1996.04.13 Pomezania Malbork - Wisła Kraków 1:2
Z Historia Wisły
| Pomezania Malbork | 1:2 (0:2) | Wisła Kraków | ||||||||
| widzów: 2.500-3.000 | ||||||||||
| sędzia: Piotr Anderwald z Opola. | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
| W 37' minucie Grzegorz Kaliciak nie wykorzystał rzutu karnego, bramkarz Pomezanii obronił strzał. | ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Relacje prasowe
W najbliższą sobotę o godz. 16 piłkarze Wisły grają swój mecz Il-ligowy w Malborku z Pomezanią. Wszyscy sympatycy „Białej Gwiazdy”, którzy chcą wspólnie wybrać się na ten pojedynek, mogą zgłosić się dzisiaj w nowej hali Wisły o godz. 18. Kibice pojadą do Malborka specjalnym wagonem, który podłączony będzie do ekspresu relacji Kraków - Gdynia
Dziennik Polski. 1996, nr 89 (15 IV) = nr 15755
Sprytny manewr Pomezania - Wisła 1-2 (0-2) 0-1 Kulawik, 5 min. 0-2 Marzec, 23 min. 1-2 Klujko, 54 min. Sędziował: P. Anderwald (Opole). Żółte kartki: Łukasik - Giszka, Głownia, Sydorenko, Kaliciak. Widzów ok. 2,5 tys. WISŁA: Sarnat - Głownia, Zając, Pasionek - Sydorenko, Marzec, Łętocha, Kulawik, Giszka - Świerad, Kaliciak. Do Malborka jechała Wisła po poświątecznych „przejściach”, z duetem Kazimierz Kmiecik - Zdzisław Kapka w roli prowadzących zespół oraz z... duszą na ramieniu. Boisko Pomezanii zdążyło sobie bowiem wyrobić markę wyjątkowo mało sympatycznego dla przybyszów , z zewnątrz (stosunkowo niewielkie rozmiary płyty, zazwyczaj bezpardonowo walczący gospodarze i w ogóle jakiś dziwny mikroklimat...). A przecież - chcąc podtrzymać swoje ekstraklasowe szanse - nie mogła sobie „Biała Gwiazda” pozwolić na straty punktowe. Mecz rozpoczął się zgoła nieoczekiwanie, biorąc naturalnie pod uwagę polskie standardy ligowe; zaatakowali bowiem goście! Już w 4 minucie było gorąco na przedpolu bramki strzeżonej przez D. Tobolskiego. Po dośrodkowaniu „główkował” Marzec, a Kaliciak nie sięgnął piłki, mimo rozpaczliwego wślizgu. Przed opuszczeniem boiska futbolówka otarła się jednak o bramkarza, zarządzono więc rzut rożny. Podawał z kornera Marzec, a Świerad przedłużył podanie zagrywając piętą, piłka doleciała do Kulawika, który popisał się błyskawicznym wolejem i arbiter odgwizdał gol - D. Tobolski złapał bowiem piłkę (odbitą od poprzeczki) za linią bramkową. Po tym trafieniu Wisła cofnęła się troszeczkę i czekała na okazje do kontr. M. in. nadarzyła się taka w 23 min - Świerad idealnie obsłużył Marca, a ten (po wbiegnięciu w pole karne) strzelił z ok. 10 metrów i nie pomogła interwencja Chomki; defensor gospodarzy wpadł do siatki razem z piłką. I znowu zapanował podobny scenariusz, a w 35 min mogli krakowianie, w zasadzie, rozstrzygnąć losy meczu. Za sfaulowanie Kaliciaka przez bramkarza sędzia podyktował „jedenastkę”. Roli egzekutora podjął się „Kali”, ale tym razem nie mógł się cieszyć - D. Tobolski odbił skierowaną w prawy róg bramki piłkę, ponownie dopadł ją wiślak, ale spudłował mierząc w przeciwległy narożnik. Po przerwie do natarcia ruszyli gospodarze i w 54 min „złapali” bramkowy kontakt. Ale wcześniej, wiślacy mieli dwie okazje, m. in. w 52 min Sydorenko trafił piłką w słupek. Gol dla gospodarzy padł po akcji Kwiatkowskiego, jego dokładnym podaniu i efektownym woleju Klujki z ok. 14 metrów. Do końca meczu nikt nikomu nie odpuszczał, walczono za dwóch, ale krakowianie - przy pewnej dozie szczęścia - zdołali utrzymać jakże korzystny dla siebie rezultat. (bat)
| Pomezania - Wisła (1996)
| |||
Opis:
| |||
|
