1951.07.15 Legia Warszawa - Wisła Kraków 1:4

Z Historia Wisły

1951.07.15, I liga, 15. kolejka, Warszawa, Stadion Wojska Polskiego,
CWKS Warszawa 1:4 (1:1) Gwardia Kraków
widzów: 30.000
sędzia: Edmund Andrzejak z Łodzi
Bramki

Oskar Breiter 31'



0:1
1:1
1:2
1:3
1:4
30' Zbigniew Jaskowski

56' Zbigniew Jaskowski
65' Zbigniew Jaskowski
69' (k) Mieczysław Gracz
CWKS Warszawa
3-2-5
Tomasz Stefaniszyn
Władysław Sobkowiak
Jerzy Orłowski
Grafika:Kontuzja.pngHenryk Serafin Grafika:Zmiana.PNG (Edward Zieliński)
Edmund Zientara
Józef Oprych
Wacław Sąsiadek
Kazimierz Górski
Oskar Brajter
Władysław Soporek
Marian Olejnik

trener: Kuchar
Gwardia Kraków
3-2-5
Jerzy Jurowicz
Mieczysław Dudek
Stanisław Flanek
Leszek Snopkowski
Mieczysław Szczurek
Józef Mamoń
Zbigniew Kotaba
Wiesław Gamaj Grafika:Zmiana.PNG (Zbigniew Jaskowski)
Józef Kohut
Mieczysław Gracz
Zdzisław Mordarski

trener: Michał Matyas

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1951.07.16

Doskonała gra krakowskiej Gwardii

CWKS oddał prowadzenie po porażce 1:4


Gwardia Kraków - CWKS W-wa 4:1 (1:1). Bramki dla zwycięzców: Jaśkowski 3 (w 30 min., 56 min. i 65 min.) oraz Gracz 1. z karnego w 69 min.: honorowy punkt dla CWKS uzyskał Breiter w 31 min. Sędziował Andrzejek z Łodzi. Widzów około 30 tysięcy.

Gwardia: Jurowicz, Dudek, Flanek, Snopkowski, Szczurek, Mamoń, Kotaba, Gracz, Kohut, Jaśkowski, Mordarski, Trener, Matjas

CWKS: Stefaniszyn, Sobkowiak, Serafin (Zieliński), Szczepański, Orłowski, Oprych, Sąsiadek, Górski, Breiter, Soporek, Olejnik, Trener Kuchar.

Około 30.000 warszawskich miłośników piłkarstwa miało tzw. dobrego nosa. Mimo, że panował wielki upał i wszystko przemawiało za tym, by pójść na plażę, oni pozostali wierni piłkarstwu, zjawili się na stadionie WP i teraz mogą śmiać się z tych, którzy nie wierząc, że można w Warszawie oglądać dobry futbol, zrezygnowali z oglądania meczu Gwardia Kr. - CWKS.

DOBRA GRA

Spotkanie pretendentów do pierwszego miejsca w tabeli ligowej na okres urlopowy stało na wysokim poziomie. Tak dobrej gry dawno już w Warszawie nie oglądaliśmy. CWKS przegrał zasłużenie, ale to nie znaczy bynajmniej, że wojskowi grali źle. Grali oni dobrze technicznie, przez cały czas walczyli z zębem o każdy metr. Kondycyjnie wojskowi też byli dobrzy. Atak ich do ostatnich minut usiłował przedrzeć się przez formacje obronne Gwardii, pomocnicy byli pracowici, obrońcy wkraczali zdecydowanie. A jednak Stefaniszyn miał pełne ręce roboty.

Gwardia mając przewagę 3 bramek wyzbyła się nerwowości, jaką można było zauważyć w początkowym okresie meczu i grała jak z nut. Piłka chodziła od nogi do nogi, choć podania nie był krótkie, zmiany pozycji wychodziły wspaniale i raz po razie Stefaniszyn musiał interweniować. To strzelał Mordarski, to Kohut sforsował pomoc i obronę, to Gracz przechytrzył swych "opiekunów", to młody Kotaba dawał próbki swych możliwości strzeleckich. A prócz nich zawsze gotowy do strzału Jaśkowski, najniebezpieczniejszy w tym dniu napastnik na boisku.

Pod koniec meczu Gwardia, grając bez nerwów, dała pokaz gry technicznej i taktycznej. Że nie padły w tym okresie bramki, to zasługa Stefaniszyna i pewnego zmniejszenia się strzeleckiego potencjału krakowskich napastników, zmniejszonego nie tyle fizycznym wyczerpaniem graczy, ile zwiększeniem odległości strzałów. Mimo, że w okresie tym nie padły bramki, przyjemnie było patrzeć na grę krakowskich piłkarzy. To byłą pokazówka jaką rzadko widzi się na naszych boiskach.

CHWILOWA PRZEWAGA CWKS

Początek meczu nie zapowiadał wcale porażki CWKS w tak wysokim stosunku. Wojskowi w pierwszych minutach mieli lekką przewagę w polu, Jurowicz częściej interweniował niż Stefaniszyn. Po paru minutach gra się wyrównała. Sytuacje, z których mogły paść bramki powstawały to pod jedną to pod drugą bramką. Tak było do 30 minuty. Przebój Jaśkowskiego zakończył się strzałem w nogi Stefaniszyna. Piłka trafiła znów do Jaśkowskiego i... Gwardia prowadziła 1:0.

Nie upłynęła minuta, a pod bramką krakowian zrobiło się zamieszanie. Przy piłce był Sąsiadek, którego ruchy paraliżowała cała defensywa krakowska. Nagle podbiegł Breiter i wykorzystał wąską szczelinę między graczami Gwardii. Zasłonięty Jurowicz nie miał tu nic do powiedzenia 1:1.

Pozostałe minuty gry do przerwy nie przynoszą owoców w postaci bramek. Gra jest twarda, nieustępliwa, szybka, sytuacje zmienne. Nie zmienia się tylko wynik.

TRZY BRAMKI GWARDII

Po przerwie tempo gry trochę osłabło. Zanosiło się chwilowo nawet na nudy. W 11 minucie Sobkowiak na środku boiska zatrzymał piłkę ręką. Wolny egzekwuje Mamoń. Piłkę dostaje na głowę Kohut, podaje do Jaśkowskiego, który strzela obok wybiegającego Stefaniszyna. 2:1 prowadzi Gwardia.

Trzecia bramka Jaśkowskiego była najładniejszą bramką dnia. Na połowie CWKS powstało zamieszanie. Mordarski i Jaśkowski "wykiwali" Zielińskiego i Orłowskeigo. Jaśkowski otrzymawszy piłkę od Mordarskiego strzelił z dala z lekkiego obrotu taką "bombę", że Stefaniszyn nie mógł jej obronić. Piłka trafiła w sztangę i wylądowała w siatce, 3:1 dla Gwardii było w 20 minucie po pauzie.

Ostatnią bramkę dnia uzyskał Gracz z rzutu karnego. Kohut przewózkował przez kilku graczy CWKS i na polu karnym został sfaulowany przez Orłowskeigo. Gracz strzelając karny zmylił Stefaniszyna, tak że bramkarz wojskowych usiłował robinsonować w przeciwny róg niż poszła piłka.

NAJLEPSZY JAŚKOWSKI

W drużynie Gwardii wyróżnić należy przede wszystkim Jaśkowskiego. Pozostali jak Snopkowski, Mamoń i Kotaba słabsi zazwyczaj od asów i w tym meczu nie grali na poziomie Jaśkowskiego, ale grali dobrze. Trochę lepszej gry spodziewaliśmy się po Szczurku. Reszta na dobrym poziomie.

W CWKS dobrym strzałem wyróżnił się Górski. W pomocy najlepszy Oprych, w obronie lepszy Sobkowiak. Do Stefaniszyna za bramki nie można mieć pretensji. Sędzia dobry. (S.S.)