1995.10.28 Hutnik Warszawa - Wisła Kraków 1:3
Z Historia Wisły
| Hutnik Warszawa | 1:3 (0:2) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 200-1.000 | ||||||||||
| sędzia: Tomasz Siwiec z Radomia | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Dziś w Warszawie z tamtejszym z Hutnikiem zmierzy się Wisła. Początek spotkania o godz. 11. Teoretycznie „Biała Gwiazda” będzie zdecydowanym faworytem, ale przecież niejeden raz w tej rundzie wiślacy winni byli zwyciężać, a kończyło się na porażkach lub szczęśliwie osiągniętych remisach... - Na pewno moi podopieczni nie grają tak, jakbym sobie tego życzył i jak sami potrafią - oświadczył trener Lucjan Franczak - ale i tak ostatnio zauważam wzrost ich formy. Jeżeli w trzech ostatnich meczach wywalczymy siedem lub dziewięć punktów, czyli trzykrotnie wygramy lub zwyciężymy dwa razy, a raz zremisujemy, to będę zadowolony. Twierdzę, bowiem, że wtedy uplasujemy się w ścisłej czołówce i wiosną nie będziemy musieli nadrabiać straconego dystansu. Wszyscy moi piłkarze są zdrowi, nikt nie musi odpoczywać za kartki. Chociaż trochę drżę jak pomyślę, że po dwie żółte kartki mają na swoim koncie Sydorenko, Kulawik i Giszka...
Dziennik Polski. 1995, nr 251 (30 X) = nr 15617
Różnica klasy Hutnik Warszawa - -Wisła 1-3 (0-2) 0-1 Świerad 34 min. 0-2 Kulawik 44 min, głową. 0-3 Kaliciak 65 min, głową. 1 -3 Rembisz 85 min. Sędziował: T. Siwiec (Radom). Żółte kartki: Barchwic, Greloch - Głownia, Kaliciak. Widzów ok. 500. WISŁA: Sarnat - Głownia (84 Płonka), Zając, Matyja - Pater, Sydorenko (76 Surma), Kozak, Kulawik, Giszka - Świerad, Kaliciak. - W meczu tym widać było jaskrawię, która drużyna jest z czołówki tabeli, a która z jej końcowych rejonów. Można powiedzieć, że przewyższaliśmy Hutnika tak wyraźnie, jak w niedawnym spotkaniu pucharowym Widzew górował nad nami - stwierdził kierownik wiślackiej drużyny, Kazimierz Antkowiak. - Nareszcie zawodnicy konsekwentnie realizowali przedmeczowe założenia, przede wszystkim wszyscy wybiegali to zwycięstwo. O dominacji gości niech świadczy to, iż gospodarze w pierwszej połowie ani razu nie zagrozili Sarnatowi, po pauzie zaś uczynili to raz na wstępie drugiej części meczu i trzykrotnie przy stanie 0-3. Natomiast krakowianie, gdyby zaprezentowali choćby 70-procentową skuteczność, zwyciężyliby różnicą pięciu - sześciu goli... 0-1 - po koronkowej akcji Kozak - Pater - Kulawik piłkę otrzymał Świerad i z ok. 14 metrów (prawa strona pola karnego) strzelił na tyle precyzyjnie, że piłka trafiła w „okienko” i zatrzymała się na konstrukcji podtrzymującej siatkę. 0 -2 - Pater w tzw. tempo zagrał do Kulawika, a ten na 15 metrze uprzedził bramkarza i sprytnie „główkował”. 0-3 - Kozak zagrał na lewe skrzydło do Kulawika, ten zacentrował do Kalciaka, nastąpiła „główka” z ok. 11 metrów, piłka skozłowała i wpadła pod poprzeczkę. 1-3 - Sarnat nogami obronił strzał, ale piłka trafiła do Rembisza by za moment, po pięknym technicznym uderzeniu, znaleźć się w „okienku” wiślackiej bramki. (BAT)
