1961.03.26 Wisła Kraków - Lechia Gdańsk 1:1

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 05:44, 30 kwi 2019; PawelP (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
1961.03.26, I Liga, 2. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 15.30
Wisła Kraków 1:1 (1:1) Lechia Gdańsk
widzów: 10.000-20.000
sędzia: Gerard Kania z Katowic
Bramki
Ryszard Miceusz 26’

1:0
1:1

34' Zygmunt Gadecki
Wisła Kraków
3-2-5
Bronisław Leśniak
Antoni Zalman
Władysław Kawula
Leszek Snopkowski
Ryszard Wójcik Grafika:Zmiana.PNG (Stefan Mazur)
Ryszard Jędrys
Andrzej Sykta
Antoni Rogoza
Ryszard Miceusz
Stanisław Śmiałek
Kazimierz Kościelny

trener: Karel Finek
Lechia Gdańsk
3-2-5
Henryk Gronowski
Stanisław Jarząbek
Roman Korynt
Czesław Lenc
Ryszard Szyndlar
Władysław Musiał
Zygmunt Gadecki
Janusz Charczuk
Arkadiusz Bieńkowski
Bogdan Adamczyk
Jerzy ApolewiczGrafika:Zmiana.PNG (Henryk Wieczorkowski)

trener: Lajos Szolar

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


Afisz zapowiadający mecz
Afisz zapowiadający mecz



Relacje prasowe

Echo Krakowa. 1961, nr 71 (24 III) nr 4891

CZEKAMY NA REHABILITACJĘ WISŁY

Część sympatyków Wisły miała wątpliwą przyjemność oglądania w akcji swej jedenastki podczas jej występu w Bobrku k. Bytomiu. Nie ma chyba takich, którzy mogli być zadowoleni z gry „gwiaździstych”, chociaż sami zawodnicy twierdzą, że bramkę Polonii „zaczarował” — Szymkowiak i dlatego w ewidentnych sytuacjach podbramkowych wszystkie zakusy Miceusza, Sykty, czy Śmiałka spełzły na niczym. Dziś, w przededniu meczu z Lechią sympatycy Wisły oczekują od zawodników pełnej rehabilitacji za niechlubną porażkę z Polonią.

GRONOWSKI SKAPITULUJE?...

— Gronowski, który ostatni raz wystąpi przed krakowską widownią w drużynie Lechii (wyjeżdża do Kanady), będzie musiał wyciągać piłkę z siatki! — twierdzą Wiślacy. Oby te zapowiedzi znalazły potwierdzenie.

Czy na podstawie zaprezentowanej dotychczas formy Wisła może pokusić się o wywalczenie pierwszych punktów właśnie na Lechii? Nie ulega wątpliwości, że Wisła reprezentuje większe umiejętności niż niedzielny przeciwnik. Wykazała to nawet w meczu z Polonią i jak pisałem w sprawozdaniu — mogła pokonać słabo grającą Polonię. W zespole krakowskim musi się jednak zacząć grać zespołowo, gdyż daje to większą szansę na „sforsowanie” defensywy przeciwnika, niż husarskie, indywidualne ataki. Jednostronność w piłkarstwie prowadzi do sukcesów... na krótką metę.

AMBICJA — POSZUKIWANA

Tegoroczne występy wiślaków wykazały, że grają oni bez odrobiny zaciętości, że załamują się. pod wpływem chwilowych niepowodzeń. — „Mimozy do cieplarni”! — takie winno być hasło wiślaków, gdyż na boisku muszą walczyć ambitni i wytrzymali kondycyjnie zawodnicy. Wówczas rzadziej będziemy świadkami niepowodzeń i rozczarowań.

Odnośnie składu wiślaków na mecz z Lechią, to zajdą w nim tylko nieznaczne korekty i prawdopodobnie pomoc zostanie wzmocniona Michelem, który szybko wraca do zdrowia.


Echo Krakowa. 1961, nr 73 (27 III) nr 4893

‎‎‎‎


Nieudolna gra krakowian

Remis Wisły z Lechią 1:1 zadowolił gdańszczan WISŁA — LECHIA 1:1 (1:1). Bramki zdobyli: dla Wisły — Miceusz w 26 min., dla Lechii — Gadecki w Kania z Katowic. Widzów ok. 20 tysięcy.

Sędziował p. WISŁA: Leśniak — Zelman (Mazur), Kawula, Snopkowski — Wójcik (Zelman), Jędrys — Sykta, Rogoża, Miceusz, Śmiałek, Kościelny.

LECHIA: Gronowski — Jarząbek, Korynt, Lenc — Musiał, Szyndlar — Gadecki, Charczuk, Bieńkowski, Adamczyk, Apolewicz (Wieczorkowski). Ponad 20 tysięcy widzów opuszczało wczoraj stadion Wisły w minorowym nastroju.

Takiej gry, jaką oglądali w wydaniu wiślaków podczas meczu z gdańską Lechią — nie spodziewali się w żadnym wypadku. Krakowianie nadal znajdują się w kameleonowej formie i poza starymi wadami (wolne rozgrywanie piłki, brak zdecydowania pod bramką przeciwnika i słaba dyspozycja strzałowa) niczego pozytywnego nie wnieśli do gry.

Krótkie okresy poprawnych poczynań to stanowczo za mało na odnoszenie sukcesów na ligowych boiskach.

GOŚCIE GRALI NA REMIS

Jeszcze raz mieliśmy możność stwierdzić, że gdańszczanie przyjechali do Krakowa z „planem minimum”. Kiedy przy stanie 1:0 dla Wisły zdołali w 34 min. uzyskać wyrównanie — wyraźnie wzmocnili defensywę trzymać wynik. Ten plan powiódł się Lechii w 100 procentach a na minutę przed końcem była nawet bliska odniesienia niespodziewanego zwycięstwa. W zespole „zielonych najmocniejsze punkty stanowili: bramkarz — Gronowski, stoper — Korynt, pomocnik — Musiał oraz Charczuk, Gadecki i Wieczorkowski w ataku.

KAWULA WRACA DO FORMY

W zespole Wisły, który jako całość zawiódł, można wyróżnić jedynie Leśniaka w bramce (mimo częściowej winy przy utracie bramki), który w kilku sytuacjach wykazał znane walory, Kawulę na stoperze (po pierwszych 15 min. „drzemki”) oraz Jędrysa w pomocy i Śmiałka w ataku. Natomiast Miceusz został całkowicie wyeliminowany z gry przez Korynta.

Jeden jedyny raz, zresztą w ładnym stylu — zdołał się uwolnić spod opieki stopera Lechii i wówczas zdobył dla Wisły bramkę. O innych zawodnikach lepiej nie wspominać, gdyż ich forma pozostawia jeszcze wiele do życzenia.

POCZĄTEK NALEŻAŁ... DO GOŚCI

Tylko jeden wypad przeprowadziła Wisła w pierwszym kwadransie, ale Rogozę uprzedził wówczas Korynt, zażegnując niebezpieczeństwo pod własną bramką.

Po chwilowym natarciu gości, Wisła przystępuje do ataku i uzyskuje nieznaczną przewagę.

Ostre strzały Śmiałka i Rogoży broni jednak Gronowski. Dopiero w 26 min. Miceusz ucieka Koryntowi i „szpicem” wpycha piłkę do siatki. 1:0 dla Wisły, ale w 8 min.

później zamiast podwyższenia wyniku, pada wyrównująca bramka dla Lechii ze strzału Gadeckiego, który okazał się szybszy od Leśniaka i Wójcika.

Po zmianie stron krakowianie przeprowadzają kilka ładnych akcji, ale są to „rodzynki” na tle szarzyzny wiejącej z boiska. W ostatniej minucie Lechia mogła nawet zabrać Wiśle ten jeden jedyny punkt mistrzowski, lecz Charczuk z bliska posłał piłkę obok słupka.

J. FRANDOFERT