1996.05.25 Wisła Kraków - Hetman Zamość 2:0

Z Historia Wisły

1996.05.26, II Liga, 30. kolejka, Kraków, Stadion Wisły,
Wisła Kraków 2:0 (1:0) Hetman Zamość
widzów: 5.000
sędzia: Andrzej Dymek z Wrocławia
Bramki
Tomasz Kulawik 27’
Grzegorz Pater 90’
1:0
2:0
Wisła Kraków
5-3-2
Artur Sarnat
Robert Głownia grafika: Zmiana.PNG (82’ Łukasz Surma)
Bogdan Zając
Jacek Matyja
Mariusz Wójcik grafika: Zmiana.PNG (56’ Wiktor Sydorenko)
Krzysztof Łętocha
Dariusz Marzec
Tomasz Kulawik
Jarosław Giszka
Janusz Świerad grafika: Zmiana.PNG (46’ Grzegorz Pater)
Grzegorz Kaliciak

trener: Henryk Apostel
Hetman Zamość
3-5-2
Łukiewicz
Makowski
Zagrodniczek
Szala
Turkowski
Serecun
Pliżga
Cios
Szajkowski
Pidek grafika: Zmiana.PNG (62' Kulik)
Jędraszczyk grafika: Zmiana.PNG (25' Marczuk)

trener:

O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl

Wisła - Hetman (II liga), sobota, 17

Dziennik Polski. 1996, nr 123 (27 V) = nr 15789

Dobra passa lidera Wisła - Hetman Zamość 2-0 (1-O)

1-0 Kulawik 27 min. 2-0 Pater 90 min. Sędziował A. Dymek (Wrocław). Widzów ok. 5 tys. WISŁA: Sarnat - Głownia (82 Surma), Zając, Matyja - Wójcik (56 Sydorenko), Marzec, Łętocha, Kulawik, Giszka - Świerad (46 Pater), Kaliciak. Trwa bardzo dobra passa wiślaków. Pod wodzą trenera Henryka Apostela rozegrali oni 7 spotkań, uzyskując komplet punktów i imponującą różnicę punktową 20-1. Sobotnim zwycięstwem umocnili swą pozycję lidera tabeli, ale tym razem formą nie zachwycili. Mecz stał na słabym poziomie i nie dostarczył, zwłaszcza w pierwszej połowie, zbyt wielu emocji. Gospodarze mieli przewagę, często atakowali, ale czynili to dosyć nieporadnie, bez zwykłej werwy. Zmęczenie sezonem i intensywność rozgrywek dają już chyba znać o sobie. Goście główną swą uwagę zwracali na zabezpieczenie własnej bramki i wybijanie rywali z uderzenia Nawet po stracie bramki nie kwapili się zbytnio do ataku i dopiero w końcówce meczu napędzili nieco stracha krakowskim piłkarzom i kibicom. Zaczęło się obiecująco dla wiślaków. W 7 min Kulawik zagrał do Wójcika, ten przebiegł z piłką 30 metrów i zacentrował do Kaliciaka, który jednak tylko musnął piłkę tyłem głowy. Potem gra toczyła się głównie w środku boiska. Akcje gospodarzy były z reguły zbyt wolne, by mogły przynieść efekt w postaci gola. Zamojszczanie nieźle sobie radzili z rywalami w obronie, jednak słabiej spisywali się w grze ofensywnej. Tylko nieźle wyszkolony technicznie Pliżga sprawiał nieco kłopotu krakowskiej defensywie. W 27 min Marzec zagrał do Kulawika, ten świetnie przyjął piłkę, minął jednego z rywali i potężnym strzałem nie dał najmniejszych szans Łukiewiczowi. Wydawało się, że tak efektowny gol uskrzydli wiślaków, ale do przerwy jeszcze tylko raz zdołali zagrozić bramce gości: w 35 min po centrze Kaliciaka i „główce” Świerada piłka przeleciała tuż obok słupka. Ten ostatni tuż przed zmianą stron doznał kontuzji (skręcenia kolana) i zmienił go Pater. W drugiej połowie tempo gry nie uległo zmianie. Wiślacy częściej jednak próbowali zatrudnić golkipera Hetmana. W 48 min po szybkiej i składnej akcji Łętochy i Patera okazję do podwyższenia wyniku zaprzepaścił Kulawik, fatalnie przyjmując piłkę. Między 60 a 71 min trzykrotnie w dobrej sytuacji znalazł się Kaliciak, ale najpierw „główkował” nad poprzeczką, potem jego strzał obronił Łukiewicz, a następnie strzelił z woleya bardzo mocno i bardzo... niecelnie. Pod koniec meczu coraz śmielej atakowali goście. W 83 min po stracie piłki przez Matyję (zamiast ją wybić z pola karnego próbował dryblować) groźnie wyglądającą sanację wyjaśnił Łętocha. 2 min później Serecun silnym strzałem omal nie znokautował... sędziego, który po uderzeniu piłką w głowę upadł na murawę, ale natychmiast wstał i dalej prowadził zawody. W 86 min wiślacy mieli świetną okazję do zdobycia gola: Kaliciak zagrał do Kulawika, ten mocno strzelił, ale piłka odbita od jednego z obrońców Hetmana i... Marca nie wpadła do siatki. W rewanżu Pliżga podał do Szajkowskiego, ten wykorzystując niezdecydowanie rywali wbiegł na pole karne, jednak nie zdołał doprowadzić do wyrównania. Tuż przed końcem meczu dobrze sobie poczynający Pater przechwycił piłkę w środku boiska, popędził z nią w stronę bramki gości, minął kilku rywali i strzałem z 20 metrów ustalił wynik meczu. Była to bardzo ładna - podobnie jak pierwsza - godna kamery filmowej akcja. JERZY FILIPIUK

Kazimierz Kmiecik (drugi trener Wisły): - Na pewno był to dla Wisły ciężki mecz, jeden z cięższych na własnym stadionie. Drużyna po tylu spotkaniach jest już nieco zmęczona. Każdy mecz rozgrywa pod dużą presją, bo chcąc awansować każdy musi wygrać. To też odbija się na jej dyspozycji. Hetman zastosował krycie „każdy swego”. Naszym zawodnikom trudno było się uwolnić od rywali i wedrzeć na pole kamę. Strzelili jednak dwie piękne bramki i odnieśli zwycięstwo. Dzięki temu drzwi do ekstraklasy otworzyły się coraz szerzej. Następna kolejka od będzie się za tydzień. Przerwa jest bardzo potrzebna naszemu zespołowi. Potem w ciągu dwunastu dni trzeba będzie rozegrać cztery mecze.