1981.06.10 Wisła Kraków - Motor Lublin 3:0

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 11:46, 19 wrz 2019; PawelP (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
1981.06.10, I Liga, 29. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 3:0 (3:0) Motor Lublin
widzów: 10.000
sędzia: Marian Środecki z Wrocławia
Bramki
Kazimierz Kmiecik (g) 18’
Kazimierz Kmiecik 26’
Jan Jałocha 45’
1:0
2:0
3:0
Wisła Kraków
4-3-3
Janusz Adamczyk
Marek Motyka
Piotr Skrobowski
Krzysztof Budka
Jan Jałocha
Leszek Lipka
Zdzisław Kapka
Andrzej Targosz
Andrzej Iwan grafika: Zmiana.PNG (74’ Janusz Nawrocki)
Kazimierz Kmiecik
Jerzy Kowalik grafika: Zmiana.PNG (62’ Bogusław Dzięgiel)

trener: Lucjan Franczak
Motor Lublin

Dariusz Opolski
Krzysztof Wójtowicz
Ryszard Chaberek
Roman Dębiński Grafika:Zmiana.PNG (46' Andrzej Pop)
Jerzy Szczeszak
Ryszard Walczak
Waldemar Wiater
Waldemar Fiuta
Wojciech Rabenda
Janusz Przybyła
Marek Komosa Grafika:Zmiana.PNG (69' Henryk Świętek)

trener: Bronisław Waligóra

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Relacje prasowe

Echo Krakowa. 1981, nr 113 (10 VI) nr 10948

Już TYLKO dwie kolejki gier do zakończenia rozgrywek w I lidze a jeszcze tyle znaków zapytania, tyle możliwości końcowego układu tabeli, że kibice nie mogą narzekać na brak emocji, mają o czym dyskutować, nad czym rozważać w wolnych chwilach, Na szczycie tabeli łódzki Widzew, z przewaga dwóch punktów nad warszawską Legią, Wszystko, a przynajmniej ostatnie rezultaty wskazują, iż łodzianie tę przewagę utrzymają. Pomagają im w tym rzekomo zawodnicy innych drużyn, pomagają sędziowie, dla mnie najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, iż Widzew, występujący w bardzo osłabionym składzie, bez swych czołowych graczy, mimo wszystko jest najlepszą drużyną naszej ligi. Jakże to źle świadczy o innych.

Krakowski Wisła, która przez długi czas miała szanse zdobycia nawet mistrzowskiego tytułu. nie wykorzystała okazji, prezentując formę mizerną, grę chimeryczną. Teraz krakowianie muszą z całych sił jakie mają walczyć o to, by utrzymać się w tabeli na takim miejscu, które gwarantuje w przyszłym sezonie udział w rozgrywkach o Puchar UEFA. Taki był plan na 75-lećie klubu, plan minimum, zobaczymy czy futboliści „Białej gwiazdy” potrafią go zrealizować. Na razie są na 3 miejscu w tabeli, z dorobkiem 34 pkt, takim samym jak gdyński Bałtyk. Tuż za nimi Szombierki i Śląsk mające po 33 pkt.

Jaki może być końcowy układ tabeli trudno przewidzieć

Dziś — w środę — przedostatnią kolejka, i w jej ramach, na stadionie przy ul. Reymonta zobaczymy pojedynek „Białej gwiazdy” z lubelskim Motorem.

W jesiennej rundzie, lublinianie byli rewelacją ekstraklasy, spisywali się (po awansie z II ligi) świetnie i wówczas to Wisła rozgromiła ich w Lublinie 5:1.

Mają więc krakowianie spory handicap psychiczny nad rywalami. a że będą grali na swoim boisku winni mecz wygrać. Będzie to ostatni" już w tym sezonie występ podopiecznych L. Franczaka przed krakowską widownią, może więc piłkarze zmobilizują siły na tyle, by pożegnać swych sympatyków w godny sposób, dobrym, zwycięskim występem. Forma prezentowana pod koniec sezonu przez krakowian nie pozwala na zbytni optymizm, spróbujmy jednak wybrać się dziś wieczorem (początek meczu o godz. 19) na wiślacki stadion, może zobaczymy drużynę gospodarzy grającą tak jakbyśmy sobie tego życzyli, jak grać może i powinna


Echo Krakowa. 1981, nr 114 (11 VI) nr 10949


POŻEGNALNY WYSTĘP KAZIMIERZA KMIECIKA

SZKODA, że SKUTECZNOŚCI starczyło tylko no 45 minut


W OSTATNIM w tym sezonie pierwszoligowym meczu na swoim boisku krakowska Wisła pokonała lubelski Motor 3:0 (3:0). Bramki zdobyli: Kmiecik 2 (19 min. — głową, 26 min.) oraz Jałocha (45 min.). Sędziował dobrze Marian Środecki z Wrocławia, widzów — ok. 10 tys.

WISŁA: Adamczyk — Motyka, Budka, Skrobowski, Jałocha — Lipka, Kapka, Targosz — Iwan (od 74 min. Nawrocki), Kmiecik, Kowalik (od 62 min. Dzięgiel).

Wiele szybkich akcji, spora ilość strzałów, wreszcie trzy efektowne bramki sprawiły, że mecz mógł się podobać. Szkoda tylko, że skuteczności starczyło tylko no 45 minut min., bowiem ich zwycięstwo, biorąc pod uwagę kilka znakomitych sytuacji podbramkowych w drugiej części gry, powinno wypaść okazalej.

Od początku piłkarze Wisły znacznie lepiej radzili sobie na miękkiej, śliskiej murawie.

Dzięki dobremu wyszkoleniu technicznemu łatwo uwalniali się spod opieki rywali, raz po raz inicjowali szybkie ataki.

Najwięcej zamieszania w szeregach przeciwników siał wczoraj reprezentacyjny obrońca Jan Jałocha. Był motorem napędowym większości akcji, kilka razy popisywał się celnymi strzałami z dalszej odległości.

Po jego rajdzie i znakomitym dośrodkowaniu z linii końcowej boiska Kmiecik zdobył „główką” prowadzenie dla Wisły w 19 min. Od niego rozpoczęła się również akcja, którą znów Kmiecik w 26 min. zakończył uzyskaniem goła. Wreszcie w odbiła się od wewnętrznej strony poprzeczki i wylądowała w bramce. W 87 min. mógł jeszcze podwyższyć wynik, ale trafił z bliska w słupek.

Zresztą tylko brakowi precyzji u wiślaków mogą zawdzięczać lublinianie, że wyjechali z Krakowa z bagażem trzech goli. W drugiej połowie idealne sytuacje podbramkowe zaprzepaścili m. in. Kapka (w 83 i 88 min.) i Dzięgiel (w 64 i 84 min.).

Swoją drogą taktyka zastosowana przez graczy Motoru — otwarta gra, indywidualne krycie w defensywie — była „wodą na młyn” dla krakowian.

Relacjonując wczorajszy mecz nie sposób nie wspomnieć o ważnym fakcie. Po raz ostatni przed krakowską publicznością wystąpił Kazimierz Kmiecik, który od nowego sezonu będzie grał w jednej z drużyn belgijskich. Ten. najskuteczniejszy w historii Wisły zawodnik ukoronował pożegnalne spotkanie z kibicami dwiema bramkami, nic też dziwnego, że sympatycy „Białej gwiazdy” zgotowali mu wspaniałą owację.