1956.11.11 Lechia Gdańsk - Wisła Kraków 2:0

Z Historia Wisły

1956.11.11, I liga, 21. kolejka, Gdańsk, Stadion Lechii,
Lechia Gdańsk 2:0 (2:0) Wisła Kraków
widzów: 7.000
sędzia: Edmund Sperling z Łodzi
Bramki
Robert Gronowski I 18'
Władysław Musiał 26'
1:0
2:0
Lechia Gdańsk
3-2-5
Henryk Gronowski II
Hubert Kusz
Roman Korynt
Czesław Lenc
Zygmunt Gross
Jerzy Kaleta
Robert Gronowski I
Władysław Musiał
Roman Rogocz
Czesław Nowicki
Józef Górny

trener: Tadeusz Foryś
Wisła Kraków
3-2-5
Władysław Machowski
Jerzy Piotrowski
Władysław Kawula
Ryszard Budka
Adam Michel
Ryszard Jędrys
Marian Machowski
Włodzimierz Kościelny
Antoni Rogoza
Wiesław Gamaj
Kazimierz Budek

trener: Artur Woźniak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - Sports.pl

Relacje prasowe

”Przegląd Sportowy” z 1956.11.12

Dobry poziom I-ligowych ostatków w Gdańsku

GDAŃSK, 11.11 (tel. wł.). Lechia Gdańsk — Wisła Kraków 2:0 (2:0). Bramki zdobyli: w 25 min, Gronowski oraz w 40 min. Musiał Sędziował Szperilng z Łodzi. Widzów, mimo kilkustopniowego mrozu, około 7 tys.

Lechia: Gronowski II, Kusz, Korynt, Lenc, Gross, Kaleta. Gronowski I, Musiał, Rogacz, Nowicki, Górny.

Wisła: Machowski I, Piotrowski. Kawula, Budka, Micheil. Jędrys. Machowski II, Kościelny, Rogoza, Gamaj, Budek.

Śliskie, pokryte cienką warstwą śniegu boisko oraz kilkustopniowy mróz nie stwarzały na boisku we Wrzeszczu warunków do rzeczywiście dobrej gry. Tak się w każdym razie zdawało przed meczem. Tymczasem oba zespoły sprawiły niespodziankę i to dość miłą. Dotyczy to przede wszystkich pierwszej połowy, kiedy gra prowadzonaa była w żywym tempie, a poziom jej dobry.

Druga cechą charakterystyczna tego spotkania była niezliczona liczba niewykorzystanych okazji do zdobycia bramek. Celowała w tym zwłaszcza Lechia, która miała przynajmniej czterokrotnie więcej takich okazji od swych przeciwników. Bezsprzecznie śliskie boisko miało na to swój duży wpływ.

Jeżeli ocenialibyśmy grę obu drużyn na podstawie wykorzystanych. jak i niewykorzystanych sytuacji podbramkowych, to gdańszczanie wyprzedziliby Wisłę o „kilka długości". Czy oznacza to, że zespół krakowski był o tyle słabszy od Lechii? Na pewno nie, Wisła zagrała na pewno jeden ze swych lepszych meczów. Wszystkie akcje krakowian były bardzo precyzyjne kto wie, czy właśnie nie za precyzyjne. Wszyscy zawodnicy walczyli do ostatniego gwizdka. Tylko obrona krakowska nie należała bezsprzecznie w niedzielę do najsilniejszych punktów zespołu. Kawula i Budka stwarzali pod własną bramką niebezpieczne sytuacje, skrzętnie wykorzystywane przez przeciwników, Nie należy się więc dziwić, że większość akcji ofensywnych Lechii szła głównie prawą stroną.

O ataku Wisły trudno właściwie coś powiedzieć. Akcje jej rwały się na dobrej- obronie Lechii, a nieliczne groźniejsze sytuacje nic nie przynosiły. Po prostu brak było w ataku Wisły choć ze dwu napastników, którzy potrafiliby oddać groźniejszy strzał, mogący zmusić Gronowskiego do kapitulacji, Raz, w drugiej połowie, Gamaj strzelił z 20 metrów w sam górny prawy róg, tak że Gronowski nawet nie drgnął. Ale niestety Kościelny stał w tym momencie przed bramką na pozycji spalonej. Pozostałych kilka strzałów o bronił bramkarz Lechii bez większego trudu. W sumie było to za mało, aby mogło przynieść zwycięstwo lub choćby remis.

W Lechii Gronowski bronił dość pewnie. Dobrze wywiązywała się również ze swego zadania obrona najsłabszy był tylko trochę Kuszi. Zarówno Kaleta jak i Gross potrafili utrzymać łączność z atakiem i z obroną. W ataku cała piątka zagrała dobrze. Wyróżnić należałoby ewentualnie Górnego i Musiała. _

Pierwsza bramka padła dla Lechii w 25 min. Musiał po ładnej akcji podał Gronowskiemu, a ten z ok. 20 metrów strzelił ostro na bramkę. Piłka weszła do bramki tuż. przy słupku, mimo rozpaczliwej interwencji bramkarza Wisły. O wiele ładniejsza była druga bramka, Górny podciągnąć kilka metrów, podał dokładnie do środka, a znajdujący się na miejscu Musiał strzelił w sam róg.

R. Stanowski