1995.09.02 Wisła Kraków - Polonia Warszawa 1:1
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 1:1 (1:1) | Polonia Warszawa | ||||||||
| widzów: 3.000-5.000 | ||||||||||
| sędzia: Henryk Pawiłowski z Rzeszowa | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziennik Polski. 1995, nr 199 (30 VIII) = nr 15565
W sobotę na stadionie przy ul. Reymonta odbędzie się, atrakcyjnie zapowiadające się, Ii-ligowe spotkanie piłkarskie Wisła - Polonia Warszawa. Piłkarze mają kopać nowe piłki firmy „Select”, piłki z herbem i w barwach „Białej Gwiazdy”. Gdyby tak się stało, to byłby to chyba pierwszy w Polsce przypadek rozegrania ligowego meczu tzw. firmowo-klubową futbolówką.
Dziennik Polski. 1995, nr 201 (1 IX) = nr 15567
Dziś przy ul. Reymonta o godz. 16.30 mecz Wisły z Polonią, którego celem jest skrócenie dystansu do I ligi. Aspiracje awansu mają obie drużyny. Krakowianie po - miejmy nadzieję - chwilowym kryzysie stabilizują skład i zapewne powalczą o 3 punkty
Dziennik Polski. 1995, nr 203 (4 IX) = nr 15569
Punkty uciekają Wisła - Polonia Warszawa 1-1 (1-1) 1-0 Gałuszka (samob.) 38 min. 1-1 Gołaszewski 40 min. Sędziował H. Pawłowski (Rzeszów), żółte kartki: Zając - Szulik, czerwona: Szulik. Widzów 5 tys. WISŁA: Mucharski - Głownia, Zając, Matyja - Sydorenko, Pater, Goszowski (46 Surma), Kulawik, Giszka - Świerad, Kaliciak (60 Dzierżanowski). Kolejny raz nie wygrywa Wisła meczu u siebie z innym pretendentem do ekstraklasy. Podział punktów w Krakowie satysfakcjonował gości, utrzymali 5-punktową przewagę w tabeli nad krakowianami, których przecież uważają za jednych z głównych konkurentów do awansu. Na razie wiślacy nie potwierdzają wysokich aspiracji. W sobotnie popołudnie zbyt długo byli mało bojowi na boisku, co ośmieliło gości. W 16 min Gołaszewski znalazł się w idealnej sytuacji, kiedy piłkę wyłożył mu... wiślak Zając. Polonista jednak nie skorzystał z „prezentu”, nie trafił piłką do bramki. Polonia prezentowała się nieco lepiej, jej akcje się zazębiały. Nie na tyle jednak, by ogłaszać alarm pod bramką wiślacką, a ponieważ poczynania krakowian też nie miały wyrazu, aż do 38 min emocji brakowało. Dopiero wtedy energiczna akcja krakowian dała efekt. Na bramkę ruszył Kulawik, a eks-wiślak Gałuszka tak niefortunnie wybił piłkę, że wpadła do bramki Polonii. Gospodarze niedługo cieszyli się prowadzeniem. W 2 min potem Rocki idealnie podał do Gołaszewskiego, a ten silnym uderzeniem pokonał Mucharskiego. Niebawem po zmianie stron nastąpił incydent, który zaważył mocno na grze gości. Oto Szulik „zarobił” żółtą kartkę, a za minutę znów faulował i w efekcie opuścił boisko. Od 50 min krakowianie grali w przewadze. Cóż z tego, skoro nie znaleźli recepty na obronę gości. W 58 min po ładnym rajdzie Giszki strzał głową Świerada obronił bramkarz Kwiatkowski. Od 68 min przewaga wiślaków wyraźnie wzrosła. Najpierw jeden z nielicznych wyróżniających się graczy krakowian Pater mocno strzelił, a Kwiatkowski odbił piłkę nogami. Kwiatkowski wybił potem strzał Świerada na róg, a Dźwigała wyręczył swego bramkarza w zamieszaniu podbramkowym. W 71 min Dzierżanowski pobiegł prawą stroną i podał do nie obstawionego na polu karnym Świerada. Wiślak jednak nie opanował piłki i doskonała sytuacja przepadła. Szkoda, że okres naporu był krótki. Polonia broniła się całą dziesiątką, szanowała piłkę i zdołała utrzymać jakże cenny dla niej remis. Opinie trenerów: Lucjan Franczak (Wisła): - Jestem niezadowolony z wyniku. Chcieliśmy wygrać, a tu - podobnie jak z Petrochemią - tracimy punkty na swym stadionie. Kwiatkowski bronił bardzo dobrze, a moi zawodnicy grali zbyt nerwowo. Mam pretensje do drużyny, że po zdobyciu prowadzenia pozwoliła przeciwnikowi natychmiast wyrównać. Gdybyśmy zeszli na przerwę przy stanie 1-0, chyba końcowy wynik byłby inny. Nie grał Kozak na skutek kontuzji w piątkowym treningu. Musiałem zmienić Kaliciaka, bo odczuwał ból w stawie biodrowym. Mecz był pełen walki, żadna ze stron się nie oszczędzała. Grzegorz Bakalarczyk (Polonia): - Obie drużyny myślą o wielkich celach. Spodziewałem się trudnego meczu. Gdyby nie faule Szulika czy zaprzepaszczenie świetnej pozycji przez Gołaszewskiego, to mogliśmy w Krakowie nawet wygrać. JAN OTAŁĘGA
