1996.03.30 Wisła Płock - Wisła Kraków 0:0

Z Historia Wisły

1996.03.30, II Liga, 19. kolejka, Płock, Stadion Petrochemii, 11:00
Petrochemia Płock 0:0 Wisła Kraków
widzów: 5.000-6.000
sędzia: Tadeusz Stachura z Katowic
Bramki
Petrochemia Płock
4-4-2
Koszarski
Przerada grafika: Zmiana.PNG (85' Szczytniewski)
Milewski
Podolski
Grafika:Zk.jpg Kędzierski
Remień
Jóźwiak
Grafika:Zk.jpg Dylewski grafika: Zmiana.PNG (65' Bukowski)
Dąbrowski
Jakóbczak grafika: Zmiana.PNG (70' Kowalczyk)
Małocha

trener:
Wisła Kraków
3-5-2
Artur Sarnat
Robert Głownia
Bogdan Zając
Marcin Pasionek
Wiktor Sydorenko grafika: Zmiana.PNG (74’ Mariusz Wójcik)
Dariusz Marzec
Krzysztof Łętocha Grafika:Zk.jpg grafika: Zmiana.PNG (88’ Grzegorz Pater)
Tomasz Kulawik
Jarosław Giszka
Janusz Świerad
Grzegorz Kaliciak

trener: Lucjan Franczak

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Bilet meczowy
Bilet meczowy

Relacje prasowe

Dziennik Polski. 1996, nr 61 (12 III) = nr 15727

W najbliższą sobotę piłkarze Wisły rozegrają w Płocku inauguracyjny mecz w rundzie wiosennej z Petrochemią. Już dziś działacze Koła Sympatyków i sekcji piłkarskiej mają zgłoszenia kibiców, którzy wypełnią aż pięć autokarów. Kolejni chętni na wyjazd mogą się zgłaszać w czwartek o godz. 18 - w siedzibie klubu. Wyjazd kibiców jest organizowany przy współpracy policji, która czuwać będzie nad jego spokojnym przebiegiem.

Dziennik Polski. 1996, nr 76 (29 III) = nr 15742

Kibiców Wisły nie zraziła porażka piłkarzy w Tarnowie. Teraz wybierają się do Płocka na sobotni mecz z Petrochemią. Jeszcze dziś, do godz. 18.30 w nowej hali przy ul. Reymonta, przyjmowane będą zgłoszenia chętnych na ten wyjazd.

Dziennik Polski. 1996, nr 77 (30/31 III) = nr 15743


Nadzieje wiślaków Piłkarze Wisły po wczorajszym porannym treningu wsiedli w autobus i pojechali na sobotni mecz do Płocka (godz. 11) z tamtejszą Petrochemią. - Rywal jest bardzo mocny, Petrochemia przed sezonem wzmocniła skład - mówi menedżer Wisły, Zdzisław Kapka. -Na szczęście trener Franczak ma do dyspozycji wszystkich piłkarzy, nikt nie jest kontuzjowany, nikt nie „wisi" za kartki. Wierzę, że nasi piłkarze zagrają w Płocku dobry mecz. Petrochemia nie wystąpi w najsilniejszym składzie, za kartki z gry wyłączeni są dwaj podstawowi piłkarze: obrońca Sierocki i pomocnik Witkowski. Czy wykorzysta to Wisła?

Dziennik Polski. 1996, nr 78 (1 IV) = nr 15744

Z otwartą przyłbicą Petrochemia - Wisła 0-0 Sędziował: T. Stachura (Katowice). Żółte kartki: Dylewski, Dąbrowski - Łętocha. Widzów ok. 6 tys. WISŁA: Sarnat - Głownia, Zając, Pasionek - Sydorenko (72 M. Wójcik), Marzec, Łętocha (88 Pater), Kulawik, Giszka - Świerad, Kaliciak. W sierpniu ubiegłego roku, w krakowskim meczu obu zespołów, lepiej prezentowała się Petrochemia, choć nikt nie był wtedy zadowolony z poziomu gry. W sobotę w Płocku obie jedenastki stworzyły dla odmiany bardzo ciekawe widowisko, które trener gospodarzy, Wiesław Wojno, podsumował następująco: - Powiem szczerze, było to spotkanie na naprawdę ekstraklasowym poziomie! Mimo, że nie padły bramki, to ani przez moment nie ustawała zażarta walka, poparta nietuzinkowymi umiejętnościami piłkarzy. Lucjan Franczak zaś wreszcie miał sposobność do uśmiechnięcia się: - Po takim meczu można być tylko zadowolonym. Z taką grą jak dziś obie drużyny bez problemów radziłyby sobie w pierwszej lidze. Wierzę zresztą, że tak się niebawem stanie. W Płocku - wiedząc o ubiegłotygodniowej nadzwyczaj licznej obecności w Tarnowie „szalikowców” Wisły - obawiano się krakowskiej inwazji. Gospodarze odetchnęli trochę, kiedy na stadion dotarło ok. 300 fanów spod Wawelu. Jeden z przywódców krakowskiej grupy wyjaśnił: - Gdyby z Unią padł inny wynik, to byłoby nas w Płocku trzy - cztery razy więcej... Szkoleniowiec Petrochemii bardzo chwalił piłkarzy; miał za co. Przez 90 minut trwała bowiem klasyczna wymiana ciosów. Zespoły zarzuciły kunktatorstwo na rzecz gry z tzw. otwartą przyłbicą. Dzięki temu raz po raz dochodziło pod obiema bramkami do „gorących” spięć. W I połowie Sarnat skutecznie interweniował m. in. po strzałach trzykrotnie Małochy (w 14 min wyręczył swego kolegę stojący na linii bramkowej Kulawik), Jóźwiaka, Dąbrowskiego i Remienia. Z wiślaków zaś zatrudniali Koszarskiego m. in. Kaliciak, Marzec, Świerad i dwukrotnie ofensywnie nastawiony Głownia. Po przerwie walka nie ustawała, choć piłkarze byli już trochę zmęczeni zmaganiami na dosyć grząskiej murawie. Ale i tak doszło do kilku ciekawych sytuacji podbramkowych. M. in. w 49 min Marzec z ok. 8-10 metrów posłał piłkę wysoko nad poprzeczką (jakby strzelał na bramkę w rugby), w 71 min Kulawik nie wykorzystał sytuacji oko w oko z Koszarskim, w 89 min po „główce” Jóźwiaka piłkę z linii bramkowej wybili wiślaccy defensorzy, a w 90 min piłka - po rzucie wolnym egzekwowanym przez Kaliciaka - najpierw trafiła w słupek, potem odbiła się od nogi płockiego bramkarza i wyszła w pole. (BAT)


Galeria kibicowska: