1989.11.04 Wisła Kraków - Ruch Chorzów 3:0

Z Historia Wisły

Wersja z dnia 07:21, 25 lis 2019; PawelP (Dyskusja | wkład)
(różn) ← Poprzednia wersja | Aktualna wersja (różn) | Następna wersja → (różn)
1989.11.04, I Liga, 13. kolejka, Kraków, Stadion Wisły, 15:00
Wisła Kraków 3:0 (2:0) Ruch Chorzów
widzów: 12.000
sędzia: Zbigniew Przesmycki z Łodzi
Bramki
Tomasz Dziubiński 4’
Kazimierz Moskal 44’
Zdzisław Janik 88’
1:0
2:0
3:0
Wisła Kraków
4-4-2
Grzegorz Maśnik
Marek Motyka
Grzegorz Lewandowski
Zenon Małek
Jarosław Giszka
Zdzisław Janik
Leszek Lipka
Dariusz Marzec
Grafika:Zk.jpg Dariusz Wójtowicz grafika: Zmiana.PNG (89’ Marcin Jałocha)
Kazimierz Moskal
Tomasz Dziubiński

trener Bogusław Hajdas
Ruch Chorzów
4-4-2
Piotr Lech
Dariusz Fornalak
Waldemar Fornalik
Grzegorz Wagner Grafika:Zk.jpg Grafika:zmiana.PNG (46' Marek Wleciałowski)
Jacek Chorzewski Grafika:zmiana.PNG (46' Damian Łukasik)
Mieczysław Szewczyk
Krystian Szuster
Mirosław Jaworski
Mirosław Mosór
Krzysztof Warzycha
Mirosław Bąk

trener: Jerzy Wyrobek

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

„Dziennik Polski” nr 257 anons, 258, 259 relacja.

Relacje prasowe

Echo Krakowa. 1989, nr 214 (3/5 XI) nr 13023

W sobotnim meczu Wisły z Ruchem wszystko przemawia za drużyną gości. Mimo to nie można wykluczyć niespodzianki, w polskiej lidze Zdarzały się już przecież różne cuda, a poza tym w przeszłości obie drużyny wielokrotnie wzajemnie sobie pomagały. Czy zatem chorzowianie wystąpią w roli dobrego wujka, wkrótce się przekonamy.


Echo Krakowa. 1989, nr 215 (6 XI) nr 13024

WISŁA — RUCH 3:0 (2:0). Bramki strzelili: Dziubiński w 3, Moskal w 43 i Janik w 88 min. Sędziował źle p. Zbigniew Przesmycki z Łodzi. Żółte kartki — Wagner (Ruch) i Wojtowicz (Wisła).

WISŁA: — Maśnik — Motyka, Lewandowski, Małek. Giszka — Lipka, Janik, Dziubiński, Wojtowicz (od 90 min. Jałocha) — Moskal, Marzec.

Jak to się mogło stać, że słabiutka Wisła, walcząca o utrzymanie się w ekstraklasie, gromi mistrza Polski, lidera rozgrywek — zapytywali kibice futbolu po sobotnim pojedynku obu tych zespołów. Odpowiedź jest bardzo prozaiczna i prosta Ta wygrana jest kolejnym potwierdzeniem słabości naszej piłki nożnej, słabości naszej ligi. Ruch, mistrz i lider w jednej osobie, to nad wyraz przeciętny zespół, złożony z graczy o prymitywnym wyszkoleniu technicznym. Gdy więc przeciętna drużyna spotka się z przeciętna, każdy wynik jest możliwy.

I taka jest geneza triumfu „Białej gwiazdy". Krakowianie zwyciężyli, ponieważ grali z nieco większą werwą i ambicją od rywali a ponadto mieli szczęście w sytuacjach podbramkowych. Szczęście kolosalne! Już pierwsza ich akcja przyniosła gola, bowiem po ewidentnym błędzie Wagnera i Chorzewskiego Dziubiński znalazł się w wybornej sytuacji strzeleckiej i szansę wykorzystał. To w jakiś sposób „ustawiło” mecz, krakowianie mogli czyhać na błędy rywali. którzy chcąc odrobić stratę musieli ruszyć do ataku. I chorzowianie atakowali. siejąc zamieszanie, chwilami wręcz popłoch w liniach defensywnych Wisły, ale byli w tych atakach tak nieskuteczni, iż patrząc trudno było zrozumieć, jak tacy piłkarze mogli zdobyć mistrzostwo Polski. Tuż przed przerwą po składnej akcji Dziubińskiego.

Wojtowicza i Moskala, ten ostatni strzelił do bramki. Piłka uderzywszy w słupek, nie wyleciała lecz wpadła do statki.

To był gol bardzo ładny i bardzo szczęśliwy. A już o nieprawdopodobnym wręcz szczęściu może mówić Janik, zdobywca trzeciej bramki. Otóż pod koniec zawodów. będąc w pobliżu końcowej linii boiska podał piłkę do nadbiegających środkiem kolegów. Podał tak. iż piłka, ku osłupieniu wszystkich, najbardziej zaś podającego, wpadła do bramki.

Tym sposobem Wisła zainkasowała trzy punkty. Chwała za to piłkarzom. Ale ciesząc się z tego faktu, nie należy zapominać, iż ogromną większość uczestników meczu od poziomu prawdziwej ekstraklasy dzieli kolosalna przepaść. (lang).