1996.05.11 Wisła Kraków - Jagiellonia Białystok 4:0

Z Historia Wisły

1996.05.11, II Liga, 26. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 4:0 (1:0) Jagiellonia Białystok
widzów: 5.000
sędzia: Andrzej Należnik z Katowic
Bramki
Grzegorz Kaliciak (w) 11’
Janusz Świerad (g) 53’
Janusz Świerad 57’
Janusz Świerad 90’
1:0
2:0
3:0
4:0
Wisła Kraków
5-3-2
Artur Sarnat
Robert Głownia grafika: Zmiana.PNG (82’ Paweł Płonka)
Bogdan Zając
Jacek Matyja
Wiktor Sydorenko grafika: Zmiana.PNG (46’ Mariusz Wójcik)
Krzysztof Łętocha
Dariusz Marzec
Tomasz Kulawik
Jarosław Giszka
Janusz Świerad
Grzegorz Kaliciak grafika: Zmiana.PNG (46' Grzegorz Pater)

trener: Henryk Apostel
Jagiellonia Białystok

Kudrycki
Ostrowski
Z. Kowalski
Struczewski
Kazimierowicz
Z. Szugzda
Pachowicz grafika: Zmiana.PNG (72' Maciejczuk)
Manelski grafika: Zmiana.PNG (46' D. Bayer)
Radosław Sobolewski
Giedrojć
Tomar grafika: Zmiana.PNG (66' Matys)

trener:

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl


Już z Kaliciakiem Wisła - Jagiellonia, sobota, godz. 17, sędziuje Należnik z Katowic. Kontuzjowany Grzegorz Kaliciak ćwiczy już normalnie i powinien w sobotę wybiec na boisko. Piłkarze Wisły mają tylko jeden cel - zwycięstwo. A poza tym wiślacy kibicować będą w sobotę piłkarzom Cracovii, którzy grają w Iławie. Menedżer Zdzisław Kapka nie ukrywa, iż najkorzystniejszy dla Wisły byłby w Iławie wynik remisowy


Dziennik Polski. 1996, nr 111 (13 V) = nr 15777

Hat-trick Świerada Wisła - Jagiellonia 4-0 (1-0) 1-0 Kaliciak 11 min, wolny. 2-0 Świerad 53 min. 3-0 Świerad 57 min. 4-0 Świerad 89 min. Sędziował A. Należnik (Katowice). Widzów 5 tys. WISŁA: Sarnat - Matyja, Zając, Giszka - Sydorenko (46 M. Wójcik), Głownia (82 Płonka), Marzec, Łętocha, Kulawik - Kaliciak (62 Pater), Świerad. Najważniejszym wydarzeniem meczu było strzelenie trzech goli przez Janusza Świerada. To był klasyczny hat-trick, albowiem uzyskany w jednej połowie meczu i nie przedzielony golem żadnego innego piłkarza. Dzięki skuteczności eksdębiczanina Wisła wygrała wysoko i przy ul. Reymonta odżyły nadzieje I-ligowe. Gospodarze zaczęli od ostrych ataków, tym bardziej, że goście schowali się za podwójną gardę i nie kwapili się do kontrofensywy. Nawet utrata gola nie wpłynęła na zmianę taktyki Jagiełłom, która marzyła chyba tylko o tym, by nie doznać klęski. W 6 min bramkarz gości Kudrycki powstrzymał szarżę wiślaków. W 8 - Głownia idealnie podał piłkę do Świerada, ale zawodnik ten został zablokowany. W 2 min potem, po wolnym Marca, Giszka nie trafił z 6 metrów. Zaraz po tej akcji sfaulowany został Marzec. Kaliciak wykonał bezbłędnie wolnego z 18 metrów, ponad murem zawodników 1-0! Po zdobyciu prowadzenia i kwadransie dobrej gry - Wisła zasnęła... Akcje straciły na rozmachu i bojowości, wiślacy cofali się, rozciągali grę, prowokowali gości do przejścia na ich pole, a ponieważ rywale nie wypuszczali się na wycieczki spod swej „świątyni”, gra przestała być atrakcyjna. Niemniej, nierówna klasa rywali zwiastowała, że prędzej czy później przysłowiowy worek z golami się rozwiąże... Po przerwie krakowianie jakby stwierdzili, że dość monotonnej zabawy i przystąpili do szturmu. Po niecałym kwadransie gry było 3-0. W 53 min Giszka podał piłkę na głowę Świeradowi, a ten celnie skierował ją w lewy róg bramki. Z kolei próbował zaskoczyć bramkarza Marzec, ale Kudrycki był na posterunku. Niemniej za chwilę golkiper „Jagi” okazał się bezradny. Kaliciak przeprowadził rajd lewym skrzydłem, podał piłkę na pole karne. Padła ona łupem Świerada. Napastnik Wisły wykazał się olimpijskim spokojem: przymierzył dokładnie i lekko kopnął w róg bramki. Nie tylko bowiem siłą, ale „sposobem” zdobywa się bramki. Tak strzelali kiedyś Gerd Mueller i Kazimierz Kmiecik, a dorównania ich klasie życzymy panu Januszowi... Uskrzydlona Wisła atakowała nadal. Bramkarz gości śmiałym wybiegiem w 62 min zlikwidował groźny rajd Kulawika. W 79 min Pater ładnie strzelił, ale tuż nad poprzeczką. Próbował z bliska jeszcze zaskoczyć bramkarza Kulawik, jednak nie miał w sobotę strzeleckiego szczęścia. Goście dopiero w końcówce (Maciejczuk, Kowalski) zainicjowali parę akcji, niemniej Sarnat czuwał. Swój strzelecki popis zakończył Świerad na minutę przed końcem po centrze Wójcika. Przy żywiołowym aplauzie widowni kończył się mecz. Piłkarze obu (!) drużyn podziękowali kibicom, a wiślacy odbyli nawet rundę wokół boiska, ściskając ręce kibiców. Nastrój już był iście I-ligowy, trzeba jednak wygrywać kolejne mecze! Opinie trenerów: Ryszard Karalus (Jagiellonia): - Brak było u nas kontuzjowanego Czykiera, a 5 graczy wystąpiło po ciężkim tygodniu, w którym zdawało matury. Zagraliśmy bez wiary w sukces. Henryk Apostel (Wisła): - Najpierw było 15 minut dobrej gry, potem przestój i niezła II połowa. Cieszymy się z wygranej, także z tego, że inni odbierają punkty naszym rywalom w walce o awans. JAN OTAŁĘGA