1951.09.09 Wisła Kraków - Polonia Warszawa 2:1

Z Historia Wisły

1951.09.09, Puchar Polski, 1/2 finału, Łódź, stadion ŁKS, 16:10
Gwardia Kraków 2:1 (1:1) Kolejarz Warszawa
widzów: 20-30.000
sędzia: Edmund Andrzejak z Łodzi
Bramki

Józef Kohut 24'
Józef Kohut 81'
0:1
1:1
2:1
7' Popiołek


Gwardia Kraków
3-2-5
Jerzy Jurowicz
Mieczysław Dudek
Stanisław Flanek
Jan Wapiennik
Mieczysław Szczurek
Józef Mamoń
Zbigniew Kotaba
Zbigniew Jaskowski Grafika:Zmiana.PNG (Rudolf Patkolo)
Józef Kohut
Mieczysław Gracz
Zdzisław Mordarski

trener: Michał Matyas
Kolejarz Warszawa
3-2-5
Borucz
Wołosz
Jaźnicki
Łabęda
Szczawiński
Śliwa Grafika:Zmiana.PNG (Wolsza)
Kobylański
Popiołek
Łącz
Szularz
Wesołowski

trener:

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl


Relacje prasowe

"Przegląd Sportowy" z 1951.09.10

Mecz emocji i walki

Gwardia - Kolejarz 2:1 (1:1)

Łódź, 9.9 (Tel. wł.). Gwardia Kraków - Kolejarz W-wa 2:1 (1:1). Bramki padły w kolejności: 7 min. - Popiołek (Kol.), 24 min - Kohut (Gw.), 81 min. - Kohut (Gw.). Sędziował słabo Andrzejak (Łódź)

Gwardia: Jurowicz, Dudek, Flanek, Wapiennik, Szczurek, Mamoń, Kotaba, Jaśkowski (Patkolo), Kohut, Gracz, Mordarski.

Kolejarz: Borucz, Wołosz, Jaźnicki, Łabęda, Szczawiński, Śliwa (Wolsza), Kobylański, Popiołek, Łącz, Szularz, Wesołowski.

Znacznie więcej emocji niż mecz Budowlani - Unia dostarczyło drugie spotkanie półfinałowe Pucharu Polski między Gwardią i Kolejarzem. Walka była bardziej zacięta, oglądaliśmy więcej pięknych akcji, więcej strzałów. Wygrał zespół lepszy, chociaż z łatwością mogło się stać odwrotnie, drużyna warszawska miała bowiem nieco więcej sytuacji podbramkowych, ale... mniej szczęścia. Gwardia wystartowała wspaniale. Ataki jej z doskonałą precyzją raz po raz zagrażały bramce Borucza. Kohut był wszędzie, zmieniał się w skrzydłowego, łącznika, wracał znów na środek. Obaj łącznicy również zmieniali pozycje ze skrzydłowymi. Linie obronne Kolejarza straciły swój zwykły spokój, zaczęły się gubić. Ale Gwardziści poczynali sobie zbyt finezyjnie. Zmiany owszem, czemu jednak nie ryzykować strzału? A właśnie reprezentanci podwawelskiego grodu zbyt rzadko decydowali się na ostrą bombę, a gdy już do niej dochodziło na posterunku czuwał niezawodny Borucz.

POPIOŁEK STRZELA

I raptem żywiołowy, szybki wypad Kolejarza lewym skrzydłem, piłka wędruje od Wesołowskiego do Szularza a dalej do Popiołka, ten przekłada ją sobie na prawą nogę, piorunujący strzał... widownia głośno i z entuzjazmem wita sukces Kolejarzy, którzy prowadzą 1:0. A Gwardia wciąż "gniecie". chociaż z coraz mniejszym skutkiem. Obronne formacje Kolejarza łapią oddech, zaczynają się konsolidować.

Najszybciej odnajduje się Jaźnicki który coraz pewniej stopuje prawą stronę ataku Gwardii. Najwolniej rozkręca się Wołosz, mający w Mordarskim trudnego przeciwnika. Dwaj boczni pomocnicy Kolejarza grają dobrze. Miecio Gracz nie może sobie pograć, tak pieczołowicie pilnuje go Łabęda, debiutant Śliwa z powodzeniem kryje Jaśkowskiego. Tylko Kohut stosunkowo często uwalnia się spod opieki Szczawińskiego.

- Bramka wisi w powietrzu - szepczą jednak kibice Kolejarza. Rzeczywiście, trudno przypuszczać by ciągła przewaga Gwardii nie przyniosła rezultatu. Wreszcie, jest... Zamieszanie pod bramką Borucza, Kohut przy piłce. ostry szczur w lewy róg i znów szanse obu drużyn są równe. Jest 1:1. Do pauzy wynik nie ulega zmianie chociaż Borucz musi dość często interweniować, a linie obronne Kolejarza mają masę roboty.

- Co to będzie po pauzie - martwili się kibice Kolejarza...

GDZIE KONDYCJA?

A tymczasem po pauzie Gwardia wyraźnie spuchła. Szczurek zaczyna grę na stojąco, Jaśkowski już się nie cofa. Mordarski nie zdradza chęci do zaskakujących rajdów. Tylko Kohut oraz dwójka obrońców grają jak przed przerwą.

Kolejarz wykorzystuje okazję. Mając w ataku dwu półinwalidów - Popiołka i Wesołowskiego (lekkie kontuzje w I części gry), drużyna warszawska podejmuje ofensywę. To jednak, co zdobędzie ambicja, szybkość i poświęcenie kolegów, psuje najczęściej Łącz, który ma masę pretensji do przeciwników i towarzyszy z drużyny, gestykuluje rękami, rozprawia, lecz nie gra jak należy. Kolejarz przeważa, ale prowadzenie a jak się okazuje potem i decyzję meczu, uzyskuje Gwardia. W 81 min. Kohut jest przy piłce. Ucieka Szczawińskiemu, Jaźnicki, znajdujący się tuż koło miejsca pojedynku nie kwapi się jakoś z pomocą, wszystko zależy teraz od Borucza. Bramkarz Kolejarza wybiega, ale Kohut właśnie strzela. Znów silny szczur i jest 2:1.

PORYWAJĄCA WALKA

Kolejarze kładą wszystko na jedną kartę. Do ataku idzie nawet Jaźnicki. Wynik jednak nie ulega zmianie. Formacje obronne Gwardii są zawsze na stanowisku. Kto był najlepszym zawodnikiem Gwardii?

Oczywiście Kohut, wszędobylski, najlepszy strzelec, ofiarny i zdecydowany. Niestety, musimy Gwardziście wytknąć zbytnie zamiłowanie do gestykulacji, przeradzające się czasem w niesportową postawę na boisku.

NAJLEPSI W GWARDII...

Dobry był Mordarski, na doskonałą notę zasłużył Mamoń, obaj obrońcy i Jurowicz. Patkolo który zluzował Jaśkowskiego w II połowie, dryblował sam siebie, popisywał się niepotrzebnymi sztuczkami, wypadł słabo. Szczurek, jak zresztą zwykle, wytrzymał tylko pół meczu.

... I W KOLEJARZU

W Kolejarzu znów wielką formą i klasą błysnął Borucz. Doskonale wypadł Jaźnicki. Trzej pomocnicy zasłużyli na dobre noty, przyczym podkreślić należy dobrą grę nowicjusza Śliwy. W ataku nic się nie kleiło, o Łączu wspomnieliśmy już poprzednio. Popiołek po zderzeniu zagrał słabo. Szularz znów zdradził obawy przed energiczniejszymi akcjami. Wesołowski rwał do przodu, lecz zbyt często gubił piłkę. Stosunkowo najlepiej wypadł w tej linii Kobylański.

Sędzia Andrzejak zawiódł i wydaje się że nie powinien być wystawiany do tak poważnych spotkań. Chłopcy do piłek byli ale... zawodnicy musieli się sami uganiać po autach, bo ośmiu łódzkich młodzieńców wolało się przypatrywać grze. Wniosek: chłopców do piłek należy odpowiednio przeszkolić, a nie pozwalać im na bierne obserwowanie meczu. W. Gołębiewski