1996.06.12 Wisła Kraków - Jeziorak Iława 4:2
Z Historia Wisły
| Wisła Kraków | 4:2 (4:2) | Jeziorak Iława | ||||||||
| widzów: 7.000 | ||||||||||
| sędzia: Eugeniusz Wyląg z Katowic | ||||||||||
| ||||||||||
| ||||||||||
O Wiśle Kraków czytaj także w oficjalnym serwisie Przeglądu Sportowego - przegladsportowy.pl
Spis treści |
Relacje z meczu
Dziennik Polski. 1996, nr 137 (13 VI) = nr 15803
Kilka tysięcy kibiców „Wisły”, świętujących powrót zespołu do I ligi - zebrało się wczoraj wieczorem w Rynku Głównym. Spotkali się z nimi nie tylko piłkarze, ale też przedstawiciele władz miasta.
Rio przy Reymonta Wisła - Jeziorak Iława 4-2 (4-2) 1-0 Kulawik 3 min. 1-1 Pasik 13 min. 2-1 Sydorenko 14 min. 3-1 Kaliciak 33 min. 4-1 Kulawik 40 min 4-2 Zientarski (k.) 45 min. Sędziował Wyląg z Katowic, żółta kartka: Mytyja, widzów 5 tys. Wisła: Sarnat - Matyja (46 Pasionek), Zając, Głownia - Sydorenko, Marzec (68 Pater), Łętocha, Kulawik - Kaliciak, Dzierżanowski (76 M. Wójcik). Po 2-letniej kwarantannie w II lidze piłkarze Wisły powrócili do ekstraklasy. Wczoraj 5 tysięcy sympatyków „Białej Gwiazdy” fetowało sukces swej drużyny. Na stadionie przy ul. Reymonta mieliśmy krakowskie... Rio. Dziesiątki niebiesko-biało-czerwonych baloników, kolorowe konfetti, w niebo strzelały petardy. Po meczu tysiące fanów Wisły wbiegło na boisko, piłkarze pozbawieni zostali koszulek, tłum długo wiwatował. Potem kibice ruszyli al. 3 Maja, konwojowani przez policyjne patrole, do centrum miasta, pod ratusz, gdzie długo fetowano sukces Wisły. Wczorajszy pojedynek był ciekawym widowiskiem, ale tylko w 1 połowie. Oba zespoły na stawiły się na ofensywną grę, mniejszą uwagę przykładając do obrony. Już w 3 min po centrze Kaliciaka, Kulawik zaskakująco strzelił z 15 m i bramkarz Sienkiewicz interweniował o ułamek sekundy za późno. W 13 min goście wyrównali, obrona Wisły trochę zaspała, Preis strzelił w słupek, dobitka Pasika trafiła do siatki. Riposta Wisły była natychmiastowa, w 50 sekund później Sydorenko po składnej akcji ulokował piłkę w siatce. Bardzo efektowny był trzeci gol dla Wisły - po 30-metrowym rajdzie Kaliciak strzelił precyzyjnie w krótki róg. W 40 min. Po rykoszecie piłka zatańczyła na linii bramkowej gości, gdzie przystawił nogę Kulawik i było 4-l.W 45 min Matyja sfaulował w polu karnym Zajączkowskiego i Zientarski pewnie wykorzystał jedenastkę. Po przerwie tempo gry spadło, oba zespoły miały po dwie dogodne sytuacje, ze strony Wisły zmarnowali je 51 min Marzec i w 90 minucie. (AS)
Piotr Skrobowski i Henryk Apostel Niezbędne wzmocnienia Ogromna radość panowała po meczu w szatni Wisły. Obficie lał się szampan. Gratulacje piłkarzom składał prezes klubu Ludwik Miętta, szef sekcji piłki nożnej Piotr Skrobowski. - Czy może być piękniejszy prezent od piłkarzy na 90-lecie klubu? - pytał retorycznie Piotr Skrobowski. - Ogromnie cieszę się z awansu do ekstraklasy, ale mam świadomość, że jeśli nie chcemy grać w „ogonie" ekstraklasy, potrzebne są wzmocnienia. Czy nas będzie na to stać? W najbliższych dniach, muszę po męsku porozmawiać z innymi akcjonariuszami naszej spółki. Myślę, że dopiero po 20 czerwca będę mógł coś bardziej konkretnego powiedzieć. Konferencja prasowa przebiegała, rzecz jasna, w miłym nastroju. Józef Łobocki, trener Jezioraka: - Gratuluję Wiśle awansu do I ligi, nasza ekstraklasa bez krakowskiej drużyny to jak kwiaty bez róży. Żałuję, że to my nie jesteśmy drugim, awansującym zespołem. Ale jeśli traci się u siebie aż 13 pkt, to nie ma co marzyć o I lidze. Henryk Apostel, trener Wisły: - Chcę podziękować wszystkim piłkarzom za to, że jesteśmy w I lidze. Dziękuje moim współpracownikom, Mietkowi Broniszewskiemu, Lucjanowi Franczakowi, który prowadził zespół przez 2/3 rozgrywek. Słowa uznania należą się Piotrowi Skrobowskiemu i ludziom finansującym naszą sekcję. Mamy ekstraklasę - tylko co dalej? Na pewno potrzebne są wzmocnienia zespołu, dzisiaj trener Łobocki chwalił nas za techniczną grę, ale ja u niektórych piłkarzy widzę duże braki w tym zakresie. Sponsorzy, akcjonariusze spółki muszą sobie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie - czy celem był tylko awans do I ligi czy też mamy ambicje grać o coś więcej? (AS)
Był taki mecz: Gdy „Kula” i „Kali” z II ligą się żegnali. Wisła - Jeziorak 4:2
Data publikacji: 30-11-2017 09:00
Miesiąc temu w cyklu „Był taki mecz” przypominaliśmy pamiętny baraż o awans do I ligi z Górnikiem Knurów z 30 czerwca 1988 roku. Wówczas to Biała Gwiazda pokonała piłkarzy ze Śląska 4:2 i rzutem na taśmę wdarła się na salony. Sześć lat później Wiślacy spadli jednak ponownie, a promocja przyszła po dwóch latach banicji. Ostatnią potyczką krakowian w II lidze był mecz z Jeziorakiem Iława, ówczesnym beniaminkiem, który sensacyjnie zajmował 4 miejsce w tabeli. Feta była pewna, ale podopieczni Henryka Apostela z przytupem chcieli zakończyć rozgrywki. Wróćmy więc pamięcią do 12 czerwca 1996 roku!
Pod wodzą Henryka Apostela, który chwilę wcześniej zakończył niezbyt udaną przygodę z reprezentacją narodową, Wiślacy chcieli za wszelką cenę powrócić do ekstraklasowego grania. W II lidze, w której wówczas występowało… 36 zespołów, podzielonych na dwie grupy, Biała Gwiazda od początku stawiana była za jednego z faworytów do awansu. Sprawa jednak wcale nie była taka łatwa, ale w końcu na dwie kolejki przed końcem sezonu krakowianie mogli być pewni wymarzonego powrotu. Z tej okazji szykowano fetę na Rynku Głównym, która miała się odbyć tuż po starciu 34. kolejki. Nastrój podczas fety uzależniony był jednak nieco od wyniku ostatniego spotkania - z Jeziorakiem Iława. Beniaminek ten stał się sensacją rozgrywek i przez długi czas liczył się w walce o awans, ale na ostatniej prostej zabrakło mu siły. Pewni czwartego miejsca w ligowej stawce iławianie chcieli godnie zakończyć sezon, a Wiślacy marzyli o pozytywnym pożegnaniu z drugim szczeblem rozgrywek.
„Kula” snajper
Radość z awansu było widać już na boisku - a dziennikarze szybko okrzyknęli to widowisko mianem „aż nadto radosnego”. Piłkarze decydowali się na widowiskowe sztuczki i niekonwencjonalne zagrania, które miały spodobać się siedmiotysięcznej publice na stadionie przy Reymonta. Atak za atak - to była recepta na dobre widowisko, które najlepsze było w pierwszych 45 minutach. Dość powiedzieć, że padło w nich aż 6 goli - kibice nie mogli być więc zawiedzeni. Wszystko zaczęło się już w 3. minucie spotkania. Wtedy to nieprawdopodobnym rajdem lewą flanką popisał się Grzegorz Kaliciak, który mijał rywali jak Alberto Tomba slalomowe tyczki. Gdy nie było już kogo minąć, „Kali” odegrał futbolówkę do Tomasza Kulawika, a ten ze stoickim spokojem z ośmiu metrów pokonał Sienkiewicza.
Wisła dążyła do zdobywania kolejnych bramek i nieco zapomniała o defensywie, co skrzętnie wykorzystali goście. Dziesięć minut później zrobiło się 1:1, gdy Zajączkowski minął Giszkę i dośrodkował, Preis trafił główką w słupek, a akcję celnym strzałem zamknął Paweł Pasik. Tuż po wznowieniu Wiślacy przypomnieli, który z dwojga zespołów wywalczył sobie awans na ekstraklasowy pułap. Dwójkową akcję Wiktora Sydorenki z Kulawikiem bombą zza szesnastki wykończył ten pierwszy, a Sienkiewicz po raz kolejny musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Co ciekawe, był to trzeci gol w sezonie Ukraińca, który był… pierwszym w historii zagranicznym strzelcem bramki dla Wisły Kraków.
„Kali” na fali
Bramkę miał na koncie Kulawik, gola dopisał sobie Sydorenko, gorszy nie chciał być najskuteczniejszy z Wiślaków w tamtym sezonie, Grzegorz Kaliciak. „Kali” wbiegł w uliczkę z lewej strony pola karnego, Tomasz Kulawik posłał mu idealne podanie, którego grzechem byłoby nie wykorzystać. Wiślacka dziewiątka przymierzyła po krótkim rogu, zupełnie zaskakując niepewnego tamtego dnia Sienkiewicza. Chwilę później Kaliciak mógł zdobyć swego 18 gola w sezonie, ale fatalnie przestrzelił, zabierając tym samym „Kuli” hat-tricka asyst. „Kali” momentalnie chciał odkupić swe winy i dzięki niemu padł kolejny gol dla Wisły, który bardzo ucieszył fanów nie mogących doczekać się ostatniego gwizdka i fety. Gola samobójczego zdobył Dariusz Jackiewicz, który tak niefortunnie przeciął podanie Kaliciaka do Kulawika, że głową pokonał Sienkiewicza. Radości kibiców nie zmącił nawet karny wykorzystany przez Zientarskiego w ostatniej akcji pierwszej połowy.
„Zespoły się wystrzelały i więcej goli nie będzie” - przewidywał w przerwie Adam Musiał i, jak się potem okazało miał absolutną rację. Nie przeszkadzało to kibicom, którzy cały czas skandowali nazwiska trenerów Henryka Apostela i Lucjana Franczaka, dziękując im za doprowadzenie Wisełki do I ligi. Po ostatnim gwizdku fani przedostali się na płytę boiska, gdzie wraz z piłkarzami świętowali awans do najwyższej klasy rozgrywkowej, z której krakowianie jak dotąd nie spadli. Jeziorak zaś po kilku sezonach na ekstraklasowym zapleczu spadł i nigdy nie wrócił na ten poziom - obecnie zaś występuje w okręgówce.
Wisła Kraków - Jeziorak Iława 4:2 (4:2)
1:0 Kulawik 3’
1:1 Pasik 13’
2:1 Sydorenko 14’
3:1 Kaliciak 33’
4:1 Jackiewicz (sam.) 40’
4:2 Zientarski (k.) 45’
Wisła: Sarnat - Głownia, Zając, Matyja (46’ Pasionek) - Sydorenko, Marzec (68’ Pater), Łętocha, Giszka, Dzierżanowski (77’ Wójcik) - Kaliciak, Kulawik
Jeziorak: Sienkiewicz - Święcki, Płoski, Tarnowski, Zajączkowski - Jackiewicz, Pasik, Kiłdanowicz (37’ Przytuła), Zientarski - Sobociński (87’ Jakubiak), Preis (87’ Radziński)
Sędziował: Eugeniusz Wyląg z Katowic
Widzów: 7000
Jakub Pobożniak
Biuro Prasowe Wisły Kraków SA
Źródło: wisla.krakow.pl
Wideo
>>> skrót: WISŁA SKAWINA
Galeria
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
|||
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
źródło: www.jeziorakilawa.pl |
|
