1958.08.24 Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 2:1

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 09:05, 11 sie 2019; PawelP (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
1958.08.24, I liga, 18. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 17.00
Wisła Kraków 2:1 (0:0) Lechia Gdańsk
widzów: 10.000
sędzia: T. Nowak z Kielc
Bramki

Stanisław Adamczyk 50'
Józef Maniecki 61'
0:1
1:1
2:1
47' Bogdan Adamczyk/Nowicki


Wisła Kraków
3-2-5
Bronisław Leśniak
Leszek Snopkowski
Władysław Kawula
Ryszard Budka
Adam Michel
Zbigniew Kotaba
Marian Machowski
Kazimierz Kościelny
Stanisław Adamczyk
Wiesław Gamaj
Józef Maniecki

trener Josef Kuchynka
Lechia Gdańsk
3-2-5
Henryk Gronowski
Hubert Kusz
Roman Korynt
Czesław Lenc
Jerzy Kaleta
Ryszard Szyndlar
Zygmunt Gadecki
Czesław Nowicki
Robert Gronowski
Bogdan Adamczyk
Roman Rogocz

trener: Leszek Goździk

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


Afisz zapowiadający mecz
Afisz zapowiadający mecz

Spis treści

Relacje prasowe


Echo Krakowa. 1958, nr 195 (23/24 VIII)

PIŁKA NOŻNA Godz. 15,15. Stadion Wisły: Wisła—Unia Racibórz (O mistrzostwo Polski juniorów) Godz. 17 . Stadion Wisły: Wisła—Lechia Gdańsk (O mistrzostwo I ligi)


Echo Krakowa. 1958, nr 196 (25 VIII)

‎‎

Wisła-Lechia 2:1

Adamczyk i Maniecki strzelcami bramek dla gospodarzy

PIŁKARZE Wisły odnieśli wczoraj nowe zwycięstwo w kolejnym meczu o mistrzostwo I ligi, Tym razem pokonali w Krakowie Lechię Gdańsk 2:1 (0:0). Bramki dla zwycięzców zdobyli — Adamczyk i Maniecki; dla pokonanych — Nowicki. Sędziował p. Nowak z Kielc — słabo.

Widzów ok. 12 tysięcy.

WISŁA — Leśniak, Snopkowski, Kawula, Budka, Kotaba, Michel, Machowski, Kościelny. Adamczyk, Gamaj, Maniecki.

LECHIA — Gronowski I, Kisz, Korynt, Lenc, Szyndler, Kaleta, Gadecki, Nowicki, Gronowski II, Adamczyk, Rogoza.

Fama o dobrej formie „wiślaków” w meczu z warszawską Gwardią nie była z pewnością przesadzona, ale poziom wczorajszych zawodów nie był wysoki.

Chwilami gospodarze umieli zachwycić widzów płynnością akcji i wyrabianiem sobie pozycji.

Były jednak okresy gry, gdy zachowywali się z piłką jak nieporadne dzieci, marnując doskonałe sytuacje podbramkowe. W sumie jednak odnieśli zasłużone zwycięstwo, chociaż nie przyszło im ono łatwo. „Wiślacy” po dobrej grze w pierwszej połowie meczu niepotrzebnie zwolnili tempo w drugiej części spotkania, co natychmiast wykorzystali przeciwnicy.

Już w 47 min. Nowicki wybiegł w „uliczkę” do piłki podanej przez Gawrońskiego II i nieuchronnym strzałem zdobył dla Lechii prowadzenie. Za chwilę goście przeprowadzają znów kilka groźnych ataków i, zanosiło się że tak jak w latach poprzednich Lechia nie odda Wiśle punktów. Dopiero 52 min. gry przesądza o wyniku spotkania, kiedy to Machowski precyzyjnie centruje do Gamaja a ten oddaje piłkę głową do cofniętego Adamczyka, który (tym razem nie „główką”) zdobywa wyrównanie.

Od tego momentu Wisła gra coraz lepiej i 6 min. później Maniecki zdobywa drugą bramkę.

Padła ona po kapitalnym zagraniu Kościelnego z Machowskim.

W ostatnich 5 min. Wisła grała niepotrzebnie na czas. W pewnym momencie jeden z obrońców podał piłkę do bramkarza a nad biegający Gadecki wybił mu ją z rąk pięścią. Leśniak decyduje się na niedozwolony chwyt przeciwnika za nogę i sędzia główny zarządza „jedenastkę”. Na szczęście sędzia boczny zauważył przewinienie Gadeckiego, toteż „wiślacy” wybijają rzut wolny. Za chwilę ostatnią szansę na podwyższenie wyniku marnuje Manierki, strzelając obok bramki.

Trzeba jednak przyznać, że znajdował się on w trudnej sytuacji strzałowej

”Sport” z 1958.08.24

Trzy przypadkowe bramki i…
WISŁA — LECHIA 2:1 (0:0)

0:1 — Adamczyk 47 min.
1:1 — Adamczyk 50 min.
2:1 — Maniecki 61 min.

Sędzia Nowak z Kielc. Widzów ponad 10.000.

WISŁA: Leśniak (3). Snopkowski (3), Kawula (3), Budka (3), Kotaba (2). Michel (3). Machowski (2), Kościelny II (1), Adamczyk (3). Gamaj (2), Maniecki (1).

LECHIA: Gronowski (2), Kusz (2). Korynt (2), Lenc (2). Kaleta (2). Szyndlar (2). Gadecki (3). Nowicki (2), Gronowski (2). Adamczyk (2). Rogocz (2).

KRAKÓW (tel. wł.). Wisła tylko w nielicznych fazach gry przypominała drużynę, która przed tygodniem w tak świetnym stylu rozprawiła się z Gwardią. Piątka napastników, przesiadując . długimi okresami na polu bramkowym Lechii, nie zdobyła się w I połowie gry ani na jeden groźny strzał — Toteż Gronowski miał w tym czasie tylko dwa razy trudności z wybiciem na korner zbyt ostrego podania swego obrońcy Kusza i dalekiej centry Machowskiego, która jakimś dziwnym cudem zawędrowała pod poprzeczkę.

Było rzeczą charakterystyczna, że w tej właśnie pierwszej części meczu najgroźniejsze sytuacje pod bramką gdańszczan powstawały, gdy zjawiali się tam pomocnicy, a nawet obrońcy Wisły. Właśnie w pierwszej minucie drugiej połowy lewy obrońca Wisły Budka zainicjował znów energiczny rajd do przodu i znalazł się z piłką na polu karnym Lechii. Efekt był taki, że odbitą spod bramki Lechii piłkę otrzymał nieobstawiony Gadecki, momentalnie przekazał ją Adamczykowi, a ten bez chwili zwłoki strzelił ostro w róg bramki, zdobywając prowadzenie dla Lechii. Dopiero teraz Wisła zbudziła się z letargu. Walczący na całej szerokości boiska Adamczyk wszedł zdecydowanie miedzy Kusza i Korynta i posiał kozłującą , piłkę do bramki Lechii obok zdezorientowanego Gronowskiego II. zmieniając wynik na 1:1.

Zanim lechiści zdołali się skrzyknąć do gry defensywnej na utrzymanie remisowego rezultatu — Maniecki poszedł w ślady Adamczyka — oczywiście tego z Wisły — i znów zdezorientowany bramkarz Lechii przepuścił pozornie łatwą do obrony piłkę. W takiej sytuacji Lechia wyraźnie zrezygnowała z gry defensywnej a pod koniec meczu rzuciła nawet wszystkie siły do napadu, w którym znalazł się także Korynt. Na 4 min. przed końcem ten zmieniony plan taktyczny Lechii omal nie zakończył się powodzeniem. Leśniak bawiąc się z piłką zaatakowany został przez Łowickiego, który upuszczoną przez bramkarza Wisły piłkę chciał posiać do pustej bramki. Leśniak nie miał wówczas innego sposobu, jak utrudnić przeciwnikowi zadanie w sposób niedozwolony, tj. chwycenie napastnika Lechii za nogi. Takie przewinienie — to rzut karny. Sędzia zarządził nawet jedenastkę, ale spostrzegłszy podniesioną w górę chorągiewkę sędziego bocznego, podbiegł do niego i otrzymał wyjaśnienie, że bramkarz Wisły został najpierw sfaulowany. Oczywiście jedenastka nie została wykonana, a innych szans na zdobyć e wyrównania Lechia już me miała. (Sz)

”Przegląd Sportowy” z 1958.08.24

http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1958/nr135/directory.djvu

Wisła wygrywa 2:1
LECHISTÓW poniosły nerwy...

KRAKÓW. 24 8 (tel. wł.) Wisła — Lechia 2:1 (0:0). Bramki dla Wisły zdobyli Adamczyk w 50 min.. Maniecki w 60; dla Lechu: Adamczyk w 46. Sędziował Nowak z Kielc. Widzów ponad 10 tys. (…)

Mniej więcej po pół godzinie meczu, gdy lewy obrońca Lechii Lenc źle zaadresował zdobytą na Kościelnym piłkę, jeden z napastników Lechii w sposób niezbyt koleżeński zrobił mu wymówkę. Lenc podbiegł natychmiast do przygadującego mu kolegi i „dotknął ręką" jego twarzy, bynajmniej nie z zamiarem pogłaskania go. To uszło uwagi wielu widzów. Jednak w miarę upływu gry publiczność coraz częściej słyszała z ust piłkarzy Lechii niewybredne epitety. Ci wzajemnie obrzucający się wyzwiskami zawodnicy Lechii stanęli później w jednym bloku i słowami, jakich nie zna kulturalny język polski, lżyli po zawodach sędziów spotkania, a specjalnie jednego z bocznych. Ten sędzia bowiem zasygnalizował arbitrowi głównemu, że przed przewinieniem, za które główny arbiter zamierzał podyktować rzut karny, został bramkarz Wisły Leśniak sfaulowany przez jednego z napastników Lechii wskutek tego wypuścił piłkę z rąk. Było to w ostatnich minutach meczu, kiedy Wisła prowadziła 2:1, mając zdecydowaną przewagę nad przeciwnikiem od pierwszych chwil spotkania. Przewaga przewagą, ale Lechia omal nie podtrzymała tradycji sprzed kilku lat, kiedy to odpierając przez cały czas ataki Wisły zdobyła z wypadu bramkę i dwa mistrzowskie punkty.

Zadrżeli zwolennicy Wisły kiedy właśnie jeden z takich wypadów w perwszej minucie po przerwie, przyniósł Lechii prowadzenie. Nie cieszyła się nim Lechia długo, bo tylko cztery minuty. Adamczyk strzelił szybciej zanim obrońcy Lechii zdołali go wziąć w kleszcze a Gronowski II interweniował tak, jak gdyby chciał powiedzieć: „takie strzały... to mucha".

Drugą taką „muchę" musiał przełknąć Gronowski w 11 min później. Potem nastąpiło Już trochę celniejsze bombardowanie bramki Lechii przez napastników Wisły, ale gros strzałów mijało się minimalnie z celem. Wisła wyraźnie obniżyła loty w stosunku do jubileuszowego meczu. Największy spadek formy wykazali — Kościelny i Maniecki oraz częściowo Kotaba.

St. Habzda