przebój i strzał.

”Piłkarz” z 1951.05.21

Ogniwo – Gwardia 0:0

PRZEBIEG SPOTKANIA:

Jak od lat, z miejsca pełny wysiłek i ostre tempo.W 3 min. pierwszą groźną sytuację likwiduje pewnie Jurowicz. a w następnej z kolei Hymczak wyłapuje centrę Kohuta.

W 6 min. wolny bity ostro przez Mordarskiego broni Hymczak i piłka błyskawicznie przenosi się na drugą stronę, gdzie Jurowicz paruje strzał Misiaka. W 9 min. Misiak przerzuca piłkę do środka, Pawłowski skierowuje głową piłkę do statki i Jurowicz broni z trudem, ale pewnie.

W 13 min. Pawłowski strzela ostro obok słupka, a w chwilę potem marnuje 100 proc. okazję do strzelenia bramki, nie trafiając w piłkę. Próbuje zdolności strzeleckich Rajtar, ale zjadliwa jego „bomba" grzęźnie w rękach Jurowicza. Mnożą się rzuty rożne, mijające bez efektu, po czym znowu „bombę" Bobuli paruje pewnie niezawodny Jurowicz.

Sygnał przerwy przyjmują zwolennicy Gwardii z ulgą.

Po zmianie pól tempo słabnie, a do głosu dochodzą goście i przez 10 minut linie defensywne gospodarzy pracują ciężko. Ale i Jurowicz w dalszym ciągu nie ma odpoczynku. Ostre strzały Radonia broni on z trudem, po czym dwukrotnie wyłapuje piłkę na przedpolu, W 15 min. miejsce Gamaja zajmuje Kotaba. Walka toczy się ze zmiennym szczęściem przy czym ataki obu walczących drużyn załamują się na obronie.

Strzał Mordarskiego likwiduje Hymczak, a „bomba" Bobuli przechodzi o centymetry od celu. Strzela z kolei Gracz, ale także niecelnie.

Końcówka należy znów do Ogniwa. W 40 min. gorąco pod bramką Jurowicza! Strzela Bobula, poprawia Radoń, ale piłka odbija się od nóg zawodników. Groźną Sytuację wyjaśnia Misiak, przerzucając głową piłkę znowu w 100 proc. pozycji — ponad poprzeczką. W 42 min. strzela jeszcze Bobula ostro, ale obok celu. Nareszcie gwizdek sędziego, koniec wysiłku zawodników na boisku i pełne odprężenie na widowni.

Przeciwnicy podzielili punktami. Widzów 30.000.

(A. G.)

”Dziennik Polski” z 1951.05.21

Krakowiaki na boisku...

Tegoroczne spotkanie sławnych rywalów o prymat w krakowskiej piłce nożnej, przyciągnął blisko 30 tys. widzów. Zawody te rozgrywane są już — jak wiadomo — od lat kilkudziesięciu. Jeśli się zważy, że czas w sporcie mierzy się stoperem i nawet ułamek sekundy jest czasem długim, to nie jest przesadą sportową twierdzenie, że Ogniwo i Gwardia walczą ze sobą „odwiecznie".

W tym krakowiaku tańczonym przez obie drużyny na swych boiskach od wielu lat, raz jedna, raz druga drużyna tańczyła w pierwszej parze. Również i kibice zmieniali swe role w orkiestrze na widowni, bo raz jedni, raz drudzy, cienko przytym akompaniowali i śpiewali. Zeszłego roku cienko grała drużyna Ogniwa i kibice też cienko śpiewali, toteż tego roku zapowiadali zmianę ról i głosów.

Ta zapowiedź spełniła się tylko częściowo. Ogniwo zagrało wprawdzie dobrze, jednak nie zdołało zdobyć się na zwycięstwo, bo Gwardia, a raczej Jurowicz, nie dopuścili do zdobycia chociażby jednej bramki. Mimo to kibice obu walczących stron powinni być zadowoleni Ogniwianie z dobrej gry swej drużyny, a Gwardziści z... wyniku. Wszyscy czekają na rewanż w jesieni.