1995.10.07 Wisła Kraków - Avia Świdnik 3:2

Z Historia Wisły

1995.10.07, II Liga, 12. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 3:2 (2:1) Avia Świdnik
widzów: 1.500-2.000
sędzia: Wojciech Kulaszka z Przemyśla
Bramki
Tomasz Kulawik 25’
Grzegorz Kaliciak (k) 35’

Grzegorz Kaliciak 69’

1:0
2:0
2:1
3:1
3:2


41' Zolech

90' Zolech
Wisła Kraków
3-4-1-2
Mariusz Mucharski
Robert Głownia
Bogdan Zając
Grafika:Zk.jpg Grafika:cz.jpg 65’ Jacek Matyja
Wiktor Sydorenko
Paweł Kozak
Grzegorz Pater grafika: Zmiana.PNG (87’Tomasz Błaś)
Jarosław Giszka
Tomasz Kulawik
Janusz Świerad grafika: Zmiana.PNG (59’ Łukasz Surma)
Grzegorz Kaliciak

trener: Lucjan Franczak
Avia Świdnik
3-1-4-2
Grabowski
Machnikowski grafika: Zmiana.PNG (46' Wojciechowski)
Wyroślak grafika: Zmiana.PNG (63' Pranagal)
Pydyś
Bartoś
Telka grafika: Zmiana.PNG (75' Sterniczuk)
Klich
Stopa Grafika:Zk.jpg
Bender
Zolech
Tomaszek

trener:

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

1995[Foto: S. Paździora]
1995
[Foto: S. Paździora]

Wisła - Avia Świdnik (II liga), sobota, godz. 15.

W piłkarskiej ekstraklasie mamy przerwę spowodowaną przygotowaniami reprezentacji do eliminacyjnego meczu mistrzostw Europy ze Słowacją. Grać jednak będą drugoligowcy. W Krakowie dziś Wisła zmierzy się z Avią Świdnik. Cóż, przy Reymonta zdają sobie sprawę, że drużyna nie gra na miarę oczekiwań. Mając - przynajmniej teoretycznie - skład mocniejszy od tego w ubiegłym sezonie, miast brylować w grupie drugiej plasuje się za czołówką. Przed dzisiejszym spotkaniem (godz. 15) wiślakom otwarcie powiedziano, że tylko ich wygrana brana jest w klubie pod uwagę...

Dziennik Polski. 1995, nr 233 (9 X) = nr 15599

Z respektem dla tradycji Wisła - Avia Świdnik 3-2 (2-1) 1-0 Kulawik 25 min. 2-0 Kaliciak 35 min, karny. 2-1 Zolech 41 min. 3-1 Kaliciak 69 min. 3-2 Zolech 90 min. Sędziował W. Kulaszka (Przemyśl), żółte kartki: Matyja oraz Stopa, czerwona: Matyja. Widzów 2,5 tys. WISŁA: Mucharski - Głownia, Zając, Matyja - Sydorenko, Pater (87 Błaś), Kozak, Giszka - Świerad (59 Surma), Kaliciak, Kulawik. Trener gości Jerzy Krawczyk przyznał, że jego zespół przystąpił do meczu w Krakowie z dużym respektem. Avię onieśmielała bogata tradycja Wisły i dlatego traktowała gospodarzy jak nowicjusz rutyniarza. Można było się obawiać, że mecz przybierze oblicze niedawnego, niemrawego spotkania krakowian z Okocimskim. Ówcześni goście, też przestraszeni renomą Wisły, zwarli szyki przed własną bramką i cały czas bronili bezbramkowego wyniku. W sobotę jednak wiślacy szybciej poradzili sobie z rozerwaniem defensywy rywala i Avia musiała przejść do kontrnatarcia. Obie defensywy nie ustrzegły się błędów i tym razem oglądaliśmy na stadionie przy ul. Reymonta pięć goli. Po dwóch porażkach w II lidze wiślacy pałali chęcią rehabilitacji. Stąd ofensywne ustawienie zespołu, wyraźniej w przodzie grał Kulawik. On właśnie był inicjatorem w pierwszej części gry groźniejszych akcji. W 11 min po samotnej szarży wywalczył róg, podobnie stało się w 21 min. Niebawem Pater, po wyrzucie z autu piłki przez Sydorenkę, przedryblował defensywę gości i podał do stojącego przed bramka Grabowskiego właśnie Kulawika. Strzał z kilku metrów był celny i Wisła objęła prowadzenie. Taktyka gości - koncentracja na paraliżowaniu ofensywnych akcji gospodarzy, musiała ulec przeobrażeniu. Avia wywalczyła dwa kornery, a w 32 min Mucharski ryzykownym wybiegiem poza pole karne, wybił piłkę spod nóg Tomaszka. W odpowiedzi - na rajd zdecydował się Kaliciak, a kiedy znalazł się na polu karnym, jego podanie odbił ręką Machnikowski.

„Jedenastkę” Kaliciak strzelił bez pudła. Zamiast spodziewanego podwyższenia rezultatu przez Wisłę, nastąpiły teraz dwa momenty, dające „wiatr w żagle” gości. Najpierw błąd popełnił Mucharski, wyłapał piłkę, by natychmiast wypuścić ją z rąk. Z „prezentu” skorzystał Zolech, trafiając do pustej bramki. Z kolei w 65 min Wisła utraciła Matyję, za drugi kolejny faul ujrzał czerwoną kartkę i powędrował do szatni. Avia miała więc przed sobą 25 min gry z osłabionym przeciwnikiem. Gościom pewnie zaświtała nadzieja na wyrównanie... Wówczas włączył się do akcji Kaliciak. Wywalczył piłkę i zdecydował się na samotny rajd, zakończony celnym strzałem w róg bramki. Dobrze broniący Grabowski nie miał szans na obronienie precyzyjnego strzału. Trzeci gol dał pewien oddech grającym w dziesiątkę krakowianom. Jeszcze Sydorenko i Pater byli bliscy podwyższenia wyniku, ale także Avia nie próżnowała. W 77 min Mucharski nogami obronił strzał Wojciechowskiego. Końcówka to obustronna wymiana ciosów. Kaliciak znów przez pół boiska holował piłkę, jednak nikt nie doszedł do jego podania. Avia zaś w ostatnich sekundach gry zdobyła drugiego gola. Sterniczuk dośrodkował, a nie obstawiony na polu karnym Zolech z kilku metrów pokonał bramkarza Wisły. Błąd defensywy i Mucharskiego... Całe szczęście, że wcześniej Kaliciak trafił po raz trzeci! Opinie trenerów: Lucjan Franczak (Wisła): - Przy stanie 2-0 mecz zaczął się układać po. naszej myśli. Wtedy ewidentny błąd Mucharskiego, wypuszczenie piłki z rąk, zmienił oblicze spotkania.. Kolejne nie wykorzystane sytuacje i błędy w obronie zdecydowały, że mecz nie był taki, na jaki liczyli kibice, ale 3 punkty muszą cieszyć. Avia to niezły zespół, doświadczony w destrukcji. W Wiśle prym wiodło trzech zawodników: Kaliciak, Kulawik, Giszka, natomiast słabiej grał Świerad. Jerzy Krawczyk (Avia): - Kiedy się jedzie do Wisły, trzeba myśleć o tradycji tego zasłużonego klubu i mieć przed nim respekt, choć teraz ta drużyna nie jest tak silna. Moi zawodnicy jednak za bardzo przestraszyli się nazwy rywala, przez pół godziny nie potrafili śmielej zaatakować. Szansa się zrodziła po strzeleniu przez nas pierwszego gola i zejściu Matyi, ale Wisła okazała się zespołem technicznie lepszym i wygrała zasłużenie. JAN OTAŁĘGA