1968.05.19 Wisła Kraków - Górnik Zabrze 0:0
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 0:0 | Górnik Zabrze | ||||||||
| widzów: ok. 20.000 | ||||||||||
| sędzia: Alojzy Jarguz z Olsztyna | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Spis treści |
Relacje prasowe
Przegląd Sportowy. 1968 nr 65=4969 (20 V)
Ładny mesz, ale bez tempa
Atak Wisły zmarnował wielką szansę
KRAKÓW 19.5 (tel. wł.). Rekordowa, jak na Kraków, Ilość publiczności przybyła w niedzielę na stadion Wisły, aby obejrzeć w akcji zespół Górnika Zabrze. Garstka najwierniejszych sympatyków „Białej Gwiazdy” miała też cień nadziei, że ich pupile zbiorą wreszcie wszystkie siły, zagrają ambitnie i zdołają wywalczyć dwa punkty, które umożliwiłyby im poprawę sytuacji w ligowej tabeli. Tylko część tych życzeń spełniła się. Górnik rzeczywiście zaprezentował się dobrze pod względem technicznym, dostroiła się do niego pod tym względem i Wisła, więc spotkanie było w zasadzie ładnym widowiskiem. Zabrakło w nim tylko elementu, który najbardziej pasjonuje w piłkarstwie: zaciętości i szybkości poczynań. W zasadzie obydwie drużyny grały tak, jak by im na końcowym rezultacie nie zależało. Może wprawdzie wiślacy przykładali się więcej, ale niewiele z tego wyszło. Obserwowaliśmy w tym meczu wiele ładnych dla oka akcji, jednak bez tempa i bez wykańczania silnym, efektownym i skutecznym strzałem. Dopiero w ostatnich 10 minutach gry, kiedy wiślacy zerwali się do energiczniejszego ataku, Kostka miał kilkakrotnie pole do popisu. Szczególnie jedna akcja zasługuje na opisanie. Była 85 minuta meczu. Po zagraniu Kotlarczyka z Gachem, Sykta przejął piłkę i wkładając w strzał wszystkie siły — posiał ją na bramkę. Piłka poszybowała w samo okienko, ale Kostka wyskoczył do piłki i ta w ostatnim momencie zmieniła kierunek i poszybowała poza boisko. Efekt: kolejny róg dla gospodarzy! Mecz rozpoczął się w przeciętnym tempie i raz pod jedną raz pod drugą bramką widzieliśmy ‘bardziej lub mniej udane wypady. W 6 min Gach strzelił prosto w bramkarza Kostkę, w 9 i 10 min popisali się strzałami Wilczek i Deja.
0:0 Sędziował Jarguz z Olsztyna. Widzów 20 tys. WISŁA: Stroniarz — Monica, Wójcik, Kawula, Musiał — Gach, Kotlarczyk, Studnicki — Lendzion, Krawczyk (Sykta), Skupnik). GÓRNIK: Kostka — Kuchta, Floreński, Oślizło, Latocha — Depa, Szołtysik, Olek — Wilczek (Musiałek), Lubański, Lentner
bycia bramki. Krawczyk ograł Oślizłą, lecz kiedy szykował się do strzału, piłkę wybił mu spod nogi Kuchta. Akcje, niezbyt szybkie, rozwijały się do końca I połowy i w zasadzie jeszcze tylko raz wiślacy poważnie zagrozili Górnikowi; w zamieszaniu podbramkowym najmłodszy zawodnik Wisły, Krawczyk minął się z piłką. Po przerwie w obydwu drużynach nastąpiły zmiany: w Wiśle za Krawczyka wszedł Sykta, w Górniku za Wilczka — Musiałek. Ożywiło to nieco poczynania obu stron, ale nie na tyle, aby mecz mógł porwać widownię. W 62 min prawoskrzydłowy Wisły w debiutancki sposób zmarnował sytuację, będąc sam na sam z bramkarzem, strzelił niecelnie. W 85 min zaistniała opisana wyżej bardzo interesująca i bodaj najładniejsza akcja meczu. Jeszcze w ostatnich sekundach spotkania Sykta miał wyśmienitą okazję wywalczenia dla Wisły zwycięstwa, ale znalazłszy się sam na sam z Kostką strzelił silnie... nad bramką. W zespole mistrza Polski wyśmienicie zagrał bramkarz Kostka, a poza nim należy wyróżnić Kuchtę, Latochę, Olka i Lentnera. W Wiśle wyróżnili się obrońcy oraz Gach i Studnicki z drugiej linii. Atak popełniał stare błędy, które już nieraz kosztowały wiślaków stratę punktów. J. Frandofert
Echo Krakowa. 1968, nr 117 (18/19 V) nr 7076
CO SIĘ będzie działo w Krakowie!!? Balansujący na krawędzi przepaści piłkarze Wisły goszczą w niedzielę samego Górnika. Jesienią przegrali po niezłej grze 2:4. Wszystko przemawia za tak klasową drużyną jak Górnik i jeśli wiślacy nie wykrzeszą z siebie wszystkich umiejętności, jeśli nie będą walczyć do ostatniego tchu, to chyba pożegnają się z ekstraklasą
Echo Krakowa. 1968, nr 118 (20 V) nr 7077
WISŁA.— GÓRNIK ZABRZE 0:0. Sędziował p. Jargus z Olsztyna. Widzów ponad 20 tys. WISŁA: Stroniarz — Monica, Wójcik, Kawula, Musiał — Gach, Kotlarczyk, Studnicki — Lendzion, Krawczyk (Sykta), Skupnik. GÓRNIK: Kostka —Kuchta, Oślizło, Latocha, Floreński — Deja, Szołtysek, Wilczek (Musiałek) — Olek, Lubański, Lentner.
Mecz stał na dobrym poziomie technicznym to fakt, ale z umiejętnościami zawodników nie szła w parze szybkość prze prowadzanych akcji. Szczególnie rozczarował Górnik, którego zawodnicy czynią wrażenie wyraźnie zmęczonych. Wisła miała wczoraj dużą szansę, gdyż w Wyniku kilku niezłych akcji napastnicy znajdowali się w wyśmienitych pozycjach do zdobycia bramki. Niestety, jak zwykle zawiedli, strzałowo: Lendzion, Skupnik i Sykta, chociaż ten ostatni wprowadził po wejściu na boisko za Krawczyka spore ożywienie. Oddał on najładniejszy strzał w tym meczu (85 min.) lecz Kostka popisał, się Wspaniałą robinsonadą, wybijając piłkę na róg. Sykta miał zresztą jeszcze jedną okazję w ostatnich sekundach meczu i tym razem z bliska posłał piłkę nad poprzeczką. Zmarnowanych okazji było zresztą więcej: w 13 min. Krawczyk spóźnił się ze strzałem, w 40 min. Lendzion podawał niecelnie będąc o 10 m od bramki, a w 62.min. ten sam zawodnik sam na sam z, Kostką posłał piłkę obok słupka. (Górnicy mieli mniej pozycji strzałowych i na dobrą sprawę Stroniarz wyłapywał tylko dośrodkowania.
W zespole gospodarzy zarówno obrona, jak i pomóc, zagrały wyjątkowo dobrze. W Górniku świetną formę zaprezentował Kostka. Natomiast słabą: Oślizło i Lubański. (J. F.)
Gazeta Krakowska. 1968, nr 119 (20 V) nr 6296
Serię, niespodzianek przyniosły sobotnie i niedzielne pojedynki o mistrzostwo I i II ligi piłkarskiej. Zwłaszcza w ekstraklasie padło szereg zaskakujących rezultatów. Był to dzień porażek liderów z zespołami z dolnych rejonów tabeli. Porażka Ruchu w Szczecinie, remisowe rezultaty Legii z GKS i Górnika Zabrze z Wisłą mają swoją wymowę.
W górnych rejonach tabeli nie zmieniło się w zasadzie nic.
Nadal na czele tabeli jest Ruch, za nim Legia, oba zespoły mają na swym koncie jednakową ilość punktów. Trzecią lokatę zajmuje Górnik Zabrze ze stratą 4 pkt. do swych rywali.
W dolnych rejonach tabeli jest nadal zagmatwana sytuacja. Wisła po remisie z Górnikiem i przy jednoczesnej porażce warszawskiej Gwardii z Odrą opuściła ostatnią lokatę. Od miejsca 7 do 14 to strefa zagrożona.
Wisła — Górnik 0:0
Około 20 tysięcy widzów przybyło wczoraj na stadion Wisły.
Jedni chcieli oglądać świetny zespół mistrza Polski, Górnika Zabrze, drudzy — wierzyli w zwycięstwo piłkarzy Wisły. Zawód sprawiły obie drużyny.
Szczególnie od zespołu zabrzańskiego oczekiwaliśmy lepszej gry. Popisywanie się technicznymi zagrywkami na środku boiska nie mogło przynieść efektu. Przez 90 minut gry Stroniarz nie miał ani jednego groźnego strzału.
W składzie Górnika aż roiło się od reprezentantów Polski.
Ich poczynania na boisku nie potwierdziły tej przynależności.
Lubański był niewidoczny, nie potrafił wyrobić ani jednej pozycji do strzału. Jasnym punktem był bramkarz Kostka, który miał parokrotnie okazję do wykazania swej klasy. Obrona gości grała za miękko, nonszalancko, co mogło kosztować utratę bramki. Ba, tylko w zespole gospodarzy wszyscy prześcigali się w pudłowaniu.
Pierwsza połowa upłynęła pod znakiem... wybitnie towarzyskiej gry. Nie znać było walki o punkty. Po przerwie Studnicki, Sykta, Lendzion, mieli multum okazji do uzyskania bramki.
Pudłowali niemiłosiernie. Wynik bezbramkowy nie zadowolił widowni i kierownictwa drużyny Wisły. Takiej okazji zdobycia dwóch punktów na niemrawo grającym zespole mistrza Polski nie można było przegapić.
WISŁA: Stroniarz, Monica, Kawula, Wójcik, Musiał, Gach, Kotlarczyk, Studnicki. Lendzion, Krawczyk (Sykta), Skupnik. GÓRNIK: Kostka, Kuchta, Oślizło, Latocha, Floreński, Deja, Wilczek (Musiałek), Olek, Szołtysik, Lubański, Lentner.
(PU)
