1956.09.09 ŁKS Łódź - Wisła Kraków 0:2

Z Historia Wisły

1956.09.09, I liga, 16. kolejka, Łódź, Stadion ŁKS-u,
ŁKS Łódź 0:2 (0:0) Wisła Kraków
widzów: ok. 35.000
sędzia: Józef Szlejfer ze Szczecina
Bramki
0:1
0:2
73' Marian Machowski
75' Antoni Rogoza
ŁKS Łódź
3-2-5
Henryk Szczurzyński
Henryk Stusio
Stanisław Wlazły
Stanisław Baran
Wiesław Jańczyk
Stefan Gustowski
Leszek Jezierski
Henryk Pilarski
Henryk Szymborski
Władysław Soporek
Kazimierz Kowalec

trener: Władysław Król
Wisła Kraków
3-2-5
Władysław Machowski
Władysław Kawula
Leszek Snopkowski
Ryszard Budka
Adam Michel
Ryszard Jędrys
Marian Machowski
Kazimierz Kościelny
Antoni Rogoza
Wiesław Gamaj
Kazimierz Budek

trener: Artur Woźniak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje prasowe

”Przegląd Sportowy” z 1956.09.10

ŁÓDŹ, 9. 9. (tel. wł.). ŁKS— Wisła 0:2 (0:0). Bramki dla Wisły zdobyli w 73 min. Machowski i w 75 min. Rogoza Sędziował Szlajfer — Szczecin. Widzów ok. 30 tys.

ŁKS — Szczurzyński. Stusio, Wlazły, Baran, Jańczyk. Gustowski, Jezierski, Pilarski. Szymborski, Soporek, Kowarec.

Wisła — Machowski II, Kawula, Snopkowski, Budka, Michel, Jędrys, Machowski I, Kościelny, Rogoża, Gamaj, Budek.

Mecz ŁKS-u z Wisłą był dosłownym powtórzeniem tego, co się działo, podczas spotkania z gdańską Lechią. Różnica polegała tylko na tym, że Wisła zorientowawszy się w szansach, jakie daje jej ŁKS, zastosowała podchwytliwą taktykę. Krakowianie już od pierwszego gwizdka jak najbardziej zabezpieczali własne przedpole bramkowe, ograniczając swój atak do czterech napastników. Jasne było, że goście na ciężkim terenie w Łodzi wywalczą przynajmniej jeden punkt. Taki obrót sprawy, wydawałoby się powinien sprzyjać gospodarzom.

Ale ŁKS-owi gra się znacznie lepiej, jeśli przeciwnik prowadzi otwartą walkę. Tak też było wczoraj. Łodzianie przez z górą 60 min mieli wyraźną przewagę i Wisła, w tym czasie tylko sporadycznymi wypadami Rogozy względnie Machowskiego nękała bramkę Szczurzyńskiego. Były okresy, kiedy cała dziesiątka łodzian przesiadywała na połowie Wisły. Do przerwy dobrze grała prawa strona łódzkiego napadu. Jezierski miał kilka dobrych zagrań z Szymborskim. ale słabe umiejętności strzeleckie Soporka pozwoliły gościom utrzymać wynik bezbramkowy.

Po zmianie stron Szymborski opadł nieco z sił, toteż Jezierski nie mógł z nim znaleźć wspólnego języka. Prawoskrzydłowy ŁKS-u robił co mógł, jednak nie udało mu się wypracować dogodnej pozycji do oddania skutecznego strzału. Największy błąd łodzianie popełnili w kryciu, podczas kiedy krakowianie mocno pilnowali napastników ŁKS-u. Majchowski i Rogoza wysunięci daleko do przodu, pozostawieni byli prawie bez żadnej opieki. Toteż nic dziwnego, że podczas dużej przewagi gospodarzy kilka sporadycznych wypadów Wisły przyniosło jej zdobycie dwóch bramek i cenne zwycięstwo. Porażka ŁKS-u została skwitowana mocnymi gwizdami przez łódzką widownię. Nic dziwnego; gra gospodarzy była pozbawiona jakiejkolwiek taktyki. Łodzianie sunęli do przodu, zapominając o własnym przedpolu bramkowym, co kosztowało ich dość drogo, bo dwa cenne punkty.

M. W.

”Dziennik Polski” z 1956.09.11

http://mbc.malopolska.pl/dlibra/doccontent?id=9332

DOBRA TAKTYKA WISŁY

Wiedziała Wisła dokąd jedzie i z kim gra. Toteż zastosowała rozumną taktykę obronną, by — nie przegrać. Taktyka ta przyniosła duży sukces. Gdy ŁKS mając przewagą myślał o zwycięstwie, napastnicy Wisły mając za sobą umiejętną obronę, czyhali tylko na dogodną okazję do zdobycia bramki. Dwie takie okazje sprytnie wykorzystali i wygrali 2:0.